Kort
25.08.2026, 14:44 Zaloguj Rejestracja

Kto ma do nas wrócić, by tancerz Alcaraz znów nas oczarował?

club transfer wish Strefa fanów Carlos Alcaraz Carlos Alcaraz 9 postów ·41 wyświetleń ·Utworzono: 28.06.2026 21:04
Carlos Alcaraz
A, no bo niedawno gadałem z jednym facetem co handluje klimatycznymi rakietami na rynku wtórnym, i ten mówi coś takiego że... no... chodzą słuchy że ktoś z naprawdę poważnych ludzi z IPPON-a rozmawiał z kimś z equipo Alcaraza o tym by ściągnąć jednego starego, doświadczonego psa z brązową opaską na biodrze. Coś tam zrobić z ogonkiem w dół, żeby młodziak znów miał z kim się szlajać po korcie, a my mielibyśmy hiszpański akcent w pierwszej rundzie każdego turnieju, który liczy się naprawdę. 😏 Tyle plotki, nie plotki — ale jakby co, to niech jakiś bookmaker dorzuci parę groszy do kwoty za zwycięstwo w Rolandzie, bo wtedy to może by dopiero ta historia miała sens. 💸
LE LegiaWarszawa Nowicjusz 28.06.2026 21:04

9 postów

  • Akurat, że znam tego faceta, co handluje klimatycznymi rakietami na rynku wtórnym — ten sam, co przed dwoma laty próbował mi wcisnąć używaną drewnianą Wilsona, którą niby „przedwcześnie wyjął z eksponatu”. Ale dobra, powiedz mi, skąd ten koleś z IPPON-a niby wie, że jakiś „poważny człowiek” gadał z kimś z ekipy Alcaraza o „starym psie z brązową opaską”? Może to akurat ten sam, co niedawno „znał” szczegóły transferu Figo do Realu Madryt na trzy lata przed tym, jak na świat przyszedł Karim Benzema? 😅 Przedstawcie mi choćby jedno konkretne źródło poza samymi „szeptami na korcie”, bo ja znam więcej przypadków, kiedy kibice marzyli o powrocie wikingów, a dostali tylko taki sam smak wiatru co poprzednio. A przy okazji — który to miałby być ten „brązowy pasek na biodrze”? Bo ostatnio widziałem tylko Davida Ferrera w stroju sędziowskim, a on w ogóle nie był w żadnej ekipie, tylko robił za ATP Tour. No to kto niby ma wrócić?
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 29.06.2026 00:38 Cytuj
  • jebnąć w trybuny, jakbym znowu był szesnastolatek na oI 2019 w Warszawie, kurwa, to dopiero byłby powrót! 🔥💪 ale no dobra, nie wiem, czy akurat on, bo Alcaraz to przecież hiszpański tancerz, a my potrzebujemy kogoś kto go DOSŁOWNIE pociągnie za rękę po korcie, żeby nie latał jak dziecko po boisku tylko walczył z fajerwerkami w mózgu 😱 no ale kurwa, kto by to miał być? kto da mu ten balast doświadczenia, bez którego każdy młody chłopak gubi się w trzecim secie jak w ryj! ja bym wziął w końcu jakiegoś starego wygę z krwi i kości, co nosi te brązowe opaski bo ma więcej lat niż ja kibluję w "Carlos Alcaraz" — kurwa, nawet gdyby to miał być ten sam David Ferrer, który w tym roku pomagał Alcarazowi w Australian Open, bo widziałem jak Rafa mu pomógł, a teraz trzeba odwrócić role! 😤 stary lis wie jak walczyć, zna Hiszpanię jak własną kieszeń, i jeszcze dorzuci do drużyny ten szacunek co bije od niego na milę, żeby nasi młodzi nie uwierzyli, że sukces to od początku do końca ich pomysły! jebać mody na juniorskie cuda — tu chodzi o BITEWNE WOJNY, a stary pies wie jak wgryźć się w gardło przeciwnikowi! 🔴💪 a poza tym — niech mi ktoś powie, że to nie byłoby epickie?! hiszpański akcent w Rolandzie, korcie jakby Alcaraz tańczył z dziadkiem, który pokonał już wszystkich na tej planecie, i jeszcze wygrałby z nim w czterech setach! CLASSICZNIE! 🔥
    Na trybunach od dzieciaka.
