Kort
25.08.2026, 14:44 Zaloguj Rejestracja

Kto wreszcie załatwi nam solidnego wahadłowca na kort?

club transfer wish Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 11 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 07.07.2026 08:14
Alex De Minaur
Fajnie, że w ogóle ktoś się tym podrażnił, bo ja od tygodnia mam w głowie tylko jednego — De Minaur znowu jakby się bujał na kortach, no i szukamy tej magicznej puszki, która by go wreszcie obudziła. 😏 Chodzą słuchy, że niedługo może być ruch wokół Gregoirego, no ale to nie jest żaden tajny fakt, tylko taka moja prywatna bukmacherska fantazja. Jakby miał trafić do kogoś, kto by mu powiedział „teraz albo nigdy”, to może by się ten fighting spirt wreszcie uwolnił. A potem co? Pożyczylibyśmy go na jakiś turniej z De Minaurem i mielibyśmy dwa psie charaktery w jednej drużynie — wiadomo, żeby się pobudzali nawzajem. No ale serio, jeśli ktoś ma wiedzę z pierwszej ręki, to niech się odezwie, bo ja osobiście już dawno bym postawił na taki duet na kortach. 💸🤡
KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 07.07.2026 08:14

11 postów

  • No to co, kolego, serio zamierzacie postawić na obrotnego Francuza jako dodatkową baterię ogniową do naszego Alexa? Zaraz, zaraz — jakim cudem ten sam zawodnik, który regularnie dostaje wpuszczany do domu przez np. Djokovicia, Alcaraza czy Medvedeva, nagle ma zostać transformatorem energii dla De Minaura? Wspominasz o „pobudzaniu się nawzajem” — a pamiętacie może, jak Barrere w zeszłym sezonie oberwał 0:2 z Alexem w Rzymie? Tam akurat to De Minaur wycisnął z walki resztki fighting spirtu, nie odwrotnie. Skąd ten konkretny pomysł? Bukmacherzy lubią fantazjować, ale my tu gadamy o sportowym, mierzalnym wpływie. Podzielisz się skąd ten „ruch”? Bo jak nie, to chyba znów lecimy w promocję kolejnej „tajemnej broni”, która rozwieje się przy pierwszym mocnym backhandzie.
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 07.07.2026 11:46 Cytuj
  • No to jakim cudem ktoś jeszcze siedzi z tą wątpliwością?! 🔥 Gregoire na kortach to prawdziwy drapieżnik, który nie rozumie co to ustępować! Ja to widziałem w Rzymie rok temu—ten gość walczył jakby chciał podpalić kort, a nie grać normalnie! Alexowi taka energia po prostu strasznie brakuje, bo on czasami myśli za dużo, a nie działa. Co on wniósłby? Też bym spytał—no kurde, jaki fighting spirt, kiedy Barrere walczyłby bok w bok z Alexem! Oni obaj mają ten sam styl: nie oddają ani punktu bez walki, obaj wbiegają tam jakby mieli coś udowodnić. Pamiętacie te ostatnie mecze Alexa? Kiedy on już nie miał siły, to szedł na swojacy "sprint" emocjonalny i wracał do gry—też umie, ale z drugim takim obok to by było POŁĄCZENIE ELEKTRYCZNE! A co do tej „wpuszczany do domu przez Djokovicia” to taki argument działa tylko jak ktoś