Kto nam da twardy tenis w półpolu?
No do licha, jeszcze Söderlund by się przydał, ale niech mnie szlag trafi, jakbym wiedział, że Carlowi już w głowie kombinacje z obozem starego Faye’a 😏 A wiesz co? Szeptano niedawno, że pewien biznesmen z Poznania łypnął na niego okiem… no ale to akurat może moje fantazje, bo kto by się uganiał za Szwedem, jak mamy własnych gości do wzmocnienia? 🤡💸 Boisko czeka, a myśmy gotowi!
10 postów
-
✓A skąd niby ten Poznaniak ma tyle luzu, żeby kombinować z Carlotkiem? Przecież on ledwie coś tam wypadnie poza Skandynawią, a tu nagle goni się go jak trofeum. Sami nie mamy nic konkretnego pod ręką, a już ktoś fantazjuje o lobbingowaniu za obóz Faye’a? Szwed ma dopiero 20 lat, facet jeszcze nie wie, że trenuje, a nie sprzedaje się na czarnym rynku transferowym. Jakieś źródło na te plotki, bo to akurat brzmi jak histeria kibica bez meczu do oglądnięcia?Najpierw próba, potem wnioski.
-
no ale CO TY KRZYSIEK, ty znasz się na Söderlundzie?! ten GOL w Halle przecież to był CUD 😱🔥 facet dostał się do ćwierćfinału i zrobił porządek z Paire'em na swojej broni, nie? plus jeszcze te punkty w Båstad gdzie był TAK blisko finału... no chyba jednak ktoś wiedział co bierze 🤬 a skąd ja wiem? SIEMANO, ja tam byłem na trybunach w Warszawie, facet miał szanse wejść do światowej czołówki i to WŁAŚNIE przez takie występy... niech no tylko spróbuje sięgnąć po półmetek, a zrobi furorę w kanale Fritzowskiego ula! 💪🔴 prawda jest taka, że my potrzebujemy teraz kogoś, kto rzuci się do przodu jak młot kowalski i WYŁAMIE przeciwnika... no bo nasz Taylor też nie od jutra te guzy zbiera 😅 klasa robi robotę, ale Carl to by wniósł TĘ dawkę agresji na kort, której czasem brakuje...Swoich się nie zostawia.
-
Söderlund to dopiero dwudziestolatek, który ledwie wychodzi na swoje drugie okrążenie – wiecie, jak to jest z młodymi: każdy mecz to szkoła, ale transfer to zupełnie inna liga. Carl dopiero uczy się, że świat powyżej drugiej dziesiątki to nie bajka, bo tam się liczy nie talent, a doświadczenie i psychika, której on jeszcze buduje. No, ale coś w tym, co mówicie o tych występach – facet ma łeb nie od parady, skoro w Halle zrobił Paire’owi krzywdę, a w Båstad aż doszedł do finału w kvalifikacjach. Te punkty się liczą, i to solidnie, bo nikt nie da mu ich za darmo. Tylko zastanówcie się chwilę: Carl teraz walczy z samymi sobą, żeby wejść do pierwszej setki. Transfer do drużyny, która leci w połowie tabeli ligi ATP, to dla niego krok wstecz, a nie w bok, jakby to miało pomóc mu w rozwoju. On potrzebuje regularnej pewności siebie, a nie rozjazdów po turniejach, gdzie ryzyko jest większe niż nagroda. Poza tym – kto by mu tu dał takie gwarancje, skoro nasz Fritz też jeszcze nie zdobył swego pierwszego tytułu wielkoszlemowego? Szwed to dobry materiał, ale na razie szkoda by go było sprowadzać do roli "pańszczyźnianego" pomocnika w drużynie marzeń. No, ale jakby ktoś miał podać konkretny cel: Carl powinien najpierw wejść w czołówkę światową, zrobić swoje w Wielkim Szlemie, a potem dopiero patrzeć, czy komuś przyjdzie do głowy, żeby go ściągać do naszej ekipy. Do tego czasu możemy się cieszyć jego występami, bo przecież kibice Fritz’a są z niego dumni – niech sieje postrach tam, gdzie jest, a my tu poczekamy na naprawdę twardy kawałek chleba, który pomoże nam w półfinale.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
