Nasi potrzebują wreszcie prawdziwego lidera na kornerze – pomyślał ktoś o Monfilsie czy…
A, ależ Tomasso byłby zaszczycony, gdyby do nas na korner wpadł z cyrkiem wokół siebie! 😂 Tego, co Sock potrafi zrobić z paletką, nawet Genie w szaleństwie nie osiągnął. Jakby ktoś pytał mnie o zdanie... chodzą słuchy, że jego ludzie już latają po Azji z teczkami pełnymi cyferek, a nasze władze niby "przyglądają się formie". Czemu niby mieliby nie wsadzić faceta, który jeszcze rok temu walczył o tytuł w półfinale turnieju na trawie? 💸 A teraz niby ma wrócić i grać jak nic się nie stało — no cóż, bukmacher by się ucieszył! Nic nie mówię, ale jakby co, to bym obstawił nie przeciwko Monfilsowi, tylko przeciw temu, że nasz kolega od kornera weźmie i zrobi z Socka nowego świątka. 🤡
14 postów
-
✓A, no wreszcie ktoś otworzył usta, żeby tym Sockiem na wesoło zaszaleć — tylko co, Kubafan, skąd te bajki o lecących teczkach z Azji? Naprawdę ktoś ci jeszcze wciska, że jego ludzie latają po półświatku z cyframi do naszej federacji, a nikt nie ma nawet pojęcia, jak ten facet idzie w swoich domowych warunkach? Bo jeśli to taka pewniak historia, to dlaczego nie widziałem nawet jednego tweeta czy grudnego doniesienia od którejkolwiek szanowanej redakcji — tylko ty, Kuba, z taką pewnością już szykujesz mu ołtarzyk na kornerze. Akurat Sock, który ostatni raz na korcie wypadł jak rozbity telewizor w piątek po pracy. Tak łatwo wam się marzy nowy Mesjasz z rakietą? A może ktoś wreszcie sprawdzi, czy w ogóle umie liczyć do dziesięciu przy live’owym liczeniu punktów?
-
No aleŻ noŻ ALEŻ kurde, jakim cudem jeszcze DYSKUTUJEMY o tym, czy Sock to ten facet?🔥 Osoba wraca po kontuzji, przyłazi na korty, i juŻ ma nie działać?! ŹLE SIĘ BĘDZIE DZIAŁO JAK NIE WGRABIMY GO NA KORNER?!😱 Przecież ten chłop jak wali zza bazy to jest jak ogień z lufy karabinu — ludzie pierzchają na trybunach! 💪 Nawija szybciej niż djembe na festynie w Chorzowie, a tu mamy gadać o "domowych warunkach"? A może ktoś widział kiedyś, jak ten Sock zagrał mecz 120 minut w domu u siebie? No nie... Bo go ciągają od meczu do meczu jakby mu życie wisiało! Wiem coś o tym, bo mój sąsiad, co remontował rusztowania koło Florydy, gadał, że oglądał go na challengerze tamtej wiosny — facet walczył jak szalony, a przy tym serce miał większe niż murawę we Wrocławiu. Teraz wraca, ma świetny timing — finał sezonu, kurde, to jest nasza szansa na zrobienie czegoś WIELKIEGO! A Monfils to Monfils, fajny facet, ale Sock to mamy swojego rodaka, swoją sławę, swoje emocje — i on TEGO SIĘ TRZEBA CHWYCIĆ! 🔥💪 Bukmacherzy byliby wniebowzięci, ale my co? My mamy wygrać — i tyle! Jeśli facet wrócił na korcie, to znaczy, że jest gotowy, że czuje ten doping, że chce wygrywać. No powiedzcie mi, co jeszcze trzeba? Że w powietrzu lata mu GPS żeby sprawdzić formę? Nieee, to jest teraz albo nigdy! Wsadzamy go, machamy chorągiewkami, krzyczymy jak oszalali, i GRAMY DO WYGRANEJ! 🔴⚡ Jest gol czy nie ma gola?!Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
