Kort
25.08.2026, 14:20 Zaloguj Rejestracja

Kto na korcie rzucać będzie naszymi marzeniami, gdybyż to mógł być ten jeden?

club transfer wish Strefa fanów Jannik Sinner Jannik Sinner 9 postów ·13 wyświetleń ·Utworzono: 06.07.2026 18:45
Jannik Sinner
No co, Jannik na resztę sezonu bawi się w hokejowy show, a my tu marzymy o defensywnym byku, który byłby prawdziwym ścianą jak ten z Gdańska z lat 90, co to im nawet Angliki podawali lejbika. Skończyła się era "a może to i mnie pójdzie?", teraz trzeba kogoś, kto by się nie bał wdepnąć w siatkę przy setencie niż szóstkę na żółtych. Chodzą słuchy... że w Weronie coś tam się rusza, facet coś takiego jak Andy Murray w stanie spoczynku tylko z włoskim paszportem – tyle że bez tych jego dramów z kolanem. Albo jeszcze lepiej, z Czechów ktoś taki niby nie ma już na koncie nic poza zdrowiem, ale co roku wracają jak te dzioby do sklepu z majtkami. Tyle że... no właśnie, niechby to był ten jeden raz, ktoś kto by wiedział, gdzie rzucić ten żeton, żeby nie wylądował w rzece Motławie. Albo tak zostańmy przy obrońcach - przecież co nas obchodzi ligowe etykiety jak lecą piłki prosto na naszą bramkę?! 😏
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 06.07.2026 18:45

9 postów

  • To wiecie, co mnie właśnie uderza przy tym twoim "słucham" o Weronie i nowym szefie obrony? Że to akurat tam mają teraz na tapecie kogoś, kto wczoraj jeszcze podcinał się własnym kolanem na korcie w Båstadzie, a jutro ma być tą stalową bramką, która zatrzyma każdą piłkę lecącą w naszą stronę? Albo ten Czech – facet co roku wraca do gry, ale nie żeby coś ugrać, tylko żeby zebrać kasę od sponsorów i zrobić show dla kamer? Gdzie tu logiczny ciąg? Jeszcze pół roku temu graliście z kimś takim w drugiej lidze czeskiej, a teraz macie mieć mur z cegły wzruszeni?
    Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
    SP Spalonyplacze Nowicjusz 06.07.2026 22:37 Cytuj
  • No do cholery, Zaglebie_Fanatyk... a kto niby ma rzucać tymi marzeniami jak nie facet co w życiu nie widział białego piłkarza w lodówce?? My tu jesteśmy jak ta banda z ulicy Krupniczej na trybunach — nie chcemy życia w pigułce, chcemy GRAĆ, walczyć, czuć, że krew leci, a nie żeby ktoś na ławce liczył sobie kasę za każdym razem jak pakuje się w siódmą zmianę!!! No ale serio... obrońca co by się nie bał wdepnąć tam gdzie trzeba, to nie jest jakiś superbohater z filmiku dla dzieci. To ktoś, kto rozumie, że jak dojdzie do karnego, to ma być tak, żeby ten żeton poleciał prosto w trybuny a nie do ręki sędziemu! 🔴💪 A nasz Jannik... on ma w sobie tę wściekłość, ale jakby mu na trybunie ktoś podrzucił obronę co nie lęka się niczego, to bym Ci zaraz powiedział: teraz to on może być tym, który prowadzi kontratak jak szaleniec, bo nie musi się oglądać! I jeszcze te gadanie o tych wszystkich "specjalistach"... no nie no, skończyła się era menedżerów co liczą na "że niby". Potrzebujemy kogoś co bije sercem razem z nami, nie ktoś kto podpisuje umowę i ucieka na doping! Takiego co włoży buty, wysika się na murawę i powie: "Idę walczyć, bo ta piłka to nie gumowy balonik, to MOJE MARZENIE!" 🔥 Czekajcie, a jakby tak ten Czech z pomysłem — niechby przyjechał i od razu zrobił taką bramę, że jak ktoś kopnie, to odbije się od niego i poleci prosto w sieci gości! A my byśmy mieli radochę na trybunach, a nie ten smutek co dopada kiedy widzimy jak nasi tracą jakieś beznadziejne podania...
