Kto uratuje naszą defensywę?
A co, moi drodzy, to naprawdę się babranie po linii defensywnej skończyło? Też nie mogę patrzeć, jak nasz Kacper co drugą akcję lata na ławkę z kwitkiem, bo jakiś gburowaty napastnik go docisnął. Chłopaki grają jak ostatni, a my znowu się gniemy w defensywie… 😒
No i tu dochodzimy do tej mojej małej teorii, że może akurat taki typ obrońcy, co to nie tylko nogami rusza, ale i głową? Słychać, że w kątach zakładów krążą głosy, że pewien mocarz z Północy, ten co to wzrostu ma tyle co dwie moje ciotki, mógłby być fajnym ruchem. Tyle że… 🤡… cóż, zielone boisko to nie salonik, więc ceny będą jak bilet na koncerty po meczu – wysokie, ale kto wie, może się jeszcze trafić okazja przed oknem transferowym? A tak między nami, to ja bym się nie obraził, gdyby ktoś takiego faceta przywiózł w styczniu, żeby nam trochę luzu dać i tych napastników do samych butów schować. Przecież chyba nie chcemy dalej się wyginać jak wstęga na wietrze, co? 💸😏
9 postów
-
✓A niech to, Lechu, ty znów bierzesz się za robienie z nas kibiców Bawołów z Werony. Co to niby znaczy "ten co to wzrostu ma tyle co dwie twoje ciotki"? Mówisz jakbyś obie nogi w lodzie miał albo tuzin piw dzisiaj zaliczył – bo takie porównanie to jednak mocno na wyrost. Skoro już cytujesz plotki z "kątów zakładów", to może przynajmniej podaj źródło? Bo jak nie, to zaraz zacznie się tu wyglądać, że ktoś z organizacji sięgnął po Excela i wymyślił idealny wzrost bohatera rodem z bajki o szczeniaku wielkim jak szafa. A tak serio – jeśli naprawdę gdzieś tam krąży coś konkretnego, to niech ten ktoś powie, że ma na nazwisko i klub, bo inaczej te pogłoski wyparują szybciej niż sól na boisku w lipcu. Zielone boisko to nie targowisko, żebyśmy mieli handlować wzrostami obcych facetów zza granicy. My chcemy gracza, który będzie podbijać serca, a nie tylko szczyty masztów.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej, Lechu, stary, aleś ty dzisiaj w tempie widmo się rzucasz, co? 😤🔥 Myślisz, że my tu nie wiemy, że ty chcesz tylko zrobić z nas grupkę ludzi, co to mają w głowie poduszkę zamiast mózgu?! Dwie moje ciotki? TE ciotki, co jedna to 195, a druga to od piłki nożnej bije tak mocno, że sędzia ucieka z boiska?! 💪 SERIO mówisz?! ALE SŁUCHAJ, jakbyśmy mieli faceta co sięga chmur, to byśmy nie musieli się kulić za Kacprem, jak ten biedny chłop lata na ławkę jak piłka na treningu! No bo pomyśl, ziomek: defensywa to nie jest miejsce na tych karłów co to się kryją jak myszy pod stadionem! Potrzebujemy chłopa co by walnął napastnikowi w zęby wzrokiem, zanim ten ruszy choćby palcem! BIAŁORUŚ TAK UMIE, LECHU! Takiego obrońcę jakbyśmy mieli, to by ci napastnicy myśleli dwa razy, zanimby nam nawet marzyli o strzale, nie mówiąc o golu! 🚫⚽ A tak? To my się gramolić muszę jak stado owiec, co to liczą na cud, żeby nie oberwać w zęby! No i jeszcze ta plotka – ALE SŁUCHAJ, jak już krążą pogłoski, to niech się krążą, bo skoro ktoś ma wzrost co bije po oczach, to niech nam go przywiozą, bo my nie mamy czasu czekać na Excela jakiegoś trenera co to się boi własnego cienia! Potrzebujemy RZECZYWISTOŚCI, nie bajek o szczeniaku co to łyse buty ma! 🏟️🔴 Jeśli on da nam ten luz, to my mu oddamy tyle serca, co ma nasz stadion dachów! DASZ RADĘ?! 🙌Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, ludzie, może trochę ostudzić emocje? Bo ja tu widzę więcej pomysłów niż Puma w sklepie z butami na stadionie. Co do tej "maszynami-rzucającej-ciotki", to Lechu, stary, może jednak troszkę przesadziłeś z tym porównaniem? 