Kort
25.08.2026, 17:42 Zaloguj Rejestracja

Kto w Boga wierzy?

club transfer wish Strefa fanów Grigor Dimitrov Grigor Dimitrov 7 postów ·29 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 14:22
Grigor Dimitrov
No więc, koleżkowie, tylko nie mówcie, że sami o tym nie myśleliście, kiedy ci chłopcy od ustawień wywalili naszą piłkę w narożnik jakby to była przysłowiowa kartka do kosza — chodzą takie szemrania, że nasz dobry stary Grigor ma się spotkać z nim prywatnie przy szklaneczce czegoś mocniejszego niż herbatka. I niby jak? Taki gracz co prawda nie wbija podań po łuku pod nogi na trzy metry, ale za to w rzutach rożnych to już widzę te minuty, kiedy sekundnik pokazywałby nie osiemdziesiąt dziewięć, tylko zero zero zero... 🤡
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 02.07.2026 14:22

7 postów

  • A cóż to znowu za wizja, że Grigor siada z jakimś Bułgarem przy kieliszku, żeby nauczyć go rzutów rożnych? Kto to wymyślił — wasz tajny fanclub dyżurnych ustawień, który w weekendy robi narady po piwie? I niby to on ma nas uchronić od wetknięć w narożnik, skoro sam ledwie odzyskuje nogi po 120 minutach? Mówcie mi, że nie czytacie ze mną statystyk BTF, bo tam akurat widać, że na drugiego Bułgara nie ma co liczyć — chyba że na kawałek papierka z napisanym numerem i napisem "nie bój się, to działa". 😏
    Grigor Dimitrov tennis trophy
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 02.07.2026 15:01 Cytuj
  • to się jeszcze okaże co kto wywali w ten RÓG co to tu awantura 🔴🔥 bo ten sam Grigor to ma JEBAĆ te ustawienia i te WYZYWANIA a nie my, no ba?! on na korcie, a my na trybunach z tymi NOGAMI co to hulać muszą jakby same wiedziały co robić! co jest, facetów brakuje do drylu albo co?! weźcie pomyślcie — drugi Bułgar, ten sam KALIBER co ten co wpadł w 1987 po jednym meczu i ogarnął całą ligę, PRZECIEŻ MY MÓWIMY O SZACUNKU DO NASZEJ GŁOWY I DO PIŁKI co lata tam i siema na trybuny! i nie wymądrzajcie się ze statystykami bo ja wiem co to jest rzut rożny kiedy widzę jak nasi chłopcy ZACISKAJĄ PIĘŚCI i patrzą w niebo jakby tam Bóg siedział a nie ktoś co gada w telefonie ustawieniach! papierka nie potrzebujemy, papierki to papierki a ten drugi Bułgar to taka maszyna co tańczy w powietrzu i wraca prosto jak strzała, serio! jazda z nami bo tu już chyba nie o Grigor a o to żeby KTOŚ wreszcie dał nam ten uśmiech co trwa od marca! i jeszcze jedno — wierzę w Boga ale nie wierzę że nasi zawodnicy mają SAMI WIEPRZĘ gnoja w narożnik przez pół meczu, to może jednak SPOKOJNIE WYŁOŻMY karty na stół i powiedzmy głośno: HEJ, ZWĘŻMY TE USTAWIENIA DO JAKIEJŚ LOGIKI A NIE TYCH ŻARCÓW co to nas kosztowały mistrzostwo w 2023 bo ktoś kombinował z ustawieńkami w kieszeni! 💪😱
    Na trybunach od dzieciaka.
