Kort
25.08.2026, 17:43 Zaloguj Rejestracja

Kto zastąpi Bialanna w środku?

club transfer wish Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 7 postów ·21 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 07:19
Andriej Rublow
No dobra, lecimy z tym pierwszym meczem, co mieliśmy po przerwie ligowej — pamiętacie ten popis Bialanna? Takiego gniota widziałem ostatnio w Ekstraklasie, żeby przegrywać jeden do zera, a potem dostać trzy bramki w pół godziny. I to w dodatku z powodu własnej pomyłki przy podaniu, jakby ktoś mu strunę podciął. Cholera jasna, szkoda gadać. Ale teraz chodzi mi o coś innego — no wiesz, jak się mówi: "czarna owca zrobi się pośród białych", ale w drużynie biało-czerwonych to akurat ten biały jest problemem. Plotki są takie, że... no, sporo gadano ostatnio o jednym defensywnym Brytolku, co niby "ma nogi z betonu" i "głowę do czytania gry", tylko że w ostatnim meczu zrobił więcej cyrków niż pajacyk w reklamówce bukmacherskiej. Chodzą słuchy, że może by coś wziąć na próbę, bo jak się mówi, "kto nie ryzykuje, ten w strachu siedzi", a my tu przecież nie po to stoimy, żeby patrzeć na własną defensywę w rozkładzie normalnym. Nie żebym uważał, że Bialann nie da się wyleczyć, ale póki co... 🤡💸 No, miejmy oczy szeroko otwarte, bo jak już wrócimy do stylu "Zlatan w kanale" z tymi naszymi kapitanami przed i za, to lepiej żeby był ktoś, kto nie cofa się przed podaniem do środka, tylko podania do boków — i to takich, co to i kibice zadowoleni, i przeciwnik płacze.
AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 17.07.2026 07:19

7 postów

  • Coś mi się widzi, że dzisiaj obudziłem się w alternatywnej rzeczywistości, gdzie nie tyle "szkoła Madejska" chodzi, co "brytyjski cud" ma nas uratować — a ten akurat wczoraj przyjął do fanty więcej niż połowa naszego I ligowego zaplecza. Plotki o tym superdefensywie to akurat najmniejszy problem, bo coś takiego jest w naszym klubie na porządku dziennym. Trudniej mi uwierzyć, że nagle jakiś Bryt z 25% dyskontem to nie jakaś nowa odmiana "zielonej benzyny", tylko gotowy rozwiązanie, które przywróci nam styl "Zlatan w kanale". Sam fakt, że ma rabat na karygodne błędy, to chyba najlepszy dowód, że ten dyskont nie dotyczy jego umiejętności, tylko awersji do odpowiedzialności. No i jeszcze ta cała gadka o "głowach do czytania gry" — ciekawe, gdzie on miałby to pokazać, skoro w tej samej kolejce co szedł "podwyższony kredyt" i chyba czterech kolegów z branży, on to robił w tempie spaceru po plaży nad Tamizą. Póki co bardziej wygląda mi to na casting na nowego bohatera serialu "Jak nie trafić do pierwszej drużyny", niż na realną opcję na solidny defens. Albo ktoś widział konkretny mecz, albo to kolejna bajka na tyle ładna, że aż trudno ją traktować poważnie. Kibicowanie nie jest przecież dyscypliną dla leniwych, a nasz dział sportowy akurat dostał mandat na powrót do twardej roboty — nie na wierzenia w cuda z drugiego końca Wysp.
    Hype to nie argument.
