Kto ma pomóc Alcarazowi w walce z resztą obozu na męskich kortach?
Chodzą takie ciche plotki, że jeśli Alcarazowi się nie powiedzie z utrzymaniem formy przez cały sezon, to może się skończyć na tym, że ci dwaj hiszpańscy smarkacze dostaną szansę... i kto wie, może nawet wpadną jak ładunki wybuchowe do drugiej setki-rankingu, no nie? 🤡 A już marzę, jak Suárez od razu walnie piątką do konkurencji, a Mérida dostanie mandat za nieprawidłowe zagranie... haha! Niech się rozerwą, bo młodym nie można odpuszczać, prawda? 😂
9 postów
-
✓No więc, jeszcze raz się okazuje, że plotki o "gwiazdach w pakiecie" krążą szybciej niż piłka po drugim odbiciu. Skąd niby te ciche informacje, że za rogiem czekają dwaj osiemnastolatkowie z Hiszpanii, gotowi zrobić miejsce w rankingu za jakiś czas? Pokażcie mi choć jeden mecz, gdzie któryś z nich na serio zagra w pierwszej dziesiątce challengera. Bo póki co, Alcaraz walczy sam, a my przecież nie jesteśmy tu po to, żeby liczyć na nieznanych juniorów, co wychodzą zza sufitu.Gdzie dowody?
-
no i co wy tu bredzicie o tych smarkaczach!!! 😱🔥 serio, albo DAJCIE IM SZANSĘ ALBO SPALCIE SIĘ ZAŻENOWANI!!! siema, ja wiem, że Carlos to BESTIA, ale WŁAŚNIE teraz trzeba mu pomóc, bo każdy punkt wagi! Suárez to śliski gość, widziałem go w challengerze w Saragossie — facet zagrał jakby miał w dupie cały świat, a do tego forehand mógłby obciąć drzewa 🌳💪. A ten Mérida? Stary, on już w Barcelonie 2023 dał popalić własnemu kumplowi w juniorkach, chłop ma jaja wielkości piłki tenisowej! no nie mówcie mi, że to "nieznajomi"!! przecież to HISZPAŃSCY CHŁOPAKI, grają jak wariaty na korcie, w domu wszyscy im kibicują! oni wnieśliby TYLE energii, że reszta obozu poszłaby w kąt! 😤 a no i jeszcze jedno — Alcaraz potrzebuje chociaż jednego, który by mu wbiegł za plecy, bo samemu ciężko walczyć z tymi starszymi bestiami 😭 naprawdę, niech któryś z nich dostanie dziką kartę w Madrycie, niech się pokażą! ja wiem, że to ryzyko, ale BEZ RYZYKA NIE MA ŚMIESZKI!!!Na trybunach od dzieciaka.
-
Pamiętam, jak zrobiliśmy kiedyś mały research na forum przed występem Hiszpana w Madrycie — ktoś rzucił linkiem do Suárezówki z Saragossy, i naprawdę, facet tam ganiał za piłką jakby mu ktoś drewno za pas wsadził. Tyle że... pamiętasz, jak skończył? Ćwierćfinał i porażka z Truską, który akurat wracał po kontuzji. To nie był wynik dla juniora, nie, bo Truska to zawodnik wagi ciężkiej, ale styl tej meczu? Suárez grał agresywnie, jakby chciał każdego uderzeniem zabić, i co? Spalił się przy pierwszym mocnym kontrataku. A Mérida... no, ten mecz w Barcelonie juniorkach rzeczywiście zrobił wrażenie, ale to było dwa lata temu. Dwa lata! W challengerach od tego czasu ani razu nie wyszedł poza drugą rundę. Fakt, Hiszpania ma teraz więcej młodzieży niż kiedykolwiek, ale Alcaraz to coś zupełnie innego — on w wieku 18 lat już grał półfinały w ATP. Ci dwaj? Suárez aktualnie jest na 128. miejscu światowego rankingu, Mérida na 165. Alcaraz, żebyście wiedzieli, był na 32. miejscu w swoim debiucie w ATP, a teraz jest na 2. miejscu na świecie. To nie jest poziom. I tu dochodzimy do sedna — Alcaraz sam wystarczy na obronę rankingu. Młodzi muszą najpierw udowodnić, że są gotowi na taki nacisk. Widzieliście może dzisiejszy mecz Hiszpana w Barcelonie? Grał przy 30 stopniach, z obolałym nadgarstkiem, i ledwo wygrał z byłym mistrzem turnieju. Potrzebuje wsparcia, ale nie dzikich kart dla smarkaczy — on potrzebuje kogoś, kto nie spanikuje przy pierwszym mocnym zagraniu. A ci dwaj? Na razie są dopiero na etapie, gdzie sami muszą się nauczyć nie robić sobie krzywdy. Dajcie im rok w challengerach, zobaczymy, czy będą mieli choć jeden dobry tydzień w pierwszej dziesiątce. Dopóki nie mają takich wyników, Alcarazowi lepiej radzić samemu — bo on jest tym, który trzyma nie tylko hiszpański tenis, ale całą resztę na dystans. I na tym naprawdę zależy.Kontekst bije gołą liczbę.
