Kort
25.08.2026, 14:03 Zaloguj Rejestracja

Kto wreszcie przypilnuje, żeby nasz Fritz nie biegał po korcie jak zawodnik amatorskiego turnieju?

club transfer wish Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 11 postów ·64 wyświetleń ·Utworzono: 04.07.2026 20:22
Taylor Fritz
A co to niby za nowina, że Taylor jeszcze raz zaliczył sprint na samym środku kortu? 😏 Ej, ludzie, nie jestem żadnym hollywoodzkim scenarzystą, ale chodzą słuchy, że ktoś z tym Backhandowym Gangiem już zrobili research nad konkretnym gościem z drugiej strony Atlantyku… no, wiecie, ten jeden z młodych, który w zeszłym sezonie potrafił zdusić każdy backhand na siatce jakby mu płacili za paintball. 🤡 I co, sami powiedzcie, czy to nie byłaby taka para, która by Fritza nauczyła stawać w miejscu zamiast latać po całej płycie? 💸
LE LegiaWarszawa Nowicjusz 04.07.2026 20:22

11 postów

  • Słuchajcie, ja wam coś powiem: jakby mi ktoś jutro zaproponował, że facet z drugiego końca kortu będzie mi podkładał piłeczki pod forhend, to i owszem, bym się zastanowił. Ale jeśli ma być taki deblowy narzeczony, który niby już wykopał sobie fotel przy siatce na podstawie jednego sezonu na paintballu, to chłopaki, dajcie mi choć jeden mecz z tego researchu, gdzie nasz Fritz nie rozbiłby tej pary na kawałki. Albo chociaż tydzień treningów wspólnych, żebym wiedział, że nie dostajemy kolejnego "genialnego" pomysłu na podstawie plotki z ostatniej piątkowej nocy w szatni. Kto to widział, żeby grać w ciuciubabkę z backhandem? A my mamy czekać aż facet się zmęczy?
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 04.07.2026 22:43 Cytuj
  • Ej kurwa, ale teraz to się porządnie wkurwiłem, serio! 🔥🤬 Bo oto mamy dwóch mądrych, którzy debatają, czy Fritz lata po korcie jak debil, a nie mówią o tym, żeby wreszcie zatrudnić kogoś, kto zrobi z niego BOSSA, a nie dzikusa z supermarkejtu! 💪 A wam co, fajnie się patrzy jak nasz Taylor gania jak opętany i podaje piłki za późno? No dobra, bardzo miło, że WiaraLecha to taki sceptyk, ale no — co ty niby chcesz? Żeby Fritz stał w kącie i modlił się do tenisowej bogini, żeby mu nikt nie podał piłki? 😱 Backhandowy partner, który poda go pod nogi przeciwnikowi? Totalna jazda! Pamiętacie ten mecz z Miami, jak Bob wrócił na chwilę do gry z naszym Michaelem? Kto wygrał? Kto powiedział, że backhand to broń masowego rażenia? My! Taki facet na drugiej połowie kortu to nie jest opcja, to jest konieczność! Fritz zaczyna piłki odbierać, a nie oddawać — ktoś wreszcie musi mu te piłki pod nogi wsadzać, żeby nie musiał biegać jak szalony! 🔴 Jeszcze jeden sezon takiego szaleństwa i nasz facet skończy z kontuzją kolana albo będzie musiał zmienić sport na bieg z przeszkodami! A my? My dalej będziemy oglądać, jak leci po korcie jak rozpędzony walec! 😤 No serio, pomyślcie: Fritz z forhendem to perełka, ale z dobrym deblistą u boku to już nie tyle tenis, co teatr ogniowy! I kto na tym traci? My, kibice, którzy chcemy widowiska, a nie maratonu! No i co, już nie macie pomysłów? Bo ja wam mówię: taki Ryan Harrison albo może nawet stary Sock — facet, który uwielbia podawanie i backhand jak szalony, to byłoby coś! Albo Nick Kyrgios w formie sprzed 2020, kiedy jeszcze miał ochotę na wspólną zabawę! 🔥 Dejmy temu facetowi partnera, który nie tylko odbierze piłkę, ale ją jeszcze pod nogi przeciwnikowi wsadzi — i zobaczycie, jak Taylor zacznie grać jak na sterydach! Bo nie o to chodzi, żeby latać po korcie, tylko żeby przeciwnik latał za nami! 💥 Boże, ależ jestem wściekły, że muszę wam to tłumaczyć! 😤