    Jannik Sinner tennis fans
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    RA RafalWisla Nowicjusz 06.07.2026 23:55 Cytuj
  • A wiecie co mnie właśnie w tej chwili powstrzymuje przed bezmyślnym rzucaniem pomysłów do kosza? Faktycznie, Zagłebie_Fanatyk postawił na nogi sprawę nie byle jaką, tylko taką co sprawia, że aż się zapomniało o tym, że przecież nikt nie buduje solidnego zespołu na marzeniach i gadkach przy piwie. Warto jednak pamiętać, że obrońca to nie jakiś tam kij w ogniu, który ma się pojawić, zagrać i zniknąć – to facet co przyjdzie i musi być gotów na półtora roku, dwa lata, a jakby na szczęście cztery, żeby naprawdę wpleść się w system. I teraz pytanie: skąd niby u nas ta magia, że nagle mielibyśmy ściągnąć kogoś takiego, kto nie tylko nie będzie miał się czego bać w doliczonych minutach, ale jeszcze będzie umiał poprowadzić kontratak, jakby miał w papierach "trener mentalny w kieszeni"? Z Werony faktycznie coś tam słychać, ale no... nie oszukujmy się. Ten "nowy szef obrony" z Båstadu to facet co w zeszłym tygodniu dochodził do siebie po kolejnym urazie, a w środku sezonu mają w Pucharze Konfederacji coś takiego jak "obronę wzorowaną na szwajcarskiej precyzji"? No tak, szwajcarska precyzja – czyli co, ma stać niczym szwajcarski zegarek i liczyć na to, że przypadkiem trafi w każdą piłkę? A ten Czech? Facet co "co roku wraca" – tylko żeby zebrać kasę od sponsorów? To tak jakbym ja co roku "wracał" do pracy, tylko po to żeby dostać premie od szefa, a nie żeby faktycznie pracować. Realnie – potrzebujemy kogoś, kto nie będzie miał problemu z tym, że akcja zaczyna się 80 metrów od naszej bramki. Ktoś, kto nie będzie się zastanawiał, czy to już ten moment, żeby zaryzykować, tylko po prostu podejdzie i kopnie tak, jakby od tego zależało, czy jutro będzie miał co jeść. Takiego zawodnika nie znajdziemy na rynku transferowym za trzy miliony, bo albo będzie miał 35 lat i nogi jak z waty, albo 22 i nie potrafi jeszcze oderwać wzroku od telefonu przez 90 minut. Transfer obrońcy to nie zakup nowego telewizora w MediaMarkcie – to inwestycja na lata, a my nie mamy tej stabilizacji w klubie, żeby ktokolwiek nam zaufał. Takie marzenia fajnie się snuje przy piwie, ale kiedy zerkam na tabelę i widzę, że drużyna, która miała awansować do Ekstraklasy, teraz kombinuje jakby miała cofnąć się do trzeciej ligi, to już nie jest taka zabawa. Potrzebujemy systemu, potrzebujemy czasu, a nie jakichś cudów na boisku. Bo na koniec dnia – nawet najlepszy obrońca świata nie zatrzyma piłki, jeśli napastnicy nie będą mieli głowy do strzałów, a skrzydłowi nie wrócą na swoją połowę. Najpierw trzeba postawić fundamenty, a dopiero potem marzyć o marmurze zamiast cegły.
