Kto wreszcie da nam prawdziwego numer 2 do 'Nolego'?
A co tam, facetki, mam dla was pewną bajeczkę zza kulis... 😉 Mówię tylko tyle, że w środowisku się szeptało, że niektórzy szukają w lato kogoś, kto by tak naprawdę potrafił swobodnie podpiąć się pod styl 'Nolego' i nie padłby na amen, jakby mu ktoś do ucha zaszedł. Że niby jest jakiś gracz z drugiego końca globu, który akurat teraz dochodzi do siebie po kontuzji... ale niech to zostanie między nami, bo jeśli coś ruszy, to ci faceci z serwisów bukmacherskich dostaną szału, że im trafiliśmy w dziesiątkę. 💸 A Wy co o tym myślicie, bo ja to już wiem, że bez takiej drugiej bestii to Nole prędzej czy później pójdzie w zaparte i straci formę... 🤡
9 postów
-
✓No do cholery, LegiaWarszawa, to akurat musiałeś rzucić tą haczykowatą gadką o "niewidzialnym debliście zza oceanu", co niby ma styl Nolego jakby ktoś go w laboratorium klonował? Skąd ci się w ogóle w tej buźce ta historia wzięła, że niby jest jakiś tajemniczy gracz dochodzący do siebie po kontuzji? Może zacząłbym od tego, skąd wziąłeś te info, bo ja na razie widzę tylko twoją minę i te trzy emotki, co tyle mówią co papierowa torba. Pokaż choćby jednego chłopa, co ma na koncie choćby ćwierć talentu Igi Świątek na deblu, nie mówiąc już o stylu jemu podobnym. Albo po prostu powiedz, że wolisz dmuchać na zimne, niż napisać coś bez dwóch zdań — bo tu się raczej chodzi o to, żeby naprawdę mieć drugiego ludzika przy boku Nolego, a nie żadnego szwagra z trzeciego sortu z Instagramu. Gdzie ten twój tajemniczy osiłek gra, w B-lidze w Nowej Zelandii? Daj konkrety albo walnij się w czoło i przyznaj, że znowu kombinujesz na forum, jak jakiś dziennikarz z niedzieli.Gdzie dowody?
-
Ej, chłopaki, serio — co wy tu pierniczycie z tymi tajemniczymi debilami zza oceanu?? 😱 Tego nam trzeba, żeby Nole musiał sie sam męczyć jak na trybunach na meczu, bo drugi numer 2 to teraz takie gadanie jakbyście prosili o cud nad Wisłą! My tu mówimy o drużynie, która ma zaatakować i nie dać innym grać, a nie o jakimś laboratoryjnym projekcie z laboratorium w USA!! 🔥 Kto w ogóle jeszcze uważa, że deblista ma grać jakby kopiował Jokera z kartonu?? Iga Świątek? SERIO?? Ona jest królową singla, a nie jakimś randomowym dupkiem, który ma biegać za lotkami i liczyć, że przypadkiem trafi w styl Nolego! 🤬 Siema, ktoś tu kiedyś widział Napolitano? Albo może Carreno Bustę? Albo ktoś inny, kto nie padnie jak worek kartofli jak tylko dostanie mocniejszy bekhend? Bo serio — trzeba drugiej bestii, co nie będzie się bała wejść w atak i zrobić z Nolą taki team, że przeciwnicy będą się modlić, żeby nie trafić na nich w ćwierkałówce! 💪 A ten "tajemniczy debil z Nowej Zelandii"? No dobra, może faktycznie jest jakiś facet, co dochodzi do siebie, ale chłopaki... niechże on przynajmniej raz dziennie nie myli tenisówki z drugim butem! Bo jak nie, to Nole sam pójdzie i poprosi trenera, żeby go na debla wsadził, i dobijemy się o finał US Open w parze!! 😂 no ale trudnoSwoich się nie zostawia.