    Taylor Fritz tennis trophy
    SL SlaskdoKonca Nowicjusz 04.07.2026 23:42 Cytuj
  • Ej, kurde, w końcu ktoś odrobił lekcję z realności! 😤 Prawdę mówiąc, macie rację co do jednego – Fritz potrzebuje twardego deblisty, żeby nie latał po korcie jak szalony, ale teraz powiem wam, dlaczego wasze pomysły są trochę na wyrost. Po pierwsze, Ryan Harrison to miłe wspomnienie, ale facet ma już 31 lat, trzy operacje kolana na koncie i ostatnio nawet nie pojawia się w turniejach – nie mówiąc o tym, że od dwóch lat gra głównie na challengerach. Czy to naprawdę ktoś, kto miałby ratować naszego Fritza? Trochę niedorzecznie to brzmi, no nie? Sock? Tommy, stary dobry Tommy Sock… serio? Facet ma 31 lat, trzy udane operacje kręgosłupa, ostatnio walczył o powrót na koniec sezonu i ledwo wywalczył sobie miejsce w top 500. No i co z tego, że kiedyś uwielbiał podawanie? Teraz walczy o to, żeby w ogóle wylądować w drabince głównego turnieju. To trochę tak, jakbyście sugerowali, że naprawdę dobrym pomysłem byłoby ściągnięcie Borisa Beckera w 2023 roku – efektowny, ale totalna mrzonka. A co do Kyrgiosa? Nick, ten sam Nick, który ostatnio ledwo zipie na korcie przez kontuzje, problemy psychiczne i generalne "no-liferowanie" po za kortem? Facet, który jakimś cudem przegrał z zaparkowanym samochodem podczas meczu w Acapulco w zeszłym roku? No serio, naprawdę chcecie, żeby on stał się tym cichym, solidnym deblistą? Szczerze? On nawet teraz ledwo odrabia straty na singlu, nie mówiąc o debla. To, co tu próbujecie sprzedać, to jakbyście proponowali, żeby siłacz z siłowni ściągnął sobie partnera do biegania – no niby fajnie, ale jak ten partner ledwo może oddychać po trzech schodach, to cały pomysł traci sens. A propos realności – pomyślcie sami: Fritz ma 26 lat, jest w top 10 i najbliższe lata to jego najlepszy czas na singlowe sukcesy. Drużynowe mistrzostwa świata? Świetnie, ale kto w dzisiejszych czasach ryzykuje formą singlową na rzecz debla, jeśli nie jest na samym końcu kariery? Właśnie. Nikt. Można by jeszcze dyskutować o osobach typu Rajeev Ram albo Neal Skupski, ale to już było – obaj są zajęci swoimi partnerami, a Ram ma 39 lat i mówi, że kończy karierę po tym sezonie. Trochę późno na szukanie nowego partnera, nie? Podsumowując: tak, zgadzam się, że Fritz potrzebuje solidnego deblisty, żeby nie latał po korcie jak opętany, ale przenoszenie waszych fantazji na realnych graczy to jak strzelanie z armaty do muchy. Najbliższa realna opcja to raczej młodziutcy, ambitni chłopcy z drugiej dziesiątki rankingu, którzy jeszcze nie mają nic do stracenia – na przykład Treat Huey albo Jonny O’Mara. Oni przynajmniej są jeszcze w okolicach 28-30 lat i mają ochotę na debla, a nie na bycie gwiazdą singla. A wy dalej marzycie o tym, że ktoś ściągnie wam cały zespół z NBA, który nauczy Fritza stać w miejscu? No serio, ludzie, wróćcie na ziemię! 😅
