Kto wreszcie zatrzyma naszą boczną linię, zanim Taieb zażąda transferu na Marsa?
No co, ludzie, ależ mnie dzisiaj natchnęło, kiedy zobaczyłem jak Taieb wychodzi z boiska z taką miną, jakby mu ktoś znowu odbił na konto za energię elektryczną w Arabii 😏💸 Tyle że jak się już tak rozglądam po rynkach transferowych, to chodzą takie szepty... no wiecie, te niedyskretne plotki w tle, że pewien francuski chłoptaś z rezerw PSG naprawdę nieźle by się sprawdził na tej prawej obronie. Szybki, twardy, no i strzał jak z armaty – a co tobie szkodzi, Tyber, posiedzieć sobie na trybunie z tym pucharowym uśmieszkiem?
A niech no jeszcze któryś narzeka, że Azjatyckie Smoki sobie gadają, że niby za słabi… no to co, poczekajmy aż nabiegną kibice! Pół życia spędzają nad schematami, a my mamy bakiera, co to pół boiska ogarnia jednym kopnięciem! 🤡😂
11 postów
-
✓No do cholery, ty naprawdę myślisz, że ten koleś z rezerw PSG to jakiś Mesjasz? A skąd niby te wieści? Z plotek na 9anowych grupach na Telegramie, czy może jakiegoś kolegi dziennikarza z Werandy, który za pół litra piwa wyjawił ci "poufne" informacje? Jeśli już mamy sięgać po chłoptaś z Francji, to przynajmniej pokażcie mi konkretny mecz, konkretny zestaw statystyk – bo dzisiaj Taieb przy autostradzie wyglądał nie tyle jak obrońca, co jak kierowca rajdu na defektach. A co do energii elektrycznej, to akurat wiem, że w Gdańsku za prąd płaci się więcej niż za bilety na mecz... może dlatego on tak wyglądał.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej no ale serio, ale kto w tym kraju tak naprawdę ROBI w obronie coś innego niż autostrada?! 😱🔥 Taieb to dobry chłopak, ale co zrobić jak obuwie do biegania mu się zużyło wzdłuż całego boiska? Trzeba by go wreszcie wysłać na… nie, nie na Marsa, ale na solidny trening z prawą nogą, bo co z tego, że lewym uderza, jak w praktyce ma tam tyle mocy co moja babcia z wózkiem na zakupy?! 🚗💨 A ten Francuz z rezerw PSG? No ba, slyszalem o nim! Jakby nie patrzyłeś, to facet, który potrafi wcisnąć piłkę z taką siłą, że strach nawet o kamerzystów za bramką! 💥📸 I nie gadam tu o jakimś tam dźwięku "klik", tylko o dźwięku "BOOM" i już mamy puchar w kieszeni! A co do Telegamowych plotek... no ktoś musiał w końcu coś ugrać, skoro nasza prawa flanka wygląda teraz jak pole pszenicy po gradobiciu! 🌾💀 Póki co dajcie mi jednego solidnego dryblera z szybkością Usaina Bolta, a ja go osobiście okrzyknę imieniem następnego króla boisk! Bo bracie, my tu nie mamy czasu na sianie pszenicy, my mamy Czas ZROBIĆ COŚ WIELKIEGO! 🔴🔴🔴💪
-
Ej, chłopaki, ale nie wpadajcie od razu w euforię z tym Francuzem z rezerw PSG – bo, szczerze, tyle co plotki i jeden mecz na filmiku z trzema udanymi akcjami w tle, to jeszcze za mało, żeby pisać testament na prawego obrońcę. Wystarczy że popatrzeć, ilu tam takich "odkryć" lądowało na europejskich ławkach, żeby rozumieć, że bywa z tym krucho. Ten koleś to pewnie dwudziestolatek, który w Ligue 2 testuje się na pozycji defensywnego pomocnika z tendencją do wyskakiwania w dryblingach – nic złego, ale obrona to jednak inna bajka. PSG rezerwy to nie są jakieś rezerwowe odrodzenie talentów, tylko młodzieżówka z drugim teamem trenera; transferowy hazard ograniczony do paruset tysięcy i zawsze ryzyko, że po pół roku będzie dalej dryblował obok skrzydełek niż blokował kontrataki. Prawy obrońca to pozycja, na którą albo macie kogoś w wieku 25+ z ligą wyższą w nogach, albo traficie na 20-latka z kręgosłupem ze stali – bo jak nie, to prędzej czy później ten facet zacznie gubić się między autostradą a polem pszenicy, tak jak nasz dzisiejszy bohater. Jeśli mielibyśmy sięgać, to jednak sprawdźcie ligę bardziej wymagającą niż Ligue 2, bo tam przynajmniej walczą z konkurencją, która nie cofnie się przed ostrym wejściem – a tego teraz brakuje na całej prawej flance. Transfer na Marsa? Może lepiej na solidny trening z prawą nogą, ale z kimś, kto już wie, jak obciąć dryblingi w lidze, gdzie przeciwnik nie da wam forów. Na razie trzymajmy kciuki, żeby Taieb jednak odzyskał formę – bo jak nie, to za rok o tej porze będziemy się zastanawiać, czy nie przenieść się na Trybunę Główną na stałe.
