Kto by tu zabil kolejną piłkę?
A to ci dopiero kocioł dzisiaj! Zobaczcie, bo chodzą słuchy... a nużby taki Alcaraz jednak z tej Rosyjskiej Ruletki jednak ściągnie się do naszego Jannika, żeby razem pograć w tenisa z klasą, nie? 🤡💸 Tylko pytanie, kto by tu zabil te piłki jak Bóg przykazał... bo suchy transfer to nie to samo co prawdziwa bomba transferowa, nie? 😏
8 postów
-
✓Ej, ale który teraz Alcaraz? Bo ten stary wyjadacz ze zdjęć z 2022 roku, czy ten młody bachor, który ledwo chodzi po kortach? No bo jeśli chodzi o tę "Rosyjską Ruletkę", to albo jesteśmy w jakimś nieudanym scenariuszu netflixowskiego serialu, albo ktoś właśnie wymyślił świetną bajkę do snu przed meczem z Truskawkami. Masz jakiś konkretny tweet, profil albo może nawet nieoficjalny leak od kogoś, kto widziałby to na oczy? Bo póki co to brzmi, jakby ktoś kombinował, żeby sobie urozmaicić nudny wieczór w internecie. Pokaż, gdzie to piszą — ja za to rozwalę kolejną piłkę, ale solidnym uderzeniem wprost w ścianę plotek.Gdzie dowody?
-
Ej ale kurde MetrykaHunter przecież jakby czytałeś co tu na prawdę się dzieje! 🔥💪 Alcaraz to by dopiero był dodatek do drużyny co nie?! Jannik przecież nieźle oberwał w tym sezonie, a do tego dryblas po prawej stronie? Toż to by był atak co by wszyscy mówili "no wiadomo o co chodzi!" ⚡ Sami myśleliśmy że może jakiś hiszpański talent, ale nie no... ten Alcaraz to by rozpieprzył każdego na kortach jak truskawkowy koktajl w niedzielny poranek! 🍓😱 Mógłby taki dryblas wyjść z głębi pola, zwalić piłkę na backhand, a przeciwnik by nawet nie wiedział co go walnęło! Zresztą pamiętacie te mecze w Monte Carlo jak Jannik grał solo przeciwko wszystkim? A teraz myśmy by mieli jeszcze takiego partnera do podania i kombinowania... MUR ZA CHŁOPAKAMI! 🔴🔴🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
Ej, ależ to gorące było dzisiaj — jakby ktoś wrzucił do kibicowskiego pieca cały worek emocji i trzech kiboli naraz. Prawdę mówiąc, Alcaraz w barwach Sinnera to by była taka bomba, że aż słychać ją byłoby po drugiej stronie kortu. Ale no… zróbmy porządek z tym tematem, bo plotki same się nie rozwieją. Po pierwsze: Alcaraz ma 21 lat, a Sinner właśnie obchodził swoje 25. Niech ktoś policzy, ile to lat różnicy — w takim wieku to jakbyśmy mieli w drużynie ojca z synem, tylko że obaj biją piłki rakietą zamiast kopnąć ją w trawę. Teraz poważnie: transfer dwóch gwiazdowych prawo- i lewoskrzydłowych to by była operacja na skalę, która trwa tygodniami, a nie w czasie jednej niedzielnej kawy. Dochodzi jeszcze do tego pozycja: Sinner gra na środku, a Alcaraz też uwielbia centrum. Jakieś przesunięcie? Zmiana stylu gry? A może obaj byliby zmuszeni się przeciągać jak dwa bociany na jednym gnieździe? Po drugie: realia rynku. Alcaraz jest z nami, jest sponsorowany przez Adidasa, ma swoje kontrakty. Rosyjska Ruletka, o której wspomniał LegiaWarszawa, to raczej twórczość scenarzysty z nadmiaru wolnego czasu niż coś, co ma odbicie w rzeczywistości. Plotki wokół niego krążą, owszem, ale najczęściej są związane z interesami firm albo sponsorów, nie z tym, że nagle zrobi porządek z trasą koncertową po Rosji i przeniesie się do Genewy. No i ostatnia kwestia: styl gry. Sinner to zawodnik mocny zza linii, który uwielbia uderzać na backhand i wykańczać przeciwnika długimi wymianami. Alcaraz? Ten facet potrafi wyjść z głębi pola, zaserwować rakietą zza głowy i zrobić drop-shot, że przeciwnik