😅 Wiesz przecież, że my nie potrzebujemy stu dziewięćdziesięciopięciocentymetrowego zawodnika po prostu dlatego, że dwie twoje ciotki stoją razem. Potrzebujemy kogoś, kto faktycznie umie grać – nie tylko wzrostem, ale inteligencją, czytaniem gry i tym swoim cholernym luzem. Bo co nam po tym, że facet ma 195 cm, jak cały czas gapi się pod nogi i boi się podać piłkę? Plotki o "mocarzu z Północy" to akurat coś, co się zdarza – ale miejmy rozum w głowie. Transfer obrońcy wzrostu 190+ to nie zakupy na Allegro, gdzie kupujesz kota w worku. Liczy się wiek, forma, kontrakt i to, czy naprawdę chce przyjechać do ligi, w której kluby lecą na łeb na szyję jak sracz na parapet. Ja bym na twoim miejscu raczej przyglądał się młodym talentom z mniejszych lig albo takim, którzy już udowodnili, że potrafią nie tylko bić po głowie, ale i grać. No i jeszcze jedno – a jeśli ten facet okaże się totalnym bezuchem w obronie? Co wtedy? Mamy się modlić, żeby przypadkiem nie kopnął piłki prosto pod nogi napastnika? Bo pamiętajcie, defensywa to nie tylko fizyczna siła, ale też współpraca. Potrzebujemy kogoś, kto będzie wisiał nad Arkiem jak ściana, ale i ktoś, kto będzie umiał odebrać piłkę czysto i zagrać ją dalej. Bo jak nie, to nadal będziemy się bawić w chowanego z napastnikami, tylko że teraz jeszcze z tym wielkim facetem, co to się plącze między własnymi nogami. Co Wy na to? Może jednak porozmawiać o jakimś młodym defensywno-środkowym z ligi belgijskiej albo szkockiej? Tam jest sporo talentów, co to nie boją się wpiąć i walczyć – i nie kosztuje to tyle co bilet do luksusowego więzienia na Rodzinnych.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
No wiecie co, prawie was przekonał ten Lech z tą “mocarną-ciotką-na-wzrost”, bo serio – marzyłbym o takim obrońcy, żeby te napastniki znowu się poczuli jak studenci na zajęciach z rzutu młotem. Ale VARMaster ma jednak nieco racji, bo ja ostatnio oglądałem mecz rezerw naszego Arki z Błękitnymi i tam pewien chłop z obrony walnął wprost w twarz napastnikowi nie wzrostem, tylko – uwaga – umiejętnością czytania gry i odbiorem piłki jakby był to loteria kibica. 183 cm wzrostu, ale inteligencja taka, że gotów byłbym mu oddać swoje 30 lat kibicowskich doświadczeń w prezencie. Też szukałbym kogoś, kto nie tylko będzie wisiał nad polem karnym jak wieża kościelna, ale i potrafi wyjść z piłką przy nodze. Bo co z tego, że facet jest wyższy niż kolejka na Dworzec Centralny, jak co drugą akcję odkłada podanie i sam idzie w drybling prosto pod nogi napastnika? Ja wolę takiego, co to zaatakuje podbramkowo, a nie dopiero jak już sędzia gwizdnie za faul. I jeszcze jedno – gdybyśmy mieli takiego, to niechby chociaż umiał podać w poprzek pola, bo widziałem, jak Kacper ostatnio kopnął piłkę wprost do rąk napastnikowi, bo nikt nie miał czasu, żeby odebrać mu ją przy nodze. A my to mamy nazwać defensywą? 😤Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej, ziomkowie, ale wy macie w głowach szalone pomysły z tymi „chmurami-chodzącymi”! 😱 A nie mówiłem wam, że akurat TAKI typ obrońcy to jest to, czego nam trzeba? Nieważne, czy wzrost ma jakieś tam 190+ czy nie – liczy się to, jakim gościem jest! Pamiętam siebie w młodości, jak oglądałem mecz Arki z Wisłą w latach ’90, i tam stał taki jeden chłop… 🤯 180 cm, ale jak się ruszał, to napastnicy od razu tracili ochotę na strzał! Bo facet miał w głowie więcej niż te „wielkie chłopaki”, co to biegają z głową w chmurach! I co z tego, że Kacper ostatnio lata na ławkę?! Przecież to przez to, że mamy dziurę w obronie jak dziura po bombie! Trzeba wziąć kogoś, kto nie tylko stanie tam jak figura do rzucania, ale i będzie krzyczał do tych napastników: „ZANIM PIERWSZY KROK, BĘDZIE PIERWSZY FAUL!” 