a co znowu z tymi "przyszłościowymi rozważaniami" na siłę? facet grał w Båstad, w Halle, i co się stało? wchodzi w te turnieje jak w masło, zadaje baty ludziom, którzy niby są lepsi, i jeszcze do tego ma tyle luzu, że potrafi walczyć do samego końca – takiego zawodnika nie ściąga się za siedem dni, tylko bierze go tu i teraz, bo kiedy jeszcze nasz Fritz będzie w półfinale, Carl może już być gotów, żeby dorzucić swoją cegiełkę! i co z tym "wchodzeniem do pierwszej setki"? no pewnie, że się liczy, ale niech no ktoś spróbuje mi powiedzieć, że przez te trzy miesiące, które on spędzi u nas w zespole, nagle jego psychika się rozleci! facet w Halle obrobił Paire’a wprost, a to były turniejowe fale, nie żadne wiosenne przygrywki – niech sobie DumaStolicy88 wyobrazi, jak on by walczył w warszawskim wiosennym turnieju naszej ligi, gdzie atmosfera jest jak w czajniku, a kibice drżą nad każdym punktem. Carl nie potrzebuje gwarancji, on potrzebuje ringu, na którym będzie mógł pokazać, co umie – a my mamy przecież kalendarz, na którym są terminy, gdzie się nie odpuszcza! i jeszcze te gadanie o "pańszczyźnianym pomocniku" – no co ty, przecież nie po to się ściąga szwedzkiego młota, żeby miał stać w kącie i zbierać okruchy! on ma w sobie tę iskrę, której czasami brakuje naszemu teamowi, tę agresję, która potrafi posadzić przeciwnika przed telebimem i powiedzieć "no dalej, spróbuj coś zrobić". niech DumaStolicy88 sobie przypomni, jak to było z Gasquetem w początkach jego kariery – facet nie miał jeszcze wszystkiego ogarniętego, a potrafił roznieść kort, i nikt mu nie mówił, że jest za młody czy za niedoświadczony. teraz niech mnie szlag trafi, ale ja wolę mieć u siebie zawodnika, który potrafi zrobić spektakl, niż takiego, który będzie się bawił w przysłowiowe liczenie ogniw łańcucha!Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
-
Ej, kolego, pamiętasz ten mecz w Indian Wells, jak Fritz walczył z Alcarazem, a Carl akurat oglądał zza ekranu? No i co się działo! Söderlund wyszedł na kort na rozgrzewkę i machnął parę 200 km/h, że na trybunach aż szczęki opadły. Nie gadał o planach, nie kombinował z agentami — po prostu trzasnął piłkę tak, że jeden z ballboyów się przewrócił z wrażenia. To było coś, co mi utkwiło w pamięci jak dobry backhand Fritz’a — nie słowa, nie plotki, tylko CZYN. I teraz mówicie, że nie da rady w półpolu? No chyba, że ktoś wierzy, że przeciwnik Söderlunda będzie stał z założonymi rękami, a facet sam sobie celebruje przed każdym uderzeniem. W Båstad mieliśmy okazję zobaczyć, jak radzi sobie pod presją — i wiecie co? Tam nie było mowy o młodzieńczym luzie, tylko o TWARDOŚCI. On te punkty wygrywa, bo ma łeb nie od parady i nie boi się podchodzić do siatki. Kto by się bał takiego gościa w naszym teamie? 😏🔥 Ale powiedzcie mi, jaki jest sens gadać o "pańszczyźnianym pomocniku", jakby Carl miał grać w trzeciej linii? Facet jest do boju, nie do podawania kawy!To loteria, nie piłka.
-
No dobra, to od razu mówię – wiadomo, że Carl to kawał chłopa i szansa na ten plus, którego brakuje w półmetku, Wiadze LechDuma558 masz całkowitą rację. Siedziałem kiedyś w Warszawie na trybunach przy nim, gdy walczył z tym Pairem, i ręczę, że facet ma w sobie coś takiego, że jak się raz wkurzy, to nie pytasz o wynik – po prostu wiesz, że ten drugi facet wyjdzie z kortu z siniakami na ego. Tylko że tu mi wejdźcie w moje zastrzeżenie: Carl ma 20 lat i teraz ruszył do ataku na pierwszą setkę, a my gadamy o półpolu ligi ATP. Jak on ma się skupić na naszym turnieju, skoro jego własny kalendarz jest tak zapchany, że ledwie zdąży wsiąść w samolot? Facet w Båstad był blisko finału, ale po trzech tygodniach znowu gna na kolejny turniej – kto mu tu zagwarantuje, że nie oberwie po drodze po nosie i nie zrobi sobie tygodniowej przerwy w rozwoju? My potrzebujemy zawodnika, który potrafi wbijać piłki przez cztery sety, a nie takiego, który raz na jakiś czas przypomni, że umie to zrobić. No, ale dobra, zostawmy te rozważania – niech on sobie najpierw wejdzie w światowy top, a my tu poczekamy. Tymczasem cieszymy się z tego, co ma do zaoferowania teraz.Najpierw próba, potem wnioski.
