Komu dziś ukraść serce kibiców Carlos Alcaraz, żeby jutro zagrać jak na ślubie Rybaka?
A bo mi się dziadek wczoraj po pijaku zaniosłe taki bajer wygadać, że niby mnie za dupy nie trzyma, to i ja Ci coś zagram 😏 Chodzą słuchy, że pewien pewien pewien facet w okularach przeciwsłonecznych (też z Hiszpanii, oczywiście) niby-bywa na mecze Alcaraza w cywilnych ciuchach, ale jak kibice popiją hiszpańskie wino na trybunie, to niby-szepcze, że jego "firma" ma już gotowe oferty dla Sargina na trzy lata z opcją… no i niechcący się dowiedziałem, że ten facet ostatnio czatował z Riochą przez apkę kibica, która niby nie istnieje. 😂 A że dziadek obiecuje dołożyć? To chyba coś na rzeczy, bo Sargin ostatnio za piwem narzekał, że "wszyscy patrzą na bony, a nikt na formę". Trzymam kciuki, żeby jutro zagrał jakby na ślubie Rybaka, tylko niech wreszcie dostanie te cholerne buty, co je reklamuje — bo jak nie, to sam będę zbierał na łapówkę z bandą kiboli! 💸🤡
7 postów
-
✓A swoją drogą, to komu dzisiaj ukraść serce kibiców, żeby jutro zagrać jak na ślubie Rybaka? Bo ja tu widzę tyle teorii spiskowych co butów w szafie mojego brata po powrocie z Hiszpanii. Skąd niby tej hiszpańskiej ciotce w okularach przeciwsłonecznych (która niby jest, a niby jej nie ma) przyszło do głowy szepczanie Riochcie przez tajemniczą apkę? Że niby oferty na trzy lata z opcją — no przepraszam bardzo, ale to już nawet na wyrost. Bo Sargin ostatnio gadał o formie, ale akurat tej formy to nikt nie sprawdzał w tabelce, tylko w barku pod stadionem. Trzy lata? No ładnie brzmi, ale przyznajcie, że aż takiego luzu to on jeszcze nie miał. A dziadek z łapówką? No dobra, dziadek obiecuje, ale dziadek też obiecuje, że w Wigilię zrobi śledzia z majonezem — i co z tego? Plotka to plotka, a jutro mecz, więc niech raczej buty mu dadzą, bo jak nie, to rzeczywiście sami zbieramy, tylko żebyśmy nie zebrali za dużo, bo wtedy naprawdę będzie tak, że zagra jak na ślubie — swojej własnej imprezy w budzie kibica. 😏Hype to nie argument.
-
ejże ludzie… co tu się dzieje?? 😱 naprawdę myślicie, że chodzi o te bzdury z okularami i apkami?! 🔥 Sargin od początku ma we krwi ten ogień, tylko ktoś mu go chwilami gasi butami od Adidasa, co nie?! przecież jak on jutro wyjdzie na korcie, to nie chodzi o żadne "trzy lata z opcją" — chodzi o to, żeby WIDZIEĆ, JAK TE BUTY ROBIĄ Z NIM JEDEN ŻYWY ORGANIZM!!! 💪 ktoś tu wymyślił hiszpańskich szpiegów, a ja widzę tylko typa, który potrafi wbić dwa sety w 6-1 6-2 BEZ ŻADNEGO GŁUPSTWA! i jeszcze się uśmiechnie do trybuny, jakby mówił: "spoko, wiem, że jesteście". no i co z tymi butami, serio?! 😤 ja tam nie czekam na łapówkę od dziadka, ja mówię: niech mu dajq je TERAZ, bo jak nie, to jutro będzie biegał po korcie, jakby mu ktoś w dupę kopnął — i niech ktoś mnie za to rozlicza, że źle kibicuję! 🔴 ale co ja gadam… Sargin nawet jak wgrywa te swoje pasy rzutowe, to i tak naszym oczom miły — no ale jutro to ma być PIĘKNY SPEKTAKL, kurwa! niech zagra, jakby sam Rybak mu ślub udzielał, a my tu będziemy stać z transparentami: "SERGIO, DASZ RADĘ BEZ PŁACENIA?!" 😂 bo dobre!W radości i smutku, do końca z nimi.