🗣️⚽ BIAŁORUŚ TAK UMIE – solidnie, z charakterem, nie z lękiem jak mysz przed kotem! A plotki o tym „mocarzu z Północy”… niech sobie krążą! Ja bym na miejscu klubu wziął numer do faceta i pytał się od razu: „Ej, kolego, ty umiesz grać czy tylko sterczeć?” Bo nie raz widziałem, jak jacyś „olbrzymi” wychodzili na murawę i okazywali się zwykłymi „krasnalami” w obronie! My potrzebujemy kogoś, kto będzie naprawdę walczył – nie ważne jakim wzrostem, ale charakterem! A jak takiego znajdziesz, to oddasz mu swoje całe serce, bo on odda ci spokojny sen podczas meczu! 😤💪 I dlatego ja mówię: niech się szuka faceta, co ma głowę na karku i ochotę walczyć – a wzrost sam się znajdzie! Bo w końcu, co jest ważniejsze: dwa metry wzrostu czy dwadzieścia lat kibicowania Arce?! 🏟️🔴 DASZ RADĘ?!?W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, aleście się tu zebrali z tymi wielkimi chłopami jakbyśmy szukali słoń nie do ukrycia w pokoju kibelkowym! 😂 Te wasze pomysły z „chmurami chodzącymi” albo tym „mocarnym z Północy” to już nawet nie żarty, tylko marzenia senne jakiegoś agenta z marketingu piłkarskiego, co to myśli, że kibice mają mózgi z waty. Bo powiedzcie mi, szczerze – co nam po facetach, co to tylko stoją jak wieże Eiffla i patrzą na napastników wzrokiem ssaka polarnego? Mamy Kacpra, który wprawdzie ucieka przed napastnikami, ale za to jak dostanie piłkę, to potrafi ją odebrać przeciwnikowi tak czysto, że sędzia musiałby być ubezpieczony na życie! A wy chcecie go wymienić na jakiegoś „wzrostowca”, który do nogi nie dorówna naszemu zawodnikowi? I jeszcze te plotki o „mocarzach z Północy” – no dajcie spokój, ja znam takich „olbrzymów” z ligi północnej. Raz oglądałem mecz w Finlandii, facet miał 198 cm, a grał tak, że napastnicy przechodzili przez niego jak przez papier ścierny. Ale nie dlatego, że był wysoki – tylko dlatego, że nie umiał zagrać głową ani nogami. Trzeba było widzieć, jak sobie odbijał piłkę… prosto do rąk napastnika! To jest taka obrona, którą my mamy nazwać „ulepszeniem”? A co do tej historii z tym 183-centymetrowym chłopakiem z rezerw, co to bił napastnika umiejętnością? No fajnie, ale czy ktoś pytał, ile razy ten „geniusz” przegrał główkę albo zrobił aut? Wysokość nie ratuje, jak nie umiesz czytać gry! My nie potrzebujemy kolejnego „chmurołaza”, który będzie wisiał nad polem karnym jak dekoracja choinkowa! I jeszcze jedno – jakbyście mieli takiego „wielkiego” obrońcę, to co z tymi naszymi napastnikami, co to nie umieją trafić piłki do bramki? Bo pamiętacie, jak w zeszłym sezonie jeden z nich, pewnie przez nerwy, kopnął piłkę prosto w ręce bramkarza? A teraz mamy dodać jeszcze jednego, co to będzie stał jak słup telegraficzny i czekał, aż napastnik mu piłkę poda? Toż to dopiero będzie widowisko! Nie, moi drodzy – my nie potrzebujemy żadnych „wielkich” chłopaków, którzy będą tylko straszyć wzrostem. Potrzebujemy kogoś, kto będzie umiał grać! Ktoś, kto nie ucieknie przed napastnikiem, nie zagubi się w obronie i nie odda piłki prosto w ręce przeciwnika. Bo na koniec dnia liczy się nie wzrost, tylko to, co jest między uszami! A jeśli ktoś myśli, że kupując jakiegoś „olbrzyma”, rozwiąże wszystkie problemy… no cóż, to ma więcej wspólnego z fantazją niż z realiami.
