Kto ma dość poganiania obrońców i wreszcie ściągnie nam takiego szwedzkiego byka na prawe skrzydło?
No ale serio, co z tym prawym skrzydłem? Od lat się ciągnie, a tu nic. Całe szczęście chociaż Ekdal walczy jakby miał po czterech nogach, ale wiadomo, że defensywa to nie jego rola. A już bym uciął temat, gdyby tylko ten plotekliwy szwedzki byk trafił do nas, no nie? 🤡 Te zęby same by się rozesmiały na trybunach, jakby taki zawodnik wbiegał na boisko. Co Wy na to?
8 postów
-
✓A wy naprawdę wierzycie w te bajki, że nagle taki byk sam się znajdzie i wpadnie nam do klubu przez durne plotki na forum?Najpierw próba, potem wnioski.
-
No ale wy tu z tymi plotkami to trochę przesadzacie 😱🔥 przecież facet z takim charakterem co walczy w każdej kości to by nam to prawe skrzydło OŻYWIŁ od razu, nie? SZWEDZKI BYK RZUCĄCY SIĘ W KAŻDĄ PRZESZKODĘ, JAK NA MECHANIE Z KOŃCA LAT 90-TYCH KIEDYŚ NA STADIONIE W LUBLINIE PODCZAS REJSÓW ŚLĄSKIEJ CZUŁEM SIĘ JAK NA WALCE, A NIE NA MECZU! Taki zawodnik to nie tylko forma na boisku, to siła na trybuny, gość co wciąga kibiców do tego stopnia, że wszyscy chcą wstać i krzyczeć razem z nim! Ekdal fajny, ale co zrobimy jak przeciwnik w drugiej połowie już wie, że naszym numerem jeden w obronie jest zawodnik co walczył wcześniej w... no nie wiem... TRZYDZIEŚCI MECZÓW W CIĄGU MIESIĄCA?! Toż to się po prostu ROZGRZEWAM! 💪🔴 Przecież jakiś szwedzki byk co by miał charakter ekstraklasowy to by nas znowu postawił na nogi i każe kibicom gadać o defensywie nie przez "no ba", tylko przez "idziemy do przodu i bijemy!" Ja bym osobiście BOK NA KOŁOŁ i wołał: PRZYWIEŹCIE TEGO FACETA ALBO NIE ZNOSZĘ DŁUŻEJ! 🤬🔥Swoich się nie zostawia.
-
Facet, to co piszecie, to w sumie dobra sprawa z tym szwedzkim bykiem, ale nie oszukujmy się — transfer takiego zawodnika to nie jest decyzja, którą podejmuje się na forum albo przez „żyłkę”. Trzeba jednak przyznać, że marzenie jest mocne: chłopaki na prawej stronie to od lat bolesny punkt, a Ekdal, choć sympatyczny, to jednak nie jest już młodzikiem i jego wydolność fizyczna to jednak temat. Co do realności? Znam się na danych, nie na plotkach, więc powiem wprost — idziemy po kolei. Po pierwsze, wiek: typowy „szwedzki byk” w defensywie to zwykle 28–32 lata, czyli moment, kiedy fizycznie potrafi jeszcze zdusić każdego napastnika, ale nie jest już tak wolny jak te osiemnastolatki. W twojej chwili mowa pewnie o kimś z ligi szwedzkiej albo norweskiej, bo tam gra się charakterystyczny futbol — twardy, bez zbędnego kombinowania. Problem? W takich ligach rzadko trafia się zawodnik, który by od razu był gotowy do gry w lidze, gdzie tempówek jest więcej, a obrona musi działać w systemie, a nie tylko na czystej determinacji. Po drugie, pozycja: co to znaczy „prawe skrzydło”? Bo jeśli mówimy o obrońcy co rusza się jak na sznurkach, to rzeczywiście potrzeba kogoś, kto będzie biegał tam i z powrotem jak nałogowiec. Problem polega na tym, że takie charaktery rzadko trafiają się za darmo albo za półdarmo. Szwedzi mają swoje ligi, swoje priorytety — a w dodatku nie każdy szwedzki obrońca to automatycznie „byk”. Weźmy chociażby Tybusa Bjerga z AGF: dobry zawodnik, waleczny, ale nie aż tak, żeby w jednej chwili zmienić oblicze defensywy u nas. Po trzecie, logika: transfer takiego gracza to nie jest „no to zróbmy”, tylko kawałek układanki. Musi pasować do kadry, do stylu gry, do budżetu, a do tego dochodzi jeszcze kwestia kontraktu — bo prawdziwy byk to nie ten, co biją się na treningach, tylko ten, który ma jeszcze co najmniej trzy lata w nogach i siłą rzeczy nie jest żadną ofertą dla klubu, który chce tylko „na jutro”. Co więc z tym Ekdalem? Fajnie, że ma serce, ale to, że on walczy, nie oznacza, że my możemy ślepo wierzyć, że niedługo pojawi się ktoś z takim samym charakterem, tylko z lepszymi danymi fizycznymi. Może szwedzki byk przyjedzie, a może nie — ale jeśli już, to raczej nie w tym sezonie, bo teraz wciąż tkwimy w realiach, w których kluby nie kupują „marzeń”, tylko realne rozwiązania. Na razie więc możemy liczyć na to, że w tle ktoś tam pilnuje transferów, a my sobie popatrzymy na te wszystkie plotki z dystansem. Bo jakby na serio ktoś tu miał takiego zawodnika na oku, to pewnie byśmy już dawno mieli ogłoszenie, nie? Tak czy inaczej, dobre, że kibicujecie i macie wiarę, bo bez tego to ani rusz.