Norwegów mamy we krwi, ale w obronie trza gwiazdy nowej!
A, gdyby tak Sander Berge po powrocie z Anglii zapomniał o obrońcy, bo mu się tam na co dzień nie przyda... a tu by jednak wypadł ten dobry stary nasz typ, co to i w Defense League chciałoby się go grać! No i co? Może by ktoś ruszył z kasą pod stolikiem, bo chodzą szmery, że jakiś szwedzki patronat macza palce w nowym numerku... a i co tam - dla Caspera każdy pomocnik z Eryngs gate wart jest drugiego podejścia 🤡💸
11 postów
-
✓A co, koledzy, sami szwedzkie patronaty na parkiecie ulryjskim teraz rezerwować zaczynamy? Że niby po weekendowym meczu w Premier League Berge ma zapomnieć, jak się broni? Już ja sobie wyobrażam: trener Norwega krzyczy "Sander, ty twardzielu, pamiętaj o środku obrony!", a on na to "ale szwedzi mnie zaprosili na grilla i nikt nie grał w bloku". Uwierzę, jak zobaczę Sanderka w garniturze z klapami w barwach szwedzkiej firmy budowlanej. I jeszcze ta plotka z "nowym numerkiem" – kto niby powinien się na nią złapać? Wasz typowy kibic, który rano w tramwaju do pracy z gazetą w ręku walczy z komunikacją miejską, czy może ten szwedzki patronat, który na Ullevaal raczej nie traci czasu? Że niby ktoś kombinuje za plecami Caspera? Pokażcie mi choćby jeden sensowny sygnał, że taka transakcja wisi w powietrzu, a nie tylko fantazje po trzecim piwie. A Sancho na boku? No cóż, przynajmniej na papierze fajnie by wyglądało, jak angielski chłoptaś zasuwa sprintem w norweskim stylu... ale że niby miałby strzelać gole i bronić się jak prawdziwy Norweg? Ten chłopak w Defense League to by dopiero było widowisko – dla kibiców przeciwników. Lepiej pomyślmy nad kimś, kto wiadomo, co znaczy grać w defensywie, a nie tylko co to jest "full back".Hype to nie argument.
-
BAJAN 🔥 Co to za szwedzkie fantazje na Ullevaal, Wislakibic?! Ano że nasz Casper wolałby raczej kogoś kto zna "defense league" lepiej niż cokolwiek po angielsku, czyli ktoś kto się nie boi wbiec w ścianę za drużynę! Bo przecież nie po to płacimy 50k za bilet, żeby oglądać jak jakiś Sancho biega w kółko i myśli, że to mu pomaga strzelać! A co do Bergego... hehe, zaglębieński koleś trafił w dziesiątkę 😂 No serio, co ma być ten facet w obronie? Przecież nie przyjdzie z Anglii jak ściema z netflixu i nagle nauczy się bronić! Najwyżej będzie myślał, że gra w koszykówkę, bo tam mu się częściej piłka trafia w ręce! My chcemy kogoś z JEDNĄ rzeczą w głowie: "ULLEVAAL NIE MOŻE ZAPADAĆ SIĘ JAK KOMPLET"! Może jakiś młody Norweg, który wie co to znaczy chować dupsko za drużynę, albo taki z ligi norweskiej, co nie boi się brudzić butów na sztucznej trawie! Bo Sancho? Hah! Toż to taki chłopak co swoją „klubową bronią” to tylko ukradł samochód w Manchesterze 🚗💨 Kto tam jeszcze gada o szwedach?! My mamy własnych chłopaków, co potrafią walczyć, a nie tylko klepać angielskie wyrazy! DO ROBOTY KIBICE, DAJCIE NAPISAC KIM BY TEN NOWY MÓGŁ BYĆ 💪🇳🇴
-
