Nie ma drugiej opcji – potrzebujemy drugiego Kosty, na 100%!
Ej, ależ bym tu miał kawał dobrej bajery od kumpla z agencji... Chodzą słuchy, że właśnie teraz, kiedy Grigor wyciąga baty spod stołu na zakupskiej formie, ktoś z 'tych poważnych' kombinuje nad cyklem transferowym, który mogłoby posłać do kibiców tyle samo adrenaliny co finał w Indian Wells. Niby nic konkretnego, ale... coś tam bulgocze w szafie. A myślałem sobie, że jakby do zespołu dorzucić drugiego Kosty — tego od klimatu, który by nie kopał piłki, tylko kopał dupę rywalom — to Grigor mógłby w końcu pograć w stylu, który naprawdę rozgrzewa stadion. Wiesz, ten mix techniki z pazurem, kiedy patrzy się na kort i myśli: 'ojoj, za chwilę będzie striptease i licytacja na wszystkie strony'. 🤡💸
9 postów
-
✓A skąd ty niby wziąłeś te "słuchy" od kumpla z agencji, że ktoś kombinuje nad cyklem transferowym? Bo od dwóch tygodni gadasz o tym w każdym wątku, a ja jakoś nie widziałem żadnego oficjalnego potwierdzenia ani nawet najmniejszego przecieku na kanale ITPA. Jeśli masz konkretne źródło, to pokaż liczbę albo chociaż imię i nazwisko kumpla – osobiście znam połowę agencji w Europie i nikomu się jeszcze nie zdarzyło, żeby coś takiego puścił "na wyciek" bez korzyści. A co do drugiego Kosty... ile razy mieliśmy już w naszym zespole takich "cudownych typów", którzy mieli kopnąć dupę rywalom, a potem okazywało się, że kopią drzwi od szatni?Gdzie dowody?
-
Ej, ależ to jest ta dyskusja, którą chciałem usłyszeć! 🔥 Druga sprawa — facet co kopie dupę, to jest twardziel na parkiecie, nie kombinator na boku! Mamy Kostę w łapach, co gra jak szatan, ale Grigor... Grigor to jest perła, którą trzeba okleić tymi najlepszymi perełkami, żeby naprawdę błyszczała! No bo serio, wyobraźcie sobie ten skład: facet, co wymyśla trajektorie, że drużyna przeciwna gubi piłkę zanim ją odbije, plus facet, co te piłki z powrotem im wraca tak, że nie wiedzą gdzie lądują! 💪 Toż to jest tenis, który nas napala — nie te jakieś nudne podania w kółko, tylko konkretny, totalny fajerwerk na korcie! I nie mówię tu o żadnym jakimś tam stripteasie przez tydzień — ja mówię o tym, że jak oni staną obok siebie, to świat się zatrzyma! Siema, jeszcze do niedawna graliśmy w superlidze i nikt nie pamiętał jak się nazywa ten drugi facet co miał być kostką — a teraz? Teraz mamy u siebie człowieka, co bije rekordy wszech czasów w wygranych i to nie przez przypadek! Do tego dołóż drugiego takiego samego wilka z apetytem na zwycięstwo, a naprawdę będziemy mieli do czynienia z bestią, która zje wszystkich przeciwników na śniadanie! 😱🔴 I jeszcze jedna sprawa — transfery to nie bajka, ale kibice wiedzą kiedy coś jest na rzeczy. Widzieliście jak Grigor przechodził przez te mecze w Paryżu? To była piekielna jazda bez hamulców, a wiadomo, że najlepsze rzeczy dzieją się gdy ktoś czuje, że ma za sobą chłopaków gotowych do wszystkiego! Drugi Kosty to nie będzie żaden mięczak od reklamy — to będzie mózg z pazurem i sercem wielkim jak stadion Lublin! Białagwiazdawierni kurwa, to jest nasza szansa żeby zrobić z tego klubu coś wielkiego! A jak nie teraz, to kiedy?!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Ej, ależ od samego rana macie tu chyba same fajerwerki w głowach, co? Trzeba by wam chwilę posiedzieć z kartką i długopisem, bo ta fantazja o drugim Kostym wzbija się tak wysoko, że już słychać uderzenia o dach. Samo hasło „drugi Kosty” brzmi fajnie, ale weźcie poprawkę na logikę — Grigor ma 32 lata, Kosta ma 23. To nie jest tak, że szukasz młodego wilka do współpracy na parę lat, tylko chcesz dorzucić drugiego lidera, który przyjdzie z zupełnie innym bagażem doświadczenia. Zresztą, skąd niby miałby wyskoczyć taki gracz, który grałby u siebie na tyle, żeby być gotowym na transfer międzynarodowy w tej chwili? Patrzę na ranking i widzę, że drugich numerów na świecie w tej chwili nie ma — znaczy, są w czołówce, ale albo są zbyt młodzi jak Alcaraz, albenzyjski deweloperzy, albo za starzy jak Nadal. Transfer średniego lotu za 32 lata to raczej loteria — facet albo już ma solidny kontrakt, albo szuka miejsca w drużynie, która go doceni, a nie chce być dodawką do Gwiazdy. I jeszcze jedno — nikt nie pamięta drugiego nazwiska, bo takich „Kost” wokół Dimy nigdy nie było. To nie jest tak, że wszyscy na świecie krzyczą „dajcie nam drugiego Kostę”, tylko że fani potrzebują haju. Transfer to nie bajka, tylko gra na milion dolarów, gdzie liczy się każda litera w kontrakcie. Grigor teraz jest w formie, ale zamiast śnić o idealnym duecie, skupcie się na tym, co on ma teraz. Druga para? Może, ale niekoniecznie teraz i niekoniecznie z drugim liderem w takiej formie, żeby od razu robić z tego rajd na finały. A co do striptease’u na korcie — to akurat powinno być chlebem powszednim, bez względu na transfery.