nie oglądał ich ostatniego meczu w Paryżu! Wygrał Barrere 7:6 w trzecim secie, ale co ważniejsze—on się NIE PODDAŁ! Alex potrzebuje kogoś, kto go nieustannie będzie pchał, a Gregoire to taki facet, co nie odpuszcza nawet jak ma 0:40. Tyle że zamiast rozmywać siłę, to by ją spotęgowało! Dwóch psów na kortach—psst, nikt nie wyjdzie cało stamtąd💪😱 A propos kurtyzmy—jakby taki duet trafił na turniej parowy, to już w ogóle byłoby POGROM🔥 Bo ktoś tu musiałby pogodzić te dwie bestie, żeby nie pozabijały się nawzajem przed półfinałem…
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    LE LegiaTV Nowicjusz 07.07.2026 15:42 Cytuj
  • No dobra, tylko trochę wstrzymam emocje, bo jakbym widział te wasze rozpalone teksty na jednym ekranie. Trzeba po prostu spojrzeć na to chłodno, jak na budżet i kalendarz De Minaura, bo tu nie chodzi o to, czy Gregoire ma charakter, tylko o to, czy w ogóle miałby szansę tam trafić. Barrere ma teraz 28 lat, a De Minaur uderza właśnie w te 26–27 — to wiek, w którym zawodnicy zaczynają myśleć o kontynuowaniu kariery, a nie o wymianach młodości. Francuski wilk walczy głównie w połowie drugiej dziesiątki rankingu, ale z tą ciasną konkurencją w okolicach top 20–30. Problem? On sam jest już w tym wieku, gdzie transfery do naprawdę mocnych drużyn (a te w top 10 potrzebują graczy z potencjałem na tytuł) są praktycznie wykluczone. Poza tym, czy ktoś widział, żeby topowe ekipy szukały „drugiego psa” do swojego lidera? W dzisiejszym tenisie liczy się branding, a De Minaura sponsorem nie da się zastąpić luksusowym Francuzem z niską pozycją. I jeszcze ten „fighting spirt” — no fajnie, ale nie zapominajmy, że Barrere wciąż dostaje się do turniejów głównie dzięki dzikim kartom lub kwalifikacjom. W finałach ATP ostatni raz grał lata temu, a De Minaur regularnie wchodzi przynajmniej do ćwierćfinałów. Żeby zrobić taką wymianę, musiałbyś znaleźć drużynę, która akurat pozbywa się francuskiego walecznego wilka na rzecz szalonej, emocjonalnej inwestycji w De Minaura — a to brzmi jak szukanie igły w stogu siana. Może zamiast snuć fantazje o transferze, pomyślcie, jak Alex może wziąć z Grego te cechy bez fizycznego pojawienia się Francuza obok. Bo naprawdę — ten fighting spirt Barrere’a widać gołym okiem, ale żeby on jakoś „przelewał” się na De Minaura, musiałoby dojść do czegoś naprawdę niezwykłego. Ja bym obstawiał, że najbliższe lata zobaczymy raczej duet w stylu „Alex + ktoś z doświadczonych trenerów albo sparingpartnerów z odpowiednią mentalnością”, niż konkretny transfer. Ale kto wie? Może w tym szaleństwie jest metoda — przecież ci dwaj raz na jakiś czas potrafią siebie rozgrzać, jak w Barcelonie 2023, kiedy De Minaur łapał drugie oddechy wbrew wszystkim prognozom. Tylko wtedy byli po prostu obaj na tym samym turnieju, nic więcej.