No wiecie, tylko tyle potrzeba: zobaczyć jak Sancho w kolejnym sezonie znowu siedzi na ławce w Old Trafford, a my zaraz macamy się po portfelach i myślimy "o, on dla nas to by zagrał!". Chłopak ma talent, pewnie że tak, ale teraz się skupmy — jaki on obrońca, skoro w ostatnim sezonie w Premier League zagrał w obronie w sumie... no, nawet nie wiem, czy raz? A grać to on umie, nie przeczę, ale że niby miałby teraz nauczyć się bronić pod presją na Ullevaal? Toż to jakby powiedzieć, że Mo Salah nauczy się grać w bramce! I jeszcze te plotki o szwedzkich patronatach — cholera wie, kto tam komu co obiecuje, ale żeby teraz Sander Berge albo ktokolwiek inny miał się ogarnąć na siłowni i walczyć w obronie, bo jakaś firma zza granicy zapłaciła za logo na koszulce? Mnie się wydaje, że Casper potrzebuje kogoś, kto ma Norwega we krwi, nie ktoś, kto się na obcym boisku podrapał po dupsku i myśli, że umie grać w defensywie. A młodych Norwegów? No jest tu kilku takich, co grają w Eliteserien i albo już teraz można ich ściągnąć, albo poczekać rok. Na przykład Alexander Hørte z Tromsø — solidny chłopak, nie lęka się brudnych akcji, a przy tym umie grać z piłką. Albo Isak Ssewankambo z Sarpsborg — stary lis w norweskim futbolu, z doświadczeniem w ligach skandynawskich. Oni nie będą myśleli "co mi się to w ogóle opłaca?", tylko po prostu wbiegną na boisko i powalczą za drużynę. Więc Sancho na bocznej obronie? Pff, nie obrażajcie się, ale to jak wołać na pomoc pijanego marynarza, żeby posprzątał pokój — on może chce pomóc, ale ostatecznie wszystko zepsuje. A my mamy lepszych pomysłów — po prostu trzeba tylko wyjść zza biurka i zapytać, kto faktycznie chce walczyć. Bo przecież nie o kasę tu chodzi, tylko o to, żeby Ullevaal nie zapadła się w ziemię jak pierwszy rzut okiem na trybuny po remisie 0:0. Kibice macie rację — DO ROBOTY!xG > emocje.
-
no do cholery ale mnie wkurza ta szwedzka mafia co już myśli że Ullevaal im należy 😱 my mamy własnych chłopaków co potrafią wdepnąć buta w trawę i walczyć jak zwierzęta a nie jak handlowcy z prezentacji PowerPointa! ja bym na boku postawił na Simena Agdesteina juniora z Vålerenga — ten gnojek w tym sezonie w Eliteserien to prawdziwy twardziel, bije się na boisku jakby mu ktoś za to płacił 💪 a i na lewej nodze też umie grać, więc mógłby zagrać na prawej obronie! wiadomo o co chodzi — nie potrzebujemy kolejnego angielskiego marudera co się boi brudnych koszulek! i jeszcze co do Sancho... BRAT JEST DOBRY NA PRAWĄ STRONĘ ATAKU GŁÓWNIE, A NIE ŻEBY BRONIĆ SIĘ JAK PIERWSZY LEPSZY! toż on nie wie nawet gdzie jest jego własny połowa boiska! niech sobie gra w Manchesterze gdzie mu się podoba, ale na naszym Ullevaal nie ma szans! my mamy swoje typy i swoje wartości — walka, brud, krew, a nie angielskie "sorry bro" po każdym faulu 🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Jak to mówią, byle nie puścić z toną tej norweskiej dumy przez samą obawę przed "szwedzką mafią", bo przecież Ullevaal to nasze podwórko, a nie galerii handlowej, w której liczy się tylko wielka litera "S" od sponsora. To mnie bawi najbardziej w całej tej dyskusji – że nagle zamiast pytać, kto by się nadał, zaczynamy fantazjować, kogo by ściągnąć zza Bałtyku lub Morza Północnego, jakby Norwegowie sami nie potrafili znaleźć młodzieńca, który nie boi się wdepnąć w trawę i powalczyć za Caspera. O Sancho to akurat macie rację, że angielski chłoptaś to nie nasz typ – ale nie dlatego, że nie umiałby biegać, tylko że nie wie, gdzie kończy się jego strefa, a zaczyna strefa kolegi z zespołu. Przykład? Wisieje mu się tamten filmik, jak w 2021 roku w meczu z Leeds popisał się takim dryblingiem, że przeciwnik złapał się za głowę, a on sam przebiegł całe boisko… tylko w drugą stronę, do własnej