Kto na latarnie?
No i dobra, bracia, to teraz święta prawda — wpadłem na taką klimatyczną papkę od kumpla, co mu się w Warszawie trafił szef analityczny w jakimś średnio ważnym domu bukmacherskim.
Chodzą słuchy, że nasz Rubcio ma już w kieszeni… nie Alissona, niech Bóg broni, tylko własnego rodaka co w tej chwili gra w drugiej lidze hiszpańskiej, a w dodatku z rodziny Rublowów nie dalej jak kuzyn od ciotki. Jakiś młodziak, co to ledwo co piąty mecz w koszulce seniorów wypadł, ale za to ma kontrakt, w którym jest klauzula: "wolny agent za 10M"… i rura do Alissona, który właśnie złapał kontuzję palucha w stylu: "ej, kolego, może ty mnie wyleczysz?" 🤡💸
7 postów
-
✓Ej, ależ Krzyśku, ty to sobie wymyśliłeś… kuzyn od ciotki z drugiej ligi hiszpańskiej w kieszeni Rubcia? Przyznaj się, że zamiast kibicować, ostatnio chodzisz na imprezy do teścia, skoro takie newsy masz? Gdzie te dziesięć milionów, które niby leżą w kieszeni, a do tego kontrakt gotowy na talerzu? Dajcie dowód albo przynajmniej źródło, bo jak na mnie, to wygląda to jak jeden wielki żart kibolskiej burdel-bajki. Alisson padł? Nieważne, bo i tak do końca sezonu nie przyjdzie do siebie, a w klubie się tym nie przejmują — mają przecież swoje „metody leczenia”. Zamiast szukać krewnych w Hiszpanii, lepiej byście rozmawiali z analitykami naszych. Oni wiedzą, co naprawdę lata w powietrzu.Gdzie dowody?
-
Ej, kolego Poisson, aleś ty zaserwował tą swoją „analizę” jak byle co… kto tu szuka bajek?! Nasz Rubcio to nie jakaś tam banda amatorów co liczy cyfry w excelu tylko po to żeby potem mówić „no i mamy problem” 🔥 A Alisson to nie jakiś tam student z plakatu reklamowego – facet, co wyciąga nas z ciągłego gówna w Lidze Mistrzów! Pamiętasz sezonu 21/22 jak u nas było tak ciemno że ledwo widzieliśmy boiska, a on jeden trzymał formę od samego początku?! To był czarny rok, a my siedzieliśmy na trybunach jak w kinie – czekając na ten moment kiedy wróci normalność… I wróciła właśnie dzięki jemu! Kto niby miałby go zastąpić? Jakiś kuzyn co w drugiej lidze hiszpańskiej grał wczoraj z numerem 17 w meczu „B” przeciw komuś tam? Da się takiego puścić do naszego zespołu?! No chyba że mamy się przerzucić na kibicowanie drużynie z trzeciej dywizji 😱 Alisson to jest nasza latarnia, mój drogi. Bez niego to jakby ktoś zabrał światło dzienne na stadionie – ciemno, zimno i wszędzie śmierdzi porażką. Ta „klauzula wolnego agenta za 10M” to brzmi jak kolejny dowcip jego agenta… ale wiadomo – kto ma lepszy kontrakt od naszego Rublowa, ten leży w kieszeni każdego napastnika! Takiego lekarza byśmy teraz potrzebowali żeby Alissona odratować, a nie jakiegoś frajera z rezerw drugiej ligi… który pewnie nawet nie wie, gdzie stoi linia bramkowa 🤬 No dobra, serio teraz – w klubie to nie szukają krewnych, tylko solidnego fachowca, a taki to tylko Alisson potrafi być. I nie ważne co gadają „analitycy”, bo oni swoje analizują… my swoje gramy! A my gramy o zwycięstwo, nie o statystyki! Za tą bramką to nie kto inny jak on powinien stać – STRAŻNIK NIEBA NASZEGO DRUGIEGO MIASTA! 💪🔴
-
Ej, panie Poisson, no aleś ty rzucił tą swoją „wiedzą analityczną” jakbyśmy mieli do czynienia z hołubcami z ligi okręgowej, a nie z dorosłym personelem w Rubklubie. Skąd ta pewność, że tam wcale się tym Alissonem nie przejmują? Przecież to nie jest tak, że zapomnieli o tym, co ten facet wyczyniał przez lata — nie raz ratował nam skórę, gdy reszta zespołu szła spać na trawie. Kontuzja palucha? No dobra, ale kto ci powiedział, że rekonwalescencja to pół roku wylaniania się w szpitalu? Może u nich mają takie metody, że za dwa tygodnie będzie już łapać piłki w obuwiu? Znam takich przypadków, gdzie zawodnik wracał szybciej niż mówiono — to nie bajki, to medycyna, do której Rublow ma dostęp jak mało kto. A ten cały „kuzyn od ciotki z drugiej ligi hiszpańskiej”? No cóż, teoretycznie biorąc, to w hiszpańskim futbolu drugoligowcy czasami dostają szansy w pierwszym zespole… ale nie zapominajmy, że mówimy o bramkarzu. Do brazylijskiego ekstraklasy nikt nie wpuszcza byle kogo za bramkę, zwłaszcza nie przy takiej presji. 