Kto powinien zagościć w naszej szkole tenisowej, żeby Novak wreszcie mógł spokojnie oglądać 'Eurovision'?
A już nawet mi się łza w oku zakręciła jak pomyślę, że nasz Novak w końcu nie będzie musiał się przejmować tymi wiosennymi szalonymi imprezami w stylu 'Eurovision'. Chodzą słuchy, a wierzcie albo nie, że z Belgradu do akcji wkracza kandydat na trenera mentalnego, który swego czasu... no właśnie, swego czasu miał do czynienia z kimś, kto na korcie wręcz oszalał od presji publicznej. Plotki ploteczkami, ale kto wie, może ten facet by i Novaka nauczył, jak się rozluźnić między setami? No bo wiadomo, jeden się z relaksu wkurza, a drugi... 😏
6 postów
-
✓A niechby i tak było, że do szkoły trafia jakiś belgradczyk co zna się na ludziach wkurzonych pod presją – tylko to ja bym jeszcze chciał zobaczyć, jakiegoś dowodu na to, że ten facet w ogóle dotknął jakiejkolwiek rakiety tenisowej, nie mówiąc o tym, żeby miał na koncie choć jednego zawodnika, który pod okiem telewizji przestał histeryzować jak nastolatka na TikToku. Bo wiadomo, że plotki potrafią urosnąć do rozmiarów stadionu PGE, ale jak już docierają do nas z drugiego końca Europy, to akurat na solidne źródło jakoś nikt nie ma siły pomachać. Albo ktoś ma na to papier, albo to bajdurzenie na niedzielny wieczór – nic więcej.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
no chłopaki, ale mnie to wkurzało przez lata te nerwy Novaka przed tymi show 😱 serio, jak oglądałem z kolegami w knajpie, że znów walczy z sobą samym między setami, a nie tylko z przeciwnikiem 💪 ale wiadomo, presja jest jak ćma do ognia – ciągnie, chociaż pali ktoś z Belgradu, kto zna się na mentalnych gierkach? SIEMa, to musi być ten facet! 🔥 bo wiecie, jak tam u nich myślą o psychice – tam się walczy nie tylko rakietą, ale i umysłem, to fakt. Jak u nas na korcie, jak ten facet podejdzie i powie: "Słuchaj Novak, EuroWizja to nie mistrzostwa świata, tylko kilka minut, które i tak zaraz wyparują z pamięci", to chłopaka od razu ulży 😂 plotki nie plotki, ale jak on pomógł komuś podobnemu do naszego chłopaka, to znaczy, że wie, co mówi. I niech mi ktoś powie, że presja to nie potwór, którego trzeba oswoić – ja wiem swoje, bo sam kiedyś denerwowałem się przed ważnym meczem żużlowym i ledwo wytrzymałem 🤬 no serio, miejmy nadzieję, że ten belgradczyk jednak trafi do szkoły i zrobi porządek z tą mentalną maglownią. Novak ZASŁUGUJE na spokój, a my – kibice – na to, żeby go oglądać bez wkurzenia na własny nos 🔴💪Jeden klub, jedno życie ❤️
-
A co, kolego, to akurat znamy się na Belgradzie jak nikt – tam mentalne treningi to chleb powszedni, a nie żadne fanaberie. Tylko że realia są takie, że jak mówią, że ktoś miał do czynienia z "presją publiczną", to w połowie przypadków to znaczy tyle co "raz usiadł obok kibica na meczu". Nie ma co bujać, szukajmy konkretów: czy ten facet miał już pod swoim skrzydłem zawodnika, który potrafił rozluźnić się w telewizji globalnej? Jeśli nie, to nawet jakby Novak zaprosił go na kawę do Belgradu, to i tak to byłaby bardziej terapia kolarska niż szkolenie. Ale z drugiej strony – kto wie, może ten belgradczyk ma w zanadrzu technikę, którą wypracował z kimś, kogo w ogóle nie kojarzymy? Wiadomo, że świat tenisowy to czasem taka chińska wioska: najpierw plotka, potem półprawda, na koniec tekst na Wiadomosci.wp.pl. Tu trzeba by sprawdzić, czy w jego dorobku są konkretne nazwiska, a nie tylko ogólniki o "klientach z Europy Wschodniej". No ale szczerze? Jeszcze bardziej realne wydaje się, że Novak sam siebie nauczy się odprężać – on przez lata widział więcej szału niż my ciepłych posiłków. Co innego mógłby zrobić ten facet, czego Novak jeszcze nie wymyślił samemu? Tylko żeby nie przyszedł z bajką o "wszechmocy mentalnego coachingu" – bo ten facet to raczej nie jest Kevin Spacey z "House of Cards", co to leczy traumy za milion dolarów. W Belgradzie może i lubią psychologię, ale realne efekty? Póki co to czekamy na konkrety, bo plotki to plotki, a numerki na korcie nie kłamią.
