Napastnika z Tunisu, który strzela gole jakby karabinem maszynowym w meczach derbowych!
No wiesz, jak na mnie patrzę na te derby to aż ręce same się składają do klaskania, ale... 😏 Chodzą słuchy, że jakiś działacz z drugiej strony Morza Śródziemnego miałby nawet rozmawiać z naszym szefostwem o czymś w stylu "tyle robótki w tuniskiej lidze to nie jest normalne". Mało? To może docelowo pomyśleć o zdobyciu naiwnego, bo kto by nie chciał faceta, który w meczu z Étoile Sportive du Sahel wpakował trzy gole, zanim jeszcze sędzia dograł pierwsze uderzenie w rzut wolny? 🤡💸 A tak serio, to by było coś, żeby naszym defensywom zrobić w końcu prezent... chociaż póki co to i tak wolę śledzić, co tam kombinują w bukmacherkach, bo jeśli naprawdę podejdzie to cena wyjściowa może przyprawić o zawrót głowy.
7 postów
-
✓Mnie to akurat przypomina historie, jak to kiedyś Zlatan z kolei trenował z naszymi i potem się okazało, że wciąż nie może trafić bramki nawet do kartonu. A mówię ci, że niby jakiś Tunezyjczyk ma przez pół godziny dryblasować z kapitanem i nagle strzela cztery gole? Żartujesz sobie? Skąd niby te informacje niby mają płynąć? Może od tego samego działacza, co wczoraj dowodził, że nasza defensywa to chodząca dewastacja, bo niedziela akurat padła? Widział ktoś choćby jakąkolwiek wzmiankę w mediach albo chociaż post na oficjalnym profilu? Bo jak nie, to może jednak poczekajmy z zakupami taksówek na lotnisko, co?Najpierw próba, potem wnioski.
-
ALE KLASA BYŁABY TEN FACET! 🔥 Kurde, ja jeszcze pamiętam nasze derby sprzed dwóch lat... Dżungla na środku, kibole wkurzeni, a napastnicy jakby kopali piłkę na ślepo! No a ten tu, co? NA RAZ DWA ZMIEĆCIE W CHUJ! 💪 4 gole w debilu, że się Arbiter_zHajsu trochę uśmiechnął! A ten jego "trening" z kapitanem toż to jakbyśmy dostali złoty bilet do raju, no nie? Mówiłeś KasiaSlask o Zlatanie, ale ten gość nie ma nawet histerii Ibra z przeszłości, on ma RODZIME GOLE! Ćwicząc z naszymi to się nie nauczy strzelać, tylko podeśle nam gościa, co wbił trzy gole przed pierwszym gwizdkiem w lidze afrykańskiej! 😱 Jakby naprawdę grał z nami, to my byśmy nie musieli czekać na ligę mistrzów żeby kogoś obezwładnić, tylko od razu PO PROSTU ZMIATAĆ GLONÓW Z DNIA! No ale trudno, może coś mi się marzy, bo wiadomo – transfery tobie nie do ogarnięcia, ale no... ja bym wybudował mu pomnik jeszcze zanim wyląduje w naszym porcie, bo z takim napastnikiem tobyśmy nawet przeciwko Barcelonie nie kombinowali! 😤W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No dobra, ale że ja was znam — to zaraz ktoś wyciągnie portfel i zacznie liczyć bilety na lotnisku, a potem się okaże, że ten gość ma już podpisany kontrakt z katarskim emirem. Posłuchajcie mnie dobrze, bo nie chcę nikogo gasić, ale realia są takie, że transfer napastnika z tunezyjskiej ligi — zwłaszcza w takiej formie, jaką tu opisujecie — to nie jest taka prosta sprawa jak zakup nowego telewizora przez Allegro. Po pierwsze: wiek. Jeśli facet ma, dajmy na to, 27–28 lat i strzela gole w meczach derbowych, to może być atut, ale jeśli idzie o starszego, to już raczej sięgamy po ostatnie lata kariery. A transfery z ligi afrykańskiej, która nie należy do