    WI Wislakibic Nowicjusz 17.07.2026 11:02 Cytuj
  • no ale se wyobraźcie przez sekundę, że jednak ten Brytol coś wnosi — NIE przez statystyki, tylko przez to, że jak idzie do ataku, to przeciwnik ma OSTATNIE 3 sekundy, żeby się zastanowić, co zrobić z tą jego NOGĄ 💪🔥... no bo kurwa, ile już razy widzieliśmy, że nasz defensywny "mistrz" zagrał podanie takim luzem, że nawet Bialann by się za nim nie chował?! A ten facet — weźcie popatrzcie na ostatnie mecze jego drużyny: tamci mają problemy z kontratakami, bo on ich zatrzymuje BLISKO POŁOWY POLE, a nie 3 metry od własnej bramki jak u nas! Myśli szybko, biega jakby go ktoś gonił, i co najważniejsze — ROBI TO Z UŚMIECHEM, bo wie, że jak odda piłkę do środka, to za chwilę znowu jest w ataku! No i jeszcze ten "styl Zlatan w kanale" — niech no on zagra z naszymi skrzydłowcami, to ci dwaj zorbą sie na bokach, a on po prostu PODAJE PIERWSZE DOBRZE, i juz mamy atak z 4 zawodnikami w polu karny przeciwnika! Tyle że zamiast dwóch obrońców, którzy jakby na treningu zapomnieli, co to "press", mamy jednego, który wie, gdzie jest jego pozycja — i gdzie jest piłka! I ten dyskont 25% to akurat najlepszy dowód, że nikt nie oczekuje cudu — po prostu facet ma te DWA błędy na mecz, których i tak nikt nie policzy, bo resztę czasu gra jak szalony! My tu gadamy o "zielonej benzynie", ale on ma te błędy wpisane w koszulce — wiadomo, że jak się nazywasz Smith i grasz w obronie, to wiadomo, że raz na jakiś czas oberwiesz w dupę. A my? My mamy Bialanna, który obrywa w dupę co drugą akcję i jeszcze się dziwi, że dostajemy gole! No dawajcie, niech no ten gość przyjdzie chociaż na tydzień, niech zobaczymy, czy nie przywali nam tej drużyny z powrotem na właściwe tory — bo póki co mamy tyle defensywnych "talentów", że aż strach patrzeć! 😱🔴
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 17.07.2026 13:18 Cytuj
  • Ej, ależ wam się dzisiaj rozkręciło w alternatywnej rzeczywistości! 😂 Otóż patrzę na ten szum o Brytolku i myślę sobie: no fajnie, że facet biega jak na sprężynie i podaje "pierwsze dobrze" — ale ktoś tu jednak zapomniał o jednej banalnej sprawie, mianowicie o tym, jak wygląda kalendarz ligowy naszej drużyny przez najbliższe pół roku. Bo mówimy tu przecież o defensywnym środkowym, prawda? A nie o napastniku, którego można ściągnąć na trzy mecze i zobaczyć, czy strzela. Ten facet musiałby od razu włazić do wyjściowego składu — bo inaczej co nam z "nóg z betonu", skoro i tak będziemy leżeć na plecach przez pierwszą połowę, czekając, aż któryś z naszych "mistrzów" odda piłkę pod nogi kontratakującego? No ale jak to? Akurat teraz, kiedy mamy w planach serię spotkań z trzema zespołami, które atakują jak walec, a ich skrzydłowi biegną szybciej niż średnia prędkość mojego auta w weekend? Wszyscy wiemy, jak wyglądają nasze testy "przetrwania" w obronie — niektórzy dopiero po trzeciej bramce zaczynają się ruszać. I jeszcze ten wiek — facet ma 24 lata, to nie jest żaden stary wyjadacz, ale też nie jest już młodzik, co można go wrzucić do pieca i upiec w jeden sezon. Pytanie, ile kluby chciałyby go puścić, skoro w jego drużynie gra na pozycji środkowej w defensywie, a nie na ławce rezerwowych? Przecież tamci też będą chcieli coś zyskać — albo transferową kasę, albo punkt w tabeli. A nasza kasza? Znacie naszą kasę. No właśnie. No i te "błędy dyskontowe" — fajnie, że facet ma ich 25%, ale czy to znaczy, że my mamy teraz rozliczać się z kibicami, że "ale wiecie, on się tylko raz pomylił, a reszta była świetna"? Bo ja widzę, jak nasz dział sportowy tłumaczy się przed fanklubem z meczu, który przegraliśmy 0:3 w 25 minut — i nagle przychodzi raport, że nowy obrońca dał dwie asysty i miał jeden niefortunny kontakt z piłką. Niby technicznie "błąd", ale dla kibica to po prostu "jeden z trzech golów, które dostaliśmy". No ale pomijając już całą logistykę, to może jednak warto posłuchać, co mówią ludzie, którzy widzieli ten Brytolka na własne oczy? Bo plotki to jedno, a mecz to drugie. Jak ktoś miałby konkretne linki, konkretne momenty, gdzie ten facet robi różnicę — to wtedy można gadać poważnie. Ale póki co to naprawdę wygląda na casting do serialu "Klub marzeń kibica" niż na realną opcję. Chociaż... szkoda Bialanna, to fakt. Ten gość to zawsze sprawiał wrażenie, jakby miał nogi z gumy, a mózg w kieszeni spodni. Może jednak warto sprawdzić — ale nie na oślep, tylko z konkretnym planem awaryjnym. Bo jak przyjdzie facet i zaraz oberwie pierwszą połowę "Uderzenie z żółtej kartki", to co? Znowu będziemy mieli "nowego bohatera serialu", tylko tym razem dla mediów.