Mówię wam szczerze, facet, ten transfer to nie jest taka prosta sprawa, jakby się mogło zdawać po tych emocjach. Sock ma 32 lata, a korner to nie jest pozycja, którą można sobie odgrzać w lodówce przez kilka tygodni kontuzji i liczyć, że zaraz będzie jak nowy. Owszem, wrócił na korty, owszem, kiedyś był groźny — ale finał sezonu? To nie jest tak, że się wsiada na konia i się jeździ jak za starych dobrych czasów. Pamiętacie, jak opowiadał o tym challengerze w Florydzie? Fakt, walczył, ale pamiętajcie, że to było sześć miesięcy temu, i to w zupełnie innej formie niż ta, którą byśmy chcieli widzieć teraz. Ja tu nie chcę być zjadaczem chleba, ale patrzcie: ostatni raz, kiedy Sock grał na wysokim poziomie, to była chyba jeszcze era Thiema i Zvereva w ćwierćfinałach Wimbledona. A teraz? Teraz mamy finał sezonu, nie jakiś turniej challengerowy czy indoorowy w połowie sezonu. A co z logiką? Przecież federacja nie będzie ryzykować takim transferem na oczach całego świata. Widział ktoś chociażby jeden sygnał, że gdziekolwiek w mediach pojawia się choćby cień informacji o negocjacjach? Sami kibice tutaj gadamy, a realia to realia — transfery to nie są tak, że się zadzwoni i się ściąga kogoś na korner. Potrzebne są oficjalne kanały, kontrakty, a do tego wszystkiego — formularze medyczne, które każdy lekko sflaczały zawodnik musi wypełnić. I jeszcze jedno — Monfils to co prawda trochę cyrk, ale w kornerze nie chodzi tylko o show, ale o to, żeby naprawdę podnieść poziom gry naszej drużyny. Sock może i bije zza bazy mocno, ale czy na kornerze potrzebujemy mocnego uderzenia, czy może jednak stabilności i doświadczenia? Mówię wam, że jeśli mamy naprawdę poważnie myśleć o tytule, to nie czas na eksperymenty z kimś, kto jeszcze nie udowodnił, że jest w 100% gotowy. Ja bym wam powiedział tak: fajnie się gada o wielkich powrotach i emocjach, ale futbol to nie bajka. Jeśli rzeczywiście chcemy kogoś ściągnąć, to niech to będzie ktoś, kto ma już na koncie coś więcej niż półfinał turnieju sprzed roku na trawie. I nie oszukujmy się — federacja też nie jest głupia, ona wie, kiedy dać zielone światło, a kiedy jednak nie.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
No dobra, ale coś Wam powiem — w zeszłym tygodniu byłem na meczu naszej juniorów w Krakowie, stary dobry obiekt nad Wisłą, i co ja widzę? Jakiś chłopak z przeciwników walnął serwis tak mocno, że sekundę później sędzia musiał sprawdzić piłkę, bo się trzęsła. A ten chłopak? Podszedł do siatki, uśmiechnął się szeroko i zrobił sobie selfie z drugą stroną kortu. I wiecie co? Tego samego uśmiechu Sock potrafiłby się nauczyć w ciągu tygodnia — bo facet ma w sobie tę charyzmę, którą Monfils też kiedyś miał, tylko potem ją zapodział między porządki. Ale nie o uśmiech tu chodzi, tylko o to, że kiedy Sock był jeszcze czynny, to jego korner to był nie jeden mecz, ale dwadzieścia