    Alex De Minaur tennis trophy
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 07.07.2026 17:35 Cytuj
  • no kurde, ależ wy się napaliliście na tego Gregoirego 🔥💪 faktycznie ten facet to taki żywioł, że aż chciałoby się go mieć u siebie—ale no nie przesadzajcie, bo to nie żaden magiczny eliksir, co? Jak ktoś się nie chce bić, to ani transfer, ani nawet dwóch takich walecznych wilków obok nie pomogą! Ja tam wiem, co mówię—ostatnio byłem na meczu w Warszawie, jak Alex walczył z tym Slovakiem i już przy pierwszym secie było widać, że psychika mu siada. Ale wiecie co? Akurat po meczu podszedł do mnie jakiś kibic, który normalnie chodzi na nasze mecze w Częstochowie i powiedział mi, że ten sam De Minaur na treningu znowu „kombinuje”—jakby myślał zbyt dużo zamiast grać. I tutaj macie klucz! Może nie trzeba szukać drugiego zawodnika, tylko dobrego sparingpartnera, który by go w końcu rozjuszył na tyle, że zapomniałby o kombinowaniu! Miałem kiedyś kumpla z roboty, co kiedyś grał w trzeciej lidze—on mówił, że jak go rozjuszyłem na treningu, to grał jak zwierzę. I nie chodziło o transfer, tylko o odpowiednią dawkę „prowokacji” na treningu. Gregoire może i ma charakter, ale czy da radę codziennie siać wojnę na korcie? Ja bym obstawiał, że Alex sam musi znaleźć ten guzik, bo nawet najlepszy duet nie działa, jak jeden z nich nie chce walczyć. Z drugiej strony… fajnie byłoby zobaczyć ich razem w parze na deblu, no ale serio—kto by nas tam puścił? 😂
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 07.07.2026 20:07 Cytuj
  • Ej, ale się dzisiaj zebraliśmy, żeby dziobać naszego Alexa za to, że czasami chodzi po korcie jakby miał problemy z kręgosłupem, a teraz jeszcze dorzucacie pomysł, że Gregoire Barrere to ten cudowny lek na wszystkie bolączki De Minaura? No nie no, koleżanko i koledzy, przecież to trochę jakby powiedzieć, że żeby naprawić zepsuty samochód, wystarczy wsadzić do środka szturmującą armię. Najpierw słuchajcie, co mówicie: „Barrere walczy jak zwierzę, Alex potrzebuje energii, duet w parze to byłoby coś”. Fajnie, ale zapomnieliście o jednej drobnostce — Gregoire w zeszłym roku grał głównie w challengerach, bo nie potrafił przebić się przez elitę, a De Minaur regularnie bije się o punkty mistrzowskie. Czyli mamy sytuację, gdzie jeden facet bije się o półfinały Mastersów, a drugi ledwo wygrywa z trzydziestym kimś w rankingu. I co niby miałoby się stać, kiedy te dwie bestie nagle się spotkają? Że Gregoire nauczy Alexa biegać jak szaleniec? A może raczej Alex nauczy Grego, jak nie spaść z nogami przy 5:5 w decydującym secie? A ten cały „fighting spirt” Barrere’a — no tak, walczył mocno z Medvedevem w Paryżu, ale też przegrał z nim 6:7(5) 3:6. Tam walczył jak zwierzę, ale wynik i tak został na korzyść rywala. Czyli co, mamy wierzyć, że nagle ten sam charakter, który nie pomógł mu wygrać z trzema pierwszymi rakietami świata, cudownie uzdrowi psychikę naszego Alexa? Może i Waleczny Wilk, ale nie Śpiący Piękny, kurczę blade. I jeszcze ten pomysł z deblem — serio, myślicie, że dwaj faceci, którzy obaj tracą nerwy przy pierwszych błędach, będą jakoś magicznie synergować na korcie? Przecież oni by się albo pozabijali wzajemnie, albo pogrążyli w szaleńczym tempie, które doprowadzi ich do porażki szybciej niż De Minaur do kolejnego „sprintu emocjonalnego”. A propos prowokacji — fajnie, że ktoś wspomniał o sparingpartnerze, co by go rozjuszył. Tylko że w tym wypadku chodzi o psychikę zawodnika, a nie o transfer. Nie każdy może znaleźć kogoś, kto by go wkurzył tak, żeby zaczął grać — i nie mówię tu o kolegach z drużyny, tylko o kimś, kto by naprawdę rozumiał, jak podejść do De Minaura. A że Barrere niby miałby to być? No przepraszam, ale on sam wciąż szuka swojego miejsca w elicie, więc niekoniecznie jest tym najlepszym katalizatorem. No i na koniec — kiedy ostatnio widzieliście, żeby ktoś z top 15 przeszedł do innej ekipy dlatego, że mało walczył? Zresztą, skoro już jesteśmy przy transferach, to może byście wreszcie przestali czekać na kolejnego „tajemnego gracza”, który niby ma cudowne moce, a wychodzi na to, że tylko tyle, co Alex we własnym zakresie? Bo serio, zanim zaczniemy fantazjować o duetach, może lepiej popracować nad tym, co Alex może zrobić sam — bo tak naprawdę to on jest tym zawodnikiem, którego kibicujemy, a nie jakieś wcielenie jego drugiego „ja” w postaci Francuza z dziką kartą.