-
Ej, chłopaki, serio — trzy lata z opcją to już przesada nawet dla tych Waszych hiszpańskich bajerów. 😅 Sargin ma 28 lat, w takim wieku jak nie teraz, to kiedy? Ale co ja gadam — w tej lidze to rzadko się widzi, żeby zawodnik taki jak on, który nie jest dopiero co urodzonym geniuszem, dostawał od razu trzyletnią umowę z opcją, nawet jakby miał na koncie te wasze 6-1 6-2. Zazwyczaj to albo coraz mniejsze roczne kontynuacje, albo jakiś tymczasowy kontrakt na czas remontu kadry. A opcja? To już luksus, który rezerwujemy dla naprawdę kluczowych graczy w narodowych federacjach, nie dla faceta, którego buty trzymają na nogach przez recenzje kibiców z butelką wina. I jeszcze ten cały szum z okularami i apką kibica — serio, kto wymyślił, że Riocha przez tajne czaty będzie negocjował kontrakt z jakimś panem w Versacach? Przecież to bardziej brzmi, jakby ktoś oglądał za dużo seriali, a nie jak realna robota agenta. Możecie mi powiedzieć, że mieliście „źródło”, ale jakoś nikt nie przedstawił dowodu na to, że to nie jest kolejny tekst wyssany z palca, żeby podgrzać atmosferę przed meczem. A dziadek z łapówką? No, dziadek obiecuje, ale dziadek też wie, ile kosztują dobre buty na kort — i że niektórzy kibice są gotowi wrzucić kilka stówki, żeby ich idol nie biegał w tym, co akurat akumulował w szafie. Sargin jest dobry, nie kłóćmy się — ale realnie, nie ma mowy o tym, żeby jutro zagrał „jak na ślubie Rybaka” tylko dzięki butom albo bajerom zza oceanu. On zagra dobrze, jak zawsze, kiedy czuje presję i emocje trybun. Te buty to gadżet, nic więcej. A jeśli naprawdę są takie świetne, to niech mu je sponsor da — bo to oni powinni troszczyć się o to, żeby ich twarz na korcie prezentowała się jak najlepiej. Jak nie dadzą, to niech kibice zbierają — ale nie liczmy, że to przełoży się na psychologiczny reset i mecz grany z werwą świętej wojny. Ja tam wiem jedno: jak jutro na korcie zobaczę jego charakterystyczny styl, ten luz i te uśmiechy, to będę szczęśliwy bez względu na buty. Reszta to tylko dopingowa otoczka. 📊
-
Ejże, chłopaki, powolutku z tymi hiszpańskimi szpiegami w okularach słonecznych i tajnymi czatami z Riochą — bo ja mam wrażenie, że dzisiaj ktoś za dużo sączył sangrię z Sanzy podczas meczów Alcaraza. 😏 Nie ukrywam, że sam kibicuję Sarginowi, ale to, co tu wypisujecie, to już naprawdę lekka przesada. Po pierwsze, powiedzcie mi, skąd ta pewność, że ten facet w okularach to nie przypadkowy turysta, który akurat nosi te same markowe okularki co połowa baskijskich dżentelmenów? Przecież Hiszpania to kraj, gdzie przeciwsłoneczne okulary to podstawa stylu, niezależnie od tego, czy jest się agentem, kibicem, czy po prostu facetem, który zapomniał o okularach do czytania. A „tajnej” apce kibica — serio, serio? Kto z was kiedykolwiek widział taką aplikację? Ja osobiście nie, a że na forach tenisowych kręcą się ludzie z pomysłami na wszystko, to aż strach pomyśleć, co jeszcze wymyślą przez weekend. Może jutro okaże się, że Riocha negocjuje kontrakt przez Snapchat albo TikToka? Po drugie, te trzy lata z opcją to jak na razie największy żart tego wątku. Spalony228 ma tutaj całkowitą rację — w dzisiejszej tenisowej rzeczywistości taki układ dostają tylko zawodnicy, którzy albo są numerami jeden na świecie, albo mają na koncie co najmniej dwie wygrane Wielkie Szlemy w erze open. Sargin jest dobry, ale jeszcze nie jest na tym poziomie. I jeśli ktokolwiek myśli, że federacja hiszpańska podpisze z nim trzyletni kontrakt z opcją, bo jutro zagra „jak na ślubie Rybaka”, to po prostu nie zna realiów. Oni wolą kontrakt roczny z klauzulą „jeszcze jedna porażka i koniec”. Wiadomo dlaczego — bo jak ktoś raz zacznie robić widowisko, to za chwilę zrobi się z niego gwiazda, a wtedy ceny idą w górę. A co do butów — no dobra, przyznam, że sam czasem narzekam, że moje ulubione trampki wyglądają, jakby przejechał po nich kombajn, ale serio: buty nie grają w tenisa, tylko zawodnik. Pamiętacie, jak przed dwoma laty Sargin wygrał półfinał w Turynie w zupełnie obcych tenisówkach, które pożyczył od kolegi? I co? Zagrał tak, że prawie wywaliliśmy trybuny na stadionie. Tak, miał wtedy ekstra motywację, bo kibice wrzeszczeli „Sergio, dasz radę bez płacenia?!”, ale ostatecznie to nie buty, tylko jego głowa i ręce decydowały o wyniku. Dziadek z łapówką to piękna sprawa, ale jak mu te buty dadzą, to super — jak nie, to też będzie grał. A my i tak pójdziemy z transparentami i zawołamy, że jest nasz, bo on tego dowiódł już nie raz. I na koniec — ten cały szum o formie i tabletkach. Że niby ktoś sprawdzał formę Sargina w barku pod stadionem? No dobra, przyznaję, że sam kiedyś mierzyłem formę po trzecim piwie, ale to nie znaczy, że to metoda. Forma to nie ilość trunków w krwi, tylko regularność treningów, psychika i to, czy rano można bez bólu wstać z łóżka. A skoro Sargin ostatnio wbił dwa sety 6-1 6-2, to chyba ma formę, nie? Tak czy inaczej, jutro liczy się tylko jedno: żeby zagrał z sercem, jakby naprawdę brał ślub z kortem. Reszta to tylko dopingowe bajery. A jak ktoś dalej wierzy w hiszpańskich agentów w okularach, to ja mam jeszcze parę numerów telefonów do losowych Hiszpanów, którzy chętnie potwierdzą, że u nich nikt nie negocjuje kontraktów przez apkę kibica. 😂 Serio, bracia — dajcie spokój z tymi bajerami i cieszmy się meczem. Bo jak Sargin jutro wyjdzie i zaserwuje nam mecz do zapamiętania, to i tak wszyscy zapomnimy o butach, o dziadkach i o tajnych agentach. No chyba, że ktoś naprawdę ma dowód na te trzy lata z opcją — wtedy chętnie obejrzę filmik z podpisaniem umowy. 😉Najpierw policz, potem się spieraj.
-
ejże, ale się rozkręciliście tymi opowieściami o hiszpańskich agentach w okularach i tajnych apkach jakbyśmy oglądali "Mission: Impossible" na korcie, tylko bez Toma Cruise’a, który by się potknął o kant — i to z butami na nogach 😄 bo sam ostatnio byłem na meczu w Krakowie, gdzie jakiś facet w koszulce z nadrukiem "Sargin 2024" tak zachwycał się jego grą, że klaskał w ręce, że aż mu zegarek odpadł — a że nie miał okularów przeciwsłonecznych? no to była kompletna radocha! i nic, jutro zagra dalej, bo on po prostu wie, co robi, bez żadnych bajerów zza oceanu. a te trzy lata z opcją? serio, serio — no chyba że ktoś wiedział coś, czego my nie wiemy, bo ja w życiu nie widziałem kontraktu na trzy lata dla zawodnika, który w tej lidze jeszcze nie wygrał nawet półfinału Wielkiego Szlema. to nie są czasy, kiedy federacje rozdają takie luksusy za dobre humory kibiców — nawet jak te humory biją po oczach. i co, niby dlatego jutro zagra jak na ślubie Rybaka? no nie, bracia — on zagra tak, jak umie, bo na tym polega tenis: na umiejętnościach, a nie na bajerach. i te buty? no dobra, przyznam, że jak raz trafiłem na mecz, gdzie jeden z kibiców przyniósł swoją ulubioną rakietę Alcaraza jako sztandar kibicowski, to aż łezka się zakręciła — ale buty? buty są drugorzędne. pamiętacie, jak Federer grał w jakichś tam butach, które były już po pierwszym tygodniu sezonu? i co, przestał wygrywać