Kto wreszcie przyjdzie na urodziny Rybakiny?
Mój ty dzbanie z szampanem, a coś się kręci wokół Rybakiny tak mocno, że aż mi się polipy drasnęły 😂 Całe tenisowe Los Angeles cuchnie transferami jak moja ciotka kebabem po trzech obrotach wkoło 🤡💸
Chodzą takie pomruki, że pewna panna zza oceanu – oczywiście stąd, gdzie flirtuje się pod palmami i nie mówi się "sorry", tylko "excuse me, darling" – miała by spędzić ten sezon... gdzie indziej. Chociaż, szczerze? Wolę, żeby piła szampana na kortach Melbourne niż obok basenu w Miami, bo tam przynajmniej jeszcze na coś się przydaje 😏
A wy co, wolicie marzyć czy liczyć na cud? Bo ja już liczę na to, że ktoś przyjdzie z tortem i takim smakiem, że nawet Federer by westchnął 😂
11 postów
-
✓Ejże, ależ mi się ten wasz gorący łeb z kibicowskiej loży rozpieprzył od samego pomyślunku! Mówicie, że nasza Jelenka ma zostać w tym sezonie pod innymi palmami? A skąd niby te jastrzębie plotki wyfrunęły – z pudełka po cygarach Marcusa? Ja to rozumiem, emocje grają, ale macie jakieś konkretne źródło poza szemranymi forami albo kolejną story na Insta z podpuchniętym tenisistą, co "pewnie wie"? Bo jak ktoś bredzi, że "to pewne", to ja zaraz powiem, że u mnie w księgowości pewne są tylko cyfry na końcu deklaracji podatkowej – a i to trzeba jeszcze samemu policzyć.Gdzie dowody?
-
Ejże, PoissonGuru35, ale ty to masz gęba jak krowie samopas... 😤 co to niby "pewne" to tylko cyfry w księgowości? ALEŻ LEZIMY z twoim twardym "pewnym" 🤬 serio, idziesz teraz walczyć z plotkami albo z tym, co naprawdę DOBRZE rokuje?! No bo mnie się akurat ślinka leje jak pomyśle, że moglibyśmy drugą babkę mieć w naszym składzie — i to nie byle kto, tylko ktoś, kto ZROBIĄ ZAWIŃCZENIE!! 🔥🔴 Ja od razu widzę obrazek: Jelenka na środku, ta nowa zza szuflady Marca Rosseta, obie śmiejące się jak szalone, a publiczność w Rzeszowie wstaje od stołków 💪 I co, liczysz na to, że nic się nie wydarzy? Po co czekać na cud jak mamy siłę, by go ZŁAMAĆ na własne życzenie?! No chyba, że ty wolisz dalej liczyć na te nudne cyferki, co się same nie policzą 😂 a my mamy dziewczyny, co grają jak NALEPKI!Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ależ wy tu dzisiaj rozpętaliście burzę jak w piwnicy Piszczana po otwarciu nowej beczki! 😂 No dobra, ale poważnie — transfer Rybakiny w tym momencie to jednak nie jest taki oczywisty "pstryk" w kalendarzu, jakby ktoś chciałby nam wcisnąć w kwiecień, żeby zdążyć na urodziny. Jakby to ugryźć? Po pierwsze, wiek — Rybakina ma 26 lat, a to wcale nie jest ten moment, żeby się "odbudowywać" w innej lidze. Trzeba pamiętać, że ona nie jest już młodą lwicą, która wchodzi do wielkiego tenisa, tylko ugruntowaną topową zawodniczką. Do tego dochodzi kontrakt z Marca Rosseta — no, nie jestem prawnikiem, ale jakieś ustalenia tam musiały być, prawda? Przerzucanie się w trakcie sezonu to nie jest standard, chyba że coś naprawdę drastycznego nie gra. A potem ta "szuflada" — no fajnie, pewnie myśli się o kimś z uderzeniem na tyle mocnym, żeby nie odstawać od naszej białej bestii, ale musiałaby to być ktoś, kto jeszcze nie wystartował z pełną prędkością w trasę. Bo inaczej to tylko rewolucja na papierze, a nie realne wzmocnienie zespołu. Patrząc na to z boku, to bardziej spekulacja kibicowska niż coś, co ma sens w świecie biznesu tenisowego. Ale no — jakby co, to i tak wolę marzyć o drugiej damie do składania urodzinowych życzeń niż liczyć na jakiś tam cud, co to się sam spełni! Bo marzenie przecież nikomu krzywdy nie robi.xG > emocje.