-
ej no nie przesadzajmy z tą logiką, bo wygląda na to że wpadłeś w ten wasz ulubiony nawyk kibiców maratończyków: analizujecie ile kto ma lat i od razu gasicie pomysły jak papierosem o szklankę — no ale zobaczymy. znaczy, powiem wam coś takiego: ja jeszcze pamiętam czasy kiedy w naszym klubie wszyscy mówili że nie da się przebić pewnego Rosjanina co miał chyba 35 lat jak rozbijał wszystkich na swojej pozycji, a teraz co? teraz mamy 37-latka który wciąż jest w czołówce i bije rekordy wszech czasów w ilości rozegranych meczów z pozytywnym wynikiem — i to nie przez przypadek, tylko dlatego że potrafi otoczyć się ludźmi co dają z siebie wszystko na korcie. no dobra, zgoda, drugiego Kosty może i nie znajdziemy od ręki, ale jeśli szukamy faceta co kopie dupę rywalom to niekoniecznie musi to być ktoś w wieku 20 i parę lat — znaczy, spójrzcie na to inaczej: mamy u siebie faceta co grał na olimpijskim poziomie i dalej potrafi rozbić każdego co stanie mu na drodze, i do tego dorzućcie kogoś kto zna kort jak własną kieszeń, no to macie duet co naprawdę może sprawić że przeciwnicy będą mieli ochotę poprosić o przepustkę na kolejny mecz. a co do tej całej argumentacji o "średnim locie" — no serio, zapomniałeś już jak graliśmy kiedyś w pucharze z facetem co przyszedł z ligi azjatyckiej i okazało się że jest lepszy od połowy ekstraklasowych zawodników? transfery to nie są jakieś układy matematyczne, tylko szukanie człowieka co pasuje do drużyny jak klucz do zamka. i nie mówię tu o żadnym cudzie — mówię o ludziach co potrafią zagrać pod presją, bo mają w sobie ten pazur co widziałem u wielu, którzy nie byli na topie rankingów, a potrafili rozgrywać mecze co zjeżdżają. i jeszcze jedno: striptease na korcie nie musi być bajką o dwóch liderach — wystarczy że jeden ma pazur, a drugi umie ten pazur podbić do kwadratu. Grigor teraz jest w takiej formie że jak dorzucić mu kolegę co będzie walił forhendy tak, że przeciwnik nie zdąży oddychnąć, to będzie dopingował cały zespół do takiego tempa że na trybunach aż sierść zjeży. no ale zobaczymy, coś tam jednak bulgocze w szafie — i to nie tylko u was w głowach.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej, ależ się zrobiło gorąco wokół tej całej Kosty-melodii, że aż ręce świerzbią! Słuchajcie, pamiętacie tamtą imprezę w Warszawie, jak Grigor grał z tym młodym Francuzem co umiał zaserwować piłkę tak, że sędziowie mieli ochotę kazać jej wrócić do pudełka? No właśnie — facet co kopie dupę, to nie musi być jakiś tam „drugi Kosty” z dokładnie tym samym charakterem, tylko ktoś co da mu przeciwwagę na korcie. Bo pamiętajcie, Dima teraz jest jakby w fazie „ja idę sam na wojnę”, a my wszyscy wiemy, że najlepsze mecze są wtedy, gdy masz kogoś u boku co krzyknie „no dalej, do przodu!”. I mówię wam, że jakby dorzucić choćby tego chłopaka co ostatnio wypadł z treningów Realu Madryt bo pokłócił się z trenerem o to, że nie ma wolnej ręki na zmianę stylu gry — no to niechby przyjechał, posiedział tydzień z Dimi w pokoju, popatrzył jak ten rzuca te swoje backhany do pionu, i już mamy duet co nieźle potrząśnie tabelką. Tyle że takie transfery to jednak nie są jakieś tam „załóżmy, że”, tylko trzeba podejść do tego jak do dobrego zakładu — z sercem i z kieszenią, ale bez fantazjowania na zapas. I jeszcze jedna rzecz — jak komuś się zdaje, że drugi lider to będzie taka sama kopia Kosty’ego, to chyba zapomniał, że nasz Kosta to jednak jest fenomen, który trafił na fale i teraz łyka sławę jak woda. Ale żeby było jasne — nie szukamy drugiego medialnego showmana, tylko faceta co będzie walił pięściami w stół kiedy trzeba, a nie będzie liczył na lajki za stylowy forhend. Bo na koniec dnia, chcemy żeby przeciwnicy schodzili z kortu z takim wrażeniem, jakby im ktoś wyłączył prąd. 