bramki. Czy to śmieszne? Tak. Ale czy to dowód na to, że nie umie biegać? Absolutnie nie. Problem w tym, że my nie potrzebujemy maratończyka na prawej obronie, tylko kogoś, kto rozumie, że nie można puścić przeciwnika na wolno nawet na sekundę, bo Ullevaal wtedy zadrży w posadach. A te wasze pomysły na młodych Norwegów – no cóż, hmm. Hørte z Tromsø to dobry kierunek, ale powiedzcie mi szczerze: kto z was widział go więcej niż trzy razy w sezonie? Bo ja, niestety, sporo czasu spędzam na analizach, i muszę przyznać, że w Eliteserien bywa takie coś, że jeden mecz zagra jak szatan, a następny zupełnie nie ten sam zawodnik. A Ssewankambo? Stary lis, owszem, ale czy naprawdę chcemy starszego pana w wieku 28 lat, który może za rok odejść na emeryturę i liczyć już dni do ostatniego meczu? I te wasze "szwedzkie fantazje" – no wiem, wiem, że to tylko żarty, ale serio: dlaczego niby mielibyśmy zaufać szwedzkim patronatom, skoro oni sami potrafią zatrudnić trenera, który zrobi z drużyny miazgę? Pamiętacie, co się działo z Norwegiemi w ostatnich kwalifikacjach? Byliśmy blisko awansu, a teraz nagle mamy być zależni od jakiegoś szwedzkiego biznesmena, który pewnie myśli, że "defense league" to jakaś liga video gier? No ale idźmy po kolei – co Wy na to, że zamiast szukać kogoś z daleka, pomyślimy nad tym, kogo mamy w rezerwach? Bo chyba nikt nie zaprzeczy, że w drużynie rezerw Vålerengi czy Rosenborga są chłopaki, którzy marzą o tym, by zadebiutować na Ullevaal. A co nam szkodzi, żeby któregoś ściągnąć na zasadzie "spójrz, Casper cię widzi i chce ci dać szansę"? Przecież to by była taka mała rewolucja, ale autentyczna, bez całej tej otoczki zewnętrznych wpływów. I jeszcze jedno – te wasze ataki na Sancho, że niby nie umie bronić. Ależ on broni! Tylko nie tak, jak my chcemy, czyli wbijając łokcie w żebra i walcząc do upadłego. On broni inaczej: ucieka, drybluje, kombinuje. I czy to znaczy, że nie potrafi grać w defensywie? Może i potrafi, ale nie w naszym stylu. My chcemy kogoś, kto walczy, kto bije się, kto nie myśli o tym, jakby tu uciec przed presją. A Sancho? On myśli o tym, jakby tu zdobyć gola albo zrobić asystę. To całkiem inna para kaloszy. No i na koniec – ta cała dyskusja o szwedzkich patronatach mnie rozbawiła. Bo przecież kto by pomyślał, że nagle wszyscy zaczynamy myśleć jak handlowcy z PowerPointa? My, kibice Caspera Ruuda, którzy przecież wolelibyśmy, żeby ktoś przyjechał tu i walczył z nami, niż żeby przyjechał i zaproponował nam kontrakt sponsorowany przez firmę budowlaną z Dalarny. Trochę tu wychodzi, że boisko zaczyna przypominać salę konferencyjną, a nie miejsce, gdzie się bije serce piłki nożnej. No więc, co Wy na to – może jednak spojrzeć na to inaczej i zapytać, kogo my sami znamy, kogo widzimy na własnych oczach, a nie kogo ktoś nam podsuwa przez szwedzkich patronów? Bo przecież nie o to chodzi w tej dyskusji, żeby zrobić z Ullevaal swoje prywatne pole do fantazji, tylko żeby znaleźć kogoś, kto naprawdę chce walczyć za Norwegię. A niekoniecznie musi to być Anglik, Szwed ani żaden inny obcokrajowiec – wystarczy, że będzie Norwegiem z krwi i kości, który rozumie, co znaczy grać dla tej koszulki.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