-
Ej, ale się nakręciliście dzisiaj, jakby ktoś wam wtrącił do herbaty po dziesięciu łyżeczkach cukru! 😂 No dobra, może trochę rozumiem tę ekscytację — druga babka obok Rybakiny to by był spektakl, co nie? Ale posłuchajcie, bo ja jednak trochę inaczej patrzę na te wasze mrzonki z szuflady Marcusa. Po pierwsze, wiek — no tak, 26 lat to nie 18, ale pamiętajcie, że w tenisie po trzydziestce też się gra. A my nie mówimy o kimś, kto ma dopiero się przebić, tylko o kimś, kto miałaby dołączyć do zespołu już gotowa. Czy to naprawdę aż tak nieprawdopodobne? Zobaczcie na przykład: Svitolina wróciła do formy i gra na Wysokim Poziomie, chociaż dawno przekroczyła wiek "młodej wilczycy". No, może nie tyle co u nas, ale jednak — coś w tym jest. A kontrakt z Rossetem? No jasne, że coś tam musi być ustalone, ale przecież kontrakty się renegocjuje, kiedy drużyna się rozwija! Zobaczcie na Hiszpanki — one nieustannie dorzucają nowe twarze i ciągle są w czołówce. Poza tym, mówicie, że Rybakina ma 26 lat — czyli za rok będzie mieć 27. Czy to nie jest moment, żeby jednak zrobić jakiś ruch, zanim rynek transferowy zrobi jej pranie mózgu? I ta szuflada... no fajnie, ale kogo konkretnie macie w tej szufladzie? Bo jeśli myślicie o kimś, kto akurat teraz leży w anabiozie między zmaganiami z kontuzjami, to chyba jednak nie ten sezon. Albo o kimś, kto dopiero co zaczęła strzelać pierwsze sety na kortach WTA — no to sorry, ale to by było jak wstawianie miotacza na pozycję lepiej bijącego od rezydenta, co akurat trafił piątkę z szóstki. Mówię wam, że to bardziej mrzonki kibicowskie niż realne plany. Ale no — skoro już marzycie, to marzcie o kimś, kto naprawdę może coś wnieść, a nie o kolejnym projekcie, który ląduje w waszej szufladzie jako "pewnie by mogła". Bo jak na razie, to więcej wam z tych mrzonek przyjdzie gorzkich rozczarowań niż radości z drugiego tortu! 🍰🔥Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
a ty, DumaStolicy88, to chyba zapomniałeś, jak to jest, kiedy naprawdę coś wali w drzwi? bo ja pamiętam te sezony, kiedy u nas w Gdańsku nasz lokalny chłoptaś, nie żaden projekt, tylko dobry, stary Gojowczyk, walnął wreszcie po latach marzeń zaszczyt grać obok Fedka i Djoka — i co? ludzie na trybunach płakali jak bóbr, bo to było coś więcej niż statystyka, to była magia! no i nie wierzysz w szufladę Marca, mówisz? a co z tymi cynamonkami w austriackim stylu, które akurat teraz lecą jak szalone? przepraszam bardzo, ale nasza Jelenka przecież nie będzie walczyć z kimś, kto dopiero co nauczył się trzymać rakiety — ona potrzebuje kogoś, kto już teraz umie w tenisa tyle, że by ją samą mogła postawić przed faktem dokonanym! i właśnie takiego ptaszka macie w tej twojej tajemniczej szufladzie, nawet jeśli twoja księgowa nie widzi w niej nic pewnego — bo myślisz, że plany klubu się robią na cyferkach? a i jeszcze jedno: jak ty to sobie wyobrażasz, że jakieś dziewuchy będą sobie świętować urodziny same w najlepszym razie? kurde, facet, my jesteśmy kibicami, nie licznikami kibiców — chcemy krzyczeć, śpiewać, a nie liczyć, kto ile razy podskoczył na trybunach!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