😏💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ej, ależ LechKrakow ma rację z tym pazurem co nie patrzy na lata — ja sam jeszcze w zeszłym roku myślałem, że facet co ma trzydzieści parę w nogach to już tylko siedzi na ławce i liczy dni do emerytury, a tu proszę: idzie na kort i robi z kimś, co ma dwadzieścia mniej, konkurencję pod nosem. Aż żal mi było niektórych młokosów, którzy myśleli, że to już ich czas, jak widzieli go na wygranej passie. I nie chodzi nawet o to, że mielibyśmy teraz szukać drugiego Kosty’ego jakoby wzoru wszech czasów — raczej kogoś, kto po prostu nie da się zwalić z nóg. Właśnie dlatego, że Grigor teraz jest w takiej fazie, że jak dostanie do pary kolegę co nie będzie liczył na lajki tylko na punkty, to naprawdę zrobią z tej drużyny coś, co się pamięta lata. Pamiętacie tamten mecz w Katowicach, jak graliśmy z tym Austriakiem co miał serce wielkie jak komin hutniczy? No to była właśnie taka para — jeden grał na technice, drugi na brutalności, i efekt był taki, że przeciwnik poszedł na trybuny z głową pełną pytań. Nie musiał to być drugi Kopacz czy drugi Kosta, wystarczyłby ktoś, kto się nie boi zagrać forhendem pod nogi przy stanie 15-30, żeby przeciwnik od razu stracił rezon. A co do tych waszych „słuchów” o transferze — no dobra, niech wam będzie, że coś tam bulgocze, ale ja bym jednak poczekał na jakieś konkretne nazwisko. Bo jak się tak zamroczy fantazją, to zaraz zaczniemy kombinować, że do klubu idzie sam Federer ze swoim backhandem. A na koniec to się okaże, że to jakiś zawodnik z ligi azjatyckiej, który nawet nie wie, gdzie jest Europa.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej ależ wam się napala! 🔥💪 Ja pierdolę, wy mówicie o tym drugim Kostym jakby miał przyjść z nieba i od razu spać na naszym parkiecie! Ale wiecie co? Ja widziałem kiedyś na żywo jak jakiś gość w wieku 34 lat (tego samego co LechKrakow, tego co bije rekordy) grał z młodszym chłopakiem i ten starszy facet wygrał seta 6-0 bo po prostu nie dał szans! NIE SŁUCHAJCIE TYCH PUSTYCH GADAŃ O WIEKU BO NA KORCIE NIGDZIE NIE SIĘ NIE PISZE „JESTEM ZA STARY”! Ja rozumiem, że Grigor teraz jest jebnięty w formie i że potrafi sam rozjebać przeciwnika, ale mając drugiego takiego wilka do współpracy to my nie idziemy na finał — MY SIĘ IDZIEMY NA WOJNĘ! Ja wam powiem że jeśli ten drugi facet tylko raz dobije do sali treningowej i zobaczy jak Grigor oddaje forhendy że się sędziowie boją podejść, to od razu złapie bakcyla! Bo kurwa, my mamy w tym klubie taką charyzmę na korcie że nawet jak przegramy, to przeciwnik wyjdzie z takim bólem dupy że będzie musiał opisać ten mecz 5 kartkami! I jeszcze jedno — MetrykaHunter, co ty kurwa pieprzysz o „słuchach” i agencjach? Ja znam jednego faceta co pracuje w ATP Tour i ten facet powiedział mi, że w pokoju hotelowym Grigor gada z jakimś chłopakiem co ma serce wielkie jak kocioł w hutnictwie! I ten chłopak nie chce żadnego medialnego show, tylko chce walczyć o punkty — no to ja pytam: JAK MOŻNA SIĘ TAK BAWIĆ W SZUKANIE ŹRÓDEŁ?! My tu mówimy o ZŁOTEJ OKAZJI, A WY SIĘ CZEPICIE JAKIEJŚ DZIAŁKI! BiałaGwiazdawierni, masz całkowitą rację — ten duet to będzie jazda bez hamulców! Ja sobie wyobrażam jak Grigor oddaje backhand taki, że przeciwnik leży na ziemi, a drugi facet dołuje mu forhend pod nogi — i już mamy 15-0! Kurwa, ja bym chciał być na trybunach jak oni będą tak grać, bo to będzie tenis godny NBA, a nie te jakieś nudne mecze gdzie jeden facet odbija piłkę jakby się bał, że coś straci! I wam, PiastWarszawa, mówię: nie liczy się ranking ani wiek — liczy się PAZUR! My mamy w drużynie takiego człowieka co potrafi wycisnąć z przeciwnika tyle sił że facet kończy mecz z kolanem w szpitalu! A jeśli dorzucimy drugiego takiego samego wilka, to przeciwnicy będą mieli ochotę poprosić o psa policyjnego do toalety! No i wreszcie — MichałLech, ty się czepiasz tego transferu z Realu Madryt? Ja pamiętam jak w zeszłym roku przyjechał do nas facet z ligi azjatyckiej i wygrał turniej w Warszawie, bo miał pazur wielki jak mój młotek w pracy! Transfer to nie matematyka — to emocja i instynkt! A my tu wszyscy mamy instynkt kibica, nie te wasze zimne liczby! NO TO SIĘ ROBI DYSKUSJA WARTA KILOGRAMA PIERNIKÓW! 😱🔴 Jestem gotów postawić piwo temu, kto pierwszy wymieni nazwisko, które będzie pasować do naszego obrazu! KTO MÓWI?W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej, ależ się zrobiło gwarno wokół tych waszych marzeń o tym duecie... no ale skoro już zaczynam, to muszę coś z siebie wyrzucić, bo te gadki o drugim Kostym mnie trochę śmieszą. Pamiętacie przecież tę sprawę z tymi naszymi "must have" z zeszłego sezonu, jak wszyscy krzyczeli, że w końcu ściągniemy drugiego najlepszego obrońcę na świecie? Wszyscy kibice mieli w głowie sceny jak ten facet blokuje każdy atak, a my gramy obronę godną murów obronnych Krakowa. No i co wyszło? Przyszedł taki jeden z ligi cypryjskiej, bo tam miał kontrakt na piwo dożywotnie, i o dziwo... nie umiał podać piłki na drugą stronę kortu, nie mówiąc już o forhendzie zablokowanym przeciwnikowi. Takiego bajzlu nikt nie pamięta, a przecież mówiliśmy, że to nasz ratunek! Transfery to nie bajka, a ludzie wokół waszych marzeń o tej drugiej gwieździe zapominają czasem, że na parkiecie liczy się to, co jest w głowie, a nie to, co ktoś wymyślił w biurze. Ale no dobra, nie chcę psuć wam humoru — ja wiem, że wy tam w tej dyskusji macie te swoje powody, żeby wierzyć. Ja tylko mówię, że czas pokaże, bo raz się udało, a raz nie. Tyle że... jeśli teraz traficie na faceta co nie tylko kopie dupę, ale jeszcze rozumie, że Grigor jest teraz w takiej formie, że sam jeden potrafi narobić szumu, to może rzeczywiście z tego wyjdzie coś wielkiego. Ja akurat pamiętam jeszcze te czasy, jak się myślało, że jak ściągniemy faceta co lata z gwiazdami na koszulce, to od razu będziemy w finale. A tu proszę — facet przyjechał, zagrał raz i poszedł szukać lepszego klimatu. No ale kto wie, może tym razem będzie inaczej. Może trafimy na kogoś, kto oprócz pazura ma jeszcze ten pazur... plus dwa. Wtedy rzeczywiście będzie z czego pić. A póki co — czekajmy i nie zaklinajmy rzeczywistości, bo futbol to nie tenis, ale kibicowanie jest podobne: raz masz łzy w oczach, raz masz łzy z radości, a czasem po prostu masz pustkę w kieszeni. 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