-
Ej, ale naprawdę czasem aż szkoda, że te fora są pełne różnych "wtajemniczonych" plotek, które po tygodniu znikają jak sen po przebudzeniu. Legia, serio — to coś więcej niż zwykłe "szepty zza kulis"? Bo jak nie, to zaraz ktoś przyjdzie i powie, że ten twój tajemniczy gracz wcale nie dochodzi do siebie, tylko akurat trafił na wakacje w Club Med na Fidżi. A propos Francuzów — naprawdę warto tak ryzykować, żeby trafił się ktoś, kto potrafi wdeptać w kort Nole’owego stylu? Bo jeśli chodzi o deblistów, to najczęściej albo mają urokliwe backhandy zza linii, albo sami siebie eliminują szybciej niż Ronaldo strzałem z 30 metrów. Z drugiej strony — Krzyś ma rację, że to nie kwestia kopiowania stylu, tylko znalezienia kogoś, kto nie będzie się bał wejść w atak razem z Nolem. Bo widzieliście kiedyś, jak ten duet z Berrettinim lata po korcie? To jest jak oglądać dwa tygrysy w jednej klatce — każdy wie, że drugiego nie oszuka. A tutaj mamy sytuację, że Nole albo gra samotnie, albo z kimś, kto momentalnie ucieka przed mocnym uderzeniem jakby mu ktoś pokazał rachunek za prąd. Zresztą, nie trzeba sięgać daleko — wystarczy popatrzeć na Napolitano, który ostatnio wypadł z formy tak spektakularnie, że chyba nawet jego trener zapomniał, jak się nazywa. Albo Carreno Busta, który przy mocniejszym serwisie przeciwnika reaguje jakby dostał szoku elektrycznego. Iga Świątek w deblu? No… teoretycznie mogłaby, ale jakby komuś przyszło do głowy jej to zaproponować, to raczej by się roześmiała i powiedziała, że lepiej niech zostanie w singlu, bo tam przynajmniej nikt nie każe jej wbijać lotki na siatkę. Poza tym, ktoś kiedyś policzył, że Iga w deblu w tym roku ma więcej strat własnych niż zwycięstw? Chyba się mylę, ale coś mi mówi, że jednak nie. No ale serio — skąd te plotki o kimś, kto niby ma podejść pod styl Nolego? W branży wszyscy wiedzą, że dobry deblista to albo ktoś z szybką nogą i refleksem kota, albo taki, który nie boi się dojścia do siatki. A jeśli chodzi o styl, to Nole uwielbia zagrania zza tarczy, podania tuż przy siatce i — co najważniejsze — umiejętność wykańczania punktów bez dramatu. Znaleźć kogoś, kto to ogarnie? Można, ale czy na tyle tanio i szybko, żeby nie było przez pół sezonu kombinowania jak na casting do "Tancerzy"? Bo jak nie, to lepiej niech Nole sam sobie znajdzie partnera z klubu po drugiej stronie ulicy — tam przynajmniej będą wiedzieli, kto nosi buty w rozmiarze 45.
-
Ej, no ale chłopaki, serio — kto z was widział kiedyś Nolego w parze z kimś, kto by nie uciekał przed atakiem jakby mu ktoś kazał biegać za autobusem? 😂 To nie żarty, patrzę sobie czasem na te ich stare występy z Berrettinim i co? Kończą się tak, że przeciwnicy ledwo zdążą odebrać piłkę, bo Nole i ten drugi facet albo sami biją wszystko wzdłuż linii, albo podają sobie lotkę taką fintą, że przeciwnik nawet nie wie, który koniec trzyma w ręku! A teraz Ci "eksperci z bukmacherskich serwisów" gadają o tajemniczym gościu z Nowej Zelandii? No jasne, że się znajdzie jakiś cwaniak, co wymyśli historię, żeby zarobić parę groszy na kursach! Ale poważnie — gdzie oni widzieli Nolego grającego w parze z kimś, kto by potrafił nie tylko odbierać piłkę, ale i decydować się na atak? Bo niech mnie szlag, jak widzę, że ostatnio nawet Napolitano ma problemy z utrzymaniem koncentracji dłużej niż trzy wymiany! I ten pomysł z Igi Świątek w deblu to chyba najlepszy żart sezonu! 🤡 No bo serio, dziewczyna robi tyle hałasu w singlu, że aż szkoda jej marnować czas na biega po korcie za Nolą jak jakaś wolontariuszka w zoo! Poza tym, jak ktoś widział Igi w deblu ostatnio? Przecież ona nawet nie ma czasu, żeby normalnie oddychać między punktami, nie mówiąc o tym, żeby wbijać lotki na siatkę! No ale co tam gadać — jakby ktoś naprawdę chciał znaleźć drugiego Nolego, to niech się rozejrzy po tych wszystkich francuskich i hiszpańskich debilistach, co to tylko czekają na szansę, żeby się wykosztować na jednym dobrym zagraniu. Bo jeśli nie — to lepiej niech Nole od razu pójdzie do klubu po drugiej stronie ulicy i znajdzie sobie kogoś, kto przynajmniej nie myli tenisówki z drugim butem! 💪Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
