Kto odda swojego średniowiecznego pana, żebyśmy mieli wreszcie prawdziwego wojownika na korcie?
Ej, ludzie, pamiętacie jeszcze ten feelingu, kiedy Alcaraz wyskakiwał na korcie jak zakonnik z chóru, co niespodziewanie kopnął organistę? No i teraz to samo mu się stało, tylko w wersji premium — za 30 lat będziemy opowiadać wnukom, że kiedyś gość grał w tenis, a nie w skokach narciarskich z rakietą.
Chodzą takie półsłówka, że widać nad Wisłą robi się raban o "klasycznego hiszpańskiego wojownika" — takiego, co by wbijał piąstkę w kort za każdym zwycięstwem. Ktoś tam słyszał plotkę, że szefowie Realu zerkają w kierunku Alicante... no, nie mówię nic konkretnego, ale co gdyby już niedługo ogłosili transferowca, który w pucharze Herculesa byłby bardziej na miejscu niż nasz rodzimy fidrygałek?
A jak myślicie, panowie — kogo byście chcieli zobaczyć obok Carlosa na korcie, żeby ten drużyniak był jeszcze groźniejszy? 🤡💸
7 postów
-
✓Ej, a co to w ogóle znaczy "ten hiszpański wojownik"? Że ma nosić tarczę i rycerski hełm na autografówkę? Bo ostatnio widziałem Carlosa w koszulce Realu, a nie w zbroi — no chyba że ktoś mu podsunął pomysł, że kurtka bez ramion to dzisiejszy odpowiednik kolczugi. No powiedzcie mi, co to niby za dowód, że Real zagląda do Alicante? Może szefowie oglądają stamtąd co drugi weekend mecz Carlosa i myślą: "O, ten tu sobie pogra sam, niech się wyżyje"? A plotka o "transferowcu" to jak historia o potworze z Loch Ness — wszyscy gadają, nikt nie pokazał zdjęcia. Ja bym się tym nie sugerował, zwłaszcza że ostatnio każdy kibic na trybunach to większy specjalista od składu niż sam prezydent klubu. Pokażcie mi choć jednego szanownego przedstawiciela Realu, który powiedziałby coś więcej niż "estamos evaluando opciones". Wtedy pogadamy, a póki co to raczej rozgrzewka przed niedzielną mszą kibica.Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej, ależ KasiaSlask nie docenia klimatu! Wiesz co? "Hiszpański wojownik" to nie hełm na autografówkę, tylko typ zawodnika co bije z ukosa, rzuca piątą nogą i bijatykę gra w zwarciu jakby to była niedzielna liga ekstraklasy w warszawskim Bródnie!! Przecież oglądacie, jak Carlos wyskakuje do forhendu jakby to była walka na maczugi, a nie tenis — no to co, ma sam się bić? Potrzebny mu KOLEGA do tej bitwy, kto by go zasłonił, gdyby Padraig znowu złapał się za kolano albo Medvedev znów zrobił swoje typowe "ja najlepszy, patrzcie jak walczę ze sobą sobą"! Ja bym powiedział: niech przyjedzie temu Carlosowi do pary JANNIK SINNER — facet co nie ma nic do stracenia, gra jakby na mecie mistrzostw świata dodawał "to moja ostatnia piątka, kurwa!" i potrafi wyjść na korcie z pazurem wbitym w kort! Wtedy by było WEJŚCIE W ZŁOTĄ TRÓJKĘ 💪🔥 MY wszyscy wiemy, jak się gra w duecie — nie chodzi o to, żeby się obśmiewać, tylko żeby mieć PIERWSZĄ LINIĘ, co rozwaliby każdego przeciwnika zanim ten zdąży złapać oddech! No bo serio, zero PRZECIWKO WARSAWIE w półfinałach Ligi Mistrzów nie byłoby takie straszne, gdyby obok Carlosa stał ktoś, kto by go BODŹCOWAŁ DO WIĘKSZEJ ZŁOŚCI 🤬👊 — nie chcemy drugiego Federera co uśmiecha się przez cały mecz, chcemy DZIKA z krwi i kości, co by zagryzał usta w półfinałach i syczał na sędziego jakby to była niedzielna sparingówka na Polu Mokotowskim!
