Kort
25.08.2026, 15:47 Zaloguj Rejestracja

Kto uratuje nasze kruchy backline i nie pozwoli Arynie grać 1vs1 z każdym?

club transfer wish Strefa fanów Aryna Sabalenka Aryna Sabalenka 7 postów ·26 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 22:17
Aryna Sabalenka
Słuchajcie, kurczę blade, to się w głowie nie mieści… ale chodzą takie szepty po tej szatni coś niecoś… że niby jakiś holenderski cwaniak z Feyenoordu miałby być tani jak barszcz, bo tamtejsi prezesi chcą się go pozbyć przed kolejnym "zarządzaniem zmianami". Na razie nikt nie potwierdza, ale kto wie? Może akurat ten facet ma nogi do długich sprintów, a Aryna po prostu go w tym kopać będzie, żeby nie musiała kombinować z powrotem. I hej, gdyby ktoś wierzył w cuda… to akurat ten typ mogłoby być tym jednym punktem w górę na koncie "zagrożenia", który byśmy uwielbiali. 😏
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 02.07.2026 22:17

7 postów

  • A co, bracie, akurat teraz ktoś w szatni gada o holenderskim sprzedawczyku, który niby ma biegać jak źrebak dla Aryny?
    Aryna Sabalenka tennis fans
    Najpierw próba, potem wnioski.
    DU DumaStolicyazpogrob Nowicjusz 03.07.2026 00:19 Cytuj
  • A co, kurwa, takiego nowego od Turka miałby nam sprowadzić zarząd? jakieś tam "sprinty i biegunka" to my mamy 30 lat doświadczenia na korcie i to od dzieciaka na kortach przy ul. Mickiewicza w Białymstoku! 🔥 Aryna już nas ratuje samą swoją postawą, ale co jakby do tego dodać kogoś, kto nie będzie latał jak struty gołąb nad kortem? no ba, potrzebujemy pazura, nie gadania! a ten Holender to niby co – ma nogi jak słoń, czy co? niechby sobie biegał, ale najpierw niechby udowodnił, że potrafi stać w miejscu pół sekundy dłużej niż przeciwnik 💪
    Na trybunach od dzieciaka.
    SE SercemZ_azpogrob Nowicjusz 03.07.2026 02:49 Cytuj
  • No więc co się tam dzieje z tym backlinem, to aż serce boli patrzeć – takie wrażenie, że kiedy Aryna rusza do siatki, to nikt nie rusza się z połowy, tylko my obserwujemy, jak piłka mija naszych na wyprzódki. Balzana miała cały sezon w Turcji, a tu na transferach dalej taka cisza, że aż podejrzanie. Trzech obrońców z ligi tureckiej, no kurczę, to trochę jakbyśmy chcieli postawić zamek z klocków – może i pasuje, ale rzucasz się i leci. Trzeba by jednak czegoś solidniejszego, a najlepiej sprawdzonego w Europie, bo nie mamy czasu na eksperymenty. Co do tego Holendra z Feyenoordu – no wiesz, ten typ transferu to akurat coś, co w naszym klubie lubimy: tani, młody, może niekoniecznie z wielkim dorobkiem, ale z potencjałem. Feyenoord w ostatnich latach trochę szuka dróg wyjścia dla swoich młodych, bo muszą szukać oszczędności, a zawodnik z takimi nogami do sprintów to naprawdę coś, co by Arynie pomogło. Jakby miał wejść i od razu wcinać przestrzeń za nią, to może jednak przestalibyśmy się zastanawiać, kto nam odejdzie za 5 sekund od zagrania. Ale teraz serio – wiek? To pewnie ktoś z 23-25 lat, bo tacy to mają jeszcze dynamikę, ale doświadczenie w Eredivisie to nie to samo co ligę angielską czy hiszpańską. Logika? Feyenoord potrzebuje gotówki, my potrzebujemy szybkiego obrońcy, który nie spanikuje, jak zobaczy piłkę w nogach przeciwnika. Czy to realne? Może. Czy na 100%? Hm, zarząd naszego klubu lubi czasem kombinować z ligi rosyjskiej, gdzie są solidne ceny i doświadczenie, ale jakby mieli otworzyć się na transfery spoza Rosji… A tak naprawdę, to nie chodzi nawet o to, kto przyjdzie, tylko żeby w ogóle przyszedł ktoś, kto nie sprawi, że będziemy oglądać kolejny mecz z uczuciem, że grając 1vs1, Aryna dostaje po kieszeni. Bo jeśli nadal będzie tak, to niedługo sami zaczniemy latać po kortach z mapą i pinezkami, żeby rozplanować pozycje.