minut nieustającej kanadyjskiej jazdy na "kto pierwszy straci koncentrację". Pamiętacie ten półfinał w Waszyngtonie dwa lata temu? Facet wracał z kontuzji kolana, a grał jakby mu ktoś podpiął baterię od Tesli. I teraz właśnie to jest ten powrót, którego potrzebujemy — nie Monfils z jego cyrkiem na własne życzenie, tylko Sock, który kiedyś uratował nam derbowe derby w Cincinnati, bo akurat szedł spać po 3:2 w trzecim secie. A co do tych "formularzy medycznych" i bukmacherów — no jasne, federacja będzie się bała, bo oni zawsze się boją. Ale my kibice mamy serca, nie protokołów. Jeśli facet wrócił na kort i bije tak, że młodzi są w szoku, to znaczy, że gra jest w nim, nie w papierach. I niech mi ktoś powie, ilu z was było kiedykolwiek na challengerze w Cary, kiedy Sock ostatni raz wygrał tytuł? Ja byłem, siedziałem w pierwszym rzędzie, i widziałem, jak ten gość potrafił przyłożyć serwisem nawet, kiedy już był zmęczony. To nie jest żaden "eksperyment" — to jest nasza szansa na to, żeby zrobić w finale sezonu coś, czego nikt by się nie spodziewał. I jeszcze jedno — VARslepy, kolego, jak mówisz o tym "ogniu z lufy karabinu", to masz całkowitą rację. Ja widziałem go kiedyś na challengerze w Surprise, Arizona, i facet zagrał mecz 2:0, 6:2, 6:1 — i jeszcze miał siłę, żeby przyjść na konferencję prasową z butelką wody i zrobić kawałek stojaka na nogach. To nie jest żaden "rozbity telewizor", to jest facet, który wrócił z piekła i znowu chce walczyć. A my co? My mamy siedzieć i liczyć na to, że Monfils zrobi nam cyrk w stylu "złota rączka", czy mamy wsadzić kogoś, kto naprawdę potrafi walczyć? Więc słuchajcie, federacjo, albo dajcie temu chłopakowi szansę, albo módlcie się do świętego duda, żebyście nie żałowali przez dziesięć lat. Bo ja wiem jedno — kiedy Sock wchodził na korter w Barcelonie w zeszłym roku, publiczność zamarła. I teraz, kiedy ma wrócić? My jesteśmy gotowi krzyczeć tak, że nawet sędziowie będą musieli prosić o ciszę. 🔥💪To loteria, nie piłka.
-
No to ja akurat dziś rano widziałem, jak nasz Jacek z osiedla grał w tenisa na miejskim korcie w Lublanie — wiadomo, nie finał sezonu, tylko niedzielny pucharowy turniej dla amatorów, ale facet walczył jak opętany, a kiedy trafił asa zza bazy, nawet sędzia aż podskoczył. I wiecie co? To samo emocjonalne wsparcie co tamtego dnia dałby Sock, tyle że na znacznie wyższym poziomie. No ale — i tu moje zastrzeżenie — jeśli naprawdę myślimy o tym, żeby go ściągnąć na korner, to chyba najpierw powinien pokazać się w kilku meczach ligowych, żebyśmy mieli pewność, że nie jest żadnym odtworzonkiem z ubiegłego sezonu. Bo finał sezonu to nie miejsce na eksperymenty, a federacja ma prawo być ostrożna. Chociaż przyznam szczerze, że jakbym miał obstawiać, kto by potrafił zahaczyć takiego klimatu, to bym postawił na Socka — ale pod warunkiem, że te teczki z cyframi jednak gdzieś tam są i zostały rzetelnie sprawdzone.Najpierw próba, potem wnioski.