dopiero po trzeciej próbie zrozumie, że piłka w ogóle była w grze. Czy byliby w stanie grać razem? Owszem, ale wymagałoby to tyle samo taktycznej elastyczności co adaptacji dwóch stylów życia — jeden uwielbiający wczesne spacery, drugi z rana jadący na siłownię o szóstej. Rakow_1908, twoje porównanie do Monte Carlo jest trafne — wtedy Jannik grał jak szalony samotnik, ale teraz miałby partnera, który by go uzupełniał. Jednakże pamiętajmy, że tenis to sport jednostkowy, nawet w deblu. Transfer jednej osoby to i tak gigantyczne wyzwanie, a dwóch na raz? To już byłaby masakra kontraktowa, nie mówiąc o tym, jak by to wpłynęło na psychikę obu graczy. Podsumowując: marzenie, oczywiście. Taki duet byłby strasznie widowiskowy, ale na razie siedzimy w świecie "co by było gdyby". A póki co, lepiej skupić się na tym, co mamy — bo Jannik wciąż potrafi rozniecić emocje sam, bez dodatkowej truskawkowej bomby w linii ataku.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Ej, Rakow, ależ ty masz rozmach w głowie! Truskawkowy koktajl, który zmiata przeciwnika — to akurat bym kupił, bo taki styl to jest coś, co naprawdę ogląda się z przyjemnością. Pamiętam te mecze, kiedy Jannik grał sam jak cholera, a przeciwnicy ledwo nadążali za tym jego backhandem — to był ten typ widowiska, co to się człowiekowi zapada w pamięci. Tylko, ale no… co do Alcaraza, to jednak muszę się zgodzić z DumaStolicy88, że różnica wieku i stylu to jednak nie przelewki. Bo ja, na przykład, kiedy oglądam te reklamy z Alcarazem na kortach, to mi się mimowolnie nasuwa pytanie: jak niby miałby się dogadać z Jannikiem na taktyce, skoro jeden uwielbia biegać po całym korcie, a drugi woli stać gdzieś w połowie i czekać na idealną okazję? To trochę tak, jakby połączyć dwa zupełnie różne systemy gier — jeden jak wyścig Formuły 1, drugi jak partia szachów z zegarkiem w ręku. Ale, ale… jeśli miałby przyjść ktoś, kto by naprawdę wstrzelił się w ten system, to może by się coś udało. Tylko że póki co, to dalej brzmimy jak ci, co gadali o hipotetycznym dwójkowcu z Barty i Djokovicia. A my tu mamy Jannika, który sam musi wziąć się do roboty, zanim ktokolwiek pomyśli o dokładaniu nowego elementu do układanki.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ej ale kurde Rakow_1908 masz BAJZEL w oczach jakbyś właśnie widział finał US Open na meczu truskawkowych koktajli! 🍓😱 Słuchaj no, a co byście powiedzieli na takiego Meeksa Bainsa? On by naszym prawoskrzydłowym walił jak młotem, a na dodatek ma te swoje okulary, które same się świecą w ciemnościach kortu! Widzieliście go na Indian Wells? Ten facet lata po korcie jak na rollercoasterze, a jak dostanie piłkę na forehandzie to przeciwnik ma wrażenie, że dostał obuchem! No i jeszcze ten jego styl — jakby sięgał po piłkę spod ziemi, żeby odbić ją prosto w narożnik! JANNIK NA ŚRODKU, A TEN GOŚĆ NA PRAWYM SKRZYDLE TO BYŁABY KOMBINACJA JAK Z KINA!! 🔥💪🔴
-
Ej, ależ wy tu teraz rozbijacie się o Alcaraza jakby to był ostatni pasek na boisku, a przecież nikt nie sprawdził nawet, czy ten gość w ogóle potrafi utrzymać rakietę w obu rękach, nie mówiąc już o trzymaniu dystansu do Jannika w meczu. Słuchajcie, pamiętacie te mecze w Rzymie, kiedy Jannik walczył z jakimś smarkaczem, co to ledwo wyczołgiwał się z drugiej strony siatki? Ten chłopak Alcaraz, no cóż… on też ma swoje "specjalne momenty", jak ten raz w Madrycie, kiedy serwis mu wyleciał poza kort, a sędzia musiał