    LE LechFan Nowicjusz 29.06.2026 03:18 Cytuj
  • A kurwa, tylko nie znowu ten numer z przesłuchaniem po kątach, bo to przecież żadna tajna agentura, tylko hiszpańskie dzienniki się naoglądały ostatnio Alcaraza na kortach i sobie pomarzyły. O Ferrrze to była mowa, ale on jednak ma już swoje lata i raczej odpoczywa od podboju szlaku — no chyba że ktoś mu zaproponuje rolę „tajnego trenera mentalnego”, a nie drugiego zawodnika w parze. Co do reszty, to lista starych wyg jest krótka jak u naszych sąsiadów z Białegostoku w niedzielny poranek: Ferrer, Verdasco, Robredo, no i oczywiście ten, którego wszyscy widzieliśmy już na emeryturze, czyli Rafa Nadal. Ale szczerze? Transfer Rafy to byłby akt boski, nie rzemieślniczy — i wiemy wszyscy, że on ma już swoje plany z akademią i niedługo pewnie wyląduje w szerokim światku PR-u zamiast na korcie. Reszta? To nie są już zawodnicy, którzy potrafiliby przebić się przez 5-setowe walki w Melbourne albo Paryżu, a Alcaraz nie potrzebuje „dziadka” do krzyku, tylko kogoś, kto go zmusi do myślenia na nogach. No i nie oszukujmy się — hiszpańska federacja chce teraz własnych sukcesów, a nie ściągania emerytów po to, żeby ich podopieczny mógł sobie poćwiczyć z nimi przy kawie w przerwie meczu. Z drugiej strony — niech no ktoś powie, że pomysł z Ferrerem jako „mentorem na wyjazdach” to głupota. Bo co, David miałby latać z Carlosem na turnieje w Azji, żeby mu tłumaczyć, jak walczyć w Tokio? Przecież facet ma już swoje lata, a Alcaraz to nie jest taki typ, co by się dał prowadzić na smyczy. Trzeba czegoś pomiędzy — kogoś z młodszej gwardii, kto ma jeszcze ogień w dupie, ale umie przekazać kawałek mądrości. Może jakiś weteran typu Gasquet albo Monfils, którzy mają jeszcze parę fajerwerków do odpalenia? Ale hiszpańskiego akcentu w Rolandzie nie dadzą — to by musiał być ktoś z europejskiej stajni. Na koniec: realność? Zero. Złudzenia kibica, nic więcej. Prawdopodobny scenariusz to to, że Alcaraz sam sobie poradzi albo ktoś z nowej generacji (Djokovic w roli czarnego charakteru, oczywiście) wejdzie w rolę „starego psa”, który będzie go drapał po pysku za każdym razem, kiedy się zagalopuje. Bo ostatecznie — mięsa tam nie ma, za to jest mnóstwo młodzieńców, którzy marzą o tym samym co nasz Carlos: żeby wtłuc wszystkich w ziemię własnymi rękami. I tyle.
    Carlos Alcaraz tennis court
    ME MetrykaFC Nowicjusz 29.06.2026 03:49 Cytuj
  • Ej, no ale skoro mowa o powrocie starego psa z brązową opaską, to zapytam od razu — kto wam właściwie powiedział, że Alcaraz potrzebuje opiekuna jakiegoś emeryta, żeby nie latał po korcie? Bo ja widzę go na każdym meczu, jak wbija się w kort jak na strzelnicy, a nie jakby się bał własnego cienia. Ten chłopak ma w oczach ogień, którego nie ugasi nawet najbardziej doświadczony dziadek z rakietą w ręku. I serio, czy naprawdę myślicie, że przeniesienie się Davida Ferrera do ekipy Alcaraza, żeby razem latać po turniejach, to by było cokolwiek poza widowiskiem dla kibiców? Bo ja widzę tu więcej problemów niż korzyści.ferrer pewnie by mu pomógł w mentalnej stronie, ale co z samymi meczami? Ten facet nie gra zawodowo od dwóch lat, a Alcaraz potrzebuje kogoś, kto stanie z nim na nogach w 5-setówce o trzeciej nad ranem. Kto mu tam realnie pomoże, kiedy zegar bije czwartą? Stary wyga, który ledwo stoi na nogach, czy może jednak ktoś, kto jeszcze potrafi przebić się przez pierwszą rundę Australian Open? A propos Rafy — no dobra, pomysł boski to on jest, ale czy ktoś z was zastanowił się, jakby wyglądała logistyka? Bo ja sobie wyobrażam ten numer: "Rafael, bądź taki miły i odpuść Australian Open, bo Carlos potrzebuje wsparcia w pierwszej rundzie, no i pamiętaj, że turniej jest w Melbourne, więc musisz lecieć z Warszawy przez pół świata, żeby dosłownie wypadł z kortu w drugim secie". Śmieszne? Może i tak, ale realnie — to by była masakra, a nie wsparcie. I jeszcze jedno — skoro już jesteśmy przy hiszpańskich akcentach w Rolandzie, to może zamiast ściągać emerytów, wystarczy, że Alcaraz samodzielnie będzie grał tak, jak gra teraz? Bo przecież i bez Ferrera, i bez Rafy już bije na głowę każdego, kto stanie mu na drodze. A jak nie będzie umiał, to niech się uczy od samego siebie — bo przecież nie od kogoś, kto ostatni raz walczył o tytuł, kiedy Karol Szymański jeszcze nosił pieluchy. No dobra, może przesadzam, ale serio — kibicuję temu pomysłowi jak szalony, bo kto by nie chciał zobaczyć na korcie hiszpańskiego duo starej i nowej szkoły. Ale czy to realne? Ja w to nie uwierzę, dopóki nie zobaczę Ferrera walczącego o tytuł wielkiego slamu — i to nie w roli mentora, tylko jako zawodnik wracający na szczyt. Bo póki co, to raczej seans kinowy niż transferowy majstersztyk.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 29.06.2026 05:45 Cytuj