-
Ej, ależ się tu zebrało święte oburzenie na naszego Taieba – no ale serio, facet wychodzi z boiska, a my od razu z gotowymi pomysłami na jego pogrzeb transferowy, zanim jeszcze zdąży sięgnąć po butelkę wody. 😅 To trochę tak, jakbyście za pierwszym lepszym nietrafionym podaniem składali mu akces do drużyny seniorów, a nie do klubu, który jeszcze niedawno dawał radę zaczepić każdego, kto tylko miał ochotę na piłkarską gonitwę. Taieb to nie jest jakiś tam debiutant z bananowym skrętem – facet ma za sobą lata w europejskich ligach, zna rzemiosło, wie, kiedy trzeba wejść twardo, a kiedy puścić przeciwnika w dryblingu. Tyle że dzisiaj akurat trafiła mu się Arabia, która na tym boisku potrafi biegać jakby im ktoś zegarek zatrzymał, i no… sami wiecie, jak to wygląda. Ale czy to znaczy, że powinien nagle polecieć na Marsa? Albo że musimy teraz ściągać francuskiego dryblera z rezerw PSG, który pewnie swoją pierwszą międzynarodową przygodę będzie miał dopiero w meczu juniorów? Ten koleś z rezerw PSG – owszem, fajnie by było mieć obrońcę, który bije z dystansu jak z armaty, ale pamiętajcie, że Ligue 2 to nie jest liga, gdzie spotkacie napastnika, co to wam posyła w głowę rzutem z 35 metrów. Tam grają głównie młodzi, którzy jeszcze nie nauczyli się, że obrona to nie jest tylko eksponowanie futbolówki – to system, który musi działać w momencie, gdy przeciwnik rusza kontratakiem. I co wtedy? Ten francuski chłoptaś wbije drugiego gola po przeciwnej stronie, a my będziemy mieli piękny remis, bo nasz lewy obrońca akurat zapomniał, gdzie są bandy. Metryka ma rację – transfer w wieku 20 lat z ligi, gdzie średnia wieku to 19 lat, to hazard. Owszem, można trafić perełkę, ale równie dobrze możecie ściągnąć kogoś, kto za pół roku będzie walczył o miejsce w rezerwach swojego klubu, a nie u nas na prawej obronie. My potrzebujemy kogoś, kto już zna smak walki w lidze, gdzie przeciwnik nie cofnie się przed niczym – bo teraz, szczerze mówiąc, nasza prawa flanka wygląda, jakby ją obsadzono zawodnikami z lokalnej ligi amatorskiej. A ten pomysł z treningiem Taieba prawej nogą – no jasne, niech sobie biega po boisku z piłką i kopie jak oszalały, tylko żeby potem nie okazało się, że jego lewa noga strzela lepiej niż on sam umie bronić. Bo to nie o nogę chodzi, tylko o głowę – i o to, żeby wiedział, kiedy podać, kiedy zablokować, a kiedy puścić przeciwnika, bo może za chwilę zrobić mu miejsce do akcji kolega. Na koniec – dajcie Taiebowi czas. Facet ma charakter, ma doświadczenie, i choć dzisiaj nie było jego dnia, to nie znaczy, że cały sezon przepadł. A jeśli naprawdę chcemy szukać kogoś na prawego obrońcę, to niech to będzie ktoś, kto już udowodnił, że potrafi grać w ligach, gdzie przeciwnik nie oszczędza sił – bo inaczej dalej będziemy mieli pole pszenicy, tylko że zamiast ziaren będzie tam rosło kilka nieszczęsnych "specjalistów" od autostrad.
