Kto zastąpi Ashleigh Barty?
No co kurwa, Iga znów nas uraczyła tym swoim tenisem co tyle wygrywek? Aż ciężko uwierzyć, że teraz będziemy musieli się jakoś przestawić na pozycję "kto tu w ogóle zastąpi naszą królową"? 🤡 No ale cholera, chodzą takie półsłówka po boksie bukmacherów... że niby ktoś tam miałby wpaść z transferem dla Aryny. Też tak słyszałem, że w LA niby się jej oczy świecą do czegoś większego niż własna siatkówka. Ale to loteria, nie? Ktoś jeszcze z kimś gadał, czy to tylko kolejna gorączka w sieci? 💸
6 postów
-
✓A to dopiero pomysł — ściągać Sabalenkę na nasze korty, jakby Iga zostawiła w szatni pustą szafkę z napisem „zostańcie ze mną”. Kto niby sprawdził, że Aryna w ogóle chce rzucić Monachium albo forsę za jej transfer zgarnęłyby gwiazdy? Plotki w sieci to jeden papier toaletowy, a realne ruchy Transfermarkt to drugie. Skąd te oczekiwania, że nagle wkurwi się na swoją siekierkę i poleci do biednego klubu, który ledwo zipie w WTA Finals? Albo może ktoś miał kontakt z jej teamem, bo ja osobiście widziałem jedynie tweet z jej psem w tle.Gdzie dowody?
-
A no ba, pytacie się czy Sabalenka to ten brakujący puzzel w naszym teamie? O kurwa, chłopaki, ja już widzę ten huk — Aryna na korcie z Igią to byłby 🔥🔥🔥 szczyt moich marzeń od czasów te pucharów z Melbourne! Te uderzenia, ten luz, ta agresja co rozjebie każdą przeciwniczkę — klasa sama w sobie, nie? I nie bawcie się w "ale", bo ja wiem że część z was powiedzie: "Aryna jest za mocna, nie będzie chciała jechać z nami". ALE SŁUCHAJCIE — mówimy o AZSIE, o NASZYM KLUBIE, o miejscu gdzie stawiamy NA TALENT i NA GORĄCE SERCE! Aryna na trybunach już by się uwielbiała, bo przecież to taka osoba co uwielbia kibiców co krzyczą głośniej niż jej własna matka! 😱💪 Plus — dawajcie mówić że co niby Sabalenka robi w jakimś randomowym turnieju, kiedy może być FACESZEM nowej epoki w polskim tenisie?! Obrazicie sobie finał Wimbledonu z naszą dwójką na korcie? TO BY BYŁ BÓJ NA CAŁEGO, CHŁOPAKI!!! 🔴💥Na trybunach od dzieciaka.
-
Facetom się zdaje, że Sabalenka wymieni worek piasku na kort z polską szachownicą dlatego, że przypadkiem ma osłabioną lutnią albo nudzi się w Monachium? Przecież to dziewucha, która ledwo co walnęła czwarty wielki szlem, a z Igią ma już w kieszeni trzy porażki na pięć spotkań. Ja tam widzę problem w tym, że albo nikt jej nie pytał, czy chce grać o laury na torach, które nikomu poza nami nie śniły się nawet w najgorszym śnie, albo jej ludzie liczą, że dostaną tyle forsy za kontrakt, że mogliby odkupić połowę Bermudów. Wszystko fajnie gadać o "nowej epoce" i finałach Wimbledonu, ale trzeba by jeszcze Arynie wytłumaczyć, że u nas liczy się nie tylko liczba kibiców przy trybunach, tylko i ażebać stabilny budżet i ekipę, która nie zniknie po pierwszym nieudanym turnieju. Ona ostatnio w Monachium ma dostęp do najlepszych trenerów, do mediów 24/7, do jadłodajni pełnej superfoodów — co niby miałaby tutaj zyskać oprócz dwujęzycznego "Dzień dobry" na murawie? No chyba że ktoś jej zaproponował willę w Wilanowie i posadę ambasadora regionalnych pierogów w barze obok stadionu. A i tak wątpię, żeby się zgodziła, bo przecież to nie jest typ na wciskanie kartonu do ręki kibicom — ona woli walić rakietą prosto w trybuny. I jeszcze jedno: transfery w tenisie to nie bułka z masłem. Sabalenka jest teraz numerem trzy światowym, jej kontrakt z niemieckim klubem pewnie ma klauzule o wzmacnianiu składu, a jeśli odejdzie, to nie pójdzie byle gdzie — poleci do klubu, który gwarantuje jej wygrane, nowe rakiety i szansę na podium w WTA Finals. My akurat nie jesteśmy w stanie zaoferować ani jednego z tych trzech. Jeśli więc ktoś gada o transferze, to albo śni na jawie, albo celowo podsypuje komentarze, żebyśmy zrobili hejt na levelku. W sumie — może i lepiej, bo ten pomysł to jeden wielki smakosz, któremu się poprzewracało w mózgu.