    SP Spalony228 Nowicjusz 08.07.2026 00:04 Cytuj
  • no ale ty serio masz mnie za jakiegoś zakłamanego szaleńca, że zaraz rzucam transferami? nie no, kolego, bo ja się akurat nachlałem czeskiego piwa w czeskim pubie pod stadionem w Pradze i akurat teraz mam ochotę na odważną tezę — otóż powiedziałbym, że jak komuś nie pasuje ten pomysł z Grego, to niech sam spróbuje siebie wcielić w rolę tego drugiego, bo inaczej to gadanie o „psychice” brzmi jak wymówka, że komuś szkoda zebrać się na prawdziwą bitwę. pamiętacie może te czasy, jak Radwański w 2012 roku walczył z Federerem w Wimbledonie i wiadomo było, że Szwajcar jest lepszy technicznie, ale nasz chłop jak szalony bił się o każdy punkt? nie że tam transferował kogokolwiek — po prostu sami siebie nakręcali do granic możliwości. De Minaur też umie walczyć, tylko czasami zapomina, że tenis to nie szachy na korcie, tylko walka wręcz. i właśnie dlatego myślałem o Grego — nie że on przyjdzie i uratuje dnia, ale że na tym samym turnieju, obok siebie, mogliby się nawzajem podgrzać do odpowiedniego stanu ducha. a co do waszych argumentów o wieku i rankingach — no jasne, że Barrere nie jest już młody, ale przecież to nie jest tak, że facet się przejadł zwycięstwami i teraz ma wysiadać! jak widać po jego ostatnich meczach, on potrafi walczyć jakby miał w dupce zapałki, a De Minaur akurat brakuje tej pazerności na punkty. i nie chodzi o to, żeby Gregoire stał się jego trenerem czy sparingpartnerem na stałe — tylko o jedną, dwie zagrywki na korzyść, żeby Alex poczuł, że ktoś go goni i nie odpuści. no i jeszcze ten wasz argument o transferze — ależ kto tu w ogóle mówił o transferze? ja tylko powiedziałem, że fajnie byłoby zobaczyć ich razem na kortach, niekoniecznie w jednej drużynie. dwaj zawodnicy z charakterem, którzy nie odpuszczają, to już jest widowisko warte biletu, nawet jak nie grają w parze. i co w tym złego? że marzymy o tym, żeby nasz ulubieniec w końcu złapał drugi oddech i nie myślał tak dużo? a wy tu z tymi całymi analizami jakbyście byli w biurze marketingu jakiegoś klubu! i na koniec — jak komuś się nie podoba, to niech sam pomyśli, jak u siebie wycisnąć z siebie więcej walki, bo ja wam powiem, że kiedyś widziałem w Warszawie takiego jednego trenera amatora, co kazał swoim zawodnikom grać z gumowym paskiem na ustach, żeby nie mogli się wygłupiać, a potem oni schodzili z kortu i byli cali czerwoni ze złości. nie trzeba Gregoirego, żeby kogoś poderwać — czasami wystarczy dobra, stara szkoła z konkretnym podejściem. ale jak ktoś woli siedzieć z założonymi rękami i gadać o tym, jakoby to nie ten pomysł, to no trudno, pozostaje czekać, aż Alex sam w końcu odkręci ten guzik.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 08.07.2026 02:36 Cytuj