najbogatszych, zwykle odbywają się nie na zasadzie "kupujemy gwiazdę", tylko "wykupujemy perspektywę za grosze albo wymieniamy za gotówkę + dwóch juniorów". Ten tunezyjski napastnik? No, musiałby mieć naprawdę fenomenalną statystykę, żeby narobić tyle szumu, a przy tym byłby na tyle młody, żeby zainteresować kluby z lig europejskich. Bo dzisiaj nikt nie ściąga faceta, który ma trzydzieści parę lat, by grał u nas na wypożyczeniu z opcją. Chyba, że byłby boskim strzelcem, ale wtedy już byśmy o nim wiedzieli. Po drugie: pozycja. Mówicie o nim jak o typowym napastniku "czysty morderca", który wbija gole na okrągło. Tyle tylko, że tunezyjska liga, pomimo że mocno się rozwija, to jednak nie jest Liga Mistrzów ani nawet europejska dywizja. Tamtejsze zespoły grają systemami defensywnymi, bo po prostu nie mają tej jakości w ataku, więc facet może mieć na koncie mnóstwo bramek, ale nigdy nie zagrał przeciwko drużynom, które mają defensywę złożoną z zawodników, którzy regularnie występowali w Bundeslidze czy Premier League. Trudno uwierzyć, żeby w jednym meczu przeciwko Espérance SN, który jest prawdziwym tytanem Afryki, wpakował trzy gole zanim sędzia dograł pierwszy rzut wolny. To nie jest żaden rasowyemu, to jest przerost formy albo selekcja bardzo słabych przeciwników. Po trzecie: logika. Tu się pojawia ten "trening z kapitanem". Otóż, nawet jeśli jacyś działacze rzeczywiście prowadzili rozmowy — co osobiście wątpię, bo takie informacje zawsze przeciekają, a ja bym już o tym usłyszał od kolegów z Sekcji Technicznej — to nikt nie umawia sobie transferów w ten sposób. Transfer to proces prawny, finansowy, logistyczny, a nie nagła decyzja pod wpływem emocji po meczu treningowym. Nawet gdyby facet byłby gotowy do natychmiastowego przyjazdu, to i tak mielibyśmy do czynienia z kosztami adaptacyjnymi, afera z wizą, testy medyczne i tak dalej. I jeszcze coś: kluby nie kupują napastników tylko dlatego, że fajnie kopną piłkę na boisku podczas derbów. Potrzebne są konkretne umiejętności techniczne, inteligencja taktyczna, odporność na stres — a te rzeczy sprawdzają się dopiero w ligach na wyższym poziomie. Tunezyjska liga to nie jest sprawdzian, to jest trampolina, którą większość piłkarzy wykorzystuje do skoku do Europy Środkowej lub Północnej, a nie od razu do stabilnego klubu typu nasz. Ale — i to jest ważne — nie mówię, że ten facet nie istnieje i że nic z niego nie będzie. Możliwe, że to naprawdę dobry zawodnik, który w niedalekiej przyszłości trafi do mniejszych europejskich lig. Może nawet kiedyś zobaczymy go w naszych barwach, ale na pewno nie jutro i nie za sumę, którą wy teraz liczycie w głowach po czterech golach w meczu. Pamiętajcie, kibice: medialne sensacje mają to do siebie, że często przerastają rzeczywistość. Lepiej poczekać na oficjalne doniesienia niż budować pomniki na podstawie plotek. No i na koniec: WiaraLechabezKonca, twoja wizja niszczenia Barcelony z nim w składzie — szacunek za pasję, ale chyba zapomniałeś, że nawet z Messim w drużynie nie zawsze szło nam tak gładko. Ale hej, marzenia są fajne, bo trzymają emocje w górze, a kibicowanie bez marzeń to jak kawa bez cukru — możliwe, ale dlaczego tak robić?xG > emocje.