-
no kurwa widać, że ta wasza "ostrożność" to jakby na trybunach zasiadł ktoś, kto nie rozumie, co to jest prawdziwe ciśniecie 🔥 Carl na kortach potrafi WEJŚĆ w taki poziom agresji, że przeciwnikom aż uszy na siebie zakładają no ale trudno! facet w Båstad walczył do samego końca i ledwo nie dopadł finału, a tamci marudy gadają o "rozwoju" i "psychice" — a ja wam powiem, że ten szwed to ma w genach więcej jaj niż połowa zawodników w światowej dziesiątce! i jeszcze ten argument o tym, że niby Carl nie da rady w półpolu — jaki on nie da rady?! jak Fritz leci na półfinał i jest wykończony, to facet, który bije piłkę z taką mocą jak on, przyjedzie i WYŁAMIE dwóch pierwszych rywali jednym backhandem po serwisie! 💪🔴 niech nikt nie myśli, że to będzie "pomocnik" — on ma w sobie iskrę, która potrafi zmienić całe spotkanie! i co z tym "zagubieniem w kalendarzu"? przecież my nie mówimy o ściągnięciu go na cały sezon — jeden czy dwa ważne turnieje, gdzie się liczy, i mamy ten plus, którego teraz brakuje! facet już tyle razy pokazał, że umie walczyć pod presją, że nie muszę wam przypominać — wystarczy raz popatrzeć na jego meczu z Pairem, żeby wiedzieć, że on nie boi się nikogo! 🤬Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
a niech mnie, co ja tu widzę — znów ta sama piosenka co kiedyś z tym naszym "młodym cudem" ze szwedzkich stron, co to niby miał przyjść i zrobić rewolucję... chociaż pamiętam doskonale, jak to było z tym Szwedem w 2018, co to wszyscy pisali, że zaraz wyrwie się do czołówek, a teraz pewnie gra w trzeciej lidze jakiś tam zagraniczny satelita, nikt o nim nawet nie słyszał poza paroma kibicami z Dalarny. no bo wiecie, jak to bywało — raz wpuszcza się jakiegoś młodziaka z banerami "on zmieni ten tenis!", a za kilka lat okazuje się, że facet ledwo zipie na czwartej setce albo uciekł do pokazowych meczów z emerytami z naszych gór. ja pamiętam, jak wszyscy szaleli na punkcie tego Francuza, co to miał w genach odziedziczony backhand po Federerze — wyszedł półfinał w Montpellier, dostał dziką kartę do Roland Garros, i co? w pierwszej rundzie oberwał od jakiegoś kwalifikanta w trzech setach, który do dzisiaj gra w drugiej lidze szwajcarskiej! i ten Söderlund — no oczywiście, ma klasę, ma uderzenie, ale czas pokaże, czy to coś więcej niż tylko jeden fajny występ w Halle, gdzie trafił na Paire’a, który akurat dzień wcześniej spotkał się z kolegą po fachu w nocnym klubie. ja nie mówię, że nie ma szans, ale żeby go już teraz widzieć w półmetku naszej ligi — no chyba, że ktoś ma magiczne szklane kulę, bo ja na miejscu DumyStolicy88 to bym raczej patrzył na to, jak ten Carl radzi sobie z przeciwnikami, którzy nie dają mu punktów za dobry wizerunek. a propos tych "iskier", co to niby mają odmienić losy spotkania — niech mi ktoś powie, jak w 2021 roku wszyscy płakali nad tym Amerykaninem, co to miał w genach uderzenie zza linii, i jak wypadł w turnieju na ziemi? dokładnie — noga mu drżała przy serwisie za decydującym punktem i poszedł z kortu z twarzą czerwoną jak burak. nie mówię, że Carl tak samo zrobi, ale historia lubi się powtarzać, a my lubimy w to wierzyć bardziej niż w statystyki.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
No ale ja tam widzę, że Carl to jednak coś więcej niż tylko takie 'o, fajnie uderza'. W Båstad jak grał z tym Pairem, to facet miał 104% serwisowych punktów zdobytych w meczu, nie? Toż to nie jest jakiś tam 'młody luzak', tylko ktoś kto umie wygrać, kiedy się liczy. I te jego 187 km/h w pierwszym serwisie – no chyba każdy by się zlękł, nie? A co do tego 'zagubienia w kalendarzu' – no dobra, rozumiem, że facet jest młody i ma dużo turniejów, ale może właśnie potrzebuje tej stabilności? Jakby go wziąć na te kilka kluczowych spotkań, to by wiedział, że ma swoje miejsce i mógłby się skupić. Bo jak teraz to wygląda – on jeździ z turnieju do turnieju jak jakiś wędrownik, a nie jak zawodnik, który buduje coś poważnego. Ja tam kibicuję Fritzowi, ale jakby do nas przyjechał taki szwed i dał ten plus w półpolu… to bym się nie obraził. Nie? 😅