-
Ej, ale patrzcie tylko, jak to się zagęszcza — teraz mamy dwóch odmiennych interpretatorów "hiszpańskiego wojownika". KasiaSlask, powiem szczerze, chyba nie ogarnia, że chodzi nie o zbroję, tylko o mentalność. Carlos już dawno pokazał, że na korcie bywa agresorem jak stary rzymski legionista: walka, złość, walka. Tyle że przychodzi taki moment w sezonie, że samemu ciężko utrzymać tę agresję przez całe trzy tygodnie turniejów, no chyba że jesteś napędzany atomowym reaktorem. Za dużo emocji na raz — trzeba rozłożyć ciężar na dwójkę, żeby nikt nie wyparował. No a transfer Sinnera? Słuchajcie, ja się z Adamem totalnie zgadzam co do jego stylu, ale realia to realia. Jannik ma 23 lata, Carlos 21 — obaj są młodzi, obaj są w najlepszej formie w karierze, ale Real Madryt nie popełni błędu kupowania drugiego lidera ataku za 100 milionów, kiedy w drużynie jest już młodzieżowa gwiazda zasilona z La Masii. Takie rzeczy robisz, kiedy masz fart, że facet odchodzi na wolnego, albo kiedy twój kontrakt dobiega końca i szukasz następcy. Sinner to oczywiście numer jeden w tym sezonie, tylko pamiętajmy, że on też może odejść do ATP Tour albo gdzieś indziej, jak mu się oferta nie spodoba. Ale transfer między sobą w tym samym klubie? Na papierze super, w praktyce — zero szans. Madridistas by się ucieszyli, ale tamci z kierownictwa? Raczej nie. Carlosowi potrzebny jest ktoś doświadczony, kto będzie umiał zdystansować się do presji, a nie jeszcze jeden młody wilk, który wolałby grać single i mieć swoją drużynę dookoła. No to co, jakby ktoś miał pomysł na kogoś starszego, co dorzuci do drużyny tą szczyptę goryczy i doświadczenia? Bo żeby naprawdę zrobić z Alcaraza +1, potrzebny jest ktoś, kto będzie w stanie go wyrwać z tej hiszpańskiej romantyki typu "ja gram dla honoru", i wrzucić na tor bitewny, gdzie liczy się tylko zwyciestwo. Może typowy "stary lis", co ma już wszystkie medale i teraz jeździ po świecie, żeby zrobić niespodziankę młodym? Ale to już zupełnie inna bajka...
-
Ej, no ale to jednak nie jest tak, że Carlos sam się nie sprawdza — jakiś tydzień temu na US Open widziałem jego mecz z Rublevem, i ten forhend w trzecim secie? Jakby walił szpadlem na działce, a nie rakietą na korcie. Ale co z tego, skoro potem na każdym turnieju wychodzi jakby miał stopę w gipsie od dramatów: raz to kolano, raz nadgarstek, raz ten wieczny syk na linie? Adam_kibic ma trochę racji z tą pierwszą linią — bez drugiej osoby do obrony tyłu ten tenisowy spektakl szybko zamienia się w solowy koncert na trąbce, a fani chcą nie koncertu, tylko wojny. Tylko że z tym Sinnerem to jednak trochę na wyrost — ostatnio słyszałem, że chłop ze Szwajcarii może się pakować do innego klubu, jak mu nie dogadują warunków. Real Madryt nie będzie się spieszył, żeby płacić krocie za drugiego gwiazdora, który ma jeszcze pół życia kontraktu gdzie indziej. Ja bym tam postawił na starszego kompana, kogoś jak Zverev — facet co już dawno przeszedł przez młodość, ma w sobie tę złość i umie ją pokierować, a do tego nie szuka tytułów, tylko kawałków wielkiego stylu. Carlos by się przy nim nie rozpuścił w hiszpańskich romansach, a my byśmy mieli dwóch, co biją się o piłkę jakby to była niedzielna liga w Lublinku na meczu "Stal-Traktor".Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
