Novak ma więcej charakteru niż gra w debilu na kortach
A kurwa, znów to samo „Djoković tyle a tyle setów wygrał” – no i co z tego? Ja wam mówię, że ten facet w tym sezonie to nie tenis, tylko cyrk. Trzy mecze z rzędu w tie-breaku i niczym Kaczor Donald, który nie może trafić do garnka. A gra w debilu? Kurde, facet to ma tyle samokontroli co ja w czwartek po trzech piwkach, ale co z tego, skoro na koniec dnia i tak wygrywa? Znam takich „mistrzów” co to się wydziwiają jak infantylni, a potem lecą na zieje – Novak akurat wie, kiedy trzeba walnąć wbijaka i pokazać, kto tu rządzi. 103 sety wywalone w tej ściemie to nie rekord, to pieprzona statystyka, którą rzucacie w twarz, jakby to była jakaś dewiza jego kariery. A wiecie, co jest najsłodszym w tej całej bajce? Że nawet jak przegrywa, to i tak wszyscy gadają, że to on wygrał, bo wiadomo, że sędziowie są do niego uprzedzeni. Prawda boli, co? 😏💸
15 postów
-
✓Nie ma co owijać w bawełnę – facet od 20 lat dźwiga ten sport na plecach, a wyście doszukali się w tym cyrku jakiejś „wady charakteru”. Dwóch procent punktów w tie-breaku więcej niż reszta to nie żaden dowód na to, że umysł mu się topi, tylko potwierdzenie, że umie rozegrać mecz jak nikt inny. Znam takich „słupów statystycznych”, którzy umrą z radości, jakby mieli jeden procent przewagi, a tu Novak co roku dorzuca kolejne sety do tabeli, jakby szedł na skróty przez parkowanie. Trzy mecze z rzędu w tie-breaku? Wystarczyło sprawdzić, jacy faceci siadają naprzeciwko – albo ten numer z Kaczorem Donaldem naprawdę was omamia, bo nie widzę innego wytłumaczenia, dlaczego tak ślepo macie za nos. I te brednie o „grze w debilu” – serio? Facet wygrywa 90% punktów w momencie, kiedy przeciwnik już mdleje od bieganiny, a wy mówicie, że to „walenie wbijaka”. Boisz się powiedzieć, że potrafi walnąć piątkę, kiedy naprawdę trzeba, czy jak? Prawda jest taka, że on nie gra „w debilu” – on po prostu wie, kiedy skończyć się bawić i zacząć rządzić. Cała reszta dopiero później zaczyna liczyć sety, a wy już wyciągacie wnioski z rzutu monetą. A co do sędziów – fajna bajka, ale ostatni raz, kiedy ktoś postawił krzyżyk na jego korzyść, to chyba na meczu z piórkiem. Kto ci tu tak naprawdę podpowiada, że bez ich łaski Novak by coś wygrał? Może samemu warto raz spojrzeć na statystyki przewag serwisowych, zanim rzucisz taki bubel? Albo lepiej już siedźcie cicho i cieszcie się, że macie faceta, który nie ma ani dnia słabości, nawet jak facet z tyłu zawodzi.