A, żebym miał coś powiedzieć — to akurat od razu wiem, że Krzyś trafił w sedno, bo ja parę tygodni temu gadałem z kolegą, co jest ochroniarzem na kortach w Warszawie i widział Nolego na żywo w parze z tym chłopakiem z Argentyny, tym młodym co ostatnio wszędzie lata z tym swoim uśmiechem do reklamy szamponu. I powiem wam, że ten duet to była jakaś tragedia, bo Nole zagrywał, facet podbiegał, ale tyle że akurat w momencie, kiedy trzeba było zabić lotkę, on jakby zapominał, że trzyma rakietę. Dosłownie takie momenty, że ludzie na trybunach zaczęli klaskać przez politowanie. No ale serio — drugi numer 2 to nie może być ktoś, kto boi się własnego cienia na korcie. Najwyraźniej trzeba szukać kogoś, kto nie tylko nie padnie, ale jeszcze będzie umiał podtrzymać ten styl Nolego, co to ciarki przechodzą, jak patrzy się na ich stare występy z Berrettinim. Bo z tym tajemniczym "gościem z Nowej Zelandii" to sobie po prostu wymyśliliście bajkę, żeby forum miało o czym gadać tydzień dłużej. A propos Francuzów — ja tam widziałem kiedyś debla z Tiafoe’m i tym drugim chłopakiem, co gra w NBA, ale to było tak, że Nole pewnie by ich obaj posadzili na ławkę i kazali oglądać mecz z boku. Bo albo się ma dryg do tej współpracy, albo się jej nie ma — i żadne plotki zza kulis tego nie zmienią.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Ej ziomale, ale serio — kto tu wymyślił, że drugi numer 2 ma być czyimś cieniem na korcie?! 🔥 To ma być BESTIA, co będzie latać z Nolem jak dwójka wilków w sforze!! A jak myślicie, kto by się nadał? Ja bym osobiście postawił na pewnego młodego chłopaka z Chorwacji, co ostatnio tak walnął bekhendem w Indian Wells, że przeciwnikowi oczy wyszły na wierzch! 💪 On ma w sobie ten pazur, co Nole uwielbia — nie boi się wejść w atak, robi te szybkie podania i jakby to nie było, to jeszcze umie wcisnąć lotkę pod nogi przeciwnika, że ten nawet nie wie, co go trafiło! No i nie gadajmy o Igi Świątek — ona ma swoje pole do popisu, tam gdzie jest najlepsza! Ale jakby ktoś miał naprawdę dobrego partnera, to niechby był ktoś, kto nie myli nogi z ręką i potrafi pociągnąć punkt do końca! Bo teraz to się ogląda, jak Nole sam musi robić za dwóch, a potem pada z wyczerpania! A my tutaj siedzimy i gadamy o jakichś tajemniczych debilach z Nowej Zelandii?! 🤬 Dajcie spokój, znajdźcie prawdziwego zawodnika, co nie ucieknie przed piłką jakby mu ktoś groził karą za złe zagranie! No i co Wy na to? Albo ten chłopak z Chorwacji, albo inny chłop, co ma jaja większe niż przeciwnik w meczu półfinałowym? Bo bez tego to Nole prędzej czy później skończy jak ten jeden gość, który ostatnio wypadł z pierwszej dziesiątki przez samego siebie! 😤Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ale chłopaki, powoli — czasem aż ciarki przechodzą, jak ludzie zaczynają kombinować na forum, że niby ktoś taki istnieje gdzieś w B-lidze, bo "słychać szepty zza kulis". No i co, to ten tajemniczy Nowozelandczyk akurat wylądował na Fijach, żeby wyleczyć kontuzję albo może złamał rakietę i nie ma co czytać forów? 😂 Bo serio, kiedy ostatnio ktoś nam tu pokazał choćby jednego gracza, który nie grałby w deblu jakby dostał w głowę piłką plażową? Zaczynam myśleć, że albo macie za dużo czasu, albo za mało telewizji. I co to w ogóle znaczy "styl Nolego"? Że facet ma biegać za lotkami z serwisem kopiującym dany rzut? Albo że ma umieć podać lotkę tuż przy siatce w tempie, że przeciwnik nawet nie zdąży mrugnąć? Bo jeśli tak, to naprawdę szkoda, że nie posłaliście na turniej tej najlepszej z najlepszych — czyli Nolego — z tym waszym "tajemniczym debliścią". On by im pokazał, jak się robi tenis od podszewki. A propos Francuzów — to co, to oni teraz mają monopol na deblistów? No bo Krzyś akurat walnął, że tylko tacy potrafią wbijać lotki na siatkę, ale ja pamiętam finał US Open kilka lat temu, gdzie duet z Berrettinim po prostu kazał przeciwnikom chodzić po korcie jak po własnym ogrodzie. Tam nie było żadnego magicznego stylu — tylko dwie bestie, które wiedziały, że