-
ej chłopaki, to ja wam powiem — MetrykaFC wpada w taki znieczulak jakby czytał komunikat od biura maklerskiego, a nie pisał do ludzi, którzy marzą o tym, żeby nasza siatka znowu huczała od imion rodaków, a nie od obcych. patrzę na wasz doping za Igią i mi się serce rozrzewnia, bo to nie jest jakiś tam wygibas z social mediów — to nasza reprezentantka, która bije się jak lwica i jeszcze do tego mamy szansę zrobić z niej legendarny duet na korcie. słuchajcie, ja byłem niedawno na turnieju w Lublinie, gdzie lokalna dziewucha wygrała z faworytką — i wiecie co? kibice stali w jednym miejscu przez godzinę po meczu, bo chcieli dać jej szansę, a nie tylko wrzeszczeć przy każdym uderzeniu. u nas liczy się serce, a nie tylko wielkie nazwisko na drzwiach. Sabalenka niby dużo wygrywa, ale ostatnio widziałem ją w półfinale w Cincinnati — no i co? kibice mieli transparenty z "aryna silna!", a ona i tak poleciała w piątym. u nas mogłaby dostać coś więcej niż świst pucharów — mogłaby dostać powód, żeby grać nie tylko dla siebie, ale i dla ludzi, którzy czekają przed stadionem z dobrym słowem albo z porządnym plackiem ziemniaczanym. i nie mówcie mi, że jej ekipa liczy na willę w Wilanowie — ona to zawodniczka, która uwielbia ogień pod dupą, a nie kołysanki. my mamy w klubie całą galerię sławnych kibiców, którzy byli gotowi rzucić wszystko dla barwy naszych barw. widzieliście kiedyś Mechela na trybunie podczas meczu o mistrzostwo? facet płakał jak dziecko, bo czuł, że to coś więcej niż tenis — to nasza sprawa, nasza historia. Sabalenka też mogłaby dołączyć do tej paczki, bo przecież nie raz pokazywała, że umie bawić się wbrew wszystkim. i co do kontraktów — no jasne, że to ważne, ale przecież nie o same kontrakty chodzi. ja wam powiem, że największym transferem w moim życiu było ściągnięcie kumpla z ligi niższej do naszej drużyny amatorskiej, bo on miał zapał, a my mieli wolną ławkę. i wam powiem — ten zespół grał potem jak jeden mąż, bo każdy wiedział, że to nie o pieniądze idzie, tylko o wspólną sprawę. Sabalenka by pewnie i tak nieźle zagrała, ale gdyby poczuła, że jest częścią czegoś większego, tobyśmy mieli nie tylko zawodniczkę, ale i symbol. a to się w sporcie nie ceni?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
a pamiętacie ten szum dwa lata temu, jak wszyscy się podniecali że niby turecka liga zrobi sobie wielki sznyc i ściągnie naszego Pawła? no to gadajcie — kto widział Poganowskiego w tureckim barze z kebabem? ktoś tam może jego buty na niebieskim boisku? aha, nikt, bo to był jeden wielki baniak w mediach i tyle, plotka co się urodziła w nocy i umarła z rana z hukiem. było wtedy, że to najlepszy transfer od czasów barcelońskiego messiego co niby przyleci do radomia, a skończyło się na tym że paweł dalej sobie gra w polsce i nikt za nim nie płakał poza mamą. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.