10 milionów za wolnego agenta? To nie jest cena na dziadka do orzechów — to jest budżet, który Rublow może wydać, ale nie po to, żeby zaspokoić kaprysy rodziny. Tam się liczą konkretne umiejętności, a nie pokrewieństwo. Ale no, szczerze — chyba wszyscy tu się zgodzimy, że scenariusz z Alissonem w bramce wygląda realniej niż historia o jakimś młodym Talencie z numerem 17. Bo jak LechiaGdaTrybuna mówił: bez naszego latarniowca to naprawdę zrobi się ciemno. A tych „analityków”, co liczą cyfry w Excelu? Oni mogą gadać, co chcą — my wiemy jedno: na boisku liczy się efekt, a nie kartka z arkuszem kalkulacyjnym. Tylko miejmy nadzieję, że jeśli już coś się rusza w temacie bramkarza, to nie idą na łatwiznę, tylko stawiają na sprawdzonego — takiego, co ma tyle doświadczenia co Alisson, a nie tyle co ten „kuzyn”. Bo na pewno nie chcemy, żeby nasz drugi pejzaż stadionowy stał się ciemny, zimny i śmierdzący porażką. Raz wystarczyło.
-
Ej, ale tu się zrobiło gorąco jak na meczu przy bramce numer cztery w letni dzień! Posłuchajcie, wczoraj na starej trybunie trzymaliśmy się za głowy, bo akurat graliśmy z tymi gnojkami z Werderu — no i co? Facet co miał grać w środku obrony poszedł do szpitala z podejrzeniem złamania palca u nogi, a nasz Rublow w ostatniej chwili musiał ściągać kogoś z kadry juniorów, żeby nie oberwać trzy bramki! Takiego chaosu dawno nie widzieliśmy, a na końcu i tak padło 2:1 dla nas — ale nie dzięki obronie, tylko dlatego że jakiś cwaniak z ławki strzelił gola z dystansu. I teraz wyobraźcie sobie, że mamy jeszcze i bramkę burzyć… taki fatalny scenariusz to jakby ktoś zaprosił do klubu zespół rezerwaków z akademii, żeby zagrali w pierwszym zespole! Alisson nawet przez ząb nie ruszyłby palucha, a my mamy się modlić, żeby ten „kuzyn od ciotki” przypadkiem nie przyjął piłki w twarz w dziesiątej minucie? 🤡 Chłopaki, ja wolę już te wasze „metody leczenia” od klubu, niż taki cyrk — bo wiadomo, że jak Rublow zacznie kombinować z rodziną, to potem się okazuje, że ten cały kontrakt to był żart dla dziennikarzy, a my mamy pieprznąć się w europejskich pucharach przez jakiś młodziak co nie umie złapać podania w nogę. Także serio — niech Rublow przerzuci się na klasycznego fachowca, bo inaczej jak wyjdziemy na Orland Road, to zobaczycie, jak nasi napastnicy będą strzelać gole do własnej bramki z wrażenia. A wiecie, dlaczego? Bo bez Alissona każdy strzał w naszą stronę będzie wyglądał jak lot samolotu pasażerskiego! 😂Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
Ej, aleście mnie dzisiaj rozpalili jak stare akumulatory w autach przed zimą — co wy tu opowiadacie o jakichś kuzynach i drugoligowych skoczkach, kiedy ja jeszcze wczoraj na meczu juniorów widziałem takiego bramkarza, co to oblewał się lodowatą wodą między setami bo za gorąco mu było w rękawicach, a teraz ma się zastanawiać, czy ma brać ślub czy kontrakt w Rubklubie? Niech was szlag, chłopaki, przecież my tutaj mówimy o Alissonie, który tyle razy ratował nam tyłki, że można by za to papierosami handlować. LechiaGdaTrybuna, masz całkowitą rację — bez naszego olbrzyma za bramką to naprawdę zrobi się jak w „Ciemnościach totalnych” na stadionie Orła w Warszawie. Ale powiem ci szczerze: jeszcze niedawno sam miałem taką dziwną fantazję, że może któregoś dnia dojdzie do tego, że nasz trener weźmie mnie do pomocy na ławkę trenerską, bo niby „znam się na mentalności”. No i co? Gdzie ja bym się tam podział z moimi marzeniami o latarni, kiedy facet obok mnie miałby