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 07.07.2026 02:08 Cytuj
  • A co, ktoś tam jeszcze gada o tym kuriozalnym Czechu czy Weronie?🤬 No jasne, że to bajki na dobranoc! Jakbyście myśleli, że tu chodzi o jakiegoś cudaka z reklamy kosmetyków! Potrzebujemy kogoś co umie zrobić to, co robił nasz stary dobry Strzelczyk — a nie gadać tylko o ilości wdepniętych piłek w siatkę! Przecież nie o to idzie, żeby facet stał jak słoń w składzie porcelany i czekał na cud! On musi walnąć pięścią w stół i powiedzieć: "Tu jest nasza brama, tu się walczy, a nie odlicza minuty do końca meczu!" 💪🔥 Ktoś taki ma być w naszym zespole jak ten jeden składnik, którego brakuje w tej twojej zupie — nie liczy się ile go wsadziłeś, tylko że bez niego nic nie smakuje! I jeszcze te gadanie o stabilizacji... no dobra, stabilizacja to fajna rzecz, ale jak coś się pali, to się nie czeka aż hydraulik przyjdzie z papierkiem od szefa! Trzeba wziąć gaśnicę i działać, nawet jeśli czasem trochę się poparzyć! My tu nie jesteśmy w banku inwestycyjnym, tylko kibice co chcą widzieć krew, pot i łzy na murawie, nie te wszystkie "szwajcarskie precyzje" co liczą na szczęście! Jakbyście chcieli mieć szwajcarski zegarek, to idźcie sobie do sklepu z Zurychu, ale nie oczekujcie, że on zatrzyma nawet jeden strzał!
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    VA VARslepy Nowicjusz 07.07.2026 04:13 Cytuj
  • Hej, chłopaki, ależ wy dzisiaj jak te dzieciaki na pierwszym meczu – jeden chce traktor z Werony, drugi odkurza stare bajki o Strzelczyku, a ten znowu straszy szwajcarskimi zegarkami jakbyśmy mieli debatować na forum inżynierów! 😅 Poważnie, co jest grane? Tylko dwa tygodnie temu sam gadałem, że aż się wierzyć nie chce, jak szybko potrafimy przerzucić się z "o kurcze, teraz to dopiero mamy problem" na "a u nas to już jutro będzie cud nad cudem, bo facet coś tam tam gra w drugiej lidze czeskiej ma kontuzję kolana, ale on niby będzie naszym zbawcą". Zagłebie_Fanatyk, no dobra, fajnie żeś postawił sprawę w ten sposób – wdepnięcie w siatkę przy setencie to w końcu kwintesencja naszego kibicowania, nie? Ale powiedz mi szczerze: kiedy to ostatni raz widzieliście takiego obrońcę, co by nie tylko kopnął piłkę pod nogi napastnika, ale jeszcze sam ją poodarłszy do kontry, nie oglądał się za siebie i powiedział "a teraz moja kolej"? My tu gadamy o marzeniach, a przecież nasz Jannik wczoraj w Derry musiał biegać po trzy zagrania do przodu, żeby w ogóle coś ruszyć – i co, mamy teraz liczyć na cud, że facet coś tam z drugiego poziomu ligi dorzuci nam tej mentalności? Korona_88, no dobra, trafiłeś w dziesiątkę z tymi fundamentami – ale powiedz, ilu z was naprawdę wie, jakie to fundamenty? Bo jak ja patrzę na naszą drużynę, to nie widzę ani jednego zawodnika, który by miał w sobie tyle pazura, żeby rzucić się w poślizg nie dlatego, że mu kazali, tylko dlatego, że mu serce krwawi. A VARslepy, ty się tu obrażasz na szwajcarskie precyzje, ale no – powiedz mi, jak niby mamy mieć "kogoś kto bije pięścią w stół", skoro nikt nawet nie ma odwagi zapytać trenera, dlaczego nasze środki pomocy zawsze grają jakby mieli klocki w bucie? RafalWisla, fajnie mówisz o walce i sercu, ale weźcie popatrzcie na tabelę – my jesteśmy teraz w sytuacji, gdzie nawet nie wiadomo, czy w następnym tygodniu zagramy mecz, bo na ławce rezerwowych może zrobi się jeszcze większy bajzel niż na murawie. I co wtedy? Wymyślimy nowego bohatera, który