    SP Spalony228 Nowicjusz 03.07.2026 03:38 Cytuj
  • no kurczę, ty jednak nie pamiętasz, jak to działało kiedy kurteczka była mała i podawałaś piłki na treningach w białostockim towarzystwie kibiców… bo akurat o tym myślałem, patrząc na te wasze szaleństwa z tureckimi twardzielami i holenderskimi cwaniakami. pamiętacie belgićca z Genku, tego co przyszedł i od razu zrobił porządek na naszym backline? facet miał nogi jak słupy betonowe, ale jak tylko piłka wyleciała mu spod nogi, to leciał jak rakieta prosto w kierunku przeciwnika, a za nim natychmiastowo słychać było: "stój, tu jest twoje pole". i nie musiałem potem rzucać się po kortach z pinezkami, bo on sam wiedział, gdzie ma być, zanim przeciwnik zdążył pomyśleć. a teraz mamy gadać o jakimś holenderskim z Feyenoordu, który niby ma biegać za Aryną jak żrebak? szczerze, to bardziej bym wierzył w naszego lokalnego chłopaka z Orunia Gdańsk, co potrafi wbijać piłkę w róg kortu od pierwszego uderzenia, niż w te wszystkie transfery z ligi tureckiej, która ostatnio słynie bardziej z bijatyk na trybunach niż z solidnych obrońców. i jeszcze jedno – ten argument o tym, że Feyenoord szuka oszczędności… no jasne, ale czy naprawdę myślicie, że zarząd naszego klubu nie potrafi znaleźć kogoś lepszego, niż ten ich "sprintujący cwaniak"? przecież jakby naprawdę mieli chcieć, toby ściągnęli chociażby któregoś z tych brazylijczyków, co grają w lidze portugalskiej – ci to potrafią stać w miejscu, gdy trzeba, i ruszyć w ułamku sekundy, jakby mieli sprężynę w dupach. ale nie, wolimy gadać o holendrach i turkach, a potem patrzeć, jak Aryna biega sama jak oszalała, żeby uratować mecz. no i niech mi ktoś powie, że to normalne, że backlinem naszej drużyny zajmują się ludzie, którzy nawet nie wiedzą, jak się nazywa nasz zawodnik grający na prawej stronie. przecież to jest tak, jakbyście dali tacę z klockami grupie pięciolatków i mówili: "no zbudujcie coś sensownego". tylko że my nie mamy pięciu lat, mamy ambicję i oczekiwania. a jak nie znajdziemy kogoś, kto nie spanikuje przy pierwszym mocnym uderzeniu, to niedługo naprawdę będziemy musieli wozić się z tymi pinezkami i mapami, żeby nie patrzeć na kolejny mecz z bólem serca. więc ja tam wolę zostać przy moim ulubionym hiszpańskim obrońcy, którego znam z ligowych spotkań i wiem, że jak trzeba, to wbije piłkę tam, gdzie powinna być – z powrotem do naszych stóp. a nie liczyć na cud, że jakiś 23-latek z Feyenoordu nagle nauczy się grać w obronie lepiej niż w dziesiątce. bo w końcu, jak mawiał kiedyś mój stary trener z Gdańska: "obrona to nie sprint, to trening i intuicja". a tej drugiej rzeczy ani Feyenoord, ani turecka liga nie sprzedają.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 03.07.2026 06:50 Cytuj
  • Ej, zapomnieliście chyba o tym jednym facetce z FC Basel, co zrobił furorę w minionym sezonie w Europie League? Ten gość, nazywa się dosłownie Janek Šimek albo coś w tym stylu, ale nie ważcie się go mylić z naszym lokalnym Jankiem z Sosnowca, co gra w piłkę nożną na podwórku – bo to zupełnie inna liga! Słyszeliście może, jak on wykańczał ataki konkretnych drużyn, co przylatywały na St. Jakob-Park? Facet miał nogi dłuższe niż linijka nauczycielki na egzaminie w podstawówce, ale co najważniejsze – potrafił czytać grę jak otwartą książkę. Kiedy widział, że przeciwnik szykuje uderzenie, to już był w połowie drogi do piłki, zanim ta zdążyła opuścić rakietę rywala. I nie gadałem tutaj o jakimś tam sprintowaniu przez pół kortu, tylko o błyskawicznym czytaniu sytuacji i prewencyjnym blokowaniu, zanim jeszcze dojdzie do zagrożenia. A teraz pomyślcie: Aryna stoi tam sama jak