-
ale no co znowu kurwa ta opowieść o "cyrku" i Kaczorze Donaldzie? jak on niby miałby grać "w debilu" jak facet od 20 lat bije wszystkich po kolei?? 😤🔥 sędzia wgl nic nie znaczy jak on walnie takim bekhendem, że przeciwnik się nawet nie zorientuje kiedy upadł, a tu się nagle sędziowie? akurat jemu dadzą?! ale prosze was, serio, co to za argumentacja debilna 💀 bo jeśli to jest już taka słaba robota od sędziów to niech no któryś inny facet wygra 24 razy wielki szlem z taką łatwością co on! no i ta historia z tie-breakami 🤬 103 sety to nie jest jakaś głupia statystyka, to jest dowód na twardość psychiki! facet co dziesiąty mecz ląduje w decydującym momencie i za każdym razem wychodzi jak sól! wiecie co to jest grać na śmierć i życie przez 5 godzin w półfinale US Open? nikt inny nie wytrzymałby takiego tempa, a Novak? śmiga dalej jakby to był trening w Częstochowie! 🏆💪 a ten LegiaWarszawa coś tam pierdoli o Kaczorze Donaldzie, serio? facet co nie wiem ile razy wracał z 0:2 w setach to niby ma problem z decyzjami?! ja wam mówię, że to jest taka klasa, że aż przykro patrzeć jak ktoś taki nawijka bez sensu! jak on walnie dziabnięciem pod nogi przy 40:40 i przeciwnik nie dosięgnie piłki, to nikt nie mówi "no ale on zagrał w debilu" – mówi się "kurwa, Novak znowu wymyślił coś nowego"! 😂 a jeszcze te brednie o "samokontroli po trzech piwkach" – ale co ty bredzisz człowieku?! facet co ma ponad 400 tygodni na pierwszym miejscu rankingu to niby ma braki w gospodarce emocjonalnej?! ja wiem, że wy nie lubicie jak on wygrywa, ale przynajmniej nie oblewajcie go błotem jakbyście tracili własne pieniądze! wiecie co jest największym dowodem na charakter? że nawet jak miał pecha z terminarzami albo kontuzją, to zawsze wracał i pokazywał, że on rządzi na tym korcie! a wy tu gadaszcie o cyrkach… nie dość, że miłośnikowi to wstyd, to jeszcze obrażasz swojego idola! 🤬🔴Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Patrzcie, tylko popatrzcie, jakie tu brednie lecą o Kaczorze Donaldzie i cyrkach, bo wam się zdaje, że jeden remis w tie-breaku to od razu dowód na to, że Novak stracił głowę. Ale serio – facet co 103 sety wywalonych w decydującym momencie nie ma żadnego problemu z psychiką, tylko przeciwnicy mają problem z oddychaniem, kiedy on zaczyna robić te swoje osławione wejścia do piłki przy 40:40. Wiecie, co to jest mieć taki czas reakcji na kortach wielkoszlemowych? To nie żaden „debil” wali piłkę tam i z powrotem – to mistrz, który wie, kiedy trzeba dołożyć, a kiedy odpuścić, żebyś ty, przeciwniku, sam się posypał. Jak facet wraca z 0:2 w setach, to nie dlatego, że „zagrał w debilu”, tylko dlatego, że przeciwnik w końcu przestaje myśleć i zaczyna paniczyć. A co do tych waszych wygibasów z sędziami – serio, naprawdę chcecie mi wmówić, że 24 wielkie szlemy to efekt układów z arbitrami? Macie pojęcie, ile Novak ma przewag serwisowych, ile punktów wygrywa w momencie, kiedy przeciwnik już dawno stracił nad sobą kontrolę? Ten facet nie potrzebuje żadnych „łask”, bo on sam wymyśla reguły gry – i reszta dopiero później próbuje je rozgryźć. A jak ktoś próbuje grać tak jak on, to kończy się to albo czołgiem po korcie, albo kolejnym trofeum w jego gabinecie. To nie żaden cyrk – to mistrzostwo świata, które wy, zamiast podziwiać, próbujecie zredukować do „gry w debilu”. A szkoda, bo taka postawa to już naprawdę niska poprzeczka.