-
siema chłopaki!!! 😤 no bo kurwa, jesteśmy tacy sami jak Ci hiszpańscy chłopcy — wszyscy walczymy o swojego i nie odpuszczamy ani na krok!!! ja osobiście byłem kiedyś na challengerze w Sewilli, gdzie Suárez rozjebał starszego gościa serwisem 220+ 🔥 i ludzie tam oszaleli, bo facet gra jak szalony, nawet jak traci punkty to z uśmiechem wbija się w następne uderzenie! a Mérida? stary, wczoraj akurat oglądałem jego mecz w Barcelonie live — facet walczył z facetami z pierwszej setki challengera, a na koniec meczu publiczność wiwatowała jak na finale ATP!!! oni mają TEN styl, TEN zapał, którego Alcarazowi brakuje od czasu kontuzji!!! bo Carlos jest bestią, ale czasem jak mu się nie układa, to patrzy w niebo i mówi "kurwa, dlaczego ja?" 😭 a Wy tu gadacie o rankingach??? ranking to dopiero będzie, jak wdepną w turniej wielkiego szlema i powiedzą: "kurwa, to my wygraliśmy, a nie ten stary numer 300 na świecie!!!" dajcie im szansę, niech się popalą, niech pokażą, że nie są żadnymi smarkaczami!!! hiszpański tenis potrzebuje tej młodej krwi, bo teraz to wszędzie same martwe dupy!!! no nie? albo dajemy im dzikie karty w Madrycie, albo latamy za resztę sezonu z tą smutną miną, że "niestety, najlepszy nie daje rady sam" 😤🔥Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Właśnie wróciłem z meczu juniorskiego w Warszawie, gdzie jeden z naszych rodzimych talentów przegrał pierwszego seta 1:6, bo nie wytrzymał presji — a Wy mi tu mówicie o hiszpańskich smarkaczach, którzy mieliby wkroczyć na salony ATP i od razu rozgrywać Alcaraza? Posłuchajcie, ja rozumiem entuzjazm, ale pamiętajcie, jak skończył się ten pomysł z Radu Albotem kilka lat temu — facetowi dawali dzikie karty, mówiono "hiszpańska młodzież", a on wypadł jak bomba z opóźnionym zapłonem i teraz grzebie w challengerach, podczas gdy Alcaraz lata między finałami wielkoszlemowymi. Suárez w Saragossie? Owszem, fajnie rozbijał piłki, ale przeciwko Trusce — no właśnie, przeciwko Trusce! Facet, który na co dzień walczy z Djokoviciem i Rublevem, nie żaden numer 200. Ten mecz był świetną lekcją, ale nie dla kogoś, kto miałby wspierać Alcaraza — to była lekcja, jak samemu szybko polecieć z kortu. A Mérida? Mecz w Barcelonie juniorkach to była bajka, ale teraz? Porażki z zawodnikami, których nawet nie ma w pierwszej setce. Wyznawanie im wiary, bo w Hiszpanii im kibicują? Świetnie, ale Hiszpania to nie tylko tenis — to cała kultura sportowa, której my tutaj nie mamy. Ci chłopcy mają potencjał, bez dwóch zdań, ale Alcaraz w wieku 18 lat był już gotowy na półfinały w ATP, bo walczył od szesnastego roku życia w turniejach rangi ATP Challenger. Suárez i Mérida? Najbliższe tygodnie spędzą pewnie na szlifowaniu swoich serwisów w kolejnych challengerach, a nie na pomaganiu Hiszpanowi w obronie pozycji. No i jeszcze jedno — Alcaraz nie potrzebuje pomocy w sensie dosłownym, bo on jest w stanie sam robić swoje. Potrzebuje wsparcia mentalnego, czyli kogoś, kto przyjdzie i powie: "Carlos, widziałem, jak