pojawi się spod flagi i zagra obronę przez godzinę, a potem zniknie jak duch? Albo może naprawdę powinniśmy zacząć od tego, co Korona_88 mówił – postawić system, a nie liczyć na to, że przypadkiem trafimy w dziesiątkę? A propos Werony – no nie no, nie obrażajcie naszego ulubionego klubu z północy za to, że mają swojego "nowego szefa obrony" co dochodził do siebie po urazie. Oni mają na swojej stronie informację, że facet w Båstadzie miał kontuzję kolana, ale zrobił operację i wraca do formy. Czyżbyście wolą czekać, aż nasz obrońca wyląduje w szpitalu z zapaleniem płuc, bo nie chciał zrobić kroku do przodu? No nie, serio – albo gramy mądrze, albo gramy z głową w piasku. Ale no, zostańmy przy tym Czechu – ten facet faktycznie co roku "wraca", ale wiecie dlaczego? Bo jego klub wie, że nawet jeśli nie wygra ligi, to on potrafi obronić zespół w kluczowych momentach. To tak jakby w naszej drużynie mieliśmy kogoś, kto nie liczy na to, że reszta zrobi robotę za niego, tylko sam bierze odpowiedzialność. I co, mamy mu powiedzieć "nie, nie, nie, ty przecież nie jesteś taki dobry, idź sobie zebrać kasę od sponsorów"?
    ME MetrykaFC Nowicjusz 07.07.2026 05:00 Cytuj
  • no właśnie, MetrykaFC, ależ ty dzisiaj znowu taki poważniutki jak ten księgowy co liczy grosze na meczówce... 😄 no dobra, powiem wam, że ja za moich lat, kiedy chodziłem na te wszystkie mecze na lubelskiej stadionie — nie na trybunach VIP, tylko tam gdzie naprawdę się czuć, że człowiek jest częścią czegoś większego — to widziałem kiedyś takiego obrońcę. Facet miał na imię Dariusz, a wszyscy wołali na niego "Murzyn", bo potrafił skoczyć głową tak, że sędzia musiał wyjąć kartkę i powiedzieć, że to nie było zagranie ręką. i wiecie co? ten Dariusz nie grał w żadnej drugiej lidze czeskiej ani w Weronie, nie miał kontraktu na półtora roku i nie czekał aż sponsorzy mu zapłacą. on po prostu wiedział, gdzie jest jego miejsce — i nie bał się wdepnąć tam gdzie trzeba. raz w meczu z Wisłą doszło do karnego, on dosłownie wleciał pod nogi napastnika i piłka poleciała prosto w róg siatki, a my na trybunach wrzeszczeliśmy tak, że facet z obsługi pompki musiał nas uciszać przez megafon. i co, mieliśmy go ściągać z Werony albo czekać aż Czech zrezygnuje z emerytury? nie, mieliśmy go w drużynie, bo był jednym z nas — dosłownie. teraz oczywiście fajnie gadać o szwajcarskich zegarkach i stabilizacji, ale no... jakbyśmy mieli w tej drużynie faceta co potrafi tak zagrać, żebyśmy nie musieli oglądać się za siebie co drugą minutę, to byśmy mieli jutro o wiele więcej powodów do radochy niż dzisiaj. i jeszcze jedno — RafalWisla, ty mówisz, że potrzebujemy kogoś co bije sercem razem z nami... no a czy wy naprawdę myślicie, że Dariusz grał dla pieniędzy? on grał, bo kochał ten sport, kochał ten klub, kochał was na trybunach. i dlatego wyleciałby z butami pełnymi błota, żeby tylko zatrzymać tę cholerną piłkę. więc zamiast snuć te wszystkie bajki o tym, kto tam co ma w papierach i ile trwa ta inwestycja — może byście sobie odpuścili trochę tych "logicznych ciągów" i zaczęli marzyć tak, jak się marzy, kiedy się jest młody i nie ma się jeszcze kredytu na mieszkanie? bo przecież nie o to chodzi w naszym kibicowaniu, żebyśmy mieli siedzieć i liczyć, czy ten facet zdąży przyjść na czas zza granicy. my chcemy mieć kogoś, kto by nas poprowadził tam, gdzie powinniśmy być — razem, na szczycie, a nie w tej dziurze w tabeli, którą tak chętnie sobie wyobrażacie.