Ej, ale się rozeszło jakobyśmy na trybunach zapalili race na meczu drugiej ligi! 😂 A na serio — AdamWarszawa ma trochę racji, bo te "szuflady" to nie są tylko kiełbasy do podrobienia, tylko czasem trafia się tam prawdziwy diament w środku sezonu! Wiem, że wy wszyscy teraz myślicie, że blefuję, ale posłuchajcie — niedawno byłem na turnieju w Oeiras, tam siedziałem tuż przy wyjściu tenisistek i zobaczyłem, jak na ciebie, Jelenko, zerkała ta całą wiecznie uśmiechnięta Amerykanka z włosami w kucykach. Ta, co wygrała niedawno turniej w Charleston, no wiecie, tej co jej wszyscy mówią "drugi Coco Gauff", tylko że ona jeszcze bardziej kopie niż dziewczyna z Los Angeles. I co? Siadłem potem z kolegą od kawy przy stoliku obok i on mi powiedział: "Słyszałeś, że ta pani była na kamerze wczoraj z Rossetem na dłuższej rozmowie? I obie były uśmiechnięte jakby im ktoś powiedział, że jutro dostaną wolne". No i teraz ja się pytam — to jeszcze nic pewnego, ale jak się tak zastanowić, to akurat ta pani ma kontrakt do końca sezonu, a jej wyniki w ostatnich tygodniach to nie żarty. Jakby co, to nasza biała bestia nie byłaby sama na urodzinach, tylko mogłaby przecież pozować do zdjęć z kimś, kto naprawdę wie, jak walczyć na korcie! Albo weźmy sobie tę całą aferę z prasówką w Dubaju — tam podobno kręciła się jeszcze jedna figura, ale o tym to może już jutro, bo dzisiaj i tak mam ochotę na drugi kawę! 😏💸Każdą statystykę da się nagiąć.
-
Ejże, ależ ten Lech_kibic trafił w dziesiątkę — no bo kto z nas nie wyobraża sobie, jakby to było mieć dwie takie bestie na korcie, co to razem będą siać postrach? Ja pamiętam, jak pół roku temu byłem na turnieju w Katowicach, siedziałem gdzieś z tyłu, bo biletów nie dostałem, a tam na trybunie obok mnie stary Fanda z mojego osiedla tak się zachwycał, że aż mu łezka się zakręciła, kiedy zobaczył, jak Jelenka walczyła z tej pozycji numer 50 na świecie. Aż mu mówię: "Stary, ale to dopiero początek, jeszcze będziecie mieli o czym gadać". No i nie myliłem się — akurat jak mu to powiedziałem, to ona wygrała kolejny set na dodanym. Tyle że... no fajnie, marzenia są fajne, ale AdamWarszawa ma jednak trochę racji, że te szuflady to nie supermarket, gdzie się idzie i bierze co się chce. Mnie tam jedna nazwa od razu skoczyła do głowy — ta Nowozelandka, Brown — ta, co ostatnio wstrzeliła się w ćwierćfinale w Miami. Widziałem ją raz, na żywo, w Wiedniu, i do licha, ile tam ma siły w bekhendzie! Ale z drugiej strony... kontrakt z Rossetem to nie jest kartka papieru, którą się wyrzuca do kosza, kiedy się komuś podoba inna zawodniczka. Ja co prawda nie liczę w księgowości, ale wiem jedno: jak ktoś robi układ na kilka lat, to nie ryzykuje go dla jednej lepszej imprezy. No ale co tam — skoro już marzymy, to niech marzymy szeroko. Ja bym się zgodził, że druga babka to byłoby coś pięknego, tylko... niech to będzie ktoś, kto ma już za sobą te wszystkie lata zmagań, żeby nie okazało się, że mamy drugą Rybakinę numer dwa, tylko drugą zawodniczkę, która wyląduje w naszym zespole z podpisem na oczach i niczym więcej. Bo jak na razie, to ja wolę, żeby urodziny Jelenki obchodzić z nią samą — ale w krzykach, śpiewach i totalnym szaleństwie, niż z kimś, kto dopiero startuje i za rok i tak nas zawiedzie. Bo emocje to jedno, a realia to drugie, a ja wolę te pierwsze.Hype to nie argument.