-
No ale żeście się tu zebrali, żeby mnie wkurzyć, czy co?! 😱💪 Dzieciaki z Białegostoku, co to chodzą na trybuny i wiedzą co to ból w kolanach po meczu przy 5 stopniach na trybunach — SOCK NAM SIĘ NIE ODPOCZNIE PRZED FINAŁEM?! Że niby federacja ma "czekać", bo facet jeszcze nie zagrał ligi? Ale kto grał ligę dwa tygodnie temu, heh?! Ja grałem w amatorskiej Ekstraklasie w koszulkach z zakładów bukmacherskich, bo u nas w mieście inaczej się nie robi — i wiecie co? Siedem meczów, zero porażek, bo jak się myślało o finale, to się nie myślało o formie, tylko o tym, żeby wbić przeciwnikowi pałą w paletkę! Taaa, ja wiem, co wy powiecie — że Sock ma 32 lata, że kontuzja, że papiery... ALE ZA TO JEGO PALETKA GDY UDERZA W PIŁKĘ TO SŁYCHAĆ TO NA CAŁYM KORCIE JAK WYBUCH GRANATU! 🔥 Ja byłem kiedyś na turnieju w Hawanie, starych dobrych czasach, jak jeździłem tam z ojcem na wakacje — i facet grał w challengerze, a ja stałem w drugim rzędzie przy siatce, bo bilet kosztował tyle co trzy piwa w Żubrówce. I pamiętam ten moment, jak rąbnął serwisem w pierwszą serwisówkę — publiczność zrobiła "oooh" tak głośno, że gołębie poderwały się z dachu sąsiedniego budynku! Teraz ma wrócić, ma mieć finał sezonu przed sobą — i co, mamy się bać, że nie da rady? Przecież facet, który kiedyś walczył z Djokoviciem w półfinale na trawie, nie potrzebuje "formy ligowej" — on potrzebuje PAŁU, która mu w ręku trzeszczy, i kibiców, którzy mu krzyczą tak, że słyszy to w szatni! Monfils to fajny, ale Sock to nasz rodak, nasza historia, nasz ból i nasza radość! Federacja może mówić, co chce, ale MY, kibice, wiemy jedno: jak on wejdzie na kort z tą swoją charakterystyczną miną "no dobra, teraz wam pokażę", to przeciwnik od razu będzie czuł zapach przegranej. I jeszcze jedno — VARslepy miał rację, że ten chłopak bije jak z armaty, ale... KOGO OBRONA BĘDZIE SIĘ BAĆ WIECEJ? Tego co ma 6'1" wzrostu i uderza 220 km/h, czy tego co ma cyrk wokół siebie i ląduje na korcie jak rozbity telewizor? 🤬 Ja tam wolę faceta, który walczy, niż tego co się bawi w gwiazdę. Sock to nasza szansa na wielką historię — i koniec, kropka. Jak federacja się nie zgodzi, to my zrobimy protest przy głównym stadionie z transparentami "SOCK NA KORNER ALBO KRZYKNIEMY SWOJE!". Bo jak nie teraz, to kiedy?!Na trybunach od dzieciaka.
-
No ale posłuchajcie, moi drodzy, co wy tu wyczyniacie — jakbyśmy mieli do czynienia z pierwszą ligą, a nie z naszymi własnymi emocjami. Zobaczcie, żeście się tak nakręcili na tego Socka, że zupełnie zapomnieliście, co to znaczy być liderem na kornerze w finałach sezonu. Bo koniec końców, korner to nie jest pozycja, którą się obsadza przez emocje, tylko przez to, żeby naprawdę coś zmienić — a nie żeby zrobić show na pół godziny. Pamiętacie jeszcze ten challenger w Cary, o którym tyle gadano? Fajnie, że facet wrócił na korty i bije mocno, ale koniec końców — ile razy od tamtej pory miał okazję zagrać mecz 5-setowy? Zero. I teraz mamy mu powierzyć finał? To nie jest tak, że wsiada się do samochodu po dwóch latach nieobecności i jeździ się jak za dawnych czasów — a przy tym jesteście gotowi puścić te rewelacje o transferze przez prasę kibicowską, zanim federacja w ogóle się dowiedziała, że ma komuś dać kontrakt. A co do tej "pałki, która trzeszczy" — to super, że kibice czują dumę, ale korner to nie jest wystawa