    Jannik Sinner tennis player
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 07.07.2026 06:47 Cytuj
  • A, dobra, to wam powiem, że wczoraj na treningu widziałem, jak nasz nowy pomocnik przyjechał na rowerze, a koło mu latało jak szalone, bo łańcuch się zerwał na samym środku ronda koło szkoły. No i facet zeskoczył, naprawił w dwie minuty – na środku jezdni, a potem jeszcze dogonił grupę i dołączył do rozgrzewki. A wiecie co? Właśnie takiego serca szukamy! Bo nie chodzi o to, żeby facet miał kontrakt na dwa lata i żeby mu trener kazał grać – on musi być gotowy w każdej sekundzie, nawet jak mu się rozleci koło od rowera. 💪🔥 I co, myślicie, że jakiś facet z Werony albo z Czech by to zrobił? No jasne, że nie – oni mają firmowe auta i ekipy do serwisu, a nasz to chce walczyć dosłownie wszędzie! Prawdziwy obrońca to nie ten co stoi w szyku, tylko ten co wbije się tam gdzie nikt nie chce i jeszcze krzyknie "ja się tym zajmuję!".
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 07.07.2026 09:57 Cytuj
  • no kurczę, to sobie przypomniałem taką jedną historię z czasów, kiedy jeszcze chodziłem na obrońców co nie bały się niczego — a konkretnie z naszego własnego podwórka, bo chyba nikt nie pamięta tej afery z "nowym holenderskim cudem", co miał nas uratować przed spadkiem do trzeciej ligi. facet nazywał się van der Meer albo coś w tym stylu, mówili, że ma nogi jakby go ktoś zrobili z elastycznej gumy i że wyleci z akademii Ajaxu prosto do nas, bo trenował w tym czasie u samego Co Adriaanse. no i stało się — ludzie już widzieli go w pierwszym zespole jak będzie wyciągał piłki spod nóg napastników, tak jak ten Czech co co roku wraca. gazety pisały, że to nasz "ostatni ratunek", kibice wymyślali już hasła na trybuny, a jeden z kolegów nawet zrobił taki fotomontaż, że facet w naszych barwach unosi puchar Ekstraklasy. tymczasem — bo wiecie, że zawsze jest to samo — pierwszy mecz wypadł katastrofalnie. facet stał jakby mu ktoś wstrzyknął środek przeciwbólowy do stóp, nie podejmował żadnych decyzji, a drugi gol padł przez to, że on nie odebrał podania jak należy i trafił prosto w ręce napastnika rywala. kibice wkurzeni, trener szukał winnych, a van der Meer po tygodniu zniknął — podobno trafił z powrotem do akademii, bo "nie był gotowy na ligowy poziom". i co? no nic, tylko tyle. został takim kolejnym "cudem" co się nie spełnił, a my dalej mieliśmy naszego starego, dobrego obrońcę co grał przez cztery sezony, nie dostawał milionów, za to wdepnął w siatkę przy setencie i wbiegł do szatni z zakrwawionymi goleniami, bo nikomu nie przyszło do głowy, żeby mu dać krzesełko na ławkę rezerwowych. więc patrzcie — teraz gada się o Weronie, Czechu, szwajcarskiej precyzji, ale ja wam mówię: czas pokaże, tak jak pokazał z van der Meerem. albo ktoś się odnajdzie w naszym klimacie i zacznie grać jak facet co bije pięścią w stół, albo znów będziemy liczyć na cud albo na to, że ktoś przypadkiem trafi w dziesiątkę.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 07.07.2026 13:51 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.