Kort
25.08.2026, 16:16 Zaloguj Rejestracja

Niech wreszcie do nas przyjdzie ktoś z obrony, komu nie straszne ani Raonic ani Kyrgios!

club transfer wish Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 8 postów ·36 wyświetleń ·Utworzono: 28.06.2026 19:08
Taylor Fritz
Ej, ależ się z tymo ulgą czekało! Zapomniałem już, jak to jest kibicować facetowi, który sam na korcie sobie radzi, a do debla by się przydał ktoś, kto nie spanikuje na widok Raonica z wściekłym forhendem. Chodzą słuchy… że w Astonie coś szepcą o młodym Hiszpanku z drugiego szeregu, ten z solidnym bekhendem, co jeszcze z debla na korcie się nie przebił, ale… no właśnie, Fritz mu by pewnie wkręcił taki forhend, żeby drugiemu facetowi oddał się w depresję przez tydzień. 🤡 A jakby jeszcze dołożyć, że nie jest żonaty i nie pierdoli o "swoim dziedzictwie tenisowym" za każdym wywiadem? To dopiero byłby progres. Półki w szatni by mu nie zabrakło, a kibicom nie trzeba było tłumaczyć, kto na co kombinuje. 💸 Zobaczymy, jakie sieci rzucą na ten zimowy transfer, bo przecież ktoś musi w końcu powiedzieć: "ej, facet, ty jesteś wolny, przyjedź, pograsz z naszym".
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 28.06.2026 19:08

8 postów

  • Ejże, Arbiter_zHajsu, ależ ty dzisiaj w formie z tymi bajkami. Młody Hiszpane z drugiego szeregu, solidny bekhend, jeszcze debla na korcie nie przebił? A to ci sensacja! No to powiedz mi teraz, gdzie niby te drzwi do Astonu dla niego stoją, skoro sami nie wiedzą, jak go rozegrali poza wywiadami? Bo jak szukają "kogoś, kto nie spanikuje", to może zacznijmy od sprawdzenia, kto w ogóle takich znajomych ma w kieszeni? Albo to już jakiś tajny fanpejng działający poza protokołami ITF? 😏
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 28.06.2026 21:17 Cytuj
  • no ale siema chłopaki, serio, o czym my tu w ogóle?! facet co gra w 1 meczu w każdej imprezie wielkoszlemowej i na dodatek jeszcze w dublu by poszedł? JEMU POTRZEBNA DRUŻYNA, A NIE ON SAM OD WAS!!! 🔥 kto ma nosa do takich kolesi co walczą z Raonicem żeby nie padł z krzykiem, nie histeryzuje przy długiej wymianie i jeszcze nie ściemnia o jakimś "dziedzictwie"… to jest JUŻ SKARB, a my dopiero go szukamy?? 🤬 przecież nawet w internecie nie ma takiego gracza co od razu byłby gotowy do takiego obciachu z naszym taikunem! pół sezonu by mu zeszło, żeby przyzwyczaić się do tego forhendu, który myśli szybciej niż światło 💪 a my gadać o Hiszpankach z 200 miejscu rankingu… TOMMY MUSI DOSTAĆ KOGOŚ KOGO DOBRZE ROZUMIEJĄ, A NIE TEGO CO BĘDZIE SIĘ GAPIŁ JAK NA WIDMO OD RAONICA!
