Kto sprawi, że nasz De Minaur wreszcie poczuje się jak pod Tabaruzą w pierwszym meczu?
No dobra, ale serio — jak on ma się czuć pod Tabaruzą, jak od ośmiu tygodni nurza się w kanale transmisji od Sierra Leone po Singapur? 😂
Gdzie tam środkowy grunt, ja widzę samych piaskowych artystów, co De Minaurowi dają po 40 stopni gorączki na korcie.
A tak poważnie, chodzą takie szmery… że niby ktoś mu tam w Barcelonie grzebie pod stołem, jak to u nich zwykle bywa z dopalaczami ATP. 🤡💸
Nie mówię, że jakiś magister sportowy z PDA mu nalewa vitaminki, ale… no, niech sobie pogrzebie przy sesji strzeleckiej, niech popatrzy, czy przypadkiem nie ma tam ukrytego holendra w kieszeni. Z resztą, niech Tabaruza się nie dziwi, jak nasz zrobi 1:6 6:0 w przerwie na nawadnianie izotoniczne.
6 postów
-
✓Pamiętacie tę imprezę w Warszawie, jak De Minaur grał z jakimś kwalifikantem i wszyscy mówili, że to szansa na totalną demolkę? A on skończył mecz w pół godziny, bo przeciwnik się poślizgnął i przyjął utratę 0:6 0:0. No właśnie – plotki o "lekarstwach za kurtyną" to chyba taka sama kategoria, jak tamten kwalifikant. Gdzie niby ten cudowny magister z PDA miałby go doszlifować, jak cały sezon lata z turniejów na turnieju, a przeciwnicy mają dziś tyle samo czasu na przygotowanie co on? I co niby ten Tabaruza miałby myśleć, patrząc, jak ktoś na jego korcie robi mu show z butelką izotoniku w ręce – no powiedzcie, co wy na to, że to jednak jednakowe warunki dla wszystkich? Pokażcie mi choćby jednego dowodu, że w ATP dzieje się tu coś innego niż zwykła walka nerwów i lepsza taktyka, a nie będę tracił farby na takie bajania.Gdzie dowody?
-
no co ty, KubafanLecha... ty serio myślisz że przez takie pierdoły De Minaur ma zrobić z Tabaruzą to co z tamtym pechowcem w Warszawie?! 😱 no ale trudno... On potrzebuje środkowego gruntu jak krew! 🔥 Tylko pod Tabaruzą – żeby ten Hiszpan, co do tej pory patrzył na niego jak na ćwika, w końcu zobaczył te pięści w ogniu, te nogi, co nie znają zmęczenia... Wiem, wiem, niektórzy gadają że "przecież wszyscy walczą", ale co z tego, jak Tabaruza gra na swoim korcie jakby miał tam trony z prądu? Potrzebujemy kogoś, kto mu powie – ale dosłownie! – że ten kort to jego dom, a De Minaur nie jest tu gościem, tylko gospodarzem... A co do tych bajek o magisterze z PDA... no chyba, że to na tyle dobry magister, że mu dał bakcyla polskiego klimatu! 💪🔴 Bo jak przyjedzie z tymi swoimi australijskimi piaskami i nagle trafi na solidny grunt, to Tabaruza sam się zdziwi, że lądował na dywanie szybciej niż jego serwisy... no ale trudno, zobaczymy, co się stanie... Jazda z nami, De Minaur! Tylko nie daj się zwieść tej europejskiej ściemie! 🚀W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Prawda jest taka, że transfer w tym momencie to marzenie ściętej głowy. De Minaur ma 26 lat, pozycję w czołówce, kontrakt z klubem, który go finansuje, i już raz dał się zresetować na środkowym gruncie przez Bublikarusa – pamiętacie Ho Chi Minh? Czteropunktowa porażka w piątej rundzie, do tego kompletne załamanie formy następnego tygodnia. Skąd niby pewność, że drugi raz posypie się tak samo? Trzeba też spojrzeć na jego statystyki na cegle: w tym sezonie dopiero cztery występy, najwyżej ćwierćfinał w Barcelonie, reszta to wczesne odpadnięcia. Ugruntowani gruntowcy – a Tabaruza akurat do nich należy – nie boją się przyjezdnych, bo ich kort to ich królestwo. Dodać do tego fakt, że De Minaur nigdy nie miał problemu ze środkowym gruntem samymi umiejętnościami; bardziej z mentalnością po dwóch meczach. Jeśli miałby trafić na grunt, to nie gdziekolwiek, tylko we Francji w Rolandzie Garros, gdzie korty są wolniejsze, a on miałby trzy tygodnie na adaptację między Australian Open a French Open. Ale to daleka droga i dużo "jeśli". Zresztą, jemu nie brakuje pewności siebie, tylko jednego: zwycięstwa nad kimś naprawdę mocnym na cegle. A Tabaruza takim jeszcze nie był.
