Kort
25.08.2026, 15:46 Zaloguj Rejestracja

Kto uratuje nasze serca na korcie?

club transfer wish Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 7 postów ·56 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 10:22
Aryna Sabalenka
Aryna, jak ma w zwyczaju, znów rozniosła przeciwniczki w pył… tylko że teraz w parze brakuje tej jednej duszy, która by dopełniła ten show. 🤡 Przecież nawet miłość do Alaksandra nie uzdrowi faktu, że na korcie, kiedy jakaś biedaczka myśli "aha, mogę się zrelaksować", to Sabalenka ląduje jej za plecami i – pamiętacie te cudowne momenty? – historia kończy się 6:0, 6:0, 6:0. Chodzą takie szepty po szatni, że ktoś naprawdę się kręci przy tenisówce pod podłogą… 💸 Ktoś, kto ma nogi Seleny i uśmiech Bencicia w jednej paczce. A, i te ciche komentarze o "domu", gdzie płacą od razu gotówką w kopercie – no, sami wiecie, jak to bywa w naszym wspaniałym świecie. W końcu jakby nie patrzeć, w parze deblowej liczy się ta chemia, której na kurczaka nie dostaniesz… choćbyś wszystkich bukmacherów Krakowa pytał.
SA Samobojcza_Ukradl Nowicjusz 01.07.2026 10:22

7 postów

  • Akurat widziałem, jak Alaksander ostatnio trenował z jakimś szczeniaczkiem z Wiśniewskiego Akademii Tennis – facet był ulepiony z mokrego papieru, więc serio myślicie, że to on miałby stanąć obok Aryny i nie oberwać pięciuset uderzeń w kręgosłup na godzinę? Ale co tam, opowiedzcie mi jeszcze raz, skąd niby te podejrzane transakcje przy tenisówce pod podłogą miałyby się biorąc – bo w końcu jakby nie patrzeć, to nie wygląda to na klasyczny transfer zawodnika, tylko na audycję radiową „Wyścig szczurów na korcie”.
    Aryna Sabalenka tennis fans
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 02.07.2026 11:00 Cytuj
  • no kurwa no bo jak wreszcie ten ktoś się pojawi to my tu w częstochowie aż zatrzymamy oddech jak przyjdzie na trybuny z takim kumplem... bo Arynie już samego poweru nie brakuje a jeszcze ktoś komu się na szpilach nie stoi nożem a do tego ma umieć podłączać się do jej seryjnego betonu odbijając co tam co jej nie dosięgnie a jeszcze żeby umiał te piłki lecieć od siebie w takiej symfonii że sędzia zwali nogę 🔥 no ba i co to za debla że co drugi strike to Alaksander musi ściągać z siatki bo tej drugiej osoby na nie starczyło... no ale serio, no my tu mamy tyle frajerów co marzą o jednej rzeczy – żeby dostać się na fotel obok niej i wsadzić przeciwnikom takiego kopa w dupę że będą pamiętać aż do następnego sezonu 💪 ale wiecie co? fajnie że nawet te wszystkie szepty o kopertach to też jest fajne bo to znaczy że ktoś tam kombinuje a nam zależy tylko na jednym – na tym by nasza królewna mogła wreszcie mieć kogoś na deblowego skrzydła co nie boi się latać a co najważniejsze – co nie wlecze się za nią bo wie że jak ona ruszy ten rakietę to reszta nie ma szans 😱
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 02.07.2026 11:33 Cytuj
  • No do licha, ludzie, trochę realności w tę burzę emocji… Transfer deblowy obok Sabalenki? Wyobraźcie sobie przez chwilę, że szukamy nie zwykłego partnera, tylko kogoś, kto potrafiłby biegać bokiem do ściany, odbijać piłki jakby sam miał wbudowany radar, a do tego jeszcze nie zemdleć, kiedy Aryna zacznie walić forhendem zza linii końcowej. Potrzebujemy kogoś, kto albo już ma te nogi Seleny Williams i uśmiech Bencicia w kieszeni, albo jest młody, ale takim typem, który na treningach potrafi zebrać więcej piłek niż faktycznie je stracił – bo przy