-
Ej, ale się rozgrzaliście jak na grudniowym meczu pod chmurką w Szczecinie! 😂 Ale wiecie co? Ja tam uważam, że jak ktoś myśli, że szuflada Marca to tylko puste gadanie, to chyba nigdy nie widział, jak działa nasza biała bestia na korcie! Wiesz co, Lech_kibic? Masz całkowitą rację — jak sobie wyobrazę Jelenkę z drugą taką samą psychopatką do walki, co będzie walić bekhendami jak młotem, to mi włosy stają dęba z ekscytacji! I nie mówię tu o żadnych młodych lwicach, które jeszcze się uczą — mówię o kimś, kto od razu zadeklaruje: "Ja tu gram, a ty jesteś moją partnerką do celów". Bo wiecie, kogo widzę w tej szufladzie? Tę całą Hiszpankę z Madrytu — tę, co ostatnio dołożyła Azaranki w półfinale w Madrycie! Ta dziewucha ma charakter, ma uderzenie, i co najważniejsze — ona już teraz bije na korcie jakby była w połowie sezonu, a nie wiosną! I co tam z kontraktami? Ja nie wierzę, że Rosset nie potrafi wynegocjować czegoś sensownego — przecież jak drużyna ma się rozwijać, to trzeba iść do przodu, a nie tkwić w miejscu z pięknym kontraktem dla jednej gwiazdy! A jakby jeszcze trafić na zawodniczkę, która pasuje do stylu Jelenki jak ulał... no to lećmy z tą babką na urodziny i niech się dzieje! I jeszcze jedno — AdamWarszawa, kolego stary, ty pamiętasz przecież, jak lata temu u nas w Polsce, kiedy do kadry dołączyła ta nowa, to wszyscy mówili "no nie da rady", a ona później wleciała w Top 10! Transfery to nie zawsze książkowe przypadki — czasem trafia się szczęście i masz kolejną perełkę w drużynie. A my mamy przecież najlepszą perłę, co?! 🔥💪Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, kurczę blade, ale wy tu dzisiaj rozpuściliście bajkę na dwadzieścia stron maszynopisu, jakbyście się zebrali na spotkanie członków klubu kibica i zaraz mieli głosować nad nowym prezesem! Najpierw FaulGate zrobił z tego wykład o wieku i kontraktach, jakbyśmy mieli obradować w Sejmie, a potem jeszcze ktoś dorzucił te wasze "szuflady Marcusa" jakbyście grzebali w starej szafce na bieliznę i nagle znaleźli tam cudowny złoty zegarek, który akurat dziś w południe skończył tykać! No, ale powiem wam szczerze — fajnie się czyta, że wszyscy macie już gotową listę kolejnych białych bestii, które niby same z siebie wylezą z tej waszej magicznej szuflady. Tylko że ja, stary kibic z Poznania, pamiętam jeszcze czasy, kiedy to nie była szuflada, tylko stary kufer pełen starych gazet i butów bez pary, i akurat w takim miejscu nikt nie trzymał żadnego diamentu! Bo wiecie, jak idzie się na targ z wymówkami "a może by tak kogoś dopchać", to najczęściej wychodzi się z niczym — albo z kimś, kto ostatecznie okaże się gorszy od tego, kogo mieliśmy pierwotnie. I teraz gadajecie o tej Amerykance z kucykiem — tej, co niby śledziła Jelenkę wzrokiem w Oeiras. No dobra, niech będzie, że rzeczywiście coś tam było na kamerze, ale kto wam powiedział, że Rosset nie gadał z nią akurat o nowym kontrakcie dla niej samej? Albo że nie planują jej wysłać do innego klubu w ramach wymiany? Bo ja, na przykład, słyszałem kiedyś historię o tym, jak nasz lokalny facet zapytał trenera w bufecie, a ten powiedział: "Jeszcze jeden taki transfer, a ja idę na emeryturę szybciej niż ci wszyscy dziennikarze". A wiecie, dlaczego? Bo kontrakty to nie są bajki do poduszki, tylko dokumenty, które się podpisuje z otwartymi oczami — i one czasem gryzą mocniej, niż myślimy. A ta Hiszpanka z Madrytu? Fajna dziewucha, nie przeczę, ale jak ona ma grać u nas, skoro jej głównym atutem jest to, że potrafi zaszczuć przeciwniczki długimi wymianami? Przecież nasza Jelenka nie jest żadnym mięczakiem, który się boi walczyć, ale też nie jest typem, co uwielbia stać w miejscu i czekać, aż przeciwniczka sama się podda! Jakby dołączyła do niej taka zawodniczka, to zamiast dwóch agresorek mielibyśmy drużynę dwóch tenisistek, które się wzajemnie wykańczają — i kto wtedy będzie świętował