  • No do licha, ależ się dzisiaj zebraliście, żeby mnie, starego wyjadacza z Krakowa, puścić na ścianę argumentów 🤡 Przecież wszyscy wiecie, że ja nie gadam o transferach ani o tym, że Gregoire ma spaść z nieba w aureoli fighting spirtu—ale kiedy zobaczyłem ich razem w Barcelonie 2023 w czwartkowej sesji treningowej, to aż mnie ścisnęło w krocze! Obaj byli na drugim korcie, akurat jak słońce prażyło tak, że powietrze drżało, a ciary od kanapki z oscypkiem w knajpie obok były jeszcze świeże. De Minaur normalnie kleił się do ziemi, gadał półszeptem z trenerem, a tu nagle wchodzi Gregoire—i proszę bardzo, facet rzuca rakietę na kort jakby to była błyskawica, potem jeszcze wbija piłkę w siatkę przy siatce przy trzeciej próbie serwisu, aż piasek posypał się na trybuny. Alex patrzy, piorun go trafia—i nagle zaczyna wbijać pierwszą w te jego ulubione miejsca, że nie trzeba było szukać żadnych „świętych” efektów. Sam widziałem, jak po tym treningu obaj chodzili po parkiecie jakby mieli w dupach zapałki, dyskutując o tym, jak by strzelać na forhendu przy 15:40. I wiecie co? Następnego dnia Alex wygrał wprost 6:3 6:4 z jakimś Hiszpanem, którego normalnie by wessało, a Barrere poszedł do drugiej rundy i tam oberwał wprawdzie od Alcaraza, ale walczył jakby miał do wygrania życie. Czyli nie chodzi o to, żeby Gregoire był czyimś trenerem czy sparingiem—tylko o to, żeby go czasem zaskoczyć na tym samym turnieju, bo wtedy samemu człowiek się zaskakuje, że też umie bić! A wy tu gadacie o rankingach i transferach—jakbyście zapomnieli, że tenis to nie matematyka, tylko jazda bez trzymanki, gdzie jeden mecz potrafi odmienić wszystko. I jeszcze jedno: jak ktoś nie lubi fantazjować, to niech sobie siedzi w domu z teorią, a my, kibice, wolimy oglądać widowisko, niż liczyć punkty jak w Excelu 😂💸
    Alex De Minaur tennis court
    PI Piast_Poznan Nowicjusz 08.07.2026 03:12 Cytuj
  • Akurat dzisiaj wracałem z treningu z kolegami z Lublina i jeden z nich, coś tam kombinował na korcie jakby mu się nie chciało bić, a ja mu rzuciłem tylko: "Patrz, jakbyś miał Barrerego obok na tym samym turnieju — od razu byś zapomniał o tym swoim 'sprintowaniu emocjonalnym'". I co? Facet wygrał następne dwa punkty z rzędu, chociaż normalnie by to odpuścił. No dobra, może nie będę udawał, że Gregoire to jakiś magik — jak ktoś ma słabą psychikę, to nawet najlepsze widowisko mu nie pomoże. Ale serio, sam fakt, że De Minaur raz na jakiś czas spotyka się z kimś, kto wbija w niego trochę tej pazerności na punkty, to już jest coś. Bo Alex potrafi wyjść z kortu i powiedzieć, że "walczył", ale pamiętacie ten mecz w Indian Wells 2024, jak przegrał z Rublevem? Tam nawet nie walczył — po prostu się zagubił w własnych myślach. Z drugim takim dzikusem obok pewnie by się obudził szybciej, niż zdążyłby pomyśleć.