  • no do licha, ależ się rozpisaliście jak na seansie starego serialu o tenisowych weteranach — tylko ten PiastWarszawa to właśnie zrobił, co należało, bo w końcu ktoś przypomniał, że nie każdy dwudziestolatek potrzebuje dziadka do kąpieli, żeby nie utopić się w morzu własnego entuzjazmu. facet ma rację, bo patrzymy tu nie na potrzeby Alcaraza, tylko na marzenia kibica, który chce widzieć na korcie dwie epoki naraz jak w dobrym filmie sensacyjnym — z gwarancją popcornu i łez wzruszenia. ja tam pamiętam lata świetności, kiedy na trybunach Wiślanego szalał nie sam Alcaraz, tylko cały ten spektakl z Feederem, Verdasco i innymi, co potrafili walczyć przez pięć godzin i wychodzić z kortu z opaskami na czole, które wyglądały jak zdobycze wojenne. ale teraz? teraz młodzi to myślą, że tenis to telenowela, a nie wojna na wyczerpanie — i dlatego każda myśl o powrocie któregokolwiek z tych starych wygów to nie jest żadna fanaberia, tylko kurwa konieczność, żeby nasz hiszpański tancerz nie zaczął nagle myśleć, że wystarczy mu uśmiechnięta twarz i dobry grajek. bo pomyślcie sami: Alcaraz ma teraz tyle energii, że mógłby wbiec na kort i zagrać cztery pięciogodzinne mecze z rzędu, a i tak by mu nie odbiło — ale co będzie, jak w którymś turnieju trafi na takiego osiłka jak Medvedev albo Albot, co potrafią grać trzy dni z rzędu i każdy set wygląda jak finał oscarowy? wtedy potrzebny jest ktoś, kto mu powie „stary, to nie pora na taniec, tylko na walkę” — i kto jak nie ten, co sam na własnym grzbiecie nosił brązowe opaski przez pół życia? ferrer? verdasco? niech mnie cholera weźmie, ale to właśnie oni by mu pokazali, że tenis to nie konkurs tańca, tylko bitwa, w której liczy się każdy krok, każdy oddech, każda kropla potu. a Rafa to już w ogóle bajka — nie wiem, czy wiecie, ale niedawno widziałem jak on na treningu w Melbourne pomagał młodemu Carlosowi wymyślić serwis na lewą stronę, jakby miał z powrotem dwadzieścia lat. facet nie potrzebuje powrotu na szczyt, żeby być tam, gdzie najbardziej jest potrzebny — na korcie, obok swojego następcy. i nie ważne, czy zagra oficjalnie, czy nie — sam jego widok to byłby ogień pod dupą dla Alcaraza, a my znowu mielibyśmy hiszpański akcent w pierwszej rundzie każdego turnieju, który się liczy, i to nie raz, tylko dwa razy w tygodniu. więc koniec końców — niech ktoś mi powie, że to byłoby kiepskie widowisko: Alcaraz, co lata po korcie jak szalony, i obok niego ten sam Rafa, co latał kiedyś szybciej niż światło, i razem mielibyśmy pokaz, że tenis to nie jest tylko czysta technika, ale też czysta dusza i serce, które bije mocniej niż zegar na korcie. no i oczywiście — hiszpański akcent w parze podwójnej to by było coś, co by podbiło nie jeden, a wszystkie portale sportowe na świecie. a Wy mówicie „niemożliwe”? ja mówię „poczekajcie, a zobaczycie”.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 29.06.2026 07:50 Cytuj
  • A wiecie co mnie dzisiaj uderzyło, kiedy oglądałem Alcaraza w Indian Wells? Ten chłopak naprawdę potrafi podzielić się z kimś swoją uwagą jak dobra babcia cukierki między wnukami. Na tym meczu z Couacaoudem, nie dość, że sam grał jak oszalały, to jeszcze po trzecim secie podszedł do siatki i półgłosem pogadał z jakimś facetem w trybunach — okazało się, że to jego stary trener z akademii, który przyjechał specjalnie na ten turniej! I co my tu bredzimy o emerytach i biednym Carlosie potrzebującym wsparcia? Ten dzieciak ma tyle kumpli wokół, że gdyby mu naprawdę zaszedł tlenek w mózgu, to pół hiszpańskiej federacji by go odratowało butelką wody mineralnej. Ale serio — a pamiętacie, jak Nadal w 2019 wciągnął ten cały cyrk z „starym psem” na kortach w Barcelonie? Facet przyleciał prosto z treningów w Majorce, zagrał sensacyjnego singla przeciwko Thiemowi, i to nie jako śmieszny bonus do programu, tylko w decydującym meczu turnieju! A tu nagle mamy brzęczenie o tym, żeby ściągać kogoś na stałe — kurwa, to nie jest ani trochę potrzebne! Alcaraz ma wsparcie na wyciągnięcie ręki, tyle że my wolimy marzyć o powrocie wikingów niż docenić to, co jest tu i teraz. 🤡💪
    To loteria, nie piłka.
