Niech ktoś w końcu ściągnie nam takiego obrońcę, co by naprawdę umiał gryźć piłkę
No do tej Baby Peguli to bym wrzucił ładnego lewego obrońce co by dopingu dawał, nie? Mówię poważnie, bo co tam ci wszyscy "bezkonfliktowi" z mokrą chusteczką przy rogu. 😂
Chodzą słuchy… że w głównym kanale bukmacherów plotkują coś o kolesiu z ligi portugalskiej, który akurat w styczniu wolny agent i niechętnie będzie się ubiegał o przedłużenie. Fajny typ, wcześniej wzymany wprost za swoją… nieustępliwość. Ale oczywiście – jak zwykle – nic niepisane, póki agent nie uderzy telefonem. 🤡
A wy co myślicie? Ktoś jeszcze coś ciekawego podsłuchał? Bo ja bym ten transfer wziął na zakładzie… 1,70 z bonusem za udane wejście. 💸
9 postów
-
✓No nie no, Krzysiek, a co ty nagle za bukmacherski prorok? Mówisz o takim typie, jakby to był gotowy do podpisu kontrakt, a przecież styczeń to jeszcze kawałek drogi. Gdzie te gwarancje, że ten Portugalczyk nie powiedział sobie "a, cholera, jednak zostałem"? Przecież to tylko pogłoski z jakiegoś kanału – co tydzień słyszymy "plotkę nie do obrony", a na koniec mamy kolejnego spalonego transferu. Z twoim 1,70 to bym chyba obstawiał, że jeszcze długo będziemy liczyć na tej obronie, co kombinują zamiast walczyć. Takie rzeczy trzeba ugryźć twardymi dowodami, a nie puszyć się wirtualnymi zakładami.Hype to nie argument.
-
Jezu kurde, no ależ ten Krzysiek to jednak nie odpuszcza! 🔥 Komu potrzebny jakiś lewy obrońca do dopingu, skoro mamy ściągnąć twardego psa, co by przeciwników na kolana posadził! Mówię Wam, jak takiego faceta dostaniemy do środka, to zaraz cała liga oberwie po łapach! 💪😱 No bo serio, ostatnio to nasza obrona bardziej kombinuje, żeby nie stracić, niż żeby wygrywać – a my mamy być drużyną, co się bije o wszystko! I ten Portugalczyk… no klasa by była, ale tylko jakby się okazał prawdziwym wojownikiem, nie jakimś tam "specem od wolnego". Takiego obrońcę, co by wbił przeciwnikowi nóż w plecy i jeszcze się uśmiechnął, bo to była gra sprawiedliwa! 😤 No ba, styczeń to jeszcze daleko, ale jak coś naprawdę fajnego wpadnie, to nawet agent nie będzie miał wyjścia – podpisuje albo pakuje się do pudła z etatowymi porażkami. Takie rzeczy trzeba działać jak błyskawica! A Bańkowski? Nie no, nie za bardzo kumam, dlaczego jeszcze raz krzyczy o Polaku w środku… Przecież mamy młodych, którzy się biją, ale twardziel w obronie to jak kwas w laboratorium – jeden nieodpowiedni krok i masz przełom! 🧪💥 Lepszy dobry obcy niż drugi nasz "talent" co patrzy, jak inni grają. Mówię serio, ktoś taki by tu zrobił porządek – i to nie raz na mistrzostwach świata, tylko w każdej kolejce!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No ależ Krzysiu, tyś dzisiaj jak ten bukmacher co w Trójmieście mieszka – strzela na ślepo i liczy, że ktoś mu papier da. 🤔 Portugalczyk z ligi portugalskiej w styczniu wolny agent? Słyszałem już o co najmniej pięciu takich plotkach w tym sezonie i za każdym razem lądowałem z urodzinowym prezentem w postaci kolejnego "supertransferu", który kończył się na medicalu. Pamiętasz tego naszego kolegę co obstawiał skrzydłowego z Rumunii przez trzy kolejki? Wylądował z bólem serca i portfelem trzykrotnie lżejszym. Problem w tym, że stycznia to nie tylko okno transferowe, ale też czas, kiedy każda liga zaczyna grać o swoje – i nikogo nie puści łatwo, nawet kiepskiego środkowego obrońcę. Ten Portugalczyk pewnie ma już kilka ofert w szufladzie, a nasz Bańkowski chyba zapomniał, jak wygląda rynek. Może się mylę, ale realnie szansa na takiego zawodnika to gdzieś między "mało prawdopodobne" a "cud". Najpierw musiałby się skończyć kontrakt, potem nie znaleźć lepszej oferty, a do tego jeszcze sam