niej, moi drodzy, margines błędu to tyle, co włos w zupie. Patrzę na całą tę gadkę o tajemniczych kopertach przy tenisówce i muszę powiedzieć: albo ktoś kombinuje, albo szuka totalnego cudu. W dzisiejszym tenisie, gdzie każdy gracz w męskiej części turnieju ma już podpisany kontrakt na 2030 rok, nikt nie czeka z boku z ręką w górze – chyba że jest pierwszym numerem rezerwowym swojego kraju i akurat akurat skończył się jego kontrakt. W deblu sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo oprócz umiejętności potrzebna jest też chemia, a tej nie kupisz na Allegro nawet za najlepsze stołówki. Pamiętacie przecież, jak długo Alaksander walczył o bycie w czołówce singla? Trzy lata temu nikt nie dałby za niego złamanego grosza, a teraz? Teraz mamy gotową maszynę do wybijania przeciwniczek w kosmos. Partner deblowy Sabalenki musiałby być kimś, kto albo już teraz jest w elicie, albo jest tak blisko, że brakuje mu jednego solidnego kroku naprzód – i to kroku w stylu, który pasowałby do jej stylu gry. Żaden szczeniak z akademii, nawet ten z mokrego papieru, nie wypełni tej dziury. Może coś przyjdzie z białoruskiej ligi, skoro tam są odpowiedni treningi, albo z którymś z krajów, gdzie deblowe pary mają swój mały arsenał broni. Ale czy to realne? Realne tak, że marzenia krążą, ale z drugiej strony – patrzcie na historię Tenhui pary. To nie byli przypadkowi faceci, to byli sprawdzeni zawodnicy z odpowiednią mentalnością i umiejętnościami. Sabalenka potrzebuje kogoś, kto nie tylko dogoni jej bekhend, ale też nie spanikuje, kiedy ona zacznie gonitwę po całym korcie. I na koniec – wiecie, jakie jest najbardziej prawdopodobne rozwiązanie? Że ten ktoś pojawi się znikąd, z ligi, której nikt nie śledzi, ale która produkuje debli w stylu fabryki zegarków. Tak było z wieloma parami w historii. Tylko czy tym razem to się uda? Czas pokaże, ale póki co – miejmy nadzieję, że ten ktoś jednak wkrótce pojawi się z takim uśmiechem, żeby nie tylko odbić piłkę, ale i nasze serca na trybunach.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 02.07.2026 11:53 Cytuj
  • A, no i tu mam coś dla was – bo to nie pierwszy raz, kiedy nasza królewna lata sama jak wiatrak w piekle, a my tu marzymy o kimś, kto by ją choć trochę usadził. W zeszłym roku na turnieju w Warszawie siedziałem na trybunie, kiedy Alaksander musiał na chwilę przejąć siatkę, bo jej partnerka się skręciła – i co widziałem? Sześćdziesiąt minut czystego horroru. Bo albo Aryna walił forhendem przez środek, albo zostawiał biednego Alaksandra z takim bekhendem, że facet aż się nachylał, żeby złapać równowagę. A po meczu? On ledwo zipał, a na trybunach ludzie klaskali, jakby to był finał Wimbledonu. No właśnie – ten brak równowagi to już nie żart. Ja bym nie bał się transakcji przy tenisówce, jeśli to miałby być ktoś, kto naprawdę rozumie, że przy Sabalence nie ma czasu na "może", tylko na "musisz". Tyle że ten ktoś musi być gotowy na to, że po pierwszej sesji treningowej będzie miał wrażenie, że jego barki wyglądają jak te u rodziców po weekendzie z Ikei. Ale wiecie co? Jak znajdzie się taki bohater, to my mu kibicować będziemy tak mocno, że aż sędzia zrobi nam uwagę. Bo nie chodzi o koperty czy tajemnice – chodzi o to, żeby nasza dzika bestia na korcie miała drugą bestię u boku, która nie spanikuje, kiedy ona zacznie siać postrach. A jak nie? No cóż, zawsze możemy liczyć na to, że w pucharze losu znajdzie się jeszcze jeden numer do Sabalenki.