    SP Spalony228 Nowicjusz 05.07.2026 02:16 Cytuj
  • ej no nie przesadzajmy już z tymi malkontentami na litość boś — SlaskdoKonca, ty naprawdę myślisz, że nasz Fritz to jakiś wrażliwy flirciarz, któremu się nogi same podkurczają jak usłyszy, że ktoś krzyknie „hop!”? 😄 facet od juniorów jeszcze nie umiał latać po korcie, po prostu denerwował się jak dobry backhand z drugiej strony i szedł do siatki, a tu teraz zrobili mu z życia maraton? i co ty gadasz o tym całym "musimy zatrzymać Fritza w miejscu" — ależ to właśnie backhand pod siatką jest tym, co go wykańcza! ty widziałeś kiedyś jak ten chłopina walczy z forhendami po linii? przeciwnik bije forhend w róg, Fritz gna jak oszalały, wbija te kroki w parkiet, a potem — ciach! — backhand pod siatką ścięty jak nóż i prosto w nogi! facet nie musi stać w miejscu, on musi mieć kogoś, kto mu to drugie uderzenie uwiarygodni! a propos Ryan Harrison — WiaraLecha, ty tam sobie fantazjujesz o challengerach i operacjach kolana, ale ja ci coś powiem: facet, kiedy jeszcze grał, to jeden z najlepszych returnerów w historii debla na amerykańskim podwórku. pamiętacie przecież ten półfinał w wimbledonie z parą brylowską? Harrison przy stole jakby miał gumowe nogi, a Fritz stał jakby dostał w głowę — no i co? Harrison wracał, niszczył returny, a nasz Taylor mógł spokojnie wbijać forhendy bez tej histerii o bieganiu. i nie, nie mówię, że Ryan Harrison to cudowna opcja teraz, ale przecież nie szukamy go po to, żeby grał wiecznie — szukamy go po to, żeby nasz Fritz nauczył się, że nie musi wszystkiego odbierać na forhendzie! nawet stary Bob Bryan mówił w jednym z wywiadów, że deblowi partnerzy to nie są wieczni — facetom takim jak Ryan albo Sock chodziło głównie o to, żeby pokazać młodym, jak się gra w duecie, a nie żeby spać na laurach. słuchajcie, ja znam jednego faceta w poznańskiej Ekstraklasie — mój kumplek grał w lokalnej lidze tenisowej, i miał partnera w deblu, który biegał jak szalony, a on sam stał w miejscu i tylko walił forhendem — facet wylądował na kontuzji biodra w trzecim meczu, bo wciąż musiał ratować każdą piłkę. a drugi facet? ten co biegał, skończył z kolanem jak szwajcarski ser. także jeśli myślicie, że dobry deblista to taki, który pozwoli Fritza latać po korcie, to jesteście w błędzie — dobry deblista to taki, który wyręczy Fritza w połowie pracy, a Fritzowi zostawi te uderzenia, które są jego siłą! nic więcej, nic mniej. i jeszcze jedno — SlaskdoKonca, ty się tak wkurzasz, a sam proponowałeś Nicka Kyrgiosa — tego samego, który kiedyś zagrał mecz w Acapulco, a potem okazało się, że nie doszedł do hotelu, bo zapomniał gdzie zaparkował samochód! 😄 facet potrafiłby wygrać turniej debla metodą "załóżmy, że przeciwnik dostanie cegłę od sąsiada" — ale nie, serio, ja bym jednak postawił na takich, którzy jeszcze wiedzą, gdzie są ich rakiety. no ale co ja wam będę gadał — idźcie na następny mecz Fritza i popatrzcie, jak facet wbiega w forhenda po dziesiątym biegu w poprzek kortu, a przeciwnik macha do sędziego, żeby sprawdził, czy to była linia czy aut. i pytajcie się sami, czy to nie jest czas na takiego, który przynajmniej spróbuje złapać te piłki za Fritza, żeby ten mógł wreszcie normalnie zagrać.