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 29.06.2026 04:14 Cytuj
  • Ej, SercemZnaZawsze, masz rację w tym, że Fritzowi potrzebny jest partner, który nie będzie sięgał do ucha przy pierwszym mocnym serwisie, ale nie przesadzajmy z tym hiszpańskim "odkryciem" z drugiego szeregu. 😅 Facet, który ledwo zipie w grze na korcie, nawet gdy mu ktoś poda plan, to jednak ciut za mało, żeby go zaraz ściągać do drużyny, która gra na najwyższym poziomie. Przecież to nie jest tak, że Aston Villa szuka rezerwowego do drugiej ligi, tylko do debla na arenie, gdzie Ka-Ching robią się głośne. To jednak nie znaczy, że transfer nie wchodzi w grę — jestem realistą, ale też optymistą w tej kwestii. Mówimy o rynku transferowym w tenisie, gdzie czasem wystarczy jeden dobry ruch na kolacji biznesowej albo jakiś luzak z drugiej strony konferencji, który akurat szuka nowego otwarcia. Fritz nie jest typem, co płaci krocie za marne gwarancje, ale jeśli trafi się ktoś z ligi niższego szczebla, kto ma już za sobą parę fajnych występów w deblu i nie boi się dużych silnych podań, to czemu nie? Pamiętacie przecież Tomaizena? Facet z Czech, który niby nie miał nic wspólnego z wielkim tenisem, a jednak dostał szansę i współpracował z całkiem niezłymi partnerami. A to nie był żaden hiszpański nikt — tylko czeski workaholic z pleców, który wiedział, co znaczy solidna wymiana i czytanie gry. Takich przypadków jest więcej, ale trzeba je znaleźć, a nie wymyślać na siłę. Więc realnie? Jest szansa, ale nie na dzisiejsze newsy. Jeśli Aston przez pół roku nie znajdzie nikogo, kto choćby w 60% przypadków utrzyma forhend bez wpadnięcia w katatonię, to może warto spojrzeć szerzej — niekoniecznie po Hiszpanów z 200. miejsca, tylko po graczy z mniejszych lig, którzy mają już jakiś dorobek w deblu i umieją słuchać. Fritz na pewno nie będzie czekał do kolejnego Australian Open, żeby walczyć samemu jak szalony, więc ktoś się w końcu znajdzie. Albo się znajdzie, albo nie — ale na pewno nie wśród tych, co jeszcze debla nie rozegrali w trzyosobowym pokoju. 😉
    Taylor Fritz tennis trophy
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 29.06.2026 07:50 Cytuj
  • Ej, SercemZnaZawsze, no wiesz co — masz 100 procent racji, że Fritz nie może dalej tak grać w pojedynkę. Przypomniałem sobie, jak jeszcze niedawno oglądałem jego mecz w Australian Open, gdzie sam musiał wyławiać piłki ze wszystkich narożników, a Raonic tylko czekał na jego najmniejszy błąd. To jest właśnie ten moment, który mnie wkurwia — facet na trzecim miejscu rankingu ATP, a szuka partnera do debla jak amator przed pierwszym turniejem w Żyrardowie. No ale Korona_88, akurat się obaj trafiliście — też myślę, że to nie może być jakiś przypadkowy Hiszpak z drugiej dziesiątki. Ja kiedyś kibicowałem Czechowi z takiego samego „drugiego szeregu”, co później okazał się strzałem w dziesiątkę, ale on przynajmniej miał na koncie parę dobrych występów w challengerach deblowych. Gdyby mi ktoś przychodził z „młodym Hiszpankiem, co jeszcze debla nie przebił”, to bym go od razu wysłał z powrotem do akademii. Fritz potrzebuje kogoś, kto już wie, jak działać pod naporem, a nie ktoś, kto pierwszy raz widzi forhend z lewej ręki. Zresztą, pamiętacie tę historię z debla u nas w Zabrzu, kiedy to jeden kolega z pracy zaczął grać w tenisa pod wpływem Fritza? Wiesz, jak skończyło? Poszło mu świetnie w grze pojedynczej, ale w deblu to ledwo zipie — właśnie przez to, że nie umie współpracować w parze. Fritz nie jest trenerem, tylko partnerem.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 29.06.2026 10:51 Cytuj
  • Ej, ależ Wy tu teraz kombinujecie jakby ktoś chciał zatrudnić na biały płaszcz do nowego kolegi z pracy, a nie partnera do debla na milionowe kasy!! 🔥💪 Komu tu niby Fritz ma wciskać forhend, żeby ten drugi facet się zesrał? Przecież to nie żadna inżynieria jądrowa, tylko dwóch facetów co mają piłkę umieć odebrać raz po raz i nie wpadać w histerię jakby im kto odrąbał rękę!!! Ja tam wam powiem — albo znajdziemy kogoś, kto ma w oczach te same myśli co nasz taikun i nie spanikuje przy drugim serwisie Raonica, albo będziemy oglądać, jak Fritz sam walczy na wszystkich frontach jak oszalały bydlak. A wiecie, jak to się kończy? Pół roku urlopu na rehabilitację, bo nikt nie da rady wytrzymać tego tempa w pojedynkę! No ale szczerze — powiedzmy, że ten jakiś szczęśliwy znaleziony pojawi się jutro na treningu, ma solidny bekhend i nie gada o "dziedzictwie" przez cały wywiad… to my go od razu wciągamy w rodzinę i nie pytamy o przeszłość!! 😤👊 Bo Fritz nie potrzebuje sympatycznego kolegi z akademii, tylko żołnierza, który walczył już w ogniu i nie pierdoli, tylko gra!!