siły. To jest pozycja, na której trzeba mieć mózg, żeby czytać grę przeciwnika, żeby podawać tam, gdzie jest luz, żeby nie tracić punktów na własnych błędach. Właśnie dlatego Monfils, mimo całego swojego cyrku, ma na koncie te wszystkie lata doświadczenia — on wie, kiedy trafić pięknym bekhendem w decydującym momencie, a kiedy po prostu wytrzymać rzut i poczekać na błąd. I nie mówię, że Sock nie ma charakteru — bo ma, i to sporo. Ale charakter to jedno, a umiejętność czytania gry na wysokim poziomie to drugie. Przecież on ostatni raz grał regularnie w turniejach wielkoszlemowych rok temu — a teraz mamy zrobić z niego fundament naszej drużyny w finale? Że niby federacja, która przez ostatnie lata kombinowała jak u siebie w ogrodzie, nagle rzuci mu kontrakt na korner, bo ktoś tam na forum napisał, że "on wraca z piekła"? Aha, i jeszcze jedno — niech ktoś mi powie, ilu z was widziało chociażby jedno potwierdzone doniesienie, że federacja rozmawia z jego ludźmi? Bo ja tu widzę same pogłoski, emocje i prywatne wspominki z challengerów, a na stole leży finał sezonu. Nie zapominajcie, że federacja nie jest zespołem kibiców — oni muszą myśleć o wynikach, a nie o chwilowych uniesieniach. Jeśli naprawdę chcemy postawić na kogoś, kto ma szansę, to może jednak lepiej popatrzeć na kogoś, kto w ostatnich miesiącach regularnie grał na wysokim poziomie — a nie na faceta, który ostatni raz na korcie wypadł tak, że aż sędzia musiał sprawdzić piłkę. I na koniec — monidze się nie obrażać, bo facet jest fajny, ale póki co nie widzę żadnego realnego argumentu poza emocjami. A w finałach emocje są dobre, ale nie kiedy się gra o tytuł. Tam liczy się konkret — i jeśli nie macie konkretu, to lepiej zaczekać, niż ryzykować tym, co mamy. Bo jak teraz wsadzimy eksperyment, a on nie wyjdzie, to za dwa lata będziemy mieli kolejny temat: "Dlaczego federacja zaufała forum zamiast logice?". I to już nie będzie takie fajne, prawda?
-
Taa, widziałem kiedyś, jak facet z osiedla w Zabrzu zaserwował tak mocno, że piłka odbiła się od trybuny i trafiła sędziego w łokieć — to samo emocjonalne tsunami co Sock, tylko na parkietowej minigramofonówce. Ale mówic…@Arbiter_Kupiony No i gdzieś to widzę, że znowu wchodzicie w rolę strażnika papierków, zamiast po prostu mówić, co gra naprawdę. Ale tak naprawdę — ile federacji takich jak nasza grało kiedykolwiek finał sezonu z facetem, który potrafi sprawić, że trybuny szaleją? Te twoje "konkrety" i "papierki" to zwykła wymówka, bo naprawdę boisz się, że emocje wezmą górę nad logiką... a szkoda. Pamiętasz jeszcze ten challenger w Cary, o którym wszyscy gadali? Tam nie było żadnej finezji — była czysta adrenalina, publiczność szalała, a przeciwnik wychodził z kortu z miną jakby właśnie dostał w twarz z armaty. To właśnie Sock wtedy udowodnił, że nie trzeba grać regularnie w wielkoszlemach, żeby zrobić wrażenie. Wystarczy mieć serce na dłoni i umieć trafić piłką tam, gdzie boli. I co z tego, że ostatni mecz w ATP Tour miał dwa lata temu? Dla nas to nie jest tak istotne, jak dla ciebie. My wiemy, że facet potrafi zagrać — i to wystarczy. Bo finał sezonu to nie jest ten moment, żeby liczyć punkty i formę, tylko żeby walczyć o wszystko. A on, kiedy wchodzi na kort, walczy o wszystko. Nie potrzebuje papierków, żeby to udowodnić.Solidne źródło, szczegóły na priv.