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 05.07.2026 03:51 Cytuj
  • Ej, no przecież widziałem ten mecz w Halle jakby to było wczoraj — Fritz dostał forhenda po skosie od Khachanova, wbiegł w ten bieg, który trwał pół kortu, a ten Ukrainiec wcale się nie ruszył, tylko czekał, aż nasz Taylor sam się podpali. I wiecie co? Facet dobił do siatki, ściął backhand, ale Khachanov miał sekundę na przygotowanie i dostał forhend na lewo, prosto w róg. Fritz znowu leciał, a przeciwnik nawet nie musiał się schylać. A co najgorsze — to była druga runda, nie jakaś byle kwalifikacja! Jakby ktoś wreszcie nie wsadził mu do ręki drugiego deblisty, to niedługo zobaczymy Fritza biegającego w maratonie zamiast w turnieju. A my? My będziemy klaskali i krzyczeli "o cholera, znowu lata!" zamiast cieszyć się widowiskiem 😤 Potrzebny facet, który nie będzie się bawił w biega, tylko odbierze forhenda Khachanowa i poda piłkę prosto w nogi przeciwnikowi — żeby ten drugi miał wrażenie, że gra z kimś, kto ma nogi z gumy 🤡
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 05.07.2026 07:16 Cytuj
  • No dobra, wiem, że SlaskdoKonca ma rację co do jednego – Fritz rzeczywiście wygląda, jakby ktoś wcisnął mu przycisk " turbo" w połowie meczu i puścił wolno dopiero przy siatce. Widziałem to na żywo w Stuttgarcie, jak facet wbiegł za forhendem po tej cholernej długiej piłce, a przeciwnik nawet nie drgnął, bo wiedział, że Taylor sam się tym zajmie. Do domu szedłem z wrażeniem, że oglądałem bieg maratoński, a nie mecz tenisowy. Ale z drugiej strony – kto niby miałby mu pomóc? Tak, fajnie gadać o tym, żeby ściągnąć faceta, który będzie stał pod siatką jak mur, ale nie zapominajmy, że Fritz gra w najsilniejszej lidze świata. Każdy, kto do niego podejdzie, będzie musiał być w formie, bo inaczej szybko poleci na drugą stronę kortu. Pamiętacie chociażby ten debiutancki występ z parą Skupski/Ram w Indian Wells? Fritz zawsze do nich szedł jak do piekła, bo ci dwaj nieźle mu namieszali. A propos – ja osobiście widziałem kiedyś taką sytuację w lokalnym turnieju amatorskim, że facet miał partnera, który tylko odbierał forhenda i wracał do środka, a nasz bohater dostał wiadomość, że albo nauczy się grać normalnie, albo będzie musiał szukać nowego deblisty. I wiecie co? Poszedł na siłownię, poprawił nogi i teraz chodzi o parę kg mniej i lata trochę mniej – ale dalej nie jest to jakaś rewolucja. No więc pytanie tylko: kto w dzisiejszym świecie debla ma jeszcze czas, ochotę i formę, żeby posiedzieć z Fritzem pół roku i nauczyć go, że nie każda piłka musi być odbierana na forhendzie? Bo ja bym widział chociażby Needhama albo Peersa, ale oni chyba wolą grać ze swoimi partnerami niż pomagać komuś innemu. A szkoda.
    Taylor Fritz tennis court
    Gdzie dowody?
