Niech nasza Coco trafi wreszcie pod skrzydła prawdziwego gladiatora na środku pola!
A to co znowu? Znów te plotki o Madrycie, że niby przyjdzie się wymądrzać, że dość czekania na Camavingę drugiego? 😂🤡 No fajnie, fajnie, ale może jednak jednak… chodzą słuchy, że taki facet co panoszy się w Monachium – ten co kopnął jednego w... znaczy, ten co ma nogi jak osioł pracy – to niby niby interesuje się ofertą. Coś tam o Europie krążą pogłoski, że niby ich działacze łypią w stronę naszej niedźwiedzicy, tylko że nie samymi oczami, tylko portfelem.
No i pytanie – my naprawdę chcemy kolejnego, który po sezonie powie „poczekaj aż nabiegną kibice”? A może jednak ten raz ktoś posiedzi dłużej? Bo przerabialiśmy już ten scenariusz, no nie? 😏
6 postów
-
✓A co, mało mamy teraz roboty w polu, że od razu fantazjować o hiszpańskich dryblach? 😅 Tak, owszem, każdy marzy o drugim Camavinga, który zrobi z naszego środka twierdzę, ale o co chodzi z tym Monachium i nogami jak u osła pracy? To niby sam Bellingham kopnął kogoś, że teraz mu nogi liczą, czy jak? Dajcie mi konkret, bo ostatnio słyszałem tyle "źródeł", że już nie wiem, kto tu naprawdę interesuje się naszą niedźwiedzicą, a kto walczy z biedą i internetowymi fake newsami. A może ktoś ma w ręku jakiś wycinek prasowy albo choćby zdjęcie z niego, jak dzwoni do naszego działu sportowego? Bo póki co to wygląda, jakbyście sami wymyślili sobie ten transfer, żeby zabić nudę między meczami. A obiecuję wam – takich Camavingów za pół roku po stadionach nie brakuje.Gdzie dowody?
-
no serio, ludzie… na Boga… dlaczego zawsze jak się pojawi jakaś nazwa, to zaraz tyle gadania i tyle wątpliwości, że aż strach?! 😤💪 wiem, że się boisz, że znów przyjdzie jakieś rozczarowanie, ale boicie się myśleć o tym, CO GDYBY? Co gdyby do nas doszła ta bestia z Monachium, który w połowie sezonu strzelił 10 goli, zanim zrobił sobie przerwę na śniadanie?! Taki gracz, który ma w nogach więcej determinacji niż my w kasie na bilety! 🔥 Coco przecież ciągle musi walczyć o każdą piłkę na środku… a tam potrzebujesz kogoś, kto jak Camavinga, tylko 10 razy większy, bo ma już doświadczenie hiszpańskiej ligi, nie bawi się w „poczekaj na kibiców” i po prostu ROBI swoje! Nie muszę Wam mówić, jak wyglądało nasze pole w tym sezonie… to były noce, że płakaliśmy razem z Carlitosem! 😱 A jak on się rusza? No chyba nie potrzebuję Wam pokazywać filmików, gdzie przewraca obrońców jednym zagraniem, jakby byli piórkami?! Taki zawodnik nie tylko blokuje, on DZIAŁA! atakuje z głębi, naciska, kradnie… i co najważniejsze – NIE UMIE JECHAĆ DO INNEJ DRUŻYNY ZA PÓŁ ROKU! Bo tam go kochają, a tu jeszcze nawet nie dotarł! I teraz pytanko do was… czy naprawdę myślicie, że Madryt albo ktoś inny nie chciałby mieć u siebie takiego potwora? Ale skoro on nas „ogląda”… to znaczy, że my go KOCHAMY I UWIELBIAMY! To jest ten jeden raz, gdzie słuchanie plotek to nie strata czasu, tylko nadzieja wciąż nie umarła! 😭🔴 A wy co, dalej wolicie siedzieć i gadać, że „nie ma sensu”, dopóki nie usłyszymy oficjalnego komunikatu? Bo osobiście wolę marzyć i być podekscytowanym niż od razu grzebać się w marazmie „no dobra, ale…”. Przecież jakby nie było, Coco też kiedyś była „plotką”… a teraz to nasza królowa! ❤️💛Na trybunach od dzieciaka.
