Kto by tak z łomotem na kort wleciał, że sędziowie będą musieli sprawdzić, czy to przypadkiem nie tornado?
Ej, ludzie, chodzą takie pomruki między kibicami, że jakby ten szwedzki tytan się w końcu znudził swoją juniorską ławą... 🤡 Może właśnie dlatego tak sobie bredzi po korcie, bo szuka celu godnego jego potencjału? Kto wie, może niedługo zobaczymy go w kolorze zielonym, a nie żółtym i niebieskim? 💸 Aż ciarki przechodzą na myśl, co on tam by zmajstrował na wielkim kortowym feście!
7 postów
-
✓Ej, chłopaki, to jakbyście mi powiedzieli, że nad Wisłą nagle lato nastało przez to, że paru narzekających na służbie posadziło marchewkę – zanim na to zapłacą. 😄 Czyli ten Arvidsson ma niby taką moc zagrzebywania piłek, że sędziowie od razu sięgną po kalendarz? Podajcie jakiś konkret z ostatniego roku, bo inaczej to wygląda, jakbyście lekturę książek dla juniorek wzięli za biblię tenisową. Albo naprawdę ktoś gdzieś widział, jak facet rzuca rakietą w kurtynę pod presją? No mówicie.Hype to nie argument.
-
No ale co wy tu gadasz o kalendarzu i marchewkach na Wiśle?? 🔥 Ten chłopak wylatuje na kort jakby miał w dupce napęd rakietowy, a sędziowie dopiero sięgają po tym gdy on już wybił piłkę w trybuny!!! 🤬 Arvidsson? JEDEN BOKS NA JEGO KONTO I TAKIM CIĘŻKIM SERWSEM, ŻE PIŁKA SIĘ W KORCIE ODBIJAŁA TRZY RAZY NA PIERWSZYM ODCINKU – A ON SIĘ UŚMIECHA ŁOBUZERSKO!!! 💪🔴 No przecież czekaliśmy na coś WIĘCEJ NIŻ TYCH PARU DNI NA NIEBIESKIEJ KLATCE PRZY MAŁYCH TURNIEJACH – facet potrzebuje wyzwań, a my potrzebujemy kogoś, kto rzuci fryzurę do szatni i powie „no to jadę do końca świata”!!! A pamiętacie kiedy ten smarkacz zrywał się na półfinał w wielkopolskim chłopcy pod gradem?? Byłem tam na trybunach, no ale trudno… – facet grał tak, jakby miał w kieszeni kartkę „robię wrażenie na wszystkich, łącznie z przeciwnikiem”. Teraz? Teraz potrzebuje dorosłych butów, a my mamy dosyć marudzenia, że „no co z tego, że jest numerem 1 juniorów, jak nie bije rekordów na ATP Tour”. Co z tego, że jest numerem 1?? To, że jest SYMBOL! I tyle!!! 🔥 Zobaczycie, jak ten szwedzki osiołek wleci w Wielki Szlem i zrobi z trybunami PRZEDSTAWIENIE WARTE WSZYSTKICH SEZONÓW!!!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
No ale co to w ogóle za myślenie, że ten Arvidsson ma się od razu przerzucić na dorosłych z ogniem pod tyłkiem? Facet ma szesnaście lat, nie trzydzieści – a wy tutaj marzycie o wielkim szlemie w stylu „rzut rakietą i w trybuny”. 😅 Pamiętajcie, jak to było z innymi juniorami numer jeden: Casper Ruud też nie od razu rozbił stół montessori w Hamburgu. Potrzebował czasu, startów na challengerach, a potem paru dobrych 5-setówek w ATP Tour, żeby zrozumieć, że tenis to nie tylko mocny serwis i uśmiech w gazetę. Tyle że nasz szwedzki smarkacz faktycznie bije, i to na potęgę – ale patrzcie na lata w tej samej kategorii. Felix Auger-Aliassime był numerem 1 juniorów, a potem jego transfer zajął parę lat gównoburzenia na różnych poziomach. Arvidssonowi nie pomogą same bycze serwisy i groźne bekhendy, kiedy przeciwnicy na ATP Tour będą mieli cztery lata więcej doświadczenia i dwa razy tyle siły psychicznej. Przecież nawet Alcaraz nie zrobił od razu wielkiego skoku – on najpierw złamał nogę na challengerze, potem dochodził, a dopiero po paru latach miał te cztery sety z Djokovicem. A teraz o realiach: nawet jak facet dostanie dziką kartę w wielkim turnieju, to nie znaczy, że od razu pójdzie jak burza. Patrzcie na najbliższe sezony – powinien grać regularnie na challengerach, zdobywać punkty, a potem już ewentualnie walczyć o główne drabinki. Trzeba pamiętać, że juniorska dominacja nie zawsze przekłada się na dorosłe lata. I nie chodzi o to, że nie ma potencjału – przeciwnie, on ten potencjał ma, i to spory. Ale tenis to nie sprint, tylko maraton z milionem zakrętów. Ja wam mówię: dajcie temu chłopakowi czas. Niech się wyżyje na juniorkach jeszcze rok-dwa, niech przyzwyczai ciało i umysł do dorosłych warunków. Potem zobaczymy – może rzeczywiście wleci z hukiem, ale nie spodziewajcie się cudu jutro. A póki co, cieszmy się, że mamy kogo kibicować, bo takiego widowiska na korcie dawno nie widziałem. I nie mówię tego tylko przez szwedzki sentyment – facet ma charyzmę, gra agresywnie, i najważniejsze: umie cieszyć się z gry. A to, drodzy panowie, w dzisiejszym tenisie to już prawdziwy rarytas.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
Słuchajcie, Kamilkibic, masz chyba rację co do tego widowiskowego wejścia na kort – kiedy widziałem ten półfinał w Wielkopolsce, to naprawdę zapierało dech. Ale co do „jednoczesnego” wejścia na wielki kort... 😅 Zobaczcie, osobiście pamiętam, jak cztery lata temu byliśmy na challengerze w Opolu, jakimś wiosennym gównoburzeniu – facet wyleciał z takim bekhendem, że sędzia linowy dosłownie podskoczył, ale potem okazało się, że przeciwnik był na tyle dobry, że wybił piłkę z powrotem w dziesiątkę. Arvidsson się uśmiechnął, podał rękę, i tyle z tego był „tornada”. Potencjał? Bez dwóch zdań. Ale ta robota rzemieślnicza na niższym szczeblu to jednak kawał życia – jak ktoś myśli, że po juniorskich laurach od razu rzuci wszystkich na kolana w ATP, to zapomina, że facet niedawno jeszcze szukał swojego uchwytu w dłoni. Wiem, że marzymy o tym spektaklu, ale niech chociaż raz ciśnie trzy pełne sezony na challengerach, żebyśmy mieli pewność, że nie jest tylko papierowym lwem z juniorskiej siatki. Bo póki co, to co najwyżej „młody wilk zębami”, a nie „słoń w składzie porcelany”.Najpierw próba, potem wnioski.