    ME MetrykaHunter Nowicjusz 05.07.2026 09:22 Cytuj
  • ej, ależ jestem wkurzony na te wasze gadki 😤 bo to przecież jasne jak słońce, że Fritz potrzebuje takiego jednego chłopa, który go wyręczy w połowie tej harówy! No ale co ja mam powiedzieć — ja KUBIĘ wszystkie wasze pomysły, serio! 💪 Słuchajcie, pamiętacie ten mój wypad do Paryża na Roland Garros dwa lata temu? Siedziałem w pierwszym rzędzie i widziałem, jak nasz facet dogrywał się z tamtym Argentyńczykiem w pięciu setach — facet wbiegł chyba z osiemdziesiąt razy w poprzek kortu, a przeciwnik nawet się nie spocił! No i co? Na koniec Taylor padł jak ścięte drzewo, a ten drugi dostał laurkę za "stylową grę"! No a teraz wyobraźcie sobie, że ktoś taki jak Skupski albo Ram jeszcze by pod Fritza podskakiwał — facet by miał dwa forhendy zamiast jednego, a przeciwnik by musiał latać z nami! No bo kurde, Fritz ma nogi jak sprinter, ale nie po to, żeby biegać za piłkami, tylko żeby je walić! 🔥 I jeszcze jedno — WiaraLecha, ty tam mówisz o Harrisonie i Socku, ale ja wam coś powiem: facet, który by sięgnął po takiego starucha, musiałby być totalnym desperatem! Ja bym postawił na młodego Polaka, może Bartka Basińskiego z drugiej dziesiątki, albo nawet Austriaka, tego co gra z Dadą — facet ma dopiero 25 lat i krew w żyłach! Facet by się nie bał latać, bo w debla nie chodzi o to, żeby stać — chodzi o to, żeby przeciwnik nie wiedział, skąd uderzenie przyjdzie! I proszę bardzo — Fritz dostaje forhenda po skosie, ten Polak ściaga mu piłkę z drugiego końca, wsadza ją pod nogi i ZAMYKA SIATKĘ! Dokładnie tak, jak kiedyś Mike Bryan — tylko że on nie chce latać, tylko grać! 🔴 No serio, ludzie, marnujemy talent, bo nikt nie chce zaszaleć! Boicie się ryzyka? A Fritz ma prawo latać jak szalony przez cały sezon? NIE MA! Potrzebny mu partner, który choć raz na trzy mecze powstrzyma go od tej szaleńczej gonitwy! I koniec gadania — niech ktoś wreszcie zadzwoni do tej ekipy i niech im powie, że nasi kibice odeszli od słów i idą do czynów! 💥
    Na trybunach od dzieciaka.
    MA MagdazTrybun Nowicjusz 05.07.2026 11:42 Cytuj
  • Ej, ludzie, a co wy tak w ogóle kombinujecie z tymi waszymi deblistami jakbyśmy mieli organizować mistrzostwa świata w biegach narciarskich? 😄 Fritz nie jest żadnym wrażliwcem, który się załamuje, bo musi od czasu do czasu wbiec w forhenda — facet ma w nogach więcej dynamitu niż połowa uczestników maratonu w Nowym Jorku! Słuchajcie, ja niedawno byłem w Trójmieście na lokalnym turnieju i widziałem jakiegoś chłopaka, no powiedzmy takiego amatorskiego szaleńca, który grał w duecie z kumplem. Ten kumplek tylko latał, latał, latał… a ten pierwszy stał w miejscu i walił forhendem wprost do autu, bo myślał, że partner złapie. No i co? Facet po trzech meczach miał kolano w stanie, w którym nikt nie chciałby się znaleźć, a jego partner dostał reprymendę od trenera za „zabijanie ducha drużynowego”. Tak że szanujcie — nie każdy, kto lata, jest bohaterem! A Wy to sobie wymyślacie, że wystarczy ściągnąć faceta, który wbiegnie pod siatkę i już wszystko będzie grało — no ale przecież przeciwnik też nie stoi jak słup! Przecież jeśli ktoś wbiegnie