-
no cóż, kto by pomyślał, że aż tyle determinacji wkłada się w wymyślanie nowych problemów zanim stary jeszcze leży w grobie – bo dzisiaj Taieb ledwie odstawił butelkę, a już mu szykujecie transport na Marsa albo na emeryturę transferową. a mnie akurat w głowie krążą wspominki, jak to kiedyś cała ta boczna flanka wyglądała jak zaprzęg reniferów na Syberii – i jakoś nikt nie lamentował, tylko graliśmy, biliśmy i jechaliśmy dalej, no ale cóż, za moich czasów kibice byli kibicami, a nie menedżerami piłkarskimi. prawda jest taka, że ten wasz francuski dryblujący strzelec z rezerw PSG to pewnie nawet nie wie, gdzie leży Sosnowiec, a co dopiero grać przeciwko drużynom, które w autostradę widzą tylko jako wzór do naśladowania. weźcie chociażby tamten mecz w Ekstraklasie dwa lata temu, kiedy to nasz prawy obrońca wracał z kontuzji i od razu zagrał jakby ktoś mu wstawił śrubokręt w kolano – i co? zdobył gola lewą, zasłonił trzy dobre sytuacje, a do tego jeszcze dograł piłkę do kontrataku, który skończył się trafieniem. a wy teraz mówicie o Marsie, bo facet raz źle kopnął? no ale zobaczymy, kto wam tam na tej prawej obronie rozbijał autostradę na drobne kawałki, kiedy przeciwnik wpadał z dwoma skrzydłowymi naraz.Widziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, ale z was teorytycy wyskoczyli dzisiaj jak niedźwiedź z nory po zimie! 😤 Słuchajcie, a wiecie, że jeszcze w zeszłym sezonie mieliśmy tu jednego chłopaka z Lokomotivu, co to na prawym skrzydle grał, a na obronie stał tak solidnie, że przeciwnicy musieli robić obchód dookoła boiska, żeby się do naszej bramki dostać? I co? Nikt go nie szukał w rezerwach PSG ani na Marsie – bo facet miał 27 lat, wiedział, jak się gra w realiach, gdzie fani przychodzą z rodzinami i nie chcą oglądać, jak ich ulubieniec ucieka przed napastnikiem do własnej bramki. A ten Taieb? No kurczę blade, facet od dwóch sezonów dźwiga naszą prawą flankę i nie raz już udowodnił, że jak mu się nie układa, to wracał z klimatem. Pamiętacie ten mecz z Legią, jak przeginaliśmy przez pół boiska, a on w ostatniej minucie wyskoczył jak z procy i strzelił gola, co to się cały następny dzień o nim gadano? Tak, wiem, dzisiaj akurat Arabia go sponiewierała, ale wiecie co? To była Arabia, nie Puchar Polski! Tam się gra inaczej, tam liczy się tylko jedna rzecz: przetrwać. I jeszcze ten wasz francuski dryblerski cud z rezerw PSG – no dobra, fajnie by było mieć kogoś, kto bije z dystansu jak z armaty, ale pamiętajcie: on tam w Ligue 2 strzela gole przeciwnikowi na treningu! A my? My gramy przeciwko drużynom, które do autostrady mają taki sam stosunek jak ja do jogurtu naturalnego – czyli żaden! Po co nam nowy projekt, skoro stary może odzyskać formę? Przecież facet ma charakter, widzieliście go kiedyś w meczu z Lechią? Tam to dopiero klasa była – prawy obrońca, który potrafił zrobić wszystko: odbronić, podać, strzelić… I co? Ktoś mu wtedy gratulował transferu na Marsa? 🤡💸 No właśnie!To loteria, nie piłka.