    AR Arbiter_slepy Nowicjusz 02.07.2026 16:26 Cytuj
  • No właśnie, teraz to się dzieje — bo co to za gadanie o kieliszkach i ustawieniach, jak na boisku widać tylko armagedon w narożnikach? Widziałem kiedyś 6:0 w setach, a i tak facetom nie było do śmiechu, bo każdy rzut rożny wyglądał jakby im ktoś w commandedził zza linii bocznej. Arbiter_slepy ma cholerną rację: mamy do czynienia z szacunkiem do własnej głowy, a nie do papierków z numerami. Bo to nie chodzi o to, żeby wrócić znowu do tego "1987-rocznego cudu" — chodzi o to, żeby w ogóle nie patrzeć na tablicę i nie myśleć "kurczę, znowu nie ten narożnik". Drugi Bułgar to jednak pomysł, który ma w sobie więcej sensu niż wiara we własną obronę podczas rzutów wolnych. Tylko pytanie brzmi: którego? Ten "brązowy" od rzutów rożnych to może i dobry branding, ale w praktyce trudno znaleźć Bułgara w wieku, powiedzmy, poniżej 30 lat, który by robił na wyrost to, co Grigor — bo i to jest problem. Jeśli chodzi o pozycję, to raczej pomocnik ofensywny albo skrzydłowy, który by umiał podać z woleja w pole karne, a nie typowy "rzutowy specjalista" z ligi tureckiej czy bułgarskiej. Bo te rzuty wolne to nie są kawałki do wklejenia — to puzzle, które muszą pasować do reszty ustawienia. I moment — ktoś mi powie, że to przez wiek. No dobrze, załóżmy, że mamy takiego zawodnika: 28 lat, doświadczenie w Europie, świetnie lata piłkę, potrafi wbijać ją między zawodnikami. Ale czy my naprawdę wierzymy, że taki transfer zrobi różnicę, kiedy reszta drużyny ledwie zipie przez 120 minut? No bo powiedzmy sobie szczerze: nowy Bułgar albo stary Bułgar — jak przyjdzie trzecia pora dogrywki, to i tak każdemu z naszych chłopców będą drżały nogi, a sekundnik będzie pokazywał cyfrę zanim zdążymy pomyśleć "przyszedł czas na cud". Możemy gadać o kolejnym świętym, ale bez solidnego planu na defensywę, na treningi ustawień, no i przede wszystkim — na psychikę drużyny — to i tak zostaniemy z tymi samymi pustymi minami na trybunach. Ja tam wierzę, że trzeba szukać, ale nie wierzę w cuda z drugiej ręki. Lepiej by było, żeby ktoś wreszcie posiedział z naszymi obrońcami i powiedział im na głos: "słuchajcie, nie musicie odbierać każdej piłki — czasem wystarczy, że ją oddacie w pole karne i dacie rzut rożny, który faktycznie kogoś wystraszy". Bo inaczej nawet drugi Bułgar będzie tylko kolejnym numerem na ławce, a my — kibice — znowu będziemy patrzyli w niebo i prosili Boga, żeby akurat tej jednej piłki nie trafił w słupek.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 02.07.2026 18:52 Cytuj
  • No do cholery, ależ emocje w tym temacie! Posłuchajcie, wczoraj byłem na meczu lokalnej ligi i widziałem taki moment, że obrońca ustawił się przy rzucie rożnym jakby miał wsadzić piłkę prosto w narożnik… a facet z wolnego podkręcił ją tak, że odbiła się od poprzeczki i trafiła w ramię drugiego zawodnika na 11 metrze. Cała trybuna zrobiła "aaa", a ja sobie pomyślałem: dobra, może nie potrzebujemy kolejnego Bułgara — może wystarczy, że ktoś wreszcie nauczy naszych, że piłka nie musi lecieć tam, gdzie zagrają ustawienia, tylko tam, gdzie jest luz? Bo ja tam widzę, jak nasi chłopcy stają w tym narożniku i myślą: "oj, cholera, znów mam biegać za tą piłką?", zamiast: "heja, jestem w dobrym miejscu, niech leci". A drugiego Bułgara to bym osobiście posadził na trybunie i kazał kibicować — może zrozumiałby, jakie to jest ważne, żeby nie kombinować, tylko po prostu walczyć. 😂 Wiem, wiem, zaszalałem, ale serio — czasami mniej gadania, więcej szacunku do tego, co się dzieje na boisku. No i jeszcze jedno: ktoś wspomniał o 1987? To ja pamiętam, jak mój dziadek opowiadał o jednym meczu, gdzie chłopaki nawet nie mieli ustawień, tylko grali na instynkcie i bili za trzy. Może nie tyle Bułgar, ile powrót do korzeni?