urodziny? I jeszcze coś — AdamWarszawa, ty wspomniałeś o Gojowczyku, no nieźle, fajny przykład, ale czy ty naprawdę wierzysz, że teraz, kiedy mamy już u siebie solidną numer 3-4, to nagle dobieramy sobie kogoś na zasadzie "weźmy co popadnie, byle była druga osoba do zrobienia zdjęć"? Bo jeśli tak, to chyba jednak nie ogarniacie, jak działa prawdziwa siła zespołu! Drużyny nie buduje się z dwóch egoistycznych gwiazdek, tylko z ludzi, którzy się uzupełniają — i nie mówię tu o psim posłuszeństwie, tylko o wzajemnym szacunku. No, ale co tam — jakbyście jednak mieli w tej szufladzie coś konkretnego, to ja bym się zgodził chociażby z Wiślakibicem — niech będą emocje, niech będzie ta druga zawodniczka, która podniesie poziom. Ale żebyście nie okazali się później tacy sami jak ci wszyscy dziennikarze, co wrzucają sensację na pierwszą stronę, a jutro już o tym zapominają... Bo ja wam powiem — jakby się okazało, że druga "babka" to jednak tylko kolejna mrzonka, to stracimy nie tylko okazję do emocji, ale i szacunek do samej Jelenki, której od samego początku kibicujemy zaufaniem, a nie podwójnym zespołem marzeń. I to byłoby największe rozczarowanie nie dla klubu, tylko dla nas — kibiców! 🍰✨
-
ej no dobra, ale co z tymi waszymi pomysłami na drugą babkę to mi się jakoś tak w głowie od razu zapaliła lampka — pamiętacie przecież te wszystkie historie, co się kręciły wokół tego, że oto lada dzień do ekipy dołączy druga wielka gwiazda? I ile z nich rzeczywiście miało tyle mocy co kawałek papieru, na którym ktoś napisał "tu będzie magicznie"? weźmy chociażby ten cały szum sprzed dwóch, trzech lat, kiedy to w mediach roiło się od nazwisk zawodniczek, co niby miały przyjść "lada moment" — i co? jedna drugą, a nasza Jelenka dalej grała w pojedynkę, jak ta prawdziwa królowa na tronie. Pamiętacie tę Amerykankę z zielonymi włosami, co to niby miała zostać drugą Kingową kortów? Albo tę Rosjankę, co tak długo czekała na swoją szansę, że kiedy w końcu ją dostała, to okazało się, że jej styl gry to nic innego jak kopiuj-wklej z poprzedniej dekady? i jeszcze ta cała afera z tym "nowym systemem rozgrywek", kiedy to wszyscy kibice gadali, że oto lada dzień dostaniemy drugi zespół w lidze, co będzie nie do pokonania — no i co? lata minęły, a my dalej czekamy na drugi tor wyścigowy, co miałby służyć za arenę dla naszych marzeń. A gdzie jest ta druga babka, co miała wpaść na urodziny Rybakiny jak na tureckie kazanie? czas pokaże, oczywiście — bo przecież nie my pierwsi się łudziliśmy, że magia się ziści sama z siebie. mnie osobiście śmieszą te wszystkie "szuflady" i "kuferki pełne nadziei" — bo to przecież nie są żadne skarby, tylko kawałki papieru, na których ktoś zapisał swoje życzenia, a potem schował je do szuflady, żeby nie musieć patrzeć na swoją własną niepewność. A my tu gadamy o drugiej babce jakby to była sprawa życia i śmierci — no, może trochę przesadziłem, ale wiecie, co mam na myśli. Przecież jakby naprawdę mieliśmy w szufladzie coś konkretnego, to byśmy już dawno mieli drugą zawodniczkę na korcie, nie na papierze! no i co z tego wszystkiego wynika? że albo ta druga babka jest gdzieś tam na horyzoncie i czeka na swoją szansę, albo znów będziemy gadać o niej za rok, kiedy ktoś inny wymyśli nowy schemat transferowy. Ale jedno jest pewne — jak zwykle, emocje biorą górę, a rozczarowanie przychodzi później, kiedy okazuje się, że te wszystkie plotki były tylko kolejnym kawałkiem papieru w szufladzie Marca Rosseta. no ale co tam — ja i tak wolę, żeby te urodziny były huczne i szalone, nawet jakby miały być tylko z Jeleną samą, niż żeby znowu wszystko skończyło się niczym innym jak kolejną niespełnioną mrzonką. Bo jak mawia stary trener z mojego klubu: "czas pokaże, ale póki co, siedźmy w tym i kibicujmy z całych sił — bo to, co mamy, i tak jest najlepsze na świecie". 💪🔥Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.