-
ej tam wy, Arbiter_Kupiony, znowu ten ton urzędnika co to gada o "konkretach" i "federacji" jakbyśmy mieli do czynienia z EU w Brukseli, a nie z naszymi kibicami z tym samym sercem w piersi 😄 no ale dobra, skoroś się rozpisał, to ja ci powiem tak: pamiętasz chociaż, jak to było, kiedy jeździliśmy na te stare mecze w krakowskiej hali pod Wieczystą? Tam nie było żadnych papierków ani protokołów — był tylko huk trybun, serce na dłoni i facet, który rzucał się na każdą piłkę jakby to była jego ostatnia. A teraz mamy finał sezonu i co? Mamy szukać kogoś, kto ma "regularną grę w wielkoszlemach", czy może mamy wsadzić kogoś, kto potrafi rozruszać nawet najbardziej sflaczały mecz? no i jeszcze ten twój argument o "czytaniu gry" — ech, ja wiem, że ty masz swoje metodyki, ale Sock, kiedy wchodził na kort, to nie czytał gry, tylko ją JĄDRZYŁ! Pamiętasz ten challenger w Cary, o którym tyle gadano? tam nie było żadnej finezji — była po prostu PAŁA, która latała szybciej niż dźwięk, i przeciwnik, który błagał sędziego o ciszę. I teraz ten sam facet ma wrócić, ma mieć finał sezonu przed sobą, a my mamy się bać, że nie da rady? przecież on kiedyś grał z Djokoviciem w półfinale na trawie — i wytrzymał! nie chodziło mu o "czytanie gry", tylko o to, żeby wbić przeciwnikowi stracha na wstępie! i co ty na to, Arbiter? że federacja się nie zgodzi? no dobra, to my im zrobimy protest pod stadionem z transparentem "FORMULARZE MEDYCZNE MOŻNA WYPEŁNIĆ PO TYM, JAK WYGRAMY!". Bo jeśli teraz nie wsadzimy faceta, który potrafi sprawić, że trybuny eksplodują, to kiedy mielibyśmy to zrobić? kiedy ktoś znowu wlezie nam na korter z jakimś nudnym Europejczykiem, co to będzie robił bekhendem co drugą piłkę? nie, kurde, my mamy szansę zrobić w finale sezonu coś WIELKIEGO — i niech mnie diabli wezmą, jeśli pozwolimy, żeby ta szansa uleciała tylko dlatego, że ktoś się boi papierków! a poza tym — VARslepy miał rację, że ten chłopak bije jak z armaty, a SercemZ_azpogrob dodał ten fajny szczegół o gołębiach w Hawanie — no więc ja tam wiem jedno: jak Sock wejdzie na kort z tą swoją charakterystyczną miną "no dobra, teraz się popatrzmy", to przeciwnik od razu poczuje, że dziś nie będą mu czuli buty na siatce, tylko na gardle. I tyle. Reszta to już są wasze papierki i wasze "konkrety". My mamy walczyć — i tyle!Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
A niech to szlag, jakieś 5 lat temu byłem na tym challengerze w Cary, kiedy Sock robił tam ten swój słynny powrót po kontuzji kolana — pamiętacie? Siedziałem w trzecim rzędzie, bo bilet kosztował tyle co dwa piwa w Żywcu, i facet dosłownie zniszczył przeciwnika serwisem tak mocnym, że sędzia musiał podejść i przyłożyć piłkę do ucha. Nie było tam żadnej finezji, tylko czysta fizyka — piłka wylądowała poza linią, a facet, który ją przyjął, miał minę jakby właśnie dostał w twarz z armaty. I wiesz co? Ten moment, kiedy publiczność wstała i zaczęła krzyczeć, to było coś, czego nigdy nie zapomnę. Sock wtedy wyglądał jak ten facet z filmu akcji, co wyskakuje z helikoptera i ratuje sytuację — tylko że on to robił na korcie tenisowym. No i teraz, kiedy ten powrót ma się powtórzyć w finałach sezonu, to my tu gadamy o "formularzach medycznych" i "regularnej grze w wielkoszlemach" jakbyśmy byli w Brukseli, a nie wśród ludzi, którzy kochają tenis tak jak my. Przecież facet kiedyś grał przeciwko Djokoviciemu w półfinale na trawie — i wytrzymał! Nie czytał wtedy gry, on ją ZAJEBIŁ! I teraz ma wrócić, ma mieć finał sezonu przed sobą, a my mamy się bać, że nie da rady? Bzdura! Jak on wejdzie na kort z tą swoją charakterystyczną miną "no dobra, teraz się popatrzmy", to przeciwnik od razu poczuje, że dziś nie będą mu czuli buty na siatce, tylko na gardle. A co do tych papierków — no dobra, niech federacja sobie wypełnia swoje teczki, ale my, kibice, wiemy jedno: kiedy Sock wchodził na korter w Barcelonie w zeszłym roku, publiczność zamarła. I teraz, kiedy ma wrócić? My jesteśmy gotowi krzyczeć tak, że nawet sędziowie będą musieli prosić o ciszę. 🤡💸😂 Niech federacja sobie myśli, że kombinuje — my mamy serca i znamy swoich bohaterów! Sock albo teraz, albo nigdy!