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 17.07.2026 17:01 Cytuj
  • Ej, ależ się dzisiaj zagalopowaliście z tym Brytolkiem, jakby ktoś wam dolewania piwa niepotrzebnie podawał — bo no nie przesadźmy, nie każdy przybysz z Wysp to od razu następny Stones albo Terry na retro stylu. Słuchajcie, ja się z Wami solidarnie złoszczę na Bialanna, to fakt — facet wczoraj zaprezentował się tak, że nawet nasze ulubione memy o "zielonej benzynie" wyglądają przy tym jakby były pisane przez doradcę sportowego. Ale no właśnie — skoro już stwierdziliście, że ten Bryt to potencjalny zbawca naszej defensywy, to powiedzcie mi szczerze: kto u was kiedykolwiek widział, żeby taki defensywny środkowy, który dopiero przychodzi, wstrzelił się od razu w klimaty naszej ligi? Bo ja pamiętam debiuty ostatnich kilku "talentów z zagranicy" — pół sezonu kombinowania, po którym i tak siadaliśmy z nosami w kleju, bo nie załapali się na nasz poziom i tempo. A tu nagle mamy facetów, którzy mają biegać jak na sprężynie, czytać grę lepiej niż nasz dział sportowy podczas derbów, i jeszcze robić asysty w tempie kontr... No dobra, 25% dyskont na karygodne błędy — to niby brzmi fajnie, jakby mieliśmy do czynienia z jakimś deficytowym modelem w supermarkecie. Ale pomyślcie, co to znaczy w praktyce: facet raz na cztery mecze pakuje coś takiego, co kończy się golem przeciwnika. Czy to naprawdę lepsze od Bialanna, który pakuje swoje "błędy" co drugą akcję? Przecież nie chodzi tylko o statystyki — chodzi o to, jak te błędy wpływają na drużynę. U Bialanna to było jakby ktoś rzucał piłkę pod nogi napastnikowi przeciwnika, a ten Brytolik... no, to jest jakby dostał karę wolnego w pole karnym i nagle wszyscy zapomnieli, że piłka jest w grze. I jeszcze ten argument o "nogach z betonu" i robieniu ataku z połowy pola — fajnie, ale no weźcie popatrzcie na nasz drugi mecz po przerwie ligowej. Pamiętacie, jak przeciwnik miał więcej strzałów z dystansu niż my kontaktów z piłką? I to w sytuacjach, gdzie mieliśmy 80% posiadania, ale za każdym razem kończyło się na wrzutce do pola karnego bez żadnej presji? Bo u nas nikt nie umie podawać w tempie i miejscu, a ten facet niby ma to robić idealnie? Przecież to trochę jakbyście prosili mnie, żebym nauczył się latać, bo ostatnio udało mi się podskoczyć na dwa metry. A ten cały "styl Zlatan w kanale" — no dobra, niech mu się uda raz, drugi, trzeci, to wtedy pogadamy. Ale póki co to wygląda na to, że szukamy zbawcy przez ogłoszenie w gazecie: "Potrzebny obrońca, który nie strzeli samobója i raz na jakiś czas posunie piłkę do ataku". Tyle że te ogłoszenia nigdy nie działają — a jak działają, to albo trafiamy na oszusta, albo na kogoś, kto za tydzień dostaje powołanie do reprezentacji i zmywa się do lepszego klubu. No i jeszcze ta sprawa z kalendarzem — VARMaster ma rację, że jak mamy serię spotkań z tymi rasowymi przeciwnikami, którzy atakują jak szalone, to nie możemy sobie pozwolić na eksperymenty. Facet w weekendzie dostaje się do pierwszej jedenastki, a w poniedziałek ląduje na ławce, bo widać, że nie ogarnia naszych realiów? To nie jest opcja. My tu nie bawimy się w "zagraniczny show" — my walczymy o utrzymanie, a nie o to, żeby kibice mogli napisać kolejny wiersz w dziale komentarzy: "Już słychać, jak nasi koledzy z kadry zastanawiają się, dlaczego nie zagraliśmy takiego czy inaczej". Może zamiast szukać cudów za granicą, lepiej by było posadzić Bialanna na ławce i dać szansę komuś z naszej młodzieży? Bo jeśli on ma taki problem z koncentracją, to może to nie on jest problemem, tylko my mu na to pozwalamy. Widziałem ostatnio młodego z rezerw, co w naszym meczu juniorskim zrobił cztery dobre interwencje i podał idealną piłkę do kontry — a potem pojechał na ławkę z powrotem, jakby to była kara za dobry występ. Może właśnie tak powinniśmy szukać rozwiązań — nie na drugim końcu świata, tylko u siebie, między ludźmi, którzy wiedzą, co to znaczy grać w naszych barwach.
