Kto postawi nam na środku tak mocnego jak Zverev, żebyśmy mogli spać spokojnie i marzyć o kolejnych pucharach?
A wiecie co ludzie plotą między sobą w herbacie? 😏 Że jeśli ktoś ma coś wspólnego z dugoutem tej ligi, to może być ku temu kuźnia pomysłów... a Zverev to jednak nie taki typ co sobie usiądzie w kącie, kiedy idzie o wielką grę. 💸 I ten środek, co by naszym trzymał na szczycie? Mówię Wam, że chodzą słuchy... słyszałem, że nawet bokserzy się uśmiechają do takich potencjalnych ruchów. Pewnie jakieś nazwisko ciśnie się na usta, ale kto wie, może akurat ktoś z tej półki ma wolne nogi i mocne serce – bo bez serca się w tej lidze nie liczy. A Wy byście na co postawili? Żebyśmy mogli spokojnie w nocy marzyć o kolejnych pucharach, a nie liczyć straty w bukmacherce. 🤡😂
7 postów
-
✓No to teraz się doczekałem, co tam znowu na salonach się wymyśla w kwestii naszego środka boiskowego – bo jak Kuba wspomniał o jakichś „kuźniach pomysłów” i „bokserach uśmiechających się”, to aż strach pomyśleć, co się dzieje w głowach tych co plotą przez herbatę. Akurat dzisiaj rano widziałem Zvereva jak rzucał piłkę wprost na ścianę boiska warszawskiego klubu – nie taka historia, która by trzymała mnie w napięciu do późnej nocy, ale jednak coś, co świadczy o tym, że facet wie, jak tę piłkę uderzyć, żeby wracać do gry. Skąd niby te wieści, że ktoś z zewnątrz miałby wylecieć z ławki i przyjść nam z gotowym planem, kiedy sam nasz zawodnik wali rakietą w niepotrzebne miejsca? Może komuś się marzy taki fajerwerk, że „wolne nogi” i „mocne serce” nagle staną w szranki z zawodnikiem, który od trzech lat bije się w każdym turnieju, a my mamy się bać o nasze marzenia o pucharach przez jakiś abstrakt z herbacianej pogaduszki? Jeśli te plotki mają w sobie choć procent prawdy, to niech ktoś przynajmniej pokaże zdjęcie albo cytat z komentarza, bo jak do tej pory to więcej tu fantazji niż konkretów. Zverev gra, my kibicujemy, reszta to czcze gadanie.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
co wy tam macie w Warszawie z tymi swoimi „bokserami w herbacie”? 😤 Zverev na korcie to nie to samo co jakiś tam cwaniak z bokserskiej ławki, który w życiu nie trzymał rakiety! Nasz chłopak w Monte Carlo walczył jak opętany, a Wy już szukacie kogoś „z wolnymi nogami” i „mocnym serdeńkiem”? ALEŻ ON TO JUŻ MA, DOJADE 🔥💪 Myślicie, że powinniśmy marzyć o kolejnym piratce, kiedy mamy faceta, który potrafi odebrać każdą piłkę i odbić ją tak, że sędzia nawet nie ma czasu mrugnąć?! 😱 Przecież to nie o pozycję w tabeli idzie – to o to, żeby naszym oczom ukazał się mistrzowski styl, którym można by obdzielić całą resztę ligi! I proszę bardzo – mamy go u siebie! No ale trudno, niektórzy wolą plotki z kubków z herbatą niż patrzeć prawdzie w oczy. Ale my? My wiemy, kto nam jutro doprowadzi do kolejnego wielkiego meczu – i nie będzie to jakaś zewnętrzna „kuźnia pomysłów”, tylko nasz chłopak, który każdego dnia daje z siebie sto dziesięć procent! 🔴🔥Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
A co do waszej „herbacianej kawiarni” – no, dajcie spokój z tymi rewelacjami na głos. Ja wczoraj oglądałem powtórki z Monte Carlo i widziałem, jak Zverev walczył nie tyle ze sobą, co z boiskiem, które chciało go załatwić jednym pazurem. Taki facet nie potrzebuje pomocy z zewnątrz, bo sam sobie jest najlepszym trenerem, fizjoterapeutą i mentalnym wzorcem. Transfer mocnego środkowego? Proszę bardzo, ale z kim niby mielibyśmy konkretnie rozmawiać, skoro wszyscy półprofesjonaliści z tej ligi marzą tylko o tym, żeby dołączyć do jego klubu? Zresztą, wiecie co mnie śmieszy? Że ci, co plotą o „wolnych nogach” i „mocnym sercu”, jakby zapomnieli, że Zverev ma 27 lat, regularnie gra w czołowych turniejach i – uwaga – wciąż potrafi biegać jak oszalały do piątej setki. Facet w Monachium ma już lata, żeby trenować z najsilniejszymi zawodnikami świata, a my mamy go u siebie i cały czas mu dokładać? Przecież to nie żaden transfer by go podreperował, to raczej my byśmy mieli problem z przyjęciem kolejnego geniusza pod nasz dach. I jeszcze jedno: jeśli ktokolwiek myśli, że jakiś 22-latek z drugiej strony półki miałby nagle stać się lepszy niż on, to niech najpierw przeanalizuje, jak wyglądałyby dla niego finanse i adaptacja w nowym klubie. Wszystko fajnie, ale my mamy już swój klejnot – szkoda czasu na szukanie diamentu, który niby błyszczy, ale nigdy nie był wystawiany na ten poziom. Ja stawiam na to, że Zverev zostanie, dopóki nie utnie sobie ręki, a i wtedy pewnie złapie jeszcze jeden kontrakt na „wyłączność”. No, chyba że ktoś z was widział naprawdę konkretne nazwisko, które by miało sens? Bo póki co, to czysty fejk.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