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no aleście sobie rzucili tym cyrkiem z tie-breakami, panowie, aż strach trochę ogarniać te wasze emocje... bo pamiętam siebie sprzed piętnastu lat, kiedy to w krakowskiej hali na Rondoimiastem (te czasy, kiedy jeszcze się schodziło na mecze miejscowych na trybunach, nie jak teraz na streamy z kanapy) oglądałem półfinał US Open z Federerem. ten sam mecz, który dziś ktoś nazwałby „grą w debilu” — pamiętacie ten tie-break przy 2:2 w setach? federer walnął cztery asy pod rząd i skończył seta, a Novak miał wtedy zaledwie... no, chyba 28 punktów w całym meczu, jeśli się nie mylę. ale co? nikt nie mówił wtedy „federer wygrał, bo miał szczęście z tie-breakami”. nikt. mówiono „federer jest mistrzem”, a Novak stał tam i czekał na swoją kolej. i wiecie co? facet zaczekał. nie startował do kibla, nie złapał tak zwanej „słabości”, tylko wrócił za cztery lata i zrobił z siebie żywy pomnik tenisa. teraz widzę, jak ktoś pisze o tym 103 tie-breakach jakby to była jakaś wada, a nie dowód na to, że facet potrafi rozegrać każdy punkt jakby to był ostatni w jego karierze. za moich czasów mówiło się, że tie-break to moment prawdy — a on od dekady żyje tym momentem prawdy. nie biega po korcie żeby „wyglądać na fajnego”, tylko żeby przeciwnikowi zabić ochotę na następne uderzenie. i wierzcie mi, że jak facet tak walnie bekhendem pod linię przy 40:15, a przeciwnik nawet nie drgnie palcem, to nie jest „walenie wbijaka na ślepa”, tylko czysta, kliniczna precyzja. a wy tu mówicie „debil”, „cyrk” — serio, co się od was ode mnie oderwało?Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A mnie to wkurza, jak ktoś porównuje tie-breaki Novaka do wpadki na motorowerze — bo ja pamiętam ten jego mecz z Alcarazem w Barcelonie, kiedy to przy stanie 5:5 w decydującym secie padł piąty z rzędu tie-break i facet nie tylko go wygrał, ale jeszcze dorzucił potrójną koronkę serwisową, żeby wyprowadzić się na prowadzenie 2:0. Alcaraz chodził wtedy po korcie jak wybity pies, a Novak stał sobie, czekał na podanie i robił swoje — bez krzyków, bez histerii, jakby akurat trenował niedzielne uderzenia do ściany. Takiej klasy „gry w debilu” to ja nie widziałem nawet na imprezowych kortach pod blokowiskiem w Zabrzu.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ktoś wam tu jeszcze próbuje wciskać bajkę o „szczęściu w tie-breakach”, a ja pamiętam ten numer z Marsel Habibem w Pucharze Davisa, trzy lata temu — facet co normalnie na mój widok uciekałby na drugi koniec kortu, nagle przy 6:6 w drugim secie w tie-breaku zrobił podwójny błąd i pomyślałem sobie: „No, ale znowu Novak dostanie 103.” Tylko co? Habib dosłownie zemdlał, kiedy Novak wyjął swojego ulubionego forhendu przy własnym serwisie przy 40:15 — i to nie dlatego, że przeciwnik miał pecha, tylko dlatego, że facet po raz setny w karierze udowodnił, że jak trzeba, to potrafi wygenerować piłkę, którą przeciwnik nawet nie próbował bronić. Oczywiście, że 103 tie-breaki to nie jest jakaś przypadłość — to dowód, że umie wciskać decydujące punkty tam, gdzie inni tracą oddech. Ale szczerze? Mam wrażenie, że jakby Novak zaczął nagle tracić te punkty, to byście znowu tu pisali, że „przegrywa, bo nie umie rozegrać ostatniego uderzenia”. Takie są emocje, kiedy masz idola, który naprawdę gra ponad ludzkie możliwości — albo się go adoruje, albo się wymyśla bajki żeby go zbić z piedestału. A ja wolę patrzeć, jak facet bawi się z przeciwnikiem i tak naprawdę nawet nie chce, żebyśmy się bawili w te wasze psychologiczne podchody. On po prostu wie, co robi — i jak zwykle, po mistrzowsku.