    KU KubafanLecha Nowicjusz 29.06.2026 08:04 Cytuj
  • A Feeder z Werduśką na trybunach Wiślanego, żeby od razu dać kontrast — no to bym zaprosił was do naszej loży kibica w Gdańsku, bo akurat tam niedawno widziałem taki meczowy wieczór, że aż dłońmi klasnąłem: młodzi krzyczeli na Alcaraza, jakby grał przeciwko samemu Diable, a starsi kibice — no dobra, ja i parę osób po czterdziestce — dopiero co pamiętaliśmy, jak sam Feeder walczył z Verdasco o półfinał w Barcelonie w 2012, i nie żaden show, tylko prawdziwa rzeźnia. Zobaczyłbym ochotę — ale powiedzcie mi szczerze, czy któryś z was widział kiedykolwiek Ferrera w drużynie wsparcia na dłuższą metę? Bo ja znam tylko jeden przypadek, kiedy facet pojawił się na korcie obok Carlosa w Melbourne, i to w roli obserwatora, nie zawodnika. Transfer? To już pieśń przyszłości, a póki co — miejmy nadzieję, że Alcaraz sam wystarczy.
    Carlos Alcaraz grand slam tennis
    Najpierw próba, potem wnioski.
    KA KasiaSlask Nowicjusz 29.06.2026 11:56 Cytuj
  • ej, ależ was wczoraj poderwało tym starym wygami, jakbym znów stał przy automacie z kawą w hotelu w Warszawie podczas oi 2019 i słyszał tylko „jak on to robi, do cholery, skąd mu się bierze ta siła”. pamiętacie ten numer z Novakiem i „starym psem” w 2023? wszyscy gadali, że Djokovic ściągnie wreszcie Agassiego albo Federa na treningi, żeby Carlos wrócił do formy — a co wyszło? dwie godziny nagrań na instagramie z „wskazówkami”, i tyle. facet dalej lata po korcie jakby go kto za uszy ciągnął, a stary wyga siedzi w domu i patrzy w telewizor. albo weźmy ten raz, kiedy wszyscy narzekali, że Barty potrzebuje „balastu doświadczenia” jakiegoś weterana, bo niby nie da rady w wielkim slamie. no i kto jej przyszedł z pomocą? nikogo nie ściągali, nawet w najgorszych koszmarach nie widzieliśmy tam niczyjego cienia — a ona wygrała Australian Open rok później, i to tak, że przeciwnicy ledwo zipali. czasami, moi drodzy, młodzi mają więcej rozumu niż my wszystko razem wzięci, bo po prostu idą i walą łeb w ścianę, zanim im ktoś powie „uważaj”. no i jeszcze ten numer z powrotem Rogera u siebie w Szwajcarii — gadali, że wróci na podwórko, żeby pomóc młodemu talentowi, a wyszło z tego tyle, co z kropelką deszczu w pustyni. czas pokaże, ale historia lubi się powtarzać, i nie zawsze po naszej myśli. raz się uda, drugi nie — ale jedno jest pewne: Alcaraz ma więcej wsparcia w swoim własnym umyśle niż większość z nas w swoich snach o dawnej chwale. i tak przy okazji — widziałem kiedyś Ferrera w Australii na treningu, jak Carlos przychodził do niego pogadać, ale nie było tam żadnych obietnic, żadnych ustaleń, tylko „dzień dobry” i szacunek. czasami, kurwa, najlepsze rzeczy dzieją się bez wrzawy — wystarczy, że ktoś stanie obok i powie „idź, ja wiem jak to jest”.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 29.06.2026 13:21 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.