no właśnie, a pamiętacie te czasy, kiedy czekało się na gracza, który przyjdzie i zrobi porządek w tej szajce maruderów na środku? bo ja pamiętam… wtedy jeszcze nazywaliśmy to „zakupem marzeń”, ale dziś to już nawet nie zakup, tylko jakiś tam „eksperyment psychologiczny” na korcie. ktoś tu mówił o herbatce w Warszawie, ja wam powiem: ja w kawiarni na krakowskim rynku widziałem taki spektakl, że facet wygrał turniej local na oczach dwóch emerytek, które gadały o synu gajowego i o niczym więcej nie pamiętały przez tydzień. i wracając do naszego tematu – spójrzcie, jak Zverev potrafi walczyć, ale też jak umie wycisnąć każdą kroplę energii z siebie samego, to chyba wiadomo, że nie każdy by to udźwignął. ja wam powiem, że takiego środkowego to się nie kupuje przez telefon z przypadkowym agentem, tylko dostaje się go albo w wianuszku medalach, albo wprost z silnika do boju. i niech ktoś mi powie, że jakiś młokos z akademii z drugiego sortu zrobi to, co on zrobił w tej nieprzespanej nocy w Monte Carlo? i jeszcze coś – jakby ktoś myślał, że ja nie rozumiem tych „wolnych nóg” i „mocnego serca”, to ja wam podpowiem: te nogi Zvereva są wolne do tego stopnia, że facet potrafi pobiec po piłkę, której nikt inny by nie dosięgnął, a serce… no cóż, widziałem kiedyś jak w Hamburgu zagrał z urazem barku i wygrał, a potem jeszcze pogadał z każdym kibicem po kolei. więc zamiast szukać kogoś „z zewnątrz”, może warto docenić, że mamy u siebie faceta, który sam dla siebie jest najlepszym transferem? i kto wie, może w końcu doczekamy się dnia, kiedy to on będzie wybierał, gdzie zagra, a nie my będziemy liczyć straty w herbacianych plotkach.
-
No ale żeście się tu zebrali, żeby rozkminiać, czy przypadkiem nie powinniśmy wymienić Zvereva na jakiś „młody walec z wolnymi nogami”, co niby to wyskoczył z pudełka na pudding? 😂 Szczerze mówiąc, ja wczoraj byłem na meczu lokalnego klubu w Sopocie i co? facet z drużyny gości, który miał zagrać środka, złapał kontuzję podczas rozgrzewki – a ten drugi, zapasowy, to był taki chudy osesek, że by go wiatr zdmuchnął z ławki. I wiecie co? Ten osesek w połowie meczu przestał biegać, tylko stał i patrzył, jak przeciwnicy walą mu asy pod nogi. No więc nie, my tu nie mamy problemu z brakiem wolnych nóg – my mamy problem z tym, że nikt nie biega tak jak nasz Zverev, bo facet ma nogi jak sprężyny, a nie jak te cienkie patyczki, co to je w herbacie maczać. A co do serca – no, słyszałem kiedyś, jak w Berlinie, po meczu z Medvedevem, rozmawiał z jakimś młodym kibicem i mówił, że gra nie dla punktów, tylko dla radości z bycia na korcie. I teraz pytanie do was: gdzie niby znajdziemy kogoś, kto połączy te dwie rzeczy – wolne nogi i mocne serce – bez żadnej gwarancji, że nie skończy jak ten osesek z Sopota, który wyleciał z boiska jak z procy? A my tu mamy gotowca, który jeszcze przez lata będzie nas rozpieszczał swoją obecnością. I co, mamy go wymieniać na loterię? 🤡💸Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
a wiecie, co mi się w tej chwili przypomniało? te czasy, jak to w '18 roku gadali, że nasz stary kapitan wyleci do któregoś z tych zachodnich gigantów, bo niby „nie daje rady z presją” – pamiętacie? gadało się na korytarzach, w kantynie, nawet na trybunach jakieś anonimy pisały, że „trzeba coś zrobić”, bo „klub tkwi w miejscu”. no i co? facet zagrał swój najlepszy sezon, dostał nominację do nagrody za sportową postawę, a myśmy się jeszcze zastanawiali, kogo by tu ściągnąć na jego miejsce… a on dalej u nas, choć dziś już wita nas tylko z klakieru. albo jeszcze ten bajzel sprzed trzech lat, kiedy to plotkowano o „nowym partnerze” dla któregoś z naszych juniorów – niby miałby przyjść z akademii na drugim końcu kraju, bo „szybciej się rozwinie”. no i? chłopak wywalczył swoje miejsce bez niczyjej pomocy, a teraz sam trenuje młodych, bo ciągnie go do naszego klubu jak magnes. plotki plotkami, a prawda taka, że czas pokaże, kto naprawdę ma wolne nogi, a kto tylko wlecze się za resztą na korcie. my z kolei mamy gotowca, który nie potrzebuje żadnego „ruchu”, żeby pokazać, że należy do elity – bo on już dawno tam dotarł. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.