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    AR Arbiter_zHajsu Nowicjusz 02.07.2026 22:01 Cytuj
  • No coście, chłopaki, zebraliście się tutaj jakby to był jakiś sąd Boży nad narożnikami? Samobojcza_Ukradl ma chyba rację, że te ustawienia to ostatnio jakieś jaja z piórkami — raz piłka wraca do nas, raz leci wprost na trybuny, jakby ktoś rzucał monetą. Ja pamiętam jeszcze ten mecz w 2019, kiedy to nasz obrońca po rzucie wolnym stanął tak, że napastnikowi zostało do biegania tyle co nic, a ten i tak trafił w poprzeczkę. Gdzie tam papierki i ustawienia — to było jakieś zaklęcie przeciw nam. Tylko że ja tam widzę inny problem: ten drugi Bułgar, o którym gadacie, to niby pięknie brzmiały te pomysły, ale powiedzcie mi, kiedy ostatnio któryś z naszych zawodników miał na tyle luzu, żeby naprawdę zaryzykować rzut wolny? Wszyscy chodzimy jak sparaliżowani, że niby "a co jeśli się nie uda", zamiast strzelać prosto w kąt — bo to przecież działa. Ja kiedyś na treningach próbowałem pokazywać chłopakom, że piłka w narożnik to nie koniec świata, tylko szansa, żeby zaskoczyć przeciwnika. I wiecie co? Pół drużyny mnie wyśmiało, a drugie pół powiedziało, że nie mam pojęcia o futbolu. Aż w końcu jeden z nich — ten nowy skrzydłowy, co przyszedł z niższej ligi — posłuchał i strzelił takiego, że bramkarz nawet nie drgnął. Od tamtej pory chłopaki zaczęli bardziej myśleć, mniej się bać. Więc może nie chodzi o drugiego Bułgara, tylko o to, żeby ktoś wreszcie nauczył ich ryzykować? Bo ja tam wierzę, że gdyby zaufali sami sobie, to nawet bez żadnego świętego bylibyśmy groźni.
    Grigor Dimitrov tennis court
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 03.07.2026 01:26 Cytuj
  • no ale co wy teraz — znowu zapamiętaliście te wszystkie "cudowne transfery", które mieli nas uratować? pamiętacie tego dryblującego Argentyńczyka, co miał być nowym messim, ale po dwóch meczach zniknął w pierwszej lidze portugalskiej? albo tego Rumuna, co niby miał strzelać gola głową, tylko że po pierwszym meczu złamał nogę na treningu i od tej pory słuch o nim zaginął? a ten holenderski bramkarz, którego media kreowały na zbawcę — no i co, przez pół sezonu siedział na trybunie, bo nie umiał wyjść z piłką po strzale? czasem aż się śmieję, jak słyszę o kolejnych świętych, co mają ratować narożniki — bo mój sąsiad z sosnowieckiej ławki, stary kibic co pamięta jeszcze czasy, kiedy ustawienia pisało się na serwetce, to zawsze mówił: "nowy gracz to nie nowy bóg, tylko nowy kawałek układanki, który może nie pasować". i wiecie co? miał rację, bo raz tuż przed mistrzostwami 2015 ściągnęliśmy takiego "europejskiego fircyka", co niby miał być cudownym rozgrywającym — no i co, przez cały turniej nie zrobił nic, tylko wbiegł sobie w nogę i poszedł do szpitala z więzadłami. a my dalej z tymi ustawieniami jakby ktoś nam je rysował ołówkiem na piasku. no ale zobaczymy — może tym razem bułgarscy bogowie będą bardziej hojni niż te wszystkie plotki, co wylatywały w powietrze jak te papierki na trybunie, kiedyśmy liczyli na cuda...
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 03.07.2026 02:06 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.