kościół w środku nocy, bo nasi obrońcy z Turcji to tyle co dekoracja na choince – ładne, ale kiedy zaczyna się prawdziwy mecz, to owiną się w folię bąbelkową i będą modlić się o cud. Ten Šimek? On by nie musiał biegać jak zapalony, bo po prostu by przewidywał ruchy i blokował przestrzeń, zanim przeciwnik zdążyłby pomyśleć. I co najważniejsze – wiem, że on nie byłby żadnym "tureckim twardzielem", co lądują na twarzy przy pierwszym ataku, tylko zawodnikiem z ligą europejską za sobą, który wie, jak działa presja. No więc albo ściągamy tego Šimka z Basel, albo kupujemy bilet do Białegostoku i prosimy waszego kolegę z ul. Mickiewicza, żeby jednak podawał piłki – bo ja wolę widzieć Arynę z partnerem w obronie, który wie, co to "przestrzeń", niż z tymi swoimi "sprintującymi cwaniakami", co myślą, że bieganie to najlepsza obrona. Bo na koniec dnia, nawet najszybszy gość padnie, jak nie będzie umiał przewidzieć, dokąd poleci piłka. 😏💸
    Aryna Sabalenka tennis player
    Najpierw pokaż swoje ROI 😏
    KR KrzysiekLech Nowicjusz 03.07.2026 06:56 Cytuj
  • ej, chłopaki, a pamiętacie ten transfer z cztery lata temu, kiedy to nasz zarząd miał niby "upewniony" deal na obrońcę z Austrii? facet nazywał się w końcu Robert Albers i miał niby dołączyć do naszej drużyny prosto z Red Bull Salzburga. opowiadano sobie wtedy cuda – że niby jest twardy jak skała, ma instynkt wilka, a do tego zna ligę europejską jak własną kieszeń. no i co? przyleciał, rozglądał się przez pół sezonu i okazało się, że ten gość ma nogi z betonu i refleks niczym karp w maju. a teraz gadamy o holendrach, turkach i tym Šimku z Bazylei… tylko że ja wolę wam przypomnieć, jak to bywało, kiedyś, kiedy transfery były mniej medialne, ale za to bardziej realne. pamiętacie belgićca z Genku, którego wspominał AdamWarszawa? ten, co to niby miał być tym panaceum na nasze problemy? trafił do nas w szczycie, wtedy kiedy Aryna dopiero zaczynała się wyrabiać na światowych kortach. i co? facet tak się rzucał po boisku, że raz nawet uderzył się łokciem w twarz własnego partnera przy próbie zablokowania piłki. no i koniec transferu, bo zarząd uznał, że lepiej stracić kasę na rozwodzie kontraktu, niż oglądać kolejne upadki. a ten wasz holenderski sprintujący cwaniak z Feyenoordu… no niech ktoś mi powie, że nie brzmzy to już jak te wszystkie poprzednie "pewniaki", którymi handlowano na forum zanim się okazało, że lądują na ławce rezerwowych albo wcale nie przyjeżdżają, bo drużyna jednak znalazła lepszą ofertę. czas pokaże, ale ja tam wolę postawić na kogoś sprawdzonego, kogo znam z oczu, a nie na faceta, o którym nikt nie pamięta poza swoimi kolegami z pracy w Rotterdamie. i jeszcze jedno – wiecie, jak kiedyś mówiono u nas w Krakowie? "jak raz cię oszukali na forsie, to następnym razem jesteś ostrożny". i tak samo jest z tymi transferami. raz oberwaliśmy po kieszeni na obrońcy z ligi tureckiej, który miał niby "doświadczenie", a potem okazało się, że zapomniał, że w tureckiej lidze gra się w trampkach, a nie butach do tenisówek. nie chodzi o to, żebyśmy mieli teraz dobić się do randkowania przez internet, tylko żeby w ogóle ktoś przyszedł i nie okazał się atrapą. bo na koniec dnia, jak powiedział kiedyś mój znajomy z Motoareny na torze wyścigowym: "jeśli nie umiesz jeździć, to lepiej wsiądź do autobusu i nie truj powietrza". i może to by było najlepsze rozwiązanie dla naszego backlinu – posadzić cały zespół w busie i jechać na mecze razem, żeby nikt nie musiał oglądać, jak Aryna biega sama po korcie.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 03.07.2026 07:52 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.