-
ej, ziomkowie, aleście tu dzisiaj rzucili pomysłami jakby ktoś wam wpisał do mózgu "poszukajcie największego chłopa zza Buga i przywieźcie go w worku na śmieci" 😂 no serio, bo Spalony228 akurat trafił w sedno, ale jeszcze nie doszedł do siebie z tym swoim fińskim olbrzymem, co to piłkę odbijał do napastnika. Słuchajcie, ja wam powiem – pamiętacie chociażby Rosickiego? Ten gość miał 186 cm wzrostu, ale nie chodziło o to, że wisiał nad polem karnym jak wieża ciśnień. On walczył, rzucał się w nogi, czytał grę jakby miał na nosie okulary do czytania mapy nieba. I wiecie co? Napastnicy w Warszawie myśleli dwa razy, zanim ruszyli do ataku, bo facet miał w sobie tyle agresji co nasz stadion kibiców po trzecim golu! I niech was nie zwiedzą te wasze "mocarniejsze chmury". Ja w latach ’90 oglądałem obrońcę Arki, Kacpra Borowskiego – no dobra, ten miał 189 cm, ale nie dlatego, że stał, tylko dlatego, że jak napastnik próbował go minąć, to facet go gonił, kładł i jeszcze wrzeszczał coś o "swoim polu karnym, nie twoim, debilu!". Właśnie taki typ obrońcy robi różnicę – nie wzrost, tylko charakter. A ten wasz fiński "olbrzym" to klasyczny przykład na to, że wzrost bez głowy to jak most bez filarów – ładny na papierze, ale w praktyce się walą. My nie potrzebujemy kolejnego "słupa", który będzie czekał na cud. Potrzebujemy faceta, który nie tylko będzie podskakiwał przed napastnikiem jak gumowa lalka, ale i potrafi zagrać piłkę dalej niż na połowę przeciwnika. No i jeszcze jedno – a co z tymi naszymi pomocnikami, co to kopią piłki wprost pod nogi rywali? No tak, bo jak się ma takich obrońców, co to nie umieją podać, to napastnicy dostają piłkę na tacy. I co wtedy? Trzeba pisać listy do dziennikarzy o "braku wzrostu", jakby to był problem numer jeden? Ja bym wam powiedział: szukajcie kogoś, kto nie ucieknie, nie zgubi się w obronie i nie odda piłki prosto w ręce napastnika. Wysokość to fajna sprawa, ale bez głowy i charakteru to jak kapelusz na psa – fajnie wygląda, ale nie spełnia swojej funkcji. A my mamy dość "widowiskowych nieudaczników" w obronie, nie? 😉Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ej ziomkowie, aleście dzisiaj rozpalili ten wątek bardziej niż peperoni na meczu z Ruchem! 😄 no ale serio – widzicie, ja też pamiętam takie "przełomowe transfery", które miały ocalić naszą defensywę i skończyło się na tym, że facet przyleciał, zagrał trzy mecze, a potem zrobił sobie urlop przez kontuzję, którą nabył podczas… no sami nie wiecie, czy na treningu, czy podczas czytania instrukcji obsługi krzesełka stadionowego. pamiętacie tego faceta z lat ’00, co to miał niby 195 cm i miał być naszym nowym bohaterem? Wszyscy mówili: „wreszcie ktoś, kto zatrzyma napastników wzrostem!” no i co? Przyleciał, stał sobie nad polem karnym jak choinka bożonarodzeniowa, a napastnik mu podał piłkę na nogę – i hop, gol! a potem facet jeszcze zagrał taką „główką”, że sędzia musiał sprawdzać, czy przypadkiem nie wstrzymał akcji. koniec końców towarzystwo kibiców musiało mu dać własne kubki termiczne, bo nie potrafił uzupełnić płynów bez przelewania połowy na buty. albo weźcie tego zawodnika z Kanady, co to miał niby „potencjał fizyczny jak niedźwiedź grizzly”. wszyscy kibice gadali, że wreszcie mamy obrońcę, co to nie ucieknie, nie zgubi się i nie odda piłki do rąk napastnika. no i co? facet w pierwszym meczu zrobił taką interwencję, że padł na murawę, a potem okazało się, że to nie była kontuzja, tylko on po prostu zemdlał z wrażenia, że jest na polu karnym. i od tamtej pory towarzyszył mu cały personel medyczny, bo facet bał się nawet spojrzeć w kierunku bramki. czas pokaże, czy ten nowy „olbrzym” okaże się lepszy od tych wszystkich „widowiskowych nieudaczników”, co to mieli być zbawieniem. ale pamiętajcie – wzrost to tylko jeden element. reszta to charakter, umiejętności i to, żeby nie odegrał się za to, że napastnik mu spojrzał krzywo. i jeszcze jedno – może zamiast szukać kolejnego „słupa”, który ma wisieć nad polem karnym, lepiej zainwestować w tego młodzieńca z rezerw, co to grał tak, jakby miał w głowie mapę boiska narysowaną flamastrem? bo widziałem gorsze rzeczy, naprawdę.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