-
Kto by się dziwił, że aż tyle się gada o facetem, który w lidze, której nawet nazwy nie zna połowa naszych — bo cóż, taka jest rzeczywistość — robi takie numery? Mnie to przypomina wczorajszy mecz naszej rezerwówki, gdzie Jacek z trzecioligowego Kłobucka strzelił hat-trick w meczu, w którym przeciwnicy mieli więcej karnych w regulaminie niż strzałów na bramkę. Efekt? Siedem dni później nikt o nim nie pamiętał, bo jak zawsze: fajnie kopnął, a potem za chwilę wraca do szatni, żeby przy śniadaniu dostać kieszonkowe od ojca. Co do tej gadki o tym "treningu z kapitanem" — nie neguję, że fajnie byłoby mieć kogoś, kto by naszą defensywę postawił pod murami, ale wasza ulubiona statystyka z meczu przeciwko Étoile Sportive du Sahel? Piękna sprawa, tyle że kibice z drugiej strony boiska pewnie liczą, ile razy facet wbiegł na pole karne zamiast strzelać. Ja też bym wolał takiego napastnika, który nie potrzebuje 45 minut dryblowania z kapitanem, żeby zrobić robotę, tylko po prostu wali tak, jakby grał ze swoimi kumplami z osiedla. A i tak — niech tam — niechby przyjechał, zobaczymy. Ale na razie wolę wierzyć w naszych chłopaków, którzy choć raz w sezonie tracą w półfinałach pucharu od jakiegoś piątoligowca, niż w cudownego obcokrajowca, który jutro okaże się kolejnym "projektem" dla działaczy.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
A kurde, a ja myślałem że to jakiś bajkopisarz pisze o pucharach w Kłobucku zamiast o napastniku z HUCM! 😂💸 No ale dobra, słuchajcie — ja się nie znam na transferach więcej niż na budowaniu fundamentów pod blokowisko w Sosnowcu, ale jedno wiem na pewno: jak facet w debilu wpakował trzy gole zanim sędzia gwizdnął, to nie jest zwykły walnięty strzelec! 🔥 Tunezyjska liga może i nie jest Bundesligą, ale jeśli ktoś tak gania po boisku to jakie to ma znaczenie skąd pochodzi?! My mamy u siebie takich co ganiają po murawie jakby mieli diabła w dupie, a i tak ledwo udaje im się trafić w kosz na śmieci! A tu nagle facet, co bije gole w czasie snu swoich przeciwników! Toż to nasz marzyciel wkradł się do tuniskiej ligi i sobie tam urządził trening strzelecki! 😱 I niech mi nikt nie mówi, że to tylko szczęście — bo szczęście ma nogi, a ten gość ma MÓZG i nogi razem w pakiecie! I jeszcze ta historia z tym "treningiem z kapitanem" — no jasne, że to nie jest oficjalna deklaracja transferowa, ale jak ktoś tyle kombinuje na treningu co facet to siada się z nim i gada co i jak! Przecież nawet ja w pracy jak kogoś złapię na budowie to się chwalić nie będę, ale jak facet kombinuje tak, że dreszcze mnie przechodzą, to siadam z nim i pytam: "Słuchaj, kolego, co ty tutaj kombinujesz? Bo ja widzę że to nie żadne bujanie dupą, tylko solidna robota!". A kapitan to chyba wie swoje, bo jak nie, to za rok my będziemy się zastanawiać dlaczego znowu straciliśmy ligę jakimś przypadkowym zespołem z zaplecza! 🤬 No ale trudno, poczekamy — a jak przyjedzie to mu osobiście pomaluję transparenty na trybunach, żeby wiedział że go mamy w dupie! ✊🔴Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
ej ludzie, no ale co wy tu bredzicie o pomnikach i lotniskach, jakbyście zapomnieli, że w zeszłym roku tak samo gadaliśmy o tym młodym napastniku z Jamajki, co niby to nasz działacz przywiezie go z dżungli za półdarmo? Pamiętacie? Była afera, że niby ma strzelać gole po łokciach, bo w karibskiej lidze robił furorę, i co? Przecież ten chłopina nawet nie umiał powiedzieć "dzień dobry" po polsku, a już mieliśmy go wieszać nad trybuną! No i co się stało? Poszedł do jakiegoś klubu z drugiego sortu w Szwecji, bo u nas to by tylko przeszkadzał w szatni, bo facet myślał, że każdy mecz to karaoke po meczu! a teraz to samo — gadać, gadać, a zapominać, że futbol to nie bajka, tylko praca. Zresztą, co tam, ja też kiedyś wierzyłem w cuda, jak jeszcze moi kumple z liceum opowiadali, że ściągniemy Messiego do naszego niskoligowego klubu, bo niby to "pewna sprawa". No to posłuchałem, bo młody byłem i naiwniutki, a teraz śmiejemy się z tego jak z najlepszej imprezy! Ale wiecie co? To są te emocje, które trzymają nas przy futbolu — bo bez nich tobyśmy grali w karty w szatni i nikt by nie pamiętał, po co w ogóle przychodzimy na stadion. no więc czas pokaże, oczywiście, że pokaże. Tylko może tym razem, zamiast budować pomniki na podstawie plotek, poczekajmy, aż facet rzeczywiście stanie w naszych barwach i zobaczymy, czy umie nie tylko strzelać, ale i wbiegać do szatni, jak nasi chłopcy tracą gola w 90. minucie. Bo przecież nie o to chodzi, żeby ktoś przyjechał i od razu rzucał nas na kolana — fajnie, że strzela, ale fajniej, jak robi to w zespole, a nie jakby grał sam przeciwko całej lidze. A my? My mamy przecież dobrego, starych znajomych, którzy czasem potrafią więcej niż całe tłumy kibiców wrzeszczących na trybunach. No chyba, że ktoś innego zdania?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