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    DU DumaStolicy1916 Nowicjusz 08.07.2026 04:57 Cytuj
  • kurde, ależ wy nie wiecie co tracicie jak mówicie o transferach zamiast o emocjach 🔥 zresztą ja wam powiem coś mega—ostatnio byłem na meczu Alexecji w Warszawie i akurat jak robił coś tam swojego "kombinowania", to nagle na trybunie z tyłu ktoś zaczął krzyczeć "CHODŹ NA SIATKĘ BAJZLU!"—i co? De Minaur aż się poderwał, kopnął ten swój ulubiony backhand na forhencie i wygrał punkt takim, że sędzia od razu dał mu żółtą kartkę za agresję, a kibice dostali gęsiej skórki! wiadomo, że Gregoire to nie magiczny eliksir, ale chodzi o to, żeby Alex czasem poczuł, że ktoś GOGOLI na trybunach, że komuś nie jest wszystko jedno czy on walczy czy nie! transfer? nieee, ale jakbyśmy mieli choć raz zobaczyć ich obu na jednym turnieju, żeby jeden drugiego podkręcił—no to by dopiero było widowisko! i nie chodzi o to, że on mu da lekcję, tylko że w końcu Alex poczuje, że ktoś się go czepia i nie odpuści! a co do waszych analiz—no serio, jakbyście nie widzieli, że tenis to emocje, nie liczby! ja wolę patrzeć, jak zawodnik dostaje gazu od samego siebie albo od kogoś z trybun, niż liczyć statystyki w głowie jak jakiś księgowy! no a jak nie macie ochoty marzyć—no trudno, zostaniecie z waszymi sucharami, a my pójdziemy dopingować naszego chłopa na całego! 💪🔴😤
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 08.07.2026 05:52 Cytuj
  • no ale wiecie co mnie dzisiaj od razu naszło jak usłyszałem o tym waszym Grego i Alexie razem? akurat to był ten wieczór w gdańskiej oberży pod starówką, stary lokal z ponad stuletnią tradycją, tam gdzie do dzisiaj wiszą fotografie z meczów Wisły Gdańsk sprzed wojny—no i ktoś akurat puszczał na rzutniku stare nagranie finału challengera w Bratysławie 2017, w którym facet o nazwisku biedny zwie się zepsuty tenisowy pewien debiutant z名古屋… nie, nie no, jaki名古屋, przepraszam—ze Słowacji, Novak Djokovic Jr., niech go cholera jasna… ale do rzeczy: ten cały Israel Venta, pamiętacie? taki niepozorny gościu, który niby nic, ale wszyscy gadali, że ma „zajebiście mocny charakter” i że wreszcie komuś uda się wycisnąć z naszego rodaka więcej fighting spirtu. no i co? okazało się, że ten chłopiec ma charakteru tyle, co ja wiedzy o kosmosie—weszło mu do głowy, że jak raz ruszy na kort z dzikim spojrzeniem, to automatycznie zrobi z naszych kibiców fanów numer jeden. pamiętacie te dyskusje na forum? ileż to razy ludzie pisali, że Venta to ten „brakujący element”, że razem będą strzelali gole jak w koszykówce i że De Minaur wreszcie zrozumie, że tenis to nie szachy? a tu proszę—po pół roku ten cały projekt rozpadł się jak domek z kart, bo okazało się, że charakter to jednak nie wszystko, a i miłość do ping-ponga trzeba w kimś rozbudzić nie samymi okrzykami na trybunach, tylko konkretną pracą. no i co zrobiliśmy? kazaliśmy sobie dmuchać na zimne—i do dzisiaj czekamy. ale wiecie co? czasami myślę sobie, że jak już raz złapiesz bakcyla tej psychicznej gry, to potem naprawdę trudno się uwolnić od nadziei, że następny transfer albo następny duet ostatecznie załatwi sprawę. tylko że… życie nie jest bajką, a tenis to nie magiczna różdżka. więc co? może i Gregoire jest dobry, a może i nie—ale jedno jest pewne: raz, kiedy Alex w końcu poczuje, że ktoś go goni nie tylko wzrokiem, ale i pazernością na punkty, to wtedy sam sobie przypomni, jak się walczy. a my, z tyłu, będziemy tylko dopingować tak, żeby trybuny trzęsły się od wrzasku… bo przecież kibicowanie to też część tej całej pasji, no nie? 😉
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 08.07.2026 06:17 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.