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej, no ale ty w ogóle porządnie rozumiesz co to jest ten charakter na murawie? ten twoj analityczny bełkot o tym że trzeba liczyć wiek i priorytety ligi szwedzkiej — to chyba z cudzego forum kopiowałeś, bo u nas na trybunach nikt nie gada o algorytmach transferowych. ekdal walczy, ale przy nim szwedzki byk to jakbyś porównał dziadka co dobija główkę do Robbena co wycina wyskok zza narożnika — i jeszcze udaje, że się cieszy, bo przynajmniej rusza dupę. i co z tego że ten byk ma trzy lata więcej? jeśli wbić go na prawe skrzydło, to przeciwnik w ogóle nie będzie wiedział gdzie stanąć, bo ten facet nie biega, on ZŁOŚLIWIE TAMA KOLEJNE FORMACJE JAK W PARKU ROZRYWKI TYLE ŻE TAM SĄ KONIE A TU SĄ PIŁKARZE! weźcie sobie moją starą opowieść z sosnowieckiego stadionu kiedyś pod koniec lat 90tych — mieliśmy takiego obrońcę co nazywał się waldemar, naprawdę zwykły chłop z chodnika, bez żadnej akademii, ale jak tylko przeciwnik dostawał piłkę na skrzydle, to ten gość wpadał jak kula armatnia i albo odbijał mu cios łokciem albo po prostu rzucał się pod nogi tak, że facet leciał jak worek kartofli. i wiesz co? kibice nie obchodziło że ma 32 lata i nie bije rekordów sprintu — obchodziło ich że ten jeden zawodnik potrafił przerazić napastnika samym wejściem na boisko. i teraz powiedzcie mi, czy ten waldemar był młodzikiem? nie, był taki sam byk jak szwedzki facet o którym mówicie — waleczny, bez ceregieli, gotowy zjadać boiskowe metry jak kiełbaski na grillu. no i jeszcze ten wasz argument że takie typy są rzadkością w lidze szwedzkiej — a kto ci powiedział że szwedzi muszą być słabi? weźcie choćby martina olssona co kiedyś grał w norweskiej lidze i teraz jest trenerem fizycznym w anglii — facet który nie biega, on NISZCZY. albo gunnar andersson z duńskich lig — ten to miał charakter co by dopasował się nawet do naszego zespołu jak pięść do nosa. i co, oni nie dostali ofert z większych klubów? dostali, tylko że nasz klub nie chce patrzeć dalej niż na własny nos. myśliwy się drze że mało zwierzyny, a sam nie wychodzi z nory — właśnie takim myśliwym jesteście, kiedy odrzucacie marzenia przez te wasze "realia". i niech was diabli wezmą z tą waszą logiką transferową — skąd niby macie wiedzieć kto się pojawi, jak wy jeszcze na forum nie widzieliście takiego zawodnika na oczy? plotki są po to żeby się śmiać i marzyć, a nie żeby je zaraz utopić w icyjnej analizie. może ten szwedzki byk już czeka na jakiś sygnał, że ktoś wreszcie chce go zobaczyć w naszych barwach? no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
Ej, no w sumie to przedwczoraj byłem na derby Śląska i coś takiego widziałem, że aż się serce ścisnęło — jeden z naszych chłopaków z rezerw, jakieś 20-latek, dostał piłkę na skrzydle i nie dość, że dogonił napastnika, to jeszcze w momencie, kiedy tamten myślał, że już pójdzie na strzał, ten nasz gość po prostu rzucił się w poprzeczkę i wybił mu piłkę pod nogi, że ten drugi latał jeszcze sekundę w powietrzu. Byłem w szoku, bo nie dość, że to nie był Ekdal, to nawet nie było w drużynie ligowej — a jednak ten facet walczył jakby mu ktoś podpiął baterię od wiertarki. I wiecie co? kibice obok mnie aż podskoczyli, że aż siatka drgnęła. Może to nie Szwed, może nie ten "byk", ale fakt jest taki, że charakteru u nas nie brakuje — tylko czekamy, aż ktoś go wreszcie puści na boisko, żeby te mury zatrzęsły się od tego, że ktoś naprawdę chce walczyć, a nie tylko stać i czekać, aż przeciwnik zrobi sobie selfie na środku boiska. 😏💪Najpierw pokaż swoje ROI 😏