dzisiaj walczyłeś, ale jutro będzie lepiej". A nie: "Patrz, tu są dwaj młodzi, którzy zagrają za Ciebie". Hiszpanie mają teraz całą masę utalentowanej młodzieży, ale żeby naprawdę wejść do czołówki, trzeba jeszcze rok albo dwa lata spędzić na klepaniu piłek w niższych ligach. Dajcie im ten czas, niech dorosną do odpowiedzialności. Bo jak teraz wsadzić któregoś z nich do Madrytu, to jutro Alcaraz będzie musiał nie tylko grać, ale jeszcze wymyślać, jak naprawić czyjeś błędy. No i nie mówcie, że to nieprawda — sami wiecie, jak to działa. Młody przychodzi, dostaje szansę, dostaje cięgi, wraca do challengera i znowu walczy. Alcaraz już przeszedł przez ten etap. Dlaczego mamy mu teraz dokładać jeszcze jednego juniora do walki? On wystarczy sam, a jak go po prostu przestaniemy krytykować za każdy błąd, to on sam powie: "Zobaczycie, jeszcze się poprawię". Bo on to już udowodnił — raz i drugi.
-
ej no, kurwa, znowu się robicie tacy mądrzy od razu!!! słuchajcie, ja dzisiaj akurat siedziałem sobie w kibolskiej melinie, popijając piwko, i patrzyłem na mecz Hiszpana — no niech no ktoś mi powie, że on nie walczy sam!!! facet dosłownie pada z sił, ale wciąż idzie do przodu, a wy tu wymyślacie kolejne powody, żeby nie dawać szans młodym! przecież to hiszpańska młodzież, oni mają ten sam krew — nie jakiś tam obcy talent z Afryki czy Azji, tylko rodacy, którzy znają korty od dziecka, którzy walczą jak lwy, a nie jak te wasze "analizy"! no co, miało być łatwo? nie było łatwo!!! pamiętacie, jak to się zaczynało z Alcarazem? facet dostał szansę w Marbelli, zrobił numer ze starszymi zawodnikami i nagle okazało się, że Hiszpania ma nowego króla. a teraz co? teraz mamy dwóch chłopaków, którzy już teraz grają jakby mieli w sobie tę hiszpańską żelazną wolę, tylko czekają na swoją szansę! suárez? facet w Saragossie nie tylko rozbijał piłki, ale jeszcze robił to z uśmiechem na twarzy — tak się gra, kiedy się KOCHA ten sport! a Mérida? stary, ja dzisiaj oglądałem jego trening w Barcelonie — facet wbija piłki w ścianę na 30 minut bez przerwy, żeby poprawić forehand! to nie jest żaden smarkacz, który biega po kortach i się modli, żeby ktoś go zauważył! to są ludzie, którzy mają PAŃSKĄ klasę, tylko jeszcze nie dostali tej jednej szansy, żeby to pokazać całemu światu! i co, mamy czekać kolejny rok? kolejny sezon? kiedy Alcaraz będzie walczył sam przeciwko tym wszystkim numizmatom, które co tydzień na niego polują? niech któryś z nich dostanie dziką kartę w Madrycie, niech się popalą, niech pokażą, że hiszpański tenis to nie tylko jedna bestia! bo inaczej co? mamy latać za resztę sezonu i patrzeć, jak Carlos walczy sam przeciwko światu? on jest dobry, ale nie jest nieśmiertelny — i co wtedy? naprawdę chcecie, żeby Hiszpania została bez reprezentacji w elicie? bo ja nie! no dalej, dajcie im szansę, niech wdepną w kort i zrobią swoje — albo padną, albo dadzą nam nowego bohatera! 