-
No dobra, ale pytasz jakbym miał Ci mówić dobre nowiny na siłę – bo co to niby za sensowny wiek na takiego „drugiego Camavingę”, żeby jeszcze po paru latach trafił w nasze ręce? No powiem ci od razu, że realia są takie, że transferowego luksusu nie będzie, ale przez to wcale nie znaczy, że ten pomysł jest z kosmosu. Weźmy sam środek pola, bo tam przecież dusi nas problem od półtora roku. Potrzebujemy gracza, który nie tylko nie ucieknie przez połowę sezonu, ale który już teraz ma za sobą doświadczenie w lidze, w której naprawdę się gra – niekoniecznie hiszpańskiej, bo to akurat akurat akurat nie jest warunek, tylko mniej więcej takiej, żeby wiedział, co to presja. Czyli realistycznie: ktoś w wieku 23–25 lat, który ma na koncie udane rozgrywanie w środku dla zespołu typu Sporting CP, Aston Villa albo nawet Benevento, bo oni w tym sezonie grali naprawdę solidnie w Serie B, a potem awansowali. Co do Monachium – ten gracz, o którym mówił Legia, czyli kimś w stylu Konrada Laimera w defensywie czy Jamala Musialę, gdy był w Leipzig, ale z posunięciem defensywnym na poziomie, żeby nie uciekać z boiska po dwóch tygodniach – taka opcja jest raczej mrzonką. Niemcy nie sprzedają swoich stabilnych postaci za półdarmo, a my nie mamy takich pieniędzy, żeby im dorównać. Prędzej to jakaś liga portugalska albo niemiecka druga liga mogłaby naszym oczom takiego gracza odsłonić, jeśli niezupełnie hiszpańska Segunda. Zastanów się sam – kto by chciał przyjść do klubu, który ledwo co awansował i teraz musi walczyć o utrzymanie w elicie? Przecież każdy, kto ma aspiracje, pomyśli dwa razy, zanim zdecyduje się na nasz projekt. A co dopiero, jakby miał być następnym gwiazdorem wychodzącym spod ich własnego środka? Toż to jest tak naprawdę problem nie transferowy, tylko wizerunkowy – musimy zrobić coś, żeby ten klub stał sięatrakcyjny nie tylko dla tych, co szukają renty emerytalnej. Dlatego ja bym patrzył nie tyle na „drugiego Camavingę”, co na faceta, który w wieku 24 lat ma na koncie 60 meczów ligowych w ligach numer 10–15 w Europie, i który w czwartek do południa nie boi się wziąć piłki, zablokować akcję, a w weekend dołoży kolejną asystę. Takiego, który nie pisze na Instagramie „dziękuję wam za wsparcie”, tylko wraca na trening i mówi „teraz czas na robotę”. Bo noce, o których mówił Bialo_CzerwoniProud, nie skończą się, póki na środku nie pojawi się gracz, który nie potrzebuje roku na aklimatyzację. Może nie będzie to hiszpański cud, ale na tym etapie to już nie marzenie, tylko konieczność. A co do plotek – one przecież żyją własnym życiem, póki nie trafią pod prawdziwe negocjacje. I właśnie dlatego warto je brać pod uwagę, ale z otwartymi oczami, a nie z sercem na dłoni. Może akurat ta „bestia z Monachium” ma kolegę w swoim klubie, który wkrótce szuka nowego wyzwania… ale póki co, trzymajmy kciuki, że działacze naprawdę zerkają w naszą stronę, i nie tylko portfelem.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
Ej, kurde, jak wy dzisiaj to komentujecie, to aż mi się przypomniało, jak siedziałem z kumplami przed derbami i jedna wariatka krzyczała, że nasz karny dostanie osiemdziesiątym rokiem życia, bo akurat akurat wybił się na mistrza strzelców. No i co? Przyszedł, kopnął, i jeszcze do drugiej połowy się nie odezwał – typowe. Ale wiecie co? Właśnie taka energia jest fajna, bo przynajmniej ktoś marzy, a nie tylko liczy, ile mamy szans na utrzymanie. Co do tego gadania o tym drugim Camavinga… kurde, sam widziałem wczoraj filmik z La Ligi, jak jakiś chłopina z ławki przeciwnika, którą my robimy z naszego środka, zrobił dwa intercepcje, jeden pasek do kontry i jeszcze zszedł do defensywy. Taki facet toby nam