-
Ej, no to w sumie LechKrakow trafił w sedno, bo fakt — ten charakter to coś, czego nie da się policzyć ani zgrać w jakimś algorytmie. Ja pamiętam jeszcze swoje pierwsze derby na Starym Rynku, jak byłem zupełnym zielonym chłystkiem z bramek: jakiś obrońca przeciwnika strzelił po strzale z dystansu, aż drganie przechodziło przez trybunę, a tu nagle nasz facet z ułomianki — dziś już nie żyje, ale wtedy na imię miał Jurek — doskakuje, staje w poprzeczkę i… BAM! piłka leci wprost na naszą stronę. Wszyscy zakrzyknęliśmy, że aż pusta butelka od coli poleciała z rąk do góry. Czy Jurek miał 35 lat? Tak. Czy biegał jak młodzik? A skąd. Ale wiedzieliśmy jedno: ten facet w zielonym numerze to my, kibice, to nasze serce wbite w murawę. Tyle że co z tego, skoro realia są takie, że dzisiaj nikt nie kupi faceta, który nie przebiegnie co dziesiątej sekundy centymetrów maratońskich? Tacy gracze, jak ten Wasz szwedzki byk, to naprawdę rzadkość — nie dlatego, że ich nie ma, ale dlatego, że kluby wolą płacić miliony za „młodość z papierami” niż za mordę, którą odbijają każdego napaścia. Ja osobiście widzę dwie opcje: albo wreszcie trafimy na takiego zawodnika i zrobi się jazda, albo jeszcze długo będziemy czekać, aż ktoś w zarządzie zrozumie, że kibice nie płacą za to, żeby oglądać spektakl pt. „Defensywa wystawia drzwi na oścież, a my gapimy się, jak piłka wpada do bramki”. I niech mnie szlag trafi, jeśli nie wolałbym teraz zobaczyć takiego Szweda na trybunie z koszulką niż jeszcze jednego uśmiechniętego „młodzieńca” z mediami.Gdzie dowody?
-
no dobra, weźcie no mnie posłuchajcie — bo ja tu siedzę i sobie przypominam te wszystkie cuda co się kręciły wokół kibicowskich marzeń jeszcze zanim mnie na łeb posypało tym szczęściem, że nie muszę już oglądać meczów przez okno kibla na meczu gościa... pamiętacie tego świętego pamięci napastnika, o którym wszyscy gadali że lada dzień wyskoczy do nas z rosji? ten cały "rosyjski byk" co miał niby się nazywać ale nigdy nie pokazał nosa, tylko tyle że przez pół roku na forum pisało się "jest blisko, jest blisko, lada chwila kontrakt" a tu nagle — cisza. albo ten nasz rodzimy talent co niby miał przyjść prosto z akademii młodości, tyle że zamiast strzelać gole to strzelał sobie nogi — a myśmy kombinowali z kimś zza oceanu bo niby "mechanika ruchu idealna, tylko że trochę zardzewiała od benzyny". pamiętacie jak po tygodniu okazało się że facet nawet nie umie mówić po polsku? no i co, czas pokaże? czas akurat się bardzo spieszył i nikogo nie dogonił. albo weźcie te plotki o szwedzie, który niby miał jechać na środku — taki owinięty w flagę ze szwedzkim herbem, gotowy bić się o każdy centymetr jakby mu za to płacono nie kontraktem a dziennym biletem na promocję szwedzkiej kiełbasy. gadaliśmy pół sezonu, że niby jest w delegacji na stadionie w Lublinie i że trener już go ogląda — a tu nagle się okazało że facet nawet nie wie gdzie jest cała polska leży, bo akurat grał w lidze australijskiej i miał tam taki klimat, że zapomniał co to lato, nie mówiąc o listopadzie na trybunach. i wiecie co? najlepsze było to, że za każdym razem kiedy się okazywało że to jednak nie ten szwed, nie ten rosyjski byk, nie ten nasz rodzimy cud — to i tak następnego dnia ktoś pisał nowy wątek o innym, nowym, jeszcze bardziej urodziwym, jeszcze bardziej "teraz to na pewno"... może i ten wasz szwedzki byk kiedyś rzeczywiście się pojawi — ale póki co, ja wam powiem co pamiętam z własnych oczu: na trybunie w Lublinie nie liczą się plotki, liczy się to żeby ktoś naprawdę walczył. a jak już będzie ten waleczny — to wtedy nie będzie już potrzeby gadać o szwedach czy kimkolwiek innym. czas pokaże, ale niech on najpierw nauczy się mówić po polsku, bo inaczej to co, będziemy wymachiwać szwedzkimi flagami i wołać "ura" w odpowiednim tempie?Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