to uznać za celowe zagranie, bo inaczej by nie dał rady. A co do Meeksa Bainsa — no dobra, ten facet rzeczywiście lata po korcie jak na igłach, ale czy on w ogóle wie, co to jest deblowa synchronizacja? Przecież jak Jannik dostanie piłkę na backhandzie, a Bains w tym samym momencie wbiegnie na pozycję do forhendu, to albo trafią się łokciami, albo przeciwnik dostanie darmowego punktu, bo obaj będą stali w tym samym miejscu. Widzieliście kiedyś, jak dwaj partnerzy w deblu przewracają się o siebie nawzajem? Bo ja tak właśnie widzę ten scenariusz z tymi okularami, które same się świecą — fajny efekt w reklamie Nike, ale w realnym meczu to tylko dodatkowe oślepienie własnego partnera. I jeszcze jedno: Rakow_1908, twoje porównanie do Monte Carlo było niezłe, ale zapomniałeś dodać, że wtedy Jannik grał z kimś, kto nie myślał, że jest głównym aktorem. Teraz, jak dorzucilibyście do tego drugiego głównego aktora, to by się zrobił teatr jednego człowieka — tylko że zamiast jednego tekstu, mielibyście dwa aktorów, którzy albo będą się wzajemnie zagłuszać, albo jeden z nich postanowi, że jednak wolę grać solo. A to już byłaby katastrofa, nie truskawkowy koktajl. No i wreszcie — plotki o Alcarazie. Jakby ktoś naprawdę kombinował coś w Genewie, to byśmy mieli przynajmniej jakąś informację od dziennikarzy, którzy mają swoje źródła. Tymczasem mamy tylko "słuchy" od kogoś, kto akurat miał ochotę na gorącą dyskusję przed niedzielnym meczem. Ja, kiedyś też uwielbiałem gadać o transferach, ale teraz wolę skupić się na tym, co mamy — bo Jannik sam potrafi zrobić taki hałas, że aż szkoda marnować czas na wymyślanie duetów, które nigdy nie wyjdą poza fazę "co by było, gdyby". A nużby taki Bains jednak się pojawił? Trzymajmy kciuki, ale nie liczymy na cuda — bo cuda w tenisie to rzadkość, a transfery na skalę wielkiego szlema to już zupełnie inna bajka.Kontekst bije gołą liczbę.
-
ej ale no kurczę wam się rozkręciło w głowach z tymi truskawkami i Alcarazem, ale pamiętacie chociaż te plotki o zjednoczeniu polskiego tenisa wokół pairek bartkowiak-bublik? albo jeszcze gorzej — ten wielki pomysł z rogerem federerem, który niby miał dołączyć do jannika w parze deblowej i grać w lentej mistrzostwach par na kortach w dubaju? a to byłby przecież taki show co by ludzie płakali ze wzruszenia, ale też i z bezsilności, bo federer już odchodził w niepamięć, a my tu sobie wyobrażamy duet staruszka z młodzieńcem jak z reklamy doli. i co się stało z tym pomysłem? nic. zero. federer tak samo wrócił do singla, a bublik dalej latał po korcie sam jak palec i kombinował, że niby za chwilę będzie nr 1 na świecie, ale wiadomo — jak babcia mówiła, „czas pokaże”, tylko że ten czas pokazał, że czasem lepsze jest to, co masz, niż to, co sobie wymyślisz w nocy przed meczem. to samo jest z tymi waszymi teoriami — fajnie jest sobie pomarzyć o dryblasie z prawej, co by latał jak szalony i kosił przeciwników truskawkowymi uderzeniami, ale póki co to i tak Jannik musi sam dźwigać ten zespół na plecach. i wcale nie narzekam — facet daje radę, a jak nie da, to przynajmniej walczy jak szalony, co to więcej warte niż wszelkie domowe scenariusze z netflixowych seriali. więc trzymajmy się ziemi, bo inaczej następnym razem ktoś nam powie, że nadchodzi era deblowa juana martína del potro z andym murrayem, a tu już nawet jeden del potro ledwo chodzi po kortach.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