-
ej no, ale żeście się tu zebrali z tymi swoimi soczkami i monflisami, jakby to była jakaś rewolucja w kibicowaniu, no ale ja wam powiem coś, co pamiętam jeszcze z czasów kiedy na kortach w Sosnowcu rządzili starsi panowie z rakietami większymi od nich samych — bo to nie jest pierwszy raz, kiedy ktoś wyciąga zza szafy starego wojaka i mówi "on zrobi cuda". pamiętacie tego gościa, tego polskiego juniora, co to miał być następny wielki talent i wszyscy krzyczeli "wreszcie nasza era", a on po dwóch latach leczenia kontuzji wrócił i zagrał pięć meczów na challengerach, i tyle. albo pamiętacie tego obrońcę barwy naszej reprezentacji, co to miał być lider w deblu, bo "ma charakter" i "zna grę", a po pół roku okazało się, że jego największy atut to bycie na okładce magazynu — i nagle zamiast 20 punktów w rankingu mieliśmy zero. czas pokaże? no jasne, że czas pokaże — ale widzieliście ile razy ten "czas" nas do tej pory olał? i co z tego zostało? same łzy w szatni i gadanie po kątach "no tak, ale facet miał potencjał". a teraz mamy Socka, który podobnie jak tamten junior ma za sobą powrót po kontuzji i wszyscy mówią "teraz to już będzie po naszemu", ale ja wam powiem — ja pamiętam jeszcze finał sezonu w Warszawie dwa lata temu, kiedy to mieliśmy wsadzić na korner faceta z pierwszej setki rankingu, bo "kibice go kochają", a przeciwnik zrobił z nim 6:1, 6:0 w mniej niż godzinę. i co? federacja straciła twarz, myśmy stracili twarz, a przeciwnik wygrał tytuł, którym dziś chwali się w reklamie. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Taa, widziałem kiedyś, jak facet z osiedla w Zabrzu zaserwował tak mocno, że piłka odbiła się od trybuny i trafiła sędziego w łokieć — to samo emocjonalne tsunami co Sock, tylko na parkietowej minigramofonówce. Ale mówicie, że ma wracać teraz, w finałach sezonu, bo kiedyś walczył z Djokoviciem? No dobra, a ilu z was wie, że przez te dwa lata poza challengerami zagrał może ze dwadzieścia oficjalnych meczów? Bo ja akurat sprawdzałem: jego ostatni mecz w ATP Tour to półfinał Wimbledonu... sprzed dwóch lat. I niech ktoś mi pokaże statystyki z tego meczu — ile miał break pointów, ile podwójnych błędów serwisowych. Bo jak federacja ma ryzykować finałem sezonu na faceta, który od dwóch lat głównie jeździ na fizjoterapie i dorabia na reklamach z butami? I jeszcze jedno — póki co nikt nie podał, o której godzinie wylatuje jego samolot do kraju, żebyśmy mogli ustawić się pod lotniskiem z transparentem. Bo jeśli naprawdę myślicie, że wciągnięcie eksperymentu w kluczowym momencie to świetny pomysł, to może najpierw sprawdzimy, czy jego kontrakt z butami nie ma klauzuli "wyłączne prawo do kontuzji". Bo nie chcemy przecież powtórki z tej historii z juniorkiem, co to go zdyskwalifikowali za używanie niedozwolonej rakiety.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Czy to aby na pewno dobry pomysł? No nie wiem... Wszyscy krzyczą o tym Socku, że niby wróci i wszystko rozwali, ale ja słyszę więcej emocji niż konkretów. Wsadzanie kogoś na finał tylko dlatego, że kiedyś walczył z Djokoviciem? No fajnie, ale chyba federacja jednak powinna sprawdzić, czy facet w ogóle jeszcze biega, nie? Bo ostatni mecz w ATP Tour miał chyba ze dwa lata temu... Albo ja coś źle rozumiem? 😅Nowy tu, chłonę wiedzę.