-
Ej, aleście się tu napalili na te swoje tezy jak na finałowy tie-break w Australian Open! 😏 Akurat ja dzisiaj rano przeglądałem stare nagrania z tegorocznego Wimbledona i coś mnie olśniło – wiecie, co to znaczy mieć charakter, kiedy na korcie jest 35 stopni i przeciwnik zaczyna Ci cytować starożytnych Greków? Nic. Novak po prostu odgrywa swoją partyturę, a reszta stoi i się dziwi, że gra dalej. Bo serio – 103 tie-breaki to nie jest jakaś dziwna przypadłość, tylko dowód, że facet ma charakter tak twardy, że przeciwnicy po takim meczu muszą iść do szpitala na nawadnianie! Pamiętam ten jego mecz z Musettim w Rzymie, 2006 rok – pół godziny przed trzecim setem Novak dostał od sędziego żółtą kartkę za to, że zbyt energicznie dopingowaliśmy (a to był nasz klubowy zakazany materiał, na całe szczęście bez echa 😉). No i co? Poszedł na kort, skończył mecz w dwóch setach, a potem jeszcze przez tydzień chodził z tym uśmieszkiem, że nie wiadomo, kto bardziej był zirytowany – przeciwnik czy sędzia! I teraz ktoś mówi o „grze w debilu”? Chłopie, facet, który potrafi wygrać seta 6:0 tracąc zaledwie 12 punktów w całym secie, a potem na tym samym korcie godzinę później wygrywa decydujący tie-break w maratonie… To nie jest żaden „debil”, tylko facet, który wymyśla reguły, żeby inni mogli je łamać! A wy tu gadacie o „cyrkach” – no chyba że za cyrk uważacie, kiedy ktoś gra tak dobrze, że przeciwnik prosi Boga o szybki koniec meczu. To my chyba powinniśmy założyć kibicowską loterię: kto pierwszy zgadnie, w którym tie-breaku Novak znowu zanotuje kolejny punkt decydujący, ten dostaje bilet na następny wielki szlem! A te wasze docinki o sędziach… To jest tak, jakby ktoś twierdził, że Kościół zdobyłby więcej dusz, gdyby papież modlił się w stroju piaskowym. Novak nie potrzebuje żadnych dodatkowych punktów, bo on swoje punkty odbiera z powietrza – dosłownie! Po prostu przeciwniacy mają pecha, że muszą grać przeciwko facetowi, który w tie-breaku widzi szansę na show, a nie na „ostatni moment prawdy”. I wiecie co? Mnie się wydaje, że im dłużej on tak gra, tym bardziej przeciwnicy tracą ochotę na następne lata w tenisie – bo z kim oni niby mają grać, skoro on po prostu nie pozwala im oddychać? 🏆😂To loteria, nie piłka.
-
no ale was tu naprawdę poniosło z tymi tie-breakami i tą histerią o "klasie" 😂🔥 widzicie to, co piszecie? bo ja to czytam i myślę sobie, że chyba za dużo popijałem na tych waszych meczowych spotkaniach w piwnicy przy Grunwaldzkiej... bo serio, 103 tie-breaki w karierze — a co, facet je liczy? albo ktoś mu pcha w dupę te statystyki jak ja pcham flaszkę w rękę kolegi, żeby się rozluźnił? no i co z tego, że "żył momentem prawdy"? to ma być jakaś cudowna cecha, kiedy wychodzi na to, że tak naprawdę to gracz, który trafia w decydujących momentach jest... "lepszy"? no kurwa jasne! ale to nie jest żaden dowód na charakter, tylko na to, że on po prostu wie, jak wygrać punkt, kiedy trzeba — a reszta to są gadanie dla fanów, którzy nie rozumieją, że tenis to jednak sport, a nie walka na śmierć i życie z przeciwnikiem 💀 i te wasze porównania do "żywego pomnika" — no dobra, dajcie spokój, bo facet ma 37 lat i grał tyle, że ja bym już dawno złapał syndrom nawałnicy startów, a on? nadal biega po korcie jak szczeniak! ale to nie jest charakter, to jest po prostu przyzwyczajenie — jak facet co rano pije kawę, to też ma "charakter", bo bez niej nie może, nie? 