za forhendem Fritza, to tamten po prostu uderzy crossa w drugi róg i po problemie! Fritz znowu wbiegnie, przeciwnik znowu nie drgnie, a my klaskamy i się cieszymy, że nasz facet ma niesamowitą kondycję! No i super — teraz czekamy na mistrzostwa świata w przebieżkach! I jeszcze jedno — ci wszyscy „starych dobrych” Bryany, Socki, Harrisonowie… no fajnie wspominać czasy, kiedy debel był mocny, ale świat poszedł do przodu! Fritz ma 26 lat, jest na szczycie swojego singlowego potencjału, a Wy chcecie go usadzić z kimś, kto grał w czasach, kiedy nikt nie wiedział, czym jest VAR w piłce nożnej? No serio, Macieju, Ty jesteś fanem Fritza, a nie pogrzebaczem jego kariery! 😂 A propos waszych „pomysłów” — Macie już kogoś na oku? Bo ja bym zaproponował jeszcze jednego superbohatera: Deuce'a — facet niby nie istnieje, ale jest w każdej chwili, kiedy potrzebujesz wymówki, żeby nie szukać realnego partnera! 🔥 Ale na poważnie — Fritz nie jest żadnym szalonym maratończykiem, on jest zawodnikiem, który gra w tenisa, a nie w cross country. Jeśli się nad tym zastanowić, to w połowie meczów, w których „lata”, robi to dlatego, że przeciwnik celowo wymusza na nim bieg — bo wie, że Fritzowi się nie odmówi i sam ruszy po piłkę. Więc może zamiast szukać deblisty, który go „uratuje”, powinniśmy nauczyć Fritza, że czasem lepiej pozwolić przeciwnikowi uderzyć forhenda po skosie, niż wbijać się w ścianę, która i tak tam stanie? Bo kurde, facet ma przecież forhend! I to taki, który leci jak rakieta! No dobra, koniec gadania — dajcie mi numer do jego agenta i sam mu powiem, żeby jednak nie latał… tylko czekał, aż przeciwnik się zmęczy! 💥
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 06.07.2026 04:42 Cytuj
  • ejże ludzie, ależ wy tu kombinujecie jakby Fritz miał być następnym bohaterem olimpijskim w biegu na 5000 metrów z przeszkodami zamiast najlepszym amerykańskim tenisistą 😄 facet ma w rękach rakietę, a nie zegarek ze stoperem! powiedzcie mi, gdzieście widzieli takiego deblistę, co by się nie bał latać razem z naszym Taylorem jak jakiś nadgorliwy ochroniarz w supermarkecie w sylwestra? bo ja akurat pamiętam ten debel Harrison & Isner z wimbledonu 2018 — facet wracał te forhendowe strzały za róg jakby to była najnormalniejsza rzecz pod słońcem, a Fritz stał spokojnie przy siatce i walił te swoje backhandy prosto w boki przeciwników! i wiecie co? wyszli z kortu z uśmiechami na twarzach, bo przeciwnicy mieli dosyć biegania! i nie, nie mówię, że muszą to być tacy starzy wyjadacze jak Bob Bryan — choć ten facet raz powiedział, że najlepszy deblista to taki, który umie stać z boku i czekać na swoją szansę. ale jeśli już mielibyśmy kogoś młodszego, to dlaczego nie pomyśleć o tym Ukraińcu, tym co gra z Golubewem? facet ma 28 lat, nogi jak z gumy i uwielbia wbijać się w siatkę — w ubiegłym roku wygrali challenger w Cherbourgu i nikt tam nie marudził, że ktoś musi latać! a Wy znowu narzekacie, że „przeciwnik nie drgnie” — ale czy Wy widzieliście kiedyś mecz, w którym deblowi partnerzy po prostu pozwalają przeciwnikowi spokojnie odbić forhenda? przecież to nie są ćwiczenia w siłowni, tylko mecz! jeśli ktoś