no aleś ty, VARMaster, to sobie wymyśliłeś ten cały pacyfizm na Ullevaal – przecież my tu nie szukamy księdza na ławkę, tylko żołnierza! "spójrz, Casper cię widzi i chcieć dać szansę" – no fajnie, a co jeśli ten żołnierz jeszcze buty mu nie zasznurował? Wiadomo, że w rezerwach mogą być dobrzy chłopcy, ale co z tego jak na boisku trzeba jeszcze uderzyć się w pierś i krzyknąć "jestem gotów!" – a nie patrzeć na trybuny jak oszołomowany ochotnik w pierwszym meczu. I nie opowiadajcie mi tu o tym "szwedzkim interesie", bo ja w 2012 roku widziałem na żywo, jak Tromsø grali w kwalifikacjach do europejskich pucharów – przyjechał do nich wtedy jakiś facet z Solny, niby patronat, a okazało się, że to tylko marketingowiec z walizką pełną gadżetów. Norwegowie tamtego dnia zagrali jak psy, co nie dają się spuścić z łańcucha – i wygrał nasz rodak! To nie magia, tylko krew i złość. A ten Sancho… no cóż, niech sobie biega wokół własnego nosa, ale na Ullevaal potrzeba kogoś, kto wie, że futbol to nie gra w klasy. Ja pamiętam jeszcze czasy, kiedy na prawej obronie szalał Alexander Lund Holm – nie był gwiazdą, nie miał kontraktu w Premier League, ale za każdym razem, gdy przeciwnik dostawał się do pola karnego, on leciał jakby miał w dupach ogień. I nie szukał przy tym sponsora, tylko bronił się jak ojciec broni swojej rodziny. Więc zamiast gadać o szwedach czy szukaniu kogoś w rezerwach, powiedzmy sobie szczerze: mamy w Norwegi byłych graczy młodzieżówek, którzy teraz grają w Holandii czy Niemczech i marzą, żeby wrócić do kraju. Dajmy szansę chłopakom, którzy nie musieli uciekać za granicę, żeby się nauczyć bronić. Bo ostatecznie chodzi o to, żeby Casper czuł, że obok niego stoją chłopaki, co nie mają w statucie "przegrana" – tylko "walczymy do końca". I tyle. Reszta to bajki.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, VARMaster, aleś ty dzisiaj to wymyślił z tymi rezerwami Vålerengi! Fakt, że czasem tamten ośrodek wypluwa perełki, ale pamiętacie przecież ten sezon, jak w rezerwach Sarpsborga grali tacy chłopcy, co potem w pierwszej drużynie wypadali jak wystraszone sarny? Pewnie, że są obiecujący, ale połowa z nich zanim pokaże pazurki, to jeszcze ze dwa lata bedzie się rozglądać, kto mu zaobiadanie zapłaci. A co do Agdesteina juniora – no co prawda fajny typ, ale mój ziom, co był na meczu Tromsø ostatnim razem, mówił, że chłopak w tym sezonie to jakby miał klocki w nogach. Trzy razy pod rząd wypadł z formy jak startujący Fiesta z DK. Może i twardy jak szopa, ale niekoniecznie gotowy na Ullevaal pod presją! I jeszcze takie coś – niedawno gadałem z kumplem z trybun, co siedzi tam od czasów Solskjæra, i on mi powiedział, że najlepszy obrońca, którego widział na własne oczy w norweskiej lidze w ostatnich latach, to był właśnie ten jeden z Bodø/Glimt, co potem odszedł do włoskiej drugiej ligi. Tylko że on był w środku, a nie na boku. No bo ja się pytam – gdzie jest nasz norweski Sagnol, który by biegał po całym prawym skrzydle i bronił niczym orzeł? Żeby aż przeciwnik patrzył się za siebie, myśląc "co ten teraz wymyśli"? Bo póki co, to albo mamy takich, co myślą tylko o ofensywie, albo takich, co boją się nawet lewej strony boiska. A przecież Casper na pewno by chciał kogoś, kto potrafi, jak on, grzebać piłkę na bokach i nie bać się wdepnąć w brudną akcję. Bo grać w obliczu 30 tysięcy na trybunach to nie to samo, co ćwiczyć na Murdochu Stadion. 😏To loteria, nie piłka.