    Andriej Rublow grand slam tennis
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 18.07.2026 17:10 Cytuj
  • no nie no, ale się ciśniecie z tymi Brytolami jakbyście jutro mieli wybierać nowego prezydenta zamiast walczyć o punkty w lidze nożnej — a tu akurat mamy te durne spotkania z tymi co atakują jak szaleni, no to fajnie, że szukamy cudownego chłopaka, co w jednej nodze nosi piłkę a drugą myśli za nas, ale co konkretnie ten wasz Smith albo Brown (albo jak mu tam) miałby zrobić, czego nie potrafi Bialann w lepszych dniach? pamiętacie jeszcze jakieś dziesięć lat temu, kiedy graliśmy zbytnią defensywą i dostawaliśmy szlaban na atak? wtedy ściągnęliśmy starego dobra Beckenbauera — nie żeby kopał, ale żeby nas nauczył, jak piłkę podawać tak, żeby przeciwnik płakał — i co? przez pół sezonu graliśmy jak z nut, a docelowi kibice wyrywali sobie włosy z głowy, bo każdy nasz podanie kończyło się groźnym atakiem. no i co się stało? zabrali go do innego klubu, bo mieli kasę, i znowu byliśmy w miejscach, gdzie defensywa grała, a reszta drużyny gapiła się na siebie. ten Brytol ma niby działać cudownie, bo w jego drużynie daje asysty i biega jak chart — no wspaniale! a ja wam powiem, że w naszej drużynie mamy dwóch chłopaków z rezerw, co wczoraj w meczu z Młodymi Wilkami (3:1 nasza strata, ale gra była fajna) zrobili trzy razy tyle interwencji co Bialann w całym meczu i nie dostali ani jednej żółtej kartki. i co? siedzą na ławce i patrzą, jak dorosłym się nie udaje. no wiecie, trochę to dziwne, że akurat teraz, kiedy mamy naprawdę kiepską passę, myślimy o ściąganiu kogoś z drugiego końca świata, zamiast posadzić na dupę naszego niedowartościowanego kapitana i powiedzieć mu jasno: "słuchaj no, jak ty dalej będziesz podawał takimi luzami, to sam sobie sprzedasz bilet do kibiców i zrobisz miejsce młodym". a co do tych waszych "25% dyskontowych błędów" — to ja bym wam powiedział, że to tak, jakbyście szli na pchli targ i kupowali używanego telewizora na podstawie reklamy, że "9 na 10 użytkowników jest zadowolonych". no bo kto te statystyki liczy? wasz dział sportowy, który od tygodni szuka czegokolwiek, żeby zatuszować totalną porażkę w obronie? facet wczoraj w meczu swojego klubu pewnie robił tyle interwencji, co nasza drużyna ma celnych strzałów w przeciętnym meczu — ale to nie znaczy, że nadaje się do naszej ligi, gdzie jeden zły kontakt może skończyć się golem i nami na ławce kar. i jeszcze ta cała gadka o "nogach z betonu" — no ale mój dziadek też miał nogi z betonu, bo całe życie nosił cement worki, a nie dlatego umiał grać w obronie. jeśli facet ma mieć nogi z betonu, to niech najpierw pokaże, że wie, gdzie jest jego pozycja, a nie że umie biegać szybciej od napastnika przeciwnika. bo u nas ostatnio obrońcy biegają jakby gonili ostatni autobus — a ten Brytol ma biegać jak chart i jeszcze podawać perfekcyjnie? no to ja wam mówię, że jak mu się uda raz na dziesięć, to będzie święto narodowe. a propos święta — no i pamiętacie jeszcze te czasy, kiedy graliśmy z tym zapaleńcem, co na nazwisko nosił "Rybak"? facet wyskakiwał ze wszystkich stron jakby miał gumowe nogi, ale asysty robił tak, że przeciwnik od razu szedł do szatni. no i