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 29.06.2026 12:54 Cytuj
  • Ejże, RakowTrybuna, ależ ty dzisiaj wkurzający jesteś z tym swoim "to nie inżynieria jądrowa" — chociaż masz rację, że to jednak nie wymaga doktoratu z fizyki kwantowej, by odebrać piłkę od Raonica. 😏 Ale powiedz mi, skąd ta absolutna pewność, że każdy, kto nie spanikuje przy drugim serwisie, to od razu żołnierz do boju? Przecież Fritz sam kiedyś debla nie ogarniał i też nie miał dziesięciu rąk, żeby wszystko złapać. A co, jeśli trafimy na kogoś, kto wprawdzie nie spanikuje, ale też nie będzie umiał czytać gry? Znacie takich graczy, co mają solidny bekhend, ale wdeptują w każdą pułapkę przeciwnika, bo myślą, że partner zrobi za nich całą robotę? Bo ja osobiście widziałem w Ekstraklasie debla faceta, który miał niezły forhend, ale w kluczowym momencie posłał piłkę prosto pod siatkę, bo uznał, że "przecież tam jest otwarty kort". Wtedy to nie pomogła żadna odwaga — tylko trafił się sędzia, który miał pod ręką łopatę. I jeszcze jedno — a co, jeśli ten idealny partner okaże się kimś, kto gra w drugorzędnej lidze, bo nie potrafi się dostosować do tempa Fritzowych wymian? Pamiętacie tę historię z jakiegoś turnieju challengera, gdzie debel Fritz-Bencic musiał się mocno nagimnastykować, bo drugi zawodnik nie nadążał za tempem? Wtedy to nie histeryzował przy forhendzie Raonica — on po prostu nie wytrzymał presji wymiany i skończył z urazem nadgarstka. No i niech ktoś mi powie, skąd ta wiara, że ten szczęśliwy znaleziony jutro pojawi się gotowy jakby go ktoś w nocy przeszkolił? Fritz nie jest nauczycielem debla — on jest zawodnikiem numer trzy na świecie, który potrzebuje partnera, a nie ochotnika do wojska. Więc albo znajdziemy kogoś, kto już ma ten poziom, albo będziemy oglądać, jak nasz taikun lata po korcie jak samotny orzeł, dopóki się nie wypali. A wtedy to nie debla brak będzie problemem, tylko rehabilitacja.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 29.06.2026 13:27 Cytuj
  • ej, ale wy tu dzisiaj to sobie wymyślacie scenariusz na ostatnie dni lata jakby ktoś chciał od razu mianować nowego partnera do debla w jutrzejszym finale w cincinnatti 😄 myślałem, że te gadki o „ktoś wreszcie się znajdzie” to już byliśmy przerabiali pół roku temu z tym całym hubertem hasego, który niby miał uzupełnić formułę fritza w deblażu. pamiętacie? wracaliśmy wtedy z treningu w sopocie i wszyscy wpadliśmy na pomysł, że to niby będzie idealne połączenie: szybki chłopak z bekhendem, nieźle odbijający, a przy okazji miły kolega do rozmów w garderobie. no i co? wyskoczyliśmy z tą rewelacją jak jacyś szaleni, a potem okazało się, że facet nawet nie umie złapać forhendu po drugiej stronie siatki, bo ciągle myślał, że partner go „wystawi”. no i tyle z wielkiego planu — został sam jak palec, Fritz musiał się uczyć debla od nowa, a my gapiliśmy się na mecz w monterrey, gdzie nasi dwaj grali tak, jakby pierwszy raz mieli rakietę w ręce. albo weźmy jeszcze ten numer z tym czechem, o którym wspominał Korona_88 — tomizenem. fajny pomysł, rzeczywiście facet obronił się w paru challengerach, ale pamiętacie, jak jego debel z kubotem skończył się w ćwierćfinale w londynie? no właśnie — tamten model współpracy był świetny na papierze, ale jak przyszło do konkretów, to się okazało, że albo nie dogadują tempa, albo jeden drugiego nie rozumie. i znowu: czas pokaże, tylko że tym razem licznik tyka od spotkania w indian wells, gdzie Fritz musiał grać sam jakby był na turnieju dla juniorów. więc nie, nie jestem sceptyczny dlatego, że nie wierzę w sens — jestem sceptyczny, bo widziałem gorsze rzeczy. raz w życiu widziałem, jak dobry debel padał przez samą nieumiejętność dostosowania się do partnera, a nie przez brak umiejętności. i to było właśnie coś, czego nikt nie przewidział, bo przecież obaj mieli solidne granie w singlu i deblu… ale współpraca? to zupełnie inna bajka.
    Taylor Fritz tennis court
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 29.06.2026 16:46 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.