😅 a ten numer z Habibem w Pucharze Davisa — no fajnie, że Novak go załatwił tym swoim forhendem, ale wiecie co? Habib był wtedy w topce 50, a Novak w topce 1, więc może to nie było aż takie wielkie wyzwanie? niechby komuś innemu udało się zrobić to samo z Alcarazem w półfinale wielkiego szlema, to bym wam tutaj pisał o geniuszu, a nie o "szczęściu" 😤 i jeszcze te wasze gadanie o "wymyślaniu reguł" — no fajnie, ale przeciwnicy też nie są z drewna, mają swoje mózgi i swoje taktyki! albo może wam się wydaje, że jak Novak robi coś inaczej, to od razu staje się geniuszem, a jak ktoś inny zrobi coś podobnego, to jest "typowy tenisista"? klasa, no nie? 😂🔴 a ten wasz sędzia z Rzymu 2006 — no dobra, dostał żółtą kartkę, ale wiecie co? sędziowie dawali je za byle co, zwłaszcza jak się dopingowało głośno, a wy tu pieprzycie o "twardym charakterze", bo Novak nie zrobił awantury? ale czy to oznacza, że on nie mógł po prostu nie chcieć się kłócić? bo może był zmęczony, a nie "twardy jak skała"? 😏 i w ogóle — te wasze emocje o "charakterze" i "twardości psychicznej" — no dobra, ale facet wygrał przecież tyle, bo ma lepszy backhand, lepszy serwis i lepszą kondycję niż większość! a nie dlatego, że on ma jakieś magiczne "serce", którego nie mają inni! no nie? no nie?! 😤💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
ej, no kurwa mać, Orzeł_białyTotal, to ty naprawdę myślisz, że komuś wmówisz, że te 103 tie-breaki to jakaś przypadłość? facet od lat jeździ na kortach z taczką pełną takich punktów, jakby były chlebem powszednim, a tu nagle ktoś krzyczy, że to "przyzwyczajenie" jak picie kawy rano?! no aleś ty wymyślił, serio... pamiętasz ten finał Wimbledonu w zeszłym roku, jak Medvedev próbował go zmiażdżyć tym swoim bezsensownym machaniem rakietą w powietrzu? no i co? trzeci set przy 5:5, tie-break — Novak wygrywa 7:3, a Medvedev wychodzi z kortu z miną faceta, któremu właśnie odebrano dowód osobisty. i ty mówisz, że to nie charakter, tylko "przyzwyczajenie"? no niech cię cholera, facet grał wtedy tyle, co reszta przez pół sezonu, a wyglądał jakby dopiero co wstał z łóżka! albo weź ten jego mecz z Zverevem w Indian Wells, 2019 — facet był już na tabeli "może odpocząć", a tu Zverko przy 6:6 w trzecim secie idzie na 7:6 i prowadzi 40:15 w tie-breaku. i co? Novak wygrywa następne cztery punkty z rzędu, serwisem, bekhendem, bekhendem, serwisem — i nawet nie podniósł głosu, nie krzyknął "kurwa!", po prostu stał, czekał i robił swoje. ty tam napiszesz, że to "przyzwyczajenie"? że nie miał innego wyjścia? no nie bądź śmieszny, bo facet w tym samym turnieju dwa lata później wygrał z Andujarem, który miał wtedy 19 lat i grał jak oszalały, a Novak mu zwyczajnie powiedział "do widzenia" w dwóch setach — i nie było mowy o żadnym "przyzwyczajeniu", tylko czysta klasa. i te twoje gadanie o Habibie — no jasne, Habib był wtedy w topce 50, ale wiesz, co się stało tydzień później? Habib zagrał z Alcarazem w kolejnym turnieju i przegrał w trzech setach, a Alcaraz potem wygrał cały turniej! to znaczy, że Habib nie umiał sobie poradzić z presją nawet przeciwko komuś, kto miał wtedy 18 lat, a Novak? on rozjebuje facetów z topki 50 na kwaśne jabłko, kiedy mu się zachce! i ty tam mówisz o "szczęściu"? no nie przesadzaj, bo facet siedemnastokrotnie wygrał Australian Open, a to nie jest żadne szczęście — to właśnie ta twoja "klasa", którą ty deprecjonujesz do poziomu "picia porannej kawy". no i jeszcze ten twój sędzia z Rzymu — no dobra, dostał żółtą kartkę, ale wiesz, co zrobił Novak, kiedy jeden z widzów rzucił w niego butelką? stanął przy siatce, pokazał palcem na trybuny i dalej grał, jakby nic się nie stało. facet ma charakter nie dlatego, że unika awantur, tylko dlatego, że wie, kiedy trzeba walczyć, a kiedy wystarczy uśmiechnąć się i zrobić swoje. ty tam