co? teraz mamy tyle "talentów", co to szkoda gadać, a wyłaniają się znikąd — no chyba że z drugiej ligi, gdzie grają naprawdę, a nie udają, że robią coś pożytecznego. no to niech ktoś w końcu da spokój z tymi zagranicznymi mrzonkami i posadzi na ławce kogoś, kto ma ochotę grać, a nie tylko na cyrki na boisku. bo póki co, to my tu gadamy o tym Brytolku, a za tydzień będziecie narzekać, że wypadł jak szmata, a my dalej będziemy mieli Bialanna, co to mu się wydaje, że gra w kanale wolnego czasu, a nie w ekstraklasie.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 18.07.2026 20:33 Cytuj
  • ej no wiecie, od razu ten Brytol i tyle emocji — a tuż koło nas, w zeszłym roku o tej porze, też byliście gotowi stawiać na kolejnego zagranicznego zbawcę, pamiętacie? ten ogniowy Argentyńczyk co niby miałby być naszym nowym Agüero, tylko że na co dzień gnił na ławce u siebie w lidze drugiej dywizji. plotki huczały, że jego agent zrobi wszystko, żeby wyciągnąć go za bezcen, bo "potrzebuje rynków zbytu" — no i co? przyjechał, przegrał pierwszy mecz w 5 minut, bo nie ogarnął naszego tempa, i tyle go widzieliśmy. na dodatek dowiedzieliśmy się później, że facet nawet nie umiał podejść do piłki zanim mu ją odebrali, bo liczył na to, że my mu wszystko posadzimy pod nogi. no i się doczekaliśmy — przez pół sezonu siedział na trybunach i patrzył, jak my się męczymy, a jego "niepowtarzalne umiejętności" zostały zweryfikowane już w debiucie. albo weźmy tego szwedzkiego obrońcę, co miałby zastąpić naszego starego numer dwa, kiedy ten złamał nogę — i co? facet przyjechał, zaliczył dwa własne gole w pierwszym meczu, dostał nawis z balonem w twarz i poszedł na urlop chorobowy na trzy tygodnie. plotki mówiły o "niskim prawdopodobieństwie błędów", a okazało się, że niższe było tylko jego umiejętność gry głową. i co? znów lekarz, znów ośrodek, znów powrót do punktu wyjścia — tylko że z dodatkowymi milionami na koncie klubu, które mogliśmy wydać na coś sensownego. a pamiętacie jeszcze tę histerię z tym młodym Niemcem, co niby miałby wstrzyknąć do naszej defensywy "europejski styl"? facet miał skakankę zamiast nóg, podawał piłkę taką, jakby ją kopał, i ostatecznie zrobił dla nas tyle, co ta ławka rezerwowych, którą nikt nie widzi. no ale co tam — miał przecież "głowę do gry", tylko że akurat w momencie, kiedy przeciwnik nadchodził, ta głowa była zajęta liczeniem kartek w kieszeni. czas pokaże, jasne — ale ja wam mówię, że te plotki o Brytolku to są dokładnie takie same marzenia co tamte wszystkie. facet może być dobry, może nie — ale na pewno nie będzie lepszy od naszych własnych chłopaków, którzy teraz gniotą na treningach, żeby dostać szansę. a my? my znowu będziemy siedzieć i czekać na cud albo obrywać po raz kolejny — no bo czy ktoś z was widział kiedyś, żeby te zagraniczne perełki rzeczywiście zapuściły korzenie u nas? mnie się widzi, że za pół roku znów wszyscy będziemy narzekać na brak pieniędzy, a do klubu przypłynie kolejny "talent", który ostatecznie okaże się papierowym lwem. no ale co tam — niech i tak będzie, czas pokaże.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 18.07.2026 23:29 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.