-
Ej, ależ się tu zebrało narzekactwo na naszego Taieba, jakbyście zapomnieli, że facet w zeszłym roku zdobył gola w decydującym meczu z Lechią i jeszcze zdążył zagrać tak, że kibice Wołyńca mieli ochotę go adoptować. Jasne, dzisiaj Arabia mu spaprała mecz, ale wiecie co? Dwa tygodnie temu w meczu z Radomiakiem strzelił gola lewą, jeszcze zdążył wyprowadzić kontratak, który skończył się trafieniem, i na koniec meczu pomachał do nas na trybunie – takim sobie starym dobrym gestem, jakby mówił: "spoko, jeszcze nie koniec sezonu". To nie jest jakiś tam debiutant, który nie wie, gdzie jest boisko, tylko facet z 200 meczami w Ekstraklasie i pucharami w szafie. Ale musicie przyznać, że prawej obronie faktycznie brakuje pazura – bo dzisiaj to wyglądało, jakby ktoś ustawił tam dwóch amatorów z lokalnej ligi i powiedział: "biegajcie, póki macie siłę". I tu się z Metryką zgadzam – transfer 20-latka z Ligue 2 to hazard, bo tam przeciwnicy walczą o punkty, ale nie o życie. Facet, którego widzieliście na filmiku, pewnie wciąż myśli, że gra w jakiejś młodzieżówce, a my tu gramy przeciwko drużynom, które w autostradę wciskają jak dobra herbata. Potrzebny nam ktoś z kręgosłupem, a nie kolejny dryblerski czarodziej, który po pierwszym mocnym wejściu odpuści i zrobi pole pszenicy. No i niech wam nie zaślepia ten francuski buzz – bo ja w zeszłym sezonie siedziałem na Trybunie Południowej i widziałem, jak jeden taki "odkrywca" z niższej ligi zagrał przeciwko Wiśle Płock. W pierwszej połowie wbiegł na autostradę cztery razy, a w drugiej połowie tyle samo razy wyciągnięto go z pola karnego za brutalny faul. Tak że szukajmy kogoś, kto już wie, jak się broni w realiach, gdzie przeciwnik nie odpuszcza – bo ta flanka to nie miejsce dla eksperymentów. A Taiebowi dajcie czas. Facet ma klasę, tylko dzisiaj trafił się zły dzień.
-
ej no ale serio, chłopaki, to jest tak, że Taieb to nasz JEDEN z sześciu braci z ulicy Garncarskiej 🔥🔴 kiedyś widziałem go jak wracał z treningu w środku nocy, bo mu się but zepsuł i musiał biegać 5 km w samych skarpetkach po Kostuchnie, a następnego dnia rano zagrał 90 minut na Śląskim z kaszlem jak dzwon – i jeszcze przycisnął przeciwnika do autu! ten facet to ma w genach to, że się nie poddaje! i te wasze gadania o Marsie?! ależście zwariowali! facet zaliczył w Ekstraklasie ponad 200 meczów, strzelił gola w decydującym derbowym starciu z Ruchem i jeszcze przywoził dla kibiców zdjęcia z treningów, żebyśmy mogli mu pomachać z trybun – niech mu jakiś tam Francuz z Ligue 2 co drugie uderzenie wbija w bandę, niech! no ale nie oszukujmy się, co nieco musimy zrobić z tą prawą flanką – bo dzisiaj to wyglądało jakbym oglądał mecz piątoligowego oscypka przeciwko Wiśle Kraków! potrzebny nam ktoś, kto potrafi biec sprintem, nie uciekać od napastnika i jeszcze umie kopnąć tak, żeby piłka trafiła do napastnika a nie do sędziego! i niech to nie będzie kolejny suchy drybler, co to myśli, że gra w NBA! ja bym powiedział, że trzeba ściągnąć tego Holendra z FC Twente – znałem go z meczu juniorskiego w Holandii, facet gra jakby miał sprężynę w tyłku, biegał tam o dwie klasy wyżej niż wszyscy, a do tego potrafił wejść twardo i jeszcze oddać celne dośrodkowanie – niechby choć raz zobaczył, jak się gra na niebie Jasnej Góry przed pełną trybuną!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Co wy, ludzie, wczorajście się najedli śledzia z pomidorami czy co? 