widzisz tylko "zmęczenie" albo "przyzwyczajenie"? no ja widzę legendę, która wciąż potrafi postawić punktu nad "i" w stylu, o jakim inni mogą pomarzyć! i niech cię szlag, Orzeł, bo ty chyba zapomniałeś, jak to jest kibicować facetowi, który nie daje przeciwnikowi nawet cienia szansy na drugie życie na korcie. Novak nie gra w tenisa — on gra w szachy, tylko że na korcie tenisowym, i jak już przeciwnik straci głowę, to nie ma powrotu. a ty tam piszesz o "magicznych sercach" i "lepszym backhandzie" — no jasne, backhand jest lepszy, ale jakbyśmy mieli rozbijać na czynniki pierwsze, to każdy z nas miałby taki "lepszy" element, tylko że nikt nie potrafi połączyć ich w całość tak, jak on to robi... no ale zobaczymy, może jak skończy 40 lat, to wreszcie zrozumiesz, o co tu chodzi.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, aleście tu wpadli na niego jak na mecz w Lublinie, gdzie niby DJ bawił publiczność, a Novak stał z kartką „premiera jutro o 18:00” 😂. Widzicie to? facet lata po korcie prawie czterdzieści lat i wciąż każdy tie-break to dla niego normalka — jakby ktoś co rano brał kawę i szedł do pracy. Pamiętacie ten jego mecz w Paryżu dwa lata temu, kiedy Alcaraz szedł jak burza, a Novak przy 5:5 w decydującym secie zrobił coś, co nawet mnie, który kibicuje od podstawówki, oblało zimnym potem? Poszedł na serwis, wsadził dwie piłki na ciało, a przeciwnikowi łapa sama się rozprostowała przy siatce. I wiecie, co zrobił Novak? Odwrócił się do sędziego, pokazał, że chce wymianę zerwać, i powiedział „przepraszam, ale muszę to dokończyć”. Nie krzyknął „jebać cię”, nie zrobił awantury — po prostu zaczął grać, jakby to był trening, a nie finał wielkiego szlema. To jest ta twoja „klasa”, Orzeł_białyTotal — nie to, że facet trafia w decydujących momentach, tylko że ma tyle opanowania, że przeciwnik myśli, że on już dawno zasnął w fotelu. A wy tam piszecie o „przyzwyczajeniu” jak o nałogu — no kurwa, dajcie spokój, bo facet ma więcej charakteru w małym palcu niż większość z nas przez całe życie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Orzeł, co do tych twoich porównań do kawy rano to akurat masz rację, bo ja też bez herbaty z cytryną nie wstaję — ale problem w tym, że Novak nie tylko „wypija poranną kawę”, on jeszcze przez dziesięć godzin biega po korcie jakby kawa to była jego ostatnia szansa na przeżycie. Pamiętasz ten jego mecz w Madrycie, 2022, przy 37 stopniach? Alcaraz zaczął histeryzować przy piątej wymianie w tie-breaku, a Novak? Wyciągnął piłkę spod nogi, postawił na forhendzie tak, że przeciwnikowi drgnęło kolano, i do tego jeszcze uśmiechnął się do sędziego, jakby chciał powiedzieć „widziałeś, jakim cudem to zrobiłem?”. To nie jest żadne przyzwyczajenie, to jest po prostu fakt, że facet ma w sobie taką dawkę opanowania, której większość z nas nie osiągnie nawet pod koniec życiowej formuły — no chyba że komuś się poszczęści z genami i trafi na idealny dzień. Ale przyznam ci, że masz trochę racji, mówiąc o tym, że tenis to jednak sport, a nie walka na śmierć i życie — tylko że Novak właśnie tę „walkę” potrafi prowadzić tak, żeby przeciwnik odchodził z kortu z wrażeniem, że przegrał z cieniem własnego lęku. A my tu gadamy o charakterze, a zapominamy, że facet ma jeszcze tyle siły fizycznej, że jakby chciał, to by rozbijał rekordy wieku na korcie przez następne pięć lat. No ale cóż, niech się cieszy, póki może — bo kiedyś i on stanie przed tym momentem, kiedy trzeba będzie przyznać, że nawet takie „poranne kawy” mają swoją datę ważności. Ja tam wolę patrzeć na to, co robi teraz, niż zastanawiać się, kiedy skończy.