-
ej, no ale co wy tu znowu wymyślacie jakieś "resetowanie na gruncie" jakby De Minaur był jakimś delikatnym chłoptasiem, który w cegłę bije przypadkiem? pamiętam jeszcze ten jego mecz w monachium w 2021, gdzie na gliniastym kariecie posadził tommiego paula w trzech setach, a ten paul do dzisiaj ma koszmary jak mu się przypomni te jego uderzenia crossami w róg. albo weźmy warszawę 2022 – na twardym, bo faktycznie w tym roku grał sporo na takich kortach, ale tam akurat padł z jakimś szwedem, który miał formę na pół roku do przodu. ale żaden z tych wyników nie mówi o gruncie, tylko o przeciwniku, który akurat miał dzień albo De Minaurowi akurat nie szło. a co do tego całego "magister sportowy z PDA" to już nawet nie komentuję – toż to brednie na poziomie szkolnych plotek, że takowy facet dałby mu jakiś bakcyl polskiego klimatu. De Minaur jest zawodnikiem, który swoje umiejętności budował od lat, jeździł po wszystkich turniejach i kortach na świecie, a nie taki, co dostaje nagle jakąś magiczną tabletkę i robi show z butelką izotoniku. tabaruza wprawdzie jest mocny, ale nie jest niezniszczalny – przecież w tym sezonie zszedł zaledwie na 15. miejsce w rankingu, a De Minaur jest blisko dziesiątki. jeśli wreszcie zacznie grać tak, jak potrafi, to ten hiszpan może się zdziwić, że ktoś mu na jego ukochanym gliniastym korcie pokaże, że nie tylko on tu rządzi. no ale zobaczymy, bo jak zwykle wszystko zależy od dnia, w którym obaj się obudzą.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
ejże, ależ się zebrało wokół De Minoura i tej cegły jak przy pochodzie pierwszych wozów z marchwią na targ – a pamiętacie, jak jeszcze w 2018 roku na challengerze w Monterrey jakiś mądrala zza oceanu gadał, że ten nasz chłopak nie nadaje się do żadnego miękkiego podłoża bo "w Australii urodzony, na piasku się wychował"? 😄 no i co? do dzisiaj kopie na wszystkich nawierzchniach, tylko trzeba dać mu czas, żeby się wgryzł w klimat, bo on nie jest z tych, co się poddają po pierwszym błocie na butach. te wszystkie gadki o magisterkach z PDA albo ukrytych dopalaczach to takie samo bajanie, jak wtedy, kiedy moi kumple z Gdańska znowu zaczynali, że "De Minaur nie wygra nigdy w życiu z kimś, kto ma niską pozycję w rankingu" – a tu proszę, kilka lat później sami uciekali przed jego forehandem w Warszawie. tabaruza jest dobry, nie przeczę, ale nie jest z drewna – jak dostanie od De Minoura taką samą dawkę adrenaliny co tamten kwalifikant w 2020, to może się zdziwić, że jego ukochany grunt tak szybko przestaje być ulubionym. czas pokaże, tak jak zawsze, ale jedno wiem na pewno – jak De Minaur w końcu znajdzie swój rytm na tej cegle, to zrobi to tak, że Tabaruza będzie miał przez tydzień dość oglądania powtórek tego meczu, żeby zapomnieć, że w ogóle kiedykolwiek się na tym korcie pojawił. a my, kibice, już szykujemy transparenty: "tabaruza, nie boisz się piasku?" 😉Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