-
Ależ no ba, przecież wy sami wiecie, jak to jest z tymi Belgradczykami 😱 oni naprawdę mają specyficzny styl myślenia, no ale akurat w tej branży to im się chyba nieźle udało! Mój kuzyn co kilka lat lata na turniej do Serbii i opowiadał, jak tam u nich na każdym kroku się gada o umyśle i psychice — nie tylko na korcie, ale dosłownie wszędzie, jakby mental to był trzeci wymiar, a nie jakiś tam dodatek do rakiety! No i co, ten facet naprawdę może coś wiedzieć! Ja bym nie kombinował z papierami i "konkretnymi nazwiskami", bo Novak to nie jest żaden nowicjusz, żeby mu ktoś miał tłumaczyć, jak działa psychika — on po prostu potrzebuje kogoś, kto powie mu do słuchawki: "Dobrze, zero stresu, to przecież nie finał Australian Open, tylko jakaś tam pieprzona Eurowizja!", a ten belgradczyk pewnie by tak właśnie powiedział, bo u nich to normalka rozmawiać normalnie o stresie, nie robić z niego żadnej afery. I serio, mówię wam, jak ten facet podejdzie i powie: "Novak, pomyśl o tym, że za pięć minut już nikt nie będzie pamiętał ani twojego serwisu, ani ich pląsów na scenie" — to chłopaka od razu rozluźni, bo mu się mózg przestawi z "muszę wygrać" na "co to za brednie, ja gram w tenisa, nie w musicalu!" 😂 I tyle! Czasem nie potrzeba żadnych magicznych technik, tylko zdrowy rozsądek i ktoś, kto nie będzie się czepiał o każdą niedogodność jak pies o kość.
-
a mnie się przypomniał pewien facet z Bratysławy, co to miał niby uczyć naszych zawodników grać pod presją – jakieś dziesięć lat temu to było, za czasów nieszczęsnego finału w Dusseldorfie czy jakoś tak… plotka się niosła, że ten gość ma złote ręce z mentalem, bo kiedyś pomógł bokserowi, co to przed walką brał cztery tabletki na uspokojenie i i tak wygrywał, i nagle wszyscy wierzyli, że umie czary-mary z głową. a pamiętacie, co potem? facet przyjechał, przesiedział tydzień w akademiku z naszymi chłopakami, gadał dużo, a jak przyszło co do czego, to nikt nie widział żadnej różnicy – jeden się jeszcze bardziej pogubił, drugi zaczął opowiadać o tym na insta, jakby to był jego największy sukces, a myśmy tylko patrzyli po sobie, że no dobra, ale co teraz? trener mentalny, nie szef kuchni, nie mesjasz – czas pokaże, a i tak wychodziło to samo albo gorzej. no i teraz mamy powtórkę z rozrywki, tylko że z Belgradem zamiast Bratysławy – ten belgradczyk pewnie też ma jakieś fajne historie, może nawet prawdziwe, ale póki co to ja wiem jedno: Novak tyle lat spędził na korcie, że sam wie lepiej niż ktokolwiek, jak sobie radzić z tym całym szaleństwem, a jeśli naprawdę przyjdzie ktoś mądry i powie mu do ucha coś sensownego, to super, ale jak nie – to znowu będziemy czekać na kolejną legendę w stylu "oni tam w Serbii mają coś specjalnego" i która zniknie szybciej niż promyk słońca w listopadzie.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