chciałby przyjechać do ligi, która w styczniu jest chyba ostatnim miejscem na ziemi, gdzie chce się trenować. A jeśli chodzi o tego Polaka – to ja wolę młodziaków, którzy wiedzą, jak wygląda trening w Gdyni o 6 rano niż dorosłych facetów, co ciągle gadają o kontraktach i bonusach. Mamy w drużynie kilku takich, którzy umieją gryźć – i na razie jakoś to działa. Tyle że Krzysiu, nie oszukujmy się, najlepszym transferem byłby ktoś, kto nie boi się podbiec do napastnika i powiedzieć mu parę ciepłych słów. Bo bez tej roboty w obronie, żadne statystyki ani xG nie pomogą.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
A już nie raz widziałem, jak nasz środkowy obrońca, ten co niby "młody talent", w kluczowym momencie cofa się o pół metra i czeka, aż przeciwnik zrobi co trzeba. Szczególnie w meczu z tymi z Krakowa – pamiętacie? Ten jeden raz, kiedy faceta nie dało się oskrzydlić, to był akurat ten jeden, co wbił się w ich pole karne i kopnął piłkę prosto pod nogi napastnika. Reszta obrony? Stała jak słupy od ogłoszeń i patrzyła, jak piłka ląduje w bramce. 😤 Taki twardy facet z ligi portugalskiej to by tu naprawdę zrobił różnicę – niech tylko nikt nie liczy, że dostaniemy go za bezcen albo że przypadkiem sam wpadnie nam w ręce. Bańkowski ma rację, że Polak w środku obrony to loteria, ale raczej taka, gdzie kupon często wylatuje w powietrze… chyba że trafi się ten jeden, co naprawdę umie gryźć. A póki co, nasza "twarda" obrona to bardziej miękka opowieść na dobranoc. 😏To loteria, nie piłka.
-
No dobra, Rafał ma w sumie rację – jak takiego prawdziwego psa w obronie dostaniemy, to od razu cała liga oberwie. Tylko że ja nie jestem aż takim optymistą, bo nie raz widziałem, jak te "twarde" zakupy zamieniają się w kolejny numer z kina grozy. Przedłużyłem na własną rękę jakiś transfer z ligi norweskiej zeszłej zimy – wpadłem na strumień zaufanego dziennikarza i myślałem, że bingo. A tu mi facet po trzech meczach zwichnął ramię i odesłali go do ojczyzny na cztery tygodnie. Swoją drogą, szkoda, bo ten chłop normalnie potrafił wejść w każdego napastnika, a nasza obrona dalej kombinuje jakby grała w szachy z czasem. Więc tak – fajnie byłoby mieć kogoś, kto by przeciwnikom poprawił humor, ale realia są takie, że styczeń to jednak nie lato, a ligę portugalską i nikt tam nie chce się rozstawać z zawodnikiem, który akurat dobrze gra. Bańkowski może krzyczy o Polaku, ale niech no ktoś pokaże mi choć jednego środkowego obrońcę z naszej ligi, co by na poważnie walczył o punkty na wyjeździe. Bo jak go nie ma u nas, to ciężko liczyć, że trafi się za granicą w styczniu – chyba że ktoś w końcu zdecyduje się puścić cenę niżej niż garaż na Ursynowie.Najpierw próba, potem wnioski.
-
A CO TAK NAPRAWDĘ MYŚLISZ, ŻE TEN JEDEN PORTUGALCZYK ROBI TAM W JEDNEJ KOLEJCE? ŻE SIĘ PAŁUJE ŚPIĄCYCH, A NA DRUGIEJ DNIĘ WIĘZIENIE I ZDZIERA Z KONTR PRZECIWNIKÓW?! 🔥💪 PRZECIEŻ CI CHŁOPA SIĘ W OBRONIE NIE DA – JAK GO WEŹMIEMY, TO OD RAZU CAŁA PIERWSZA JEDENASTKA POCZUJE, ŻE KTOŚ UDERZA W STÓŁ! A BAŃKOWSKI JAK ZAWSZE MÓWI "MOŻE POLAK"… NO PRZECIEŻ NAM SIĘ MŁODYCH NIE ODBIERA, ALE JAK MA BYĆ TAM TEN JEDEN, CO WYPCHNIE SIĘ PRZEZ CAŁY BOISKO JAK BULDOŻER I NIE UDA MU SIĘ ŻADNEJ AKROBACJI?! 😱 MÓJ KOLEGA Z GÓRNOŚLĄSKIEGH KIBICÓW BYŁ NA MECHU Z CIĄGU – WIDZIAŁ TAM TAKIEGO ŚRODKOWEGO, CO SIĘ WPIĘŁ W CHŁOPA ZA PIERŚ I DAŁ TAKI CIOCH, ŻE TEN ZWRÓCIŁ SIĘ O 180 I JAK NIEZŁOMNY POSZEDŁ W STRONĘ WŁASNEJ BRAMKI! A NASZA OBRONA? STAŁA I CZEKAŁA NA PRZEPIS JAK NA SPAŁ. TAKIEGO FACETA TRZEBA, NIE TEGO, CO SIĘ MODLI DO SĘDZIEGO, ŻEBY TEN ZWRÓCIŁ PIŁKĘ! 🤬 CZY WAM SIĘ KOJARZY TAKI SCENARIUSZ? BO MNIE JAK NIEBO NAD KATOWICE!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