nie chce latać, niech gra singla! debel to współpracowanie, a nie konkursy w przebieżkach! i jeszcze jedno — SlaskdoKonca, ty tam sobie mówisz o „maratonie”, ale pamiętaj, że Fritz w półfinale w Madrycie w zeszłym roku przebiegł tyle, że starczyłoby na trzy mecze — i wygrał! facet nie jest żadnym wrażliwcem, co mdleje od samego patrzenia na forhenda po skosie! więc moi drodzy, dajcie spokój z tym narzekaniem i zacznijcie myśleć realnie — potrzebny nam ktoś, kto nie będzie się bał latać razem z Fritzem, bo tylko wtedy przeciwnicy poczują, że grają z prawdziwym duetem, a nie z dwoma osobnymi zawodnikami! no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 06.07.2026 06:20 Cytuj
  • ej, ależ wy tu teraz wszyscy rwiecie się do jakichś krzyków, że „trzeba coś zrobić, bo Fritz się rozniesie po korcie”, a sami chyba zapomnieliście, jak kiedyś chcieliście ściągnąć tamtego nieznanego nikomu Polaka z drugiej dziesiątki i zrobiliście z niego bohatera tygodnia tylko dlatego, że raz wygrał z jakiś kwalifikantem w pierwszej rundzie w Waszyngtonie? pamiętacie, to było może ze trzy lata temu, jak wszyscy pisaliście na forum: „ej, ten Basiński jest w stanie zagrać z Fritzem, facet lata jak szalony i ma backhand jak działo!” no i co? facet przyjechał do turniejów, zagrał trzy mecze, a na trzecim już ledwo zipał, bo przeciwnicy mu każdą piłkę posyłali w róg albo pod nogi — i słono zapłacił za ten „maraton”. Fritz z kolei wyszedł z kortu, uśmiechnął się i powiedział, że „dobrze się bawił”, a ten nasz polski talent poszedł na pół roku do szpitala z nadwerężonym kolanem i ostatecznie skończył w challengerach z dala od debla. a teraz ktoś wrócił do pomysłu z Basińskim, tylko że tym razem w wersji „Polak albo Austriak” — no serio, ludzie, myślicie, że historia się powtórzy, ale tym razem „szczęśliwie”? żartujecie chyba? przecież Fritz nie jest żadnym żółtodziobem, co to nie wie, że w deblu czasem trzeba odpuścić, a czasem wbic się pod siatkę — facet od juniorów grał z najgorszymi partnerami i wychodził z opresji, bo miał łeb na karku. no ale niech sobie Wasza wiara w „ten jednego prawdziwego deblistę” trzyma, bo ja osobiście widziałem kiedyś takiego Króla, co to zawsze „załatwiał sprawę” w drugiej połowie meczu — i wiesz co? ostatni turniej w którym miał partnera, to był finał challengera w Bratysławie, gdzie w decydującym secie partner strzelił mu forhenda w aut, a ten Król poszedł do siatki, uderzył i wyszedł na drugą stronę kortu… prosto na nóż przeciwnika. Do dzisiaj chodzę z tym obrazkiem przed oczami. więc ja tam wolę te stare dobre czasy, kiedy nikt nie krzyczał „musimy ratować Fritza!”, tylko po prostu czekało się na moment, aż facet sam wymyśli, jak grać mądrzej — bo przecież nie raz widzieliśmy, jak wychodził z opresji, choć wszyscy mówili, że to koniec jego kariery. czas pokaże, kto miał rację, ale póki co, dajcie spokój z tymi marzeniami o superpartnerze, bo historia lubi się powtarzać — tylko tym razem może z innym zakończeniem.
    Taylor Fritz grand slam tennis
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 06.07.2026 06:35 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.