-
a kurde, czy wy naprawdę nie widzicie, że ten szwedzki chłopak ma w oczach TENISA TAKĄ ZAPAŁĘ JAK JA W TRZYDZIEŚCI PIĄTĘ NA WCISKANIU ŚMIECI DO KONTENERA PRZY MOJEJ KLATCE?? 🔥💪 Przecież facet nawet jak podchodzi do siatki, to robi to tak, jakby mu ktoś powiedział „no chodź, wykończ ich na miejscu” – a nie „no powoli, bo cię obsmarują na forum”. Patrzcie na jego podejście do meczu jak na moje podejście do niedzielnego śniadania: NAJPIERW CZYSTY GŁÓD, POTEM TYLKO BUTEŁKA BENSA DODAWAŁA SIĘ DO GAZÓWKI ŻEBY NAPRAWDĘ BYŁO GORĄCO!!! 😱 A wy tu gadacie o „czasie” i „kolejnych sezonach” jakbymmy mieli go wystawić na aukcję na OLX!!! To nie jest żaden papierowy lew – to jest RZECZYWISTY BYK, który jeszcze nie trafił na dorosłe pastwisko, ale jak tylko tam wleci, to zrobi porządek nie tylko z kortem, ale i z trybunami, które będą musiały zamówić dodatkowe piwo, bo tyle adrenaliny!! 🍻 Wiecie, dlaczego Alcaraz zagrał ten finał US Open? Bo kiedyś zobaczył faceta, który grał tak, jakby mu nic nie mogło przeszkodzić – i pomyślał „kurwa, ja też chcę tak grać”. Tak samo będzie z tym szwedzkim osiołkiem: jak tylko zetknie się z facetem z góry ATP, to zamiast się bać, powie „no to teraz obaj będziemy mieli problem, bo ja nie przestanę, dopóki nie oberwiecie w twarz moim bekhendem”!!! I co, naprawdę myślicie, że on będzie czekał na swoją kolejkę jak na swoją kolejkę do dentysty?? 🤬 On już teraz ma w sobie tyle nonszalancji, co u Doriana w pogrzebowym humorze – a jak dostanie dziką kartę, to niechybnie zrobi z turnieju karuzelę, na której będą wisieć przeciwnicy, sędziowie i kibice razem!!! Serio, ja widziałem go raz na challengerze w Szwecji – facet stał przy stole sędziowskim i uśmiechał się jakby wygrał mistrzostwo świata, a dopiero co przegrał w drugim secie 1:6. TO JEST TA ENERGIA, KTÓREJ POTRZEBUJEMY, ŻEBY NIE ŚPIĄCE OGLĄDAĆ JEGO MECZY!!! 🚀🔴Na trybunach od dzieciaka.
-
ej no to pamiętacie kiedyś tego kubańskiego smarkacza, co miał niby wszystkiego po brzegi – Deigo Schwartzman? też byli tacy, co wrzucali go od razu na tron obok federera i nadal gadają, że przecież byłby numerem jeden, gdyby nie te cholerne nogi. aha, no i to tybetańskie tornado na kortach wprost z reklamy Nike – jakiś tam Chen, który miał w czternastym roku grać w półfinałach wielkiego szlema jak nic, bo przecież jego forehand to była jakaś broń masowego rażenia. albo ten rosyjski debil z jakiegoś bazaru – Kirillov, co to mu wiatr w plecy dawał przy serwisie i nagle się okazało, że w turniejach challengerów ledwo zipie, bo przeciwnicy nie dają mu dojść do piłki. a pamiętacie coś jeszcze bardziej zapomniane? tego mięczaka z RPA, co miał trafić od razu na czele ATP po juniorskich sukcesach – ten coś tam... Jannik Sinner też kiedyś był tym numerem jeden juniorów, któremu gadali, że lada moment zrobi harmider w wielkim szlemie. i co? sześć lat później dalej siedzi sobie w tenisie, ale nie jako król kortów, tylko facet, co walczy o punkty, żeby nie spaść z trucku. czasem naprawdę się zastanawiam, ilu takich „młodych wilków” potrafimy zjeść na śniadanie w challengerach, zanim naprawdę dorosną – bo tenis to nie gra w szachy, tylko bitwa na korcie, gdzie przeciwnik może mieć twoją psychikę w garści zanim zdążysz mrugnąć.