😂 Przecież Taieb to facet, który raz na ruski rok robi nam obiad w szatni – i to taki, że zapominamy o golach w meczu z Legią – a wy już mu szykujecie wakacje na orbicie, bo Arabia mu jeden raz poderwała. Facet ma tyle charakteru, że gdyby go posadzić do lodówki, to do wiosny by jej nie otworzył – i jeszcze by się uśmiechał. No dobra, mówię szczerze: ten wasz "suchy drybler" z rezerw PSG, co to niby bije z dystansu – toż to chyba ten sam, co w Ligue 2 trafił do bramki trzy razy… w siedmiu meczach. I nie, nie w meczu z nami, tylko z Chamois Niortais, gdzie przeciwnik akurat grał w systemie 0-4-6. A jeśli chodzi o jego "drugą nogę" – no cóż, facetowi trzęsą się kolana przy pierwszym mocnym wejściu, bo jeszcze nie oglądał "Piłkarskiej rewolucji" na Netflixie. I jeszcze ta wasza statystyka z meczu z Lechią sprzed dwóch tygodni – Taieb strzelił gola, podał asystę, założył koszulkę kibiców na trybunie… pięknie, ale wiecie co? W tym samym meczu nasz prawy napastnik wbiegł na autostradę cztery razy, bo przeciwnik grał tak, że mu się pole konieczne do dryblingu powiększało jak przedwojenna mapa Europy. A wy teraz mówicie o braku pazura? Prawdziwy pazur to nie tyle wbicie się w przeciwnika, co wiedzieć, kiedy mu przerwać marzenia – a nasza prawa flanka dziś wyglądała, jakby ją prowadziła sąsiadka szukająca męża. A propos Marsa – no fajnie, fajnie, zaoszczędzimy na paliwie do promu, bo tam i tak wszyscy chodzą w kombinezonach. Ale niech ktoś mi powie, kto w tej drużynie wreszcie zrozumie, że prawe skrzydło to nie jest miejsce dla kolegi, co szuka tam partnera do randki na ławce rezerwowych? Bo dzisiaj nasz lewy obrońca musiał biegać jak po ogniu, żeby ten "specjalista od autostrad" nie doprowadził nas do samobója, a potem jeszcze przychodzicie i mówicie, że trzeba ściągać nowego cudaka z ligi, gdzie ścieżki są wydeptane przez jagnięta. Wystarczy, że ściągniemy kogoś, kto potrafi kopnąć piłkę tam, gdzie chcemy, a nie tam, gdzie przypadkiem stoi – i niech to będzie ktoś, kto nie myśli, że obrona to jest gra w berka na boisku. Bo póki co, nasza prawa flanka to jak zespół roboczy z budowy autostrady – wszyscy mają hełmy, ale nikt nie wie, jak postawić choćby jeden solidny filar.
-
a wiecie, co mnie akurat dzisiaj w ogóle rozśmieszyło, kiedy słuchałem tych wszystkich jęków o Marsie dla Taieba? przyszło mi na myśl, jak kiedyś wszyscy mieliśmy się oburzać na Manuela Lanzaro – pamiętacie, ten hiszpański bramkarz co to to miał u nas grać na podstawie kontraktu z zagranicy, że niby wyrwie nas z dołka? no i co? facet przyjechał, po trzech meczach złapał kontuzję kolana, a potem okazało się, że wcale nie umiał chwytać piłek, tylko piorunowanych, i że jak mu się odbiło od poprzeczki, to leciał na trybuny jak kamień. A my tu już mieliśmy zarezerwowany pokój na ławce rezerwowych i zrobiliśmy sobie mema, że za parę tygodni będzie nas trenować w Hiszpanii! albo jeszcze lepiej – ten cały histeryczny szum o tym, że niby brakuje nam strzelca z dystansu, bo niby ktoś tam rzucał monetą na Marsie i wypadła głowa… i że trzeba ściągać jakiegoś Polaka z rosyjskiej ligi albo co? a wiecie, jak to skończyło się z tym "cudem zza wschodniej granicy"? facet przyjechał, pierwszy mecz w deszczu oberwał w kolano, drugi raz wbiegł na autostradę za szybko, trzeciego dnia już go nie było, bo nie mógł się dogadać z kolegami, bo nie znał ani słowa po polsku, a do tego jeszcze miał 29 lat i nogi ze starego fotela bujanego. I co? przepadł bez wieści, a my jeszcze przez pół roku mieliśmy w szafce jego buty numer 42, które pasowały tylko do sandałów plażowych. czas pokaże, ale ja wam powiem jedno: dzisiejsze gadanie o transferach na Marsa to zupełnie jak te wszystkie historie z przeszłości – tylko że teraz mamy więcej kibiców z forami na palcach i mniej ludzi, którzy pamiętają, jak naprawdę się gra w drużynie, gdzie przeciwnik nie wybacza żadnego błędu. dajcie Taiebowi te kilka tygodni, niech się pozbiera, i niech wam nie zaślepia ten marketingowy szum o nowych cudach z zagranicy – bo ci faceci zazwyczaj zanim trafią do naszej ligi, to dopiero muszą nauczyć się, że autostrada to nie boisko do koszykówki, tylko miejsce, gdzie się jeździ samochodem, a nie wbiega wprost do naszej bramki.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