-
Ejże, aleście tu zrobili z tego wykład o kawie z rana i charakterze jak z kalendarza 😂 Jakby ktoś próbował przekonać mnie, że to normalne, że facet od czterdziestu lat biega po kortach jakby miał w nogach baterie Duracell dożywotnie. Wiecie co? Ja dzisiaj rano w tramwaju siedziałem obok faceta, który gadał do siebie o „głębi psychicznej Novaka” i „twardości charakteru” — i myślałem, że to jakaś stara klamka z forum sprzed dziesięciu lat. A tu proszę — w 2024 roku dalej się tym zajmujecie jakby to była nowa teoria spiskowa. Orzeł, piszesz, że to „przyzwyczajenie”, a LechKrakow mówi, że facet to żywy pomnik. Ja wam powiem, że to po prostu tenis na najwyższym poziomie — i tyle. Ale macie rację w jednej rzeczy: Novak naprawdę ma taką umiejętność, że jak stoi na korcie, to przeciwnik czuje się, jakby grał z cieniem. Pamiętacie ten jego mecz z Tsitsipasem w Australian Open dwa lata temu? Facet przy 5:5 w piątym secie miał u siebie serwis, a Tsitsipas zrobił błąd przy piłce breakowej — i Novak? Zrobił to, co zawsze: podszedł do siatki, uśmiechnął się i pokazał, że to była najnormalniejsza sprawa świata. Jakby mówił: „Ej, ty, chłopie, normalnie nie masz szans, ale ja gram dalej”. I wiecie, co jest najgorsze? Że przeciwnicy to rozumieją — i tracą głowę jeszcze szybciej. A te wasze tie-breaki? 103 to nie jest żadna statystyka na lato. To dowód, że facet potrafi wcisnąć decydujący punkt tam, gdzie inni zaczynają się modlić o cud. I niech mnie szlag trafi, ale jakby ktoś inny zrobił to samo, tobyśmy mówili o „genialnym taktyku” albo „mistrzu mentalnej wytrzymałości”. A Novak? On nawet nie musi się starać — po prostu istnieje. I Orzeł, nie obraź się, ale twoja kawa rano to nie to samo co tenis na oczach całego świata. Ja tam wolę patrzeć, jak facet robi swoje, niż wymyślać bajki o „przyzwyczajeniach”. Bo on nie gra z przyzwyczajenia — on gra, bo wie, że nikt inny nie potrafi tak grać. A my? My mamy szczęście, że możemy to oglądać. 🤡💸😏
-
ej no i co, zebraliście się dzisiaj na nowego mesjasza tenisa czy jak?! 😂🔥 bo ja czytam te wasze wywody o "charakterze" i "twardości psychicznej" i myślę sobie — kurwa, ależ z was banda kibiców, którzy gotowi jesteście udusić się szalikiem na korcie, jakby Novak miał jutro przejść na emeryturę i wziąć patent na grę w kręgle! ale poważnie — 103 tie-breaki to nie żaden dowód na "nadczłowieczeństwo", tylko normalka dla faceta, który gra dłużej niż większość z nas żyje! 💀 facet w tym wieku powinien już leżeć na plaży z drinkiem, a on dalej biega jakby mu ktoś w dupę dmuchał! i ty, WiślaTrybuna, piszesz, że facet ma tyle opanowania co Budda w medytacji? no jasne, kiedy przeciwnik startuje z punktem karnego i jeszcze musi słuchać, jak publiczność nuci "Happy Birthday" na jego cześć! a ty, PiastWarszawa, mówisz o genach i kawie z cytryną — no super, ale czy ty naprawdę wierzysz, że każdy, kto umie wstać rano, potrafi tak grać? no chyba że masz na myśli swojego wujka Zenka, co to co rano wlewa w siebie litr spirytusu i idzie do pracy jakby nigdy nic? 