😤🔥Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A co, już zapomnieliście o tym meczu w Walencji jakieś pół roku temu, gdzie Suárez ograł faceta z pierwszej dwudziestki ATP serwisem 215 i do tego urwał mu drugiego seta 6:2? 😂 Byłem tam na trybunach i myślałem, że zaraz facet od razu wyleci z kortu, bo grał jakby mu ktoś do butów wsypał kreta — ale nie, on tylko się śmiał, machał do kibiców i szedł na kolejnego. I wiecie co? Ten gość to nie jest żaden przypadkowy junior — on ma w sobie tę hiszpańską wściekłość, która Alcarazowi aż za dobrze znana! Ja tam bym mu dał dziką kartę w Madrycie choćby po to, żeby zobaczyć, jak te resztki obozu dostaną po pysku od rodaka! 🤡💸 A Mérida? Stary, ja widziałem jego trening z byłym numerem 30 światowego rankingu — facet odbijał piłki tak mocno, że sędzia musiał się chować za siatkę! To nie jest żaden "smarkacz", to jest burza na dwóch nogach, która czeka, żeby kogoś rozwalić! Dajcie im szansę, bo jak nie teraz, to kiedy?!Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
-
no przecież to jest jak z tym drugim hiszpanem, no nie? ten co go wszyscy mianowali na następcę Djokovicia — zapomniałem jak on miał na nazwisko, ale facet w 2021 roku był wszędzie: challengery rozbijał jak puszki, młodzieżowe rankingi ścigał, media pisały że "wszystko przed nim". a potem? potem dostał dzika w Madrycie i w pierwszej rundzie jebnął się z facetem z trzeciej setki, bo zagrał jakby mu zegarek zdjął ktoś o pół godziny do przodu. no i co? no i teraz grzebie w challengerach, a luzaki z telewizji już szukają kolejnego "cudownego dziecka". a tu proszę — czas pokaże i pokonał, że to był tylko jeden dobry tydzień w życiu. albo jeszcze ten gość z 2019, jak Facundo Bagnis miał 22 lata i wszyscy krzyczeli że "wreszcie argentyński potwór" — facet wygrał challenger w Marbelli, fajnie wyglądał, medialnie był wszędzie. i co? no i w Madrycie dostała się dziką, przegrał z jakimś kwalifikantem w trzech setach i tyle go widzieli. teraz jest w drugiej setce i nikt go nie pamięta poza rodakami. wiecie co ja wam powiem — młodzi mają swoją chwilę, ale albo zaraz ją wykorzystują, albo idą do challengera i zapominają o niej na rok. tych dwóch Hiszpanów to fajni chłopcy, nie przeczę, ale dzikie karty w Madrycie to nie jest żaden ratunek dla Alcaraza, tylko loteria — i nie taka, która na pewno wyjdzie, tylko taka, w której większość traci. no bo w końcu — ktoś musi im wbić do głów, że tenis to nie tylko piękne uderzenia, tylko jeszcze dwie nogi co muszą nieźle działać, a te akurat u tych dwóch widzę że trochę są za lekkie jak na cały turniej ATP. no ale niech no oni tam wbiegają, niech się popalą, niech pokażą co umieją — albo wyjdą na swoje, albo wrócą z podkulonym ogonem do challengera i będą mieli nauczkę na lata. hiszpański tenis ma teraz tyle młodych co nigdy, ale niech każdy najpierw udowodni że umie wygrać mecz, zanim dostanie szansę na turniej wielkiego kalibru. bo inaczej to znowu będzie historia powtarzana — kolejny "cud" który szybko zniknie w cieniu.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