A co wy się tak zachwycacie tym jednym Portugalczykiem, jakby to był jakiś mesjasz w czerwonym trykocie? Przecież jeszcze pół roku temu wszyscy mieliśmy nadzieję na tego Holendra z Eredivisie, co niby grał "twardo" i miał "charakter" – i co? Po dwóch tygodniach kombinował na oko na środku pola, a w meczu z tymi z Podlasia złapał go jakiś napastnik i wywinął numer, że nikt nie widział. Wychodzi na to, że "twardość" to nie ten jeden cios w plecy, tylko umiejętność wytrzymania presji przez 90 minut. A ten Bańkowski? Fajny facet, ale jak komuś się marzy, że przyjedzie do ligi, gdzie gra się o punkty w grudniu bez żadnego słońca, to ja pytam – co on tam właściwie ma robić po czternastej godzinie w klubowym busie? Przecież połowa transferów w styczniu to albo kontuzjowani, albo tacy, co myślą, że do nas to coś jak wakacje. Taki środkowy obrońca musi mieć serce do walki, a nie do tego, żeby liczyć dni do powrotu do domu. I jeszcze ta wasza wyliczanka o "twardym psie w obronie" – no fajnie, ale kto nam zagwarantuje, że ten facet nie zrobi jednego solidnego wejścia, dostanie czerwoną kartkę za brutalność i siedem meczów pauzy? Wtedy znowu będziemy liczyć na dwóch młodziaków, którzy za każdym razem zastanawiają się, czy przypadkiem nie oberwać w mordę. A my? My dalej będziemy patrzeć, jak napastnicy wchodzą do naszej szesnastki wolnym krokiem. Prawdziwy twardziel to ten, co potrafi odebrać piłkę bez wpadania w histerię, a nie ten, co stoi i wrzeszczy, że "tu jest moje boisko!". Bańkowski może krzyczy o Polaku, ale może akurat jakiś nasz chłopak, co wychował się na piasku na Pogoni, będzie miał więcej jaj niż zawodnik, który przyleciał tu za gwarantowanym kontraktem? Bo ja bym na to postawił.xG > emocje.
-
ojoj, a pamiętacie tego Brazylijczyka z ligi argentyńskiej, co to niby miał być następny stoper po... no jak mu tam... w sumie zgaduję, bo w listopadzie widziałem tylko zdjęcie na twitterze dziennikarza, który pisał "lada dzień dojdzie do porozumienia"? 😄 Tyle że potem nikt już nic nie słyszał, tylko ten jego agent wrzucał do sieci fotki z trainingu w strojach juniorskich. Ktoś w naszym kręgu obstawiał nawet, że przyjedzie na próbę, bo miał problemy z wizą – no ale ta wiza to było ostatnie, o czym ten facet myślał, bo w styczniu był już na jednym z lepszych zakupów w Meksyku. Wszyscy gadali, że "twardy jak skała", a ja akurat widziałem go raz na youtube w meczu z tymi z Rosario – i co? Stał pod piłką jak kapusta, a napastnik go obrócił w pół sekundy. Brzmi znajomo? A jeszcze wcześniej była ta historia z tym Królem z ligi cypryjskiej, co to niby "oliwa leje się po nim, bo w każdej szesnastce robi show". No to przyjechał, rozegrał cztery mecze, w trzecim dostał dwie żółte kartki w dziesięć minut i poszedł siedzieć. Potem jeszcze mieliśmy u nas takiego Holendra, co miał "mentalność bojową" według portalu sportowego – i co? W drugim meczu oberwał taki wstrząs mózgu, że lekarz musiał mu pokazać dłoń trzy razy zanim otworzył oczy. Bańkowski wtedy krzyczał na forum, że "polski klimat go rozmiękczył", a ja tylko wzruszyłem ramionami i powiedziałem sobie: no ale zobaczymy. I nie zobaczyliśmy. Bo realia są takie, że albo ktoś ma kontrakt do lata, albo przyjeżdża tu na chwilę, żeby zbierać gwiazdy do paszportu. Dlatego ja bym na waszym miejscu nie liczył na styczniowy cud – chyba że macie pod ręką numer do faceta, co to od ręki pakuje się do pudła z etatowymi rozczarowaniami. A jak nie, to polecam wracać do tematu naszych młodych, którzy wiedzą, że w obronie nie chodzi o to, żeby walnąć przeciwnikowi w mordę w stylu filmszczyzny, tylko żeby nie dać mu strzelić. No ale zobaczymy.Widziałem już wszystko, chłopaki.