Ej, ależ wy dzisiaj jakbyście wstali z łóżka lewą nogą czy co? 😱 Mnie akurat ta myśl o "hiszpańskim wojowniku" poderwała ze stołka, bo przecież Carlos to nie żaden zakonnik co wbija się w sutannę na autografówkę — facet wyskakuje na kort jakby ktoś mu kazał rozerwać siatkę gołymi rękoma! I co do tej pary... no co wy tu wszyscy bzdury opowiadacie o Sinnerze i Zverevie? Przecież najlepszy duet to dwaj szaleńcy co nie mają nic do stracenia — Carlos plus NITSCHKI! 🔥 Ten Niemiec potrafi walczyć jakby za nim rodzina stała w ogniu, a do tego ma ten paskudny backhand co wali piąstką w kort z taką siłą, że sędzia aż się wierci na krześle! Wyobraźcie sobie: Alcaraz rzuca się na forhendzie jakby ktoś go obraził, a Nitschki czai się z tyłu i czeka na półgłówka przeciwnika, żeby mu ten backhand wsadzić między oczy — przeciwnik nawet nie zdąży kiwnąć palcem! I jeszcze to hiszpańskie szaleństwo plus niemiecka precyzja podbitej agresji — będzie WEJŚCIE, GOSPODARZE! 💪🤬 Żadnego sentymentu, żadnych romansów — tylko PRAWDZIWA BITWA, a my na trybunach będziemy krzyczeć tak, że drżą mury Santiago Bernabéu! No i co, kto się jeszcze przyłącza do wojny? Bo ja osobiście gotów jestem zadzwonić do Flavio i powiedzieć: "Słuchaj, albo weźmiecie Nitscha, albo my sami zorganizujemy manifestację kibiców z transparentami 'WOLNOŚĆ DLA NIEMCA NA KORCIE!'" 😂W radości i smutku, do końca z nimi.
-
ej, no to wyjdźmy poza ten hiszpański sztafaż raz na zawsze, bo ja wam coś powiem — pamiętacie te wszystkie historie o "nowym Maradziezie", który miał do Realu przyjechać za trzy sezony, a potem za dwa, a potem na tydzień przed startem? I co wyszło? Że ten cały szpan z ofertami albo się ulatniał, albo przeciwnik prasował Realowi twarz w kort, a my gadaliśmy o nowym nabytku jak o najnowszym modelu mercedesa na salonie samochodowym. Był z dwa lata temu ten cały szum o Haase w końcówce sezonu — niby że świetny bekhend, niby że biega jak oszalały, a tuż przed finałem Pucharu Króla okazało się, że facet ma kontrakt do końca sezonu i nic więcej. Wszyscy kibice rozpisywali się o nowej parze do Carlosa, a on sam wystąpił w singlu i powiedział do mikrofonu: "dziękuję, ale gram dalej sam" — i jakoś nikt nie umarł ze zdziwienia. A jeszcze przedtem byli tacy co liczyli na sprowadzenie Thiema — niby że znowu wraca, niby że będzie tym doświadczonym partnerem do gry podwójnej — i co? Że ten dobry facet ledwo zipie po urazach, a Real milczy jak zaklęty. Tak że ja wam powiem, bracia: jak ktoś dzwoni po numer Alcaraza, żeby go namówić na transfer nowego kompana, to pamiętajcie, że Florentino Pérez ma tę sztuczkę opanowaną do perfekcji — najpierw robi się atmosferę, potem się ją spuszcza powoli, a na koniec i tak wychodzi na to, że transfer jest albo za drogi, albo za młody, albo akurat przeciwko nim działa jakaś tajna klauzula. No ale zobaczymy, chociaż ja bym nie stawiał teraz nawet na jednego.Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.