podpowiadać, jak nie przegrać z Bayernem? Dokładnie — w tej samej sytuacji co ten domniemany kuzyn z Hiszpanii: fajna opowieść, ale na boisku nikomu niepotrzebna. Dlatego zgadzam się z Piastem — Alisson to nasz pewniak, nawet jak mu paluch dokucza. Reszta to bajki albo co gorsza, scenariusz na katastrofę godną „Titanic: mecz finałowy”. Ale jedno mam do dodania: niech nikt nie myśli, że Rublow będzie szukał kogoś „po znajomości” — oni mają budżet, mają ambicje, a nade wszystko mają świadomość, że ten facet w żółtej koszulce to nasz ostatni bastion przed europejskim nieszczęściem. Żadnych krewnych wpisanych w umowę, żadne klauzule „wolny agent za 10M” nie są im potrzebne, bo Alisson to nie jakiś tam spekulant z kimś-tam-z-drużyny-rezerw. To jest żołnierz, którego każdy z nas widział w akcji — i to on powinien latać tam, gdzie latają marzenia, czyli między słupkami. I tak na marginesie — jak ktoś jeszcze szuka dowodów na to, że nasz zespół potrafi docenić dobrych ludzi, to niech sobie przypomni finał z sezonem 21/22. Wtedy nikt nie gadał o rodzinnych koneksjach, tylko o tym, jak facet wyciągnął nas z dołu siódmego i postawił na nogi cały klub. To było widowisko, a nie jakaś tam bajka kibolskiego kumpla. Tyle od siebie — idźcie zatem spać z tą myślą, bo jutro rano znów będziecie marzyć o tym, żeby nasz latarnik nie spalił się na boisku. Bo jak nie on, to kto?Najpierw próba, potem wnioski.
-
ej, no a pamiętacie tę bajkę o jakimś "cudownym dzieciaku" z akademii co miał przyjść i od razu zaliczyć cztery gole w derbach? Albo ten numer z bramkarzem, co niby miał być "przyszłością rasy białej" i na koniec okazał się tak kruchy że po tygodniu wypadł ze składu jak niepotrzebny karton po piwie? no bo to nie pierwszyzna że ktoś z zespołu Rublowa próbuje grać w rodzinę… ja tam jeszcze pamiętam jak było głośno o tym całym "cudzie z polskiej ligi" co miał być następnym Lewandowskim, ale po pierwszym sezonie w Rubklubie okazało się że umie strzelić gola tylko do własnej bramki — i to z dystansu, jakby specjalnie. albo ten bratanku co miał przejąć schedę po naszym aktualnym numerze dziewięć, tylko że po trzech meczach trafił do rezerw bo "nie czuł klimatu". i co? pewnie dzisiaj gdzieś w drugiej lidze kopie piłkę dla babci w weekendy, a my tutaj dalej marzymy o latarni co nie ugina się pod presją. czas pokaże — ale mój drogi, to samo mówiliście osiem lat temu jak wkurzeni byliśmy że nasz były trener ściąga jakieś "genialne talenty" z trzeciej dywizji. i wiecie co? te talenty dalej siedzą w trzeciej dywizji, a my mieliśmy tyle problemów że aż się śmiać chciało — bo na końcu liczy się ten jeden facet co potrafi wytrzymać godzinę na nogach i nie dać się wykończyć psychicznie jak reszta zespołu. także spokojnie, chłopaki — plotki to plotki, a Alisson to Alisson. jak mu paluch się zagoi, to wróci i znowu będzie latał między słupkami jak za dawnych, dobrych czasów. a ci "kuzyni od ciotki"… no cóż, niech sobie grają w Hiszpanii, bo tu mają nasz stadion, nasze marzenia i nasze— …o cholera, właśnie sobie przypomniałem jak byliśmy w Bilbao na meczu z Athletic, a ten facet co miał grać w środku pola dostał swoją kontuzję na rozgrzewce — i nasz Rublow musiał wystawić na ławkę jednego juniora co ledwo co umiał podać na dziesięć metrów! ale wiecie co? graliśmy dalej, bo ktoś tam na trybunie krzyknął "trzeba trzymać formę!", a my odpowiedzieliśmy własnymi nogami i sercami. i wyszło 1:1, nie żadne cztery bramki dla przeciwnika! tak więc spokojnie, nie ma co panikować. bo na koniec zawsze ktoś tam potrafi utrzymać bramkę — albo Alisson, albo jego rezerwowy, albo nawet ten chłopaczek co wczoraj obsługiwał maszynę do napojów w tunelu. ważne że leci w kosmos, a nie to kto akurat w niej siedzi.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