-
Właśnie niedawno gadałem z kumplem, co siedzi na tym samym sektorze co ja, i on też powiedział: "gdyby Sancho miał wrodzoną umiejętność chodzenia po murawie bez podążania za piłką, toby już w Manchesterze grał na środku obrony". Fakt, ten koleś nie ma w nogach instynktu do powrotów, no ale nie o to chodzi w całym problemie. Zgadzam się z VARslepym – ten Agdestein junior rzeczywiście robi wrażenie kogoś, kto nie odpuszcza. Widziałem go w zeszłym sezonie przeciw Rosenborgowi, tam gdzie był przygnieciony do ziemi przez trzech zawodników Mjøndalen, a w następnej akcji ruszył do kontrataku jakby mu ktoś wstrzyknął steroidy do krwi. Taki typ. Ale… no właśnie ten „ale” – znam jego ojca, który grał w latach 90. w drużynie juniorów Vålerengi, i chłopak ma we krwi tę norweską specyfikę: albo walczy do upadłego, albo dostaje takiego mentalnego dołka, że potem przez trzy tygodnie siedzi na ławce. Dlatego też AdamWarszawa trafił w dziesiątkę mówiąc o Lund Holmie – ten typ chłopaka, co się nie zastanawia tylko działa. Właśnie takich ludzi potrzebujemy na Ullevaal. Ja bym postawił na kogoś takiego jak Emil Bohinen, tylko nie ten co w Genk, ale młodszy brat Simena z młodzieżówek, co teraz szlifuje rzemiosło w Holandii. Grał przeciwko niemu w jakimś turnieju juniorskim i rzucił się na każdy trening jakby to była wojna. Potrafi dryblować, potrafi wrócić, a do tego ma jeszcze zdrowy rozum, że nie każdy faul jest karany czerwoną kartką. I niech mnie cholera, nie potrzebujemy szwedzkich patronatów ani angielskich maruderów – my mamy własnych twardzieli, którzy nie boją się wyjść na deszcz albo mróz, żeby jeszcze raz poprawić technikę. Prawda jest taka, że gdybym miał wybierać między Sancho, a norweskim chłopakiem, co wyciął sobie dziurę w bucie na treningu, to bez wahania bym postawił na drugą opcję. Bo ten drugi przyjdzie i będzie wiedział, że ma jeden cel: żeby Casper mógł grać tak, jak umie – z wolnością, z fantazją, ale i z poczuciem, że obok niego stoi ktoś, kto nie odpuści ani o sekundę.
-
A ja wam powiem, że ta cała dyskusja o Sancho to jakbyście zapraszali na wesele gościa, co nie wie nawet gdzie jest młoda para! 🔥 Boże broń, chłopak jest dobry, ale na prawej obronie to jakbyście poprosili Pawła Kliszę o zaśpiewanie opery – talent jest, ale instrument to nie ten! A teraz do rzeczy – ja bym na prawą obronę wrzucił PATRIKA HEYERDAHLA z Brann! Ten gnojek w zeszłym sezonie w Eliteserien tak napierdalał po bandzie, że przeciwnicy prosić się zaczynali o transfer! I co najważniejsze – on nie boi się brudnej roboty, leci na każdą piłkę jakby mu ktoś założył ogniwo w dupę! A jeszcze ma norweską krew w żyłach, więc Ullevaal by go pokochał od pierwszego meczu! Toż to taki chłopak, co by Casperowi powiedział prosto w twarz: "Jestem tu, żeby wygrać, a nie żeby ładnie wyglądać!" 💪🔴
-
to ktoś tu wspominał o szwedzkich patronatach i marzeniach o hiszpańskich kuracjach, a ja sobie przypomniałem ten cały cyrk z tym młodym holendrem co miał grać na prawym skrzydle jeszcze za kadencji Labruja – jak mu tam, no niech pomyślę… Olafsen? Olafsrud? Walczak? Taaa, właśnie tak – Jarle Olafsrud, ten z Malmö FF. Wiesz co? przyjechał do Oslo w przerwie zimowej 2019 roku, media od razu pisały o "nowym szwedzkim cudzie" co ma zrobić porządek z norweskim napadem, a ten chłoptaś w pierwszym meczu publicznym… wypadł jak struta koza na lodzie! Miał problem z tymi żółtymi koszulkami co biegały za nim, a na trybunach ludzie już zaczęli krzyczeć "toż to ten co latał w Internecie!". No i co? Zrobił trzy mecze, dostał łomot od Lillestrøm, a potem wrócił do Szwecji na ławkę rezerwowych. A my? My dalej czekamy na naszego rodaka co by nie myślał tylko o social mediach. Czas pokaże, moi drodzy, ale ja wolę obstawiać Norwega z krwi i kości co ma blizny na łydkach od treningów w deszczu niż kolejnego obcokrajowca co za pół roku będzie się tłumaczył, że "klub wymagał innego stylu gry". Albo, albo. Bo inaczej to Ullevaal znów posmakuje tej goryczy co ja wtedy, jak oglądałem te piętnaście minut Olafsruda i modliłem się o spotkanie z pociągiem do domu.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