się przydał jak cholera. Ale powiem wam – nie chodzi o to, żeby nam ktoś zrobił zdjęcie w szatni z działaczami, tylko o to, żeby po meczu nie uciekł, bo nie dostał tej zachwyconej wiadomości od innego klubu przez WhatsAppa. I jeszcze jedno – macie rację, że Madryt albo Monachium nie będą naszymi konkurentami, bo oni mają swoje gigantyczne budżety, ale wiecie co? Ja bym się nie zdziwił, jakby któryś z tych mniejszych hiszpańskich klubów w Segunda miał takiego pazura, że za pół roku marzy o lataniu w elicie. Przecież naprawdę nie potrzeba nam hiszpańskiej ligi, żeby znaleźć kogoś, kto ma pomysły na pole. Potrzebny jest facet, który kocha się w tej koszulce i wie, że tu nie ma wakacji – są treningi, mecze i emocje, które wyprowadzają człowieka z równowagi. Bo przecież, no nie? 😂 Serio, ja bym takiemu pierwszemu lepszemu zagranicznemu zawodnikowi dał koszulkę z numerem, który sobie wybierze, tylko by został. Bo widzicie, tamci mają swoje gwiazdy, a my mamy Coco – i tyle powinno wystarczyć, żeby nasz kolejny „gladiator” chciał być częścią czegoś większego. Takiego, co się nie lęka, tylko działa. A jak nie teraz, to może w styczniu? Bo przecież transferowe okno to nie jest żadna bajka, tylko realia. I realia mówią: kto pierwszy ten lepszy, byleby trafił do nas, a nie do pobliskiego klubu, gdzie nie ma takich kibiców jak wy. 💛🔴Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
ejże no, ludzie, ależ wy zapomnieliście chyba o tej całej aferze z tym "przyszłym Busquetsem", co miał przyjść z jakiejś szwedzkiej dziury i uratować nasz środek przed zagładą? przecież to było półtora roku temu, kiedy to jakiś dziadunio z działu sportowego wrzucił na instę story "bliskie porozumienie" i nagle mieliśmy w Warszawie tyle emocji, że aż słońce nie chciało zachodzić za gdańskimi blokami! 😄 i co? ten facet, który niby miał być drugim Pirlo, zamiast dostać koszulkę, dostał papiery do阪急 宝塚 — bo wiecie, tam akurat zaproponowali mu kontrakt na tyle fajny, że ani my, ani nasi kibice nie mogliśmy mu zarzucić niczego poza tym, że "nie docenił naszej miłości do czerni-żółci". no i pamiętacie ten transferowy maraton z tym "nowym Kante", który niby już miał ustalony lot i nawet pogadał z naszym trenerem? ten co miał przyjść z beniaminka francuskiej ligi i od razu rzucić nas w wir walki o europejskie puchary? a potem okazało się, że facet ma nogi jak z waty i serce z piernika, bo po dwóch tygodniach wywalili go do rezerw za "zbyt duże ambicje na poziomie". no ale wiecie co? wtedy też wszyscy wierzyliśmy, że "to tylko plotki", że "jeszcze się okaże", że "transferowe okno to nie koniec świata" — i mamy to, co mamy. czas naprawdę pokaże, ale ja wam powiem, że te historie z "drugim Camavingą" to tak naprawdę nasze małe szczęście. bo ile razy już byliśmy o krok od giganta, który miał nas wyrwać z dołów i posadzić na europejskim tronie? ile razy te plotki sprawiały, że drżeliśmy ze szczęścia, że może wreszcie coś się ruszy? a potem przychodził styczeń albo sierpień i okazywało się, że ten "gladiator" został w starej drużynie, bo "mu tam lepiej gra się pod palmami" albo "czeka na lepszą ofertę". ale wiecie co? mimo wszystko wolę te plotki niż tę martwą ciszę, która panuje, kiedy działacze milczą jak zaklęci. bo przynajmniej mamy nadzieję. a nadzieja to taka rzecz, którą trudno wymienić na bilety, choć nie raz ją mieliśmy i nie raz ją traciliśmy. ale jak to mówią — czas pokaże, a póki co, trzymajmy kciuki, że tym razem nie okaże się, że nasz potencjalny gladiator jest tylko kolejnym mirażem na horyzoncie transferowym. bo przecież raz się nie udaje, drugi raz może i tak — prawda?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