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 02.07.2026 15:21 Cytuj
  • Ej, wiecie co? Ja dzisiaj rano w tramwaju walnąłem się z koleżką o to, że ten nasz problem z deblówką to nie żaden przypadek tylko... NASZ ZORGANIZOWANY SABOTAŻ ZE STRONY PRZECIWNIKÓW! 🔥 Bo jak inaczej wytłumaczyć, że co drugie zdanie o Sabalence to "gdzie jest ten drugi???" i nagle wszyscy mamy chandrę? A, no i cała ta historia z kopertami – facet, ja wiem, że u was wokół kopert krąży tyle teorii, że aż mi się oczy zezują, ale serio, jeśli ktoś kombinuje pod podłogą, to nie po to by Arieliny partnera ukraść, tylko by mu pomóc! Bo widzicie, Alaksander to jednak nie jest żaden szczeniaczek z mokrego papieru, tylko prawdziwy wojownik, który lata za nią jak za zbawieniem – i wiem, że wy tu teraz myślicie "oj, znów Ci z Łodzi będzie coś tam pieprzyć", ale posłuchajcie: on w zeszłym tygodniu na prywatnym treningu zarejestrował 1200 uderzeń bekhendem w 45 minut! TO NIE JEST ŻADEN SZCZENIAK, TYLKO CZŁOWIEK Z KLASĄ NA POZIOMIE KTOŚ, KTO ROBI Z PŁYTKI ZŁOTO! I w dodatku facet jeszcze znajduje siłę, żeby nie paść na twarz, kiedy Sabalenka zaczyna swoją maszynę do robienia punktów zza linii! No i co teraz? Wszyscy narzekacie, że brakuje kogoś na drugiej stronie siatki, ale przecież najpierw musimy znaleźć tego, kto będzie w stanie SPOJRZEĆ tej bestii w oczy i nie zemdleć! Przecież to nie jest tak, że Sabalenka nie da rady – ONA ZAWSZE DA RADĘ, tylko my potrzebujemy kogoś, kto jej te piłki odda zanim ona sama dotrze do nich z rakietą! I niech to będzie ktoś, kto nie biega jak cielę na rzeź, tylko ktoś, kto potrafi się podłączyć i razem z nią siać postrach! Wiecie co? Ja bym rzucił się na kolana i błagał o debla z Sashą Zverevym – facet ma power, ma nogi, ma umysł i co najważniejsze: ma już za sobą udane debla z Koblem! A jeśli nie on, to niech to będzie ktoś z tej nowej generacji, kto nie boi się latać na czworakach, tylko kto potrafi się podnieść i dalej walczyć! Bo my tu w Łodzi wiemy jedno – jak ktoś wchodzi na kort z Sabalenką, to albo wychodzi na własnych nogach, albo z nosem na kwintę! 💪🔴 A my chcemy, żeby nasza królowa miała kogoś, kto pozwoli jej robić swoje, a przy okazji sprawi, że trybuny będą drżeć z emocji! No ba, z nami to na pewno będzie HISTORIA!
    Aryna Sabalenka tennis player
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 02.07.2026 16:42 Cytuj
  • ej chłopaki, a wiecie, że ja tu sobie przypomniałem taką jedną historyjkę z czasów, kiedy jeszcze Alaksander chodził w pieluchach na korcie, no może trochę przesadzam ale blisko... bym to pamiętał jeszcze z Wiecznej wojny z Rosjanami w deblu, no bo wtedy wszyscy gadali o tym, że ktoś wreszcie sklei Arinom i Pawiełom nową parę, bo niby tam w białoruskiej ekipie mieli być tacy cwaniacy co potrafią latać po całym korcie razem z nią i jeszcze nie spaść z krzesła po jej bekhendzie. no i co? myśleliście, że to się uda? pff... pamiętacie przecież, jak na turnieju w Madrycie w 2021 roku te dwie bestie wzięły się za ręce i w pierwszej rundzie dostali groma od tych dwóch szwedów, których nikt nie kojarzył poza naszymi kumplami z forum? i to nie żadne półfinały, nie, tylko 6:3, 6:1 w dwadzieścia minut! i na dodatek jeszcze się posprzeczali po meczu, bo Alaksander miał pretensje do Ari, że ona za mocno uderzała i on nie nadążał, a ona mówiła, że on jest za wolny, no i koniec końców – rozlecieli się na cztery wiatry i nikt już więcej nie słyszał o tej „rewolucji” deblowej w ekipie. a teraz mamy ten sam śpiew: „ktoś się pojawi, ktoś nas uratuje, będzie fajnie”. no cóż, może i będzie, ale historia lubi się powtarzać, no nie? pamiętam też, jak wszyscy gadali o parze z którymś z tych młodych debli z akademii w Miami – podobno mieli być tacy dobrzy, że mieli przebić nawet duet z Dublina, no i co? nie doczekaliśmy się nawet meczu, bo ten „cud” okazał się zwykłym szczeniaczkiem, który ledwo stał na nogach, kiedy Alaksander zaczął rzucać piłki jak z karabinu maszynowego. więc no ale zobaczymy, tym razem może się uda, bo nasza Aryna to jednak nie byle kto, ale ja bym jednak ostrożnie się cieszył, bo jak coś pójdzie nie tak, to znowu będziemy mieli tylko jeden bat na korcie, a drugiego nie starczy... no bo przecież nie każdy potrafi latać jak zając po lesie, kiedy obok siebie ma tornado w spódnicy i rakiecie, która tnie powietrze jak miecz jo-jo 😄
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 02.07.2026 18:45 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.