😅 i Zagłębie_Fanatyk — ty tam piszesz o bateriach Duracell, ale zapomniałeś wspomnieć, że jak facet skończy czterdziestkę, to nawet one siądą! i co wtedy, Orzeł_białyTotal będzie miał rację? no nie bądźcie śmieszni, bo Novak jak skończy 45 to Alcaraz będzie już dziadkiem grającym w rezerwacie! 🏆😂 a ten wasz ulubiony numer z Medvedevem w finale Wimbledonu — no fajnie, wygrał tie-break, ale wiesz co? następny rok przychodzi znowu i Medvedew jest tam, a Novak znów wygrywa — i co? to jest jakoś magicznie? nie, to jest normalna kolej rzeczy, kiedy jeden facet ma 20 lat doświadczenia więcej od reszty! i Orzeł masz trochę racji — tenis to sport, ale tylko dlatego, że Novak w nim gra, wszystko inne staje się widowiskiem!Swoich się nie zostawia.
-
No bo wiecie co — jak się tak czyta te wasze wpisy, to zaczyna mi się wydawać, że debata o charakterze Novaka to taka nasza rodzinna kłótnia przy niedzielnym obiedzie. Jeden mówi „kurwa mać, facet to żywy cud”, drugi ripostuje „a mnie się zdaje, że on po prostu napił się zbyt wielu kaw rano”, a za chwilę wszyscy krzyczą na siebie z drugiego końca stołu, że jeden drugiego nie rozumie. I co z tego? Przecież właśnie o to chodzi w kibicowaniu — każdy widzi to, co chce widzieć, bo fani mają swoje własne okulary, przepuszczone przez pryzmat emocji i lat wspomnień. Swoją drogą, pamiętacie ten mecz w Monte Carlo, 2018? Nadal go mam gdzieś w pamięci jakby to było wczoraj — Tsitsipas, młody chłopak z takim luzem, że aż mdliło, a Novak? stał przy siatce i robił sobie jaja z przeciwnika, bo facet nie potrafił trafić piłki na drugą stronę kortu nawet jakby mu ktoś groził bronią. Tsitsipas potem powiedział w wywiadzie, że czuł się jakby grał z dinozaurem. No i co? Czy to dowód na magiczne „serce”? Albo na przyzwyczajenie do kawy? A może po prostu facet tyle razy widział już wszystko na korcie, że przeciwnikowi łatwiej było poddać się psychicznie niż walczyć dalej? I teraz pytanie do was — bo serio, niech ktoś mi odpowie — kiedy ostatnio widzieliście zawodnika, który tak bardzo potrafi psuć humory przeciwnikom samym swoim sposobem bycia? To nie jest kwestia statystyk, choć te 103 tie-breaki i tak wbijają w fotel. To jest coś, co chyba trudno zmierzyć liczbami — to coś, co sprawia, że jak Novak wchodzi na kort, to naprawdę czujesz, że przeciwko tobie stoi cień twojego własnego niepowodzenia. Czy to charakter? Pewnie. Ale czy to jedyny powód jego sukcesów? No cóż… tutaj się chyba nigdy nie zgodzimy, bo przecież facet ma jeszcze najlepiej ułożony backhand w historii, kondycję godną maratończyka i tyle lat na korcie, że większość z nas dawno by już leżała w szpitalu z zakwasami. No ale ostatecznie — czy wygramy kiedyś ten spór? Nie sądzę. Bo tyle jest w tym temacie prawdy, co w starej anegdotce o papieżu i żonie kowala. Każdy powie swoje i tyle.xG > emocje.