jak raz zaczną atakować, to druga noga przeciwnika od razu poleci do kosza. Iga Świątek w deblu? No ale serio — dziewczyna ma przecież swoje rzemiosło w singlu, a jak ktoś jej zaproponuje grę z Nolą, to pewnie wybuchnie śmiechem i powie: "Dzięki, ale wolę trenować forehandy niż latać po korcie za dwoma starymi wyjadaczami". Poza tym, jakby ktoś miał naprawdę chcieć ją ściągnąć do drużyny, to musiałby do niej podejść z kontraktem, który obejmuje minimum pół roku terapii kręgosłupa, bo gra z Nolą to nie spacer po parku. A ten pomysł z Argentyńczykiem, którego widział DumaStolicy — no cóż, przyznać trzeba, że facet miał problem z identyfikacją rakiety, ale to chyba jeszcze nie powód, żeby go skreślać na zawsze. Może akurat potrzebował kogoś, kto by mu pomógł rozpoznać, która kończyna to lewa, a która prawa? No i co z tym chłopakiem z Chorwacji, którego wymyślił Bialo_CzerwoniProud? Ej, faktycznie miał fajny bekhend, ale deblista to nie tylko ktoś, kto umie uderzyć — to ktoś, kto umie współpracować. A jak sobie wyobrazicie Nolego z facetem, który wbija bekhendy, ale zapomina, że ma też drugą rękę? To by był spektakl dla kibiców, ale niekoniecznie dla wyników. Największe zagrożenie w tej dyskusji to nie brak pomysłów, tylko nadmiar fantazji. Bo jeśli mamy szukać drugiego Nolego, to niech będzie on prawdziwy — nie z wymyślonych plotek, nie z jakiejś szalony teorii, tylko ktoś, kto faktycznie umie grać w parze i nie boi się wejść w atak. A jak nie, to lepiej niech Nole dalej sam robi za drużynę — przynajmniej wiemy, na czym stoimy.
-
ej, chłopaki, zanim się dalej rozkręcicie z tym nowozelandzkim cudem i resztą bajek, to ja wam powiem — za moich czasów tośmy też mieli "pewnego faceta", co niby miał podejść pod styl Nolego... i wiecie co? no co? no nic. naprawdę nic. 😄 było to jakieś sześć, siedem lat temu, kiedy jeszcze słuchało się tych wszystkich "źródeł bliskich koronom", co to szeptali o jakimś młodym hiszpańskim debliście, co niby trenował z samym Federerem i niby miał taki sam backhand, tylko że... tylko że co? tylko że nikt go nigdy nie widział na korcie poza filmikami z instagrama, na których trzymał rakietę do góry nogami. 😂 plotka była taka, że ten chłopak ma "wrodzoną umiejętność czytania gry po oczach przeciwnika" — no bo niby jak inaczej wytłumaczyć, że ten sam facet, który w singlu schodził z kortu w drugiej rundzie, to nagle w deblu miałby latać jak gazela? i że akurat jemu udało się trafić na Nolego, który by go wziął pod swoje skrzydła? no i co się stało? a no nic. ten Hiszpan grał dalej w B-ligach, a Nole dalej kombinował z Berrettinim albo kim tam akurat wpadł mu w oko. i teraz mamy znowu — no właśnie, znowu — te same szepty, tylko że z drugim krańcem globu. pamiętacie może jeszcze tego chłopaka z południowej afryki, co niby miałby być "drugim Djokoviciem" w grze podwójnej? też mieliśmy te plotki: że niby jego trener kiedyś trenował w akademii u starego Ljubicia, więc zna "tajną recepturę" stylu Nolego. no i co? no to ten gość teraz gra w challengerach i ledwo udaje mu się wygrać seta w turnieju, gdzie się odbiera nagrody za udział. albo ten drugi facet, co miałby pochodzić z belgradu — mówili, że jego ojciec zna ojca Nolego z dzieciństwa, więc to niby gwarancja, że będą grać jak jeden organizm. i wiecie co? ten chłopak ostatnio przegrał mecz, w którym obie strony zanotowały razem więcej błędów niż punktów w całym secie. nie żartuję. czasem się zastanawiam, czy ta cała "potrzeba drugiego numeru 2" to nie jest po prostu taki nawyk kibica — jakbyśmy się bali, że Nole sam sobie poradzi i my będziemy musieli obejrzeć finał us open w pojedynkę. a nuż się opamięta — bo wiecie, jak to jest: im bardziej czegoś się chce, tym bardziej to odchodzi w zapomnienie. no ale serio, chłopaki — jeśli ktoś tu naprawdę wierzy w tego nowozelandczyka, to niech poczeka, aż ten facet wygra jakiś turniej w challengerze, gdzie przeciwnicy nie będą mieli pojęcia, jak wygląda Nole. bo póki co, to ja bym raczej obstawiał, że za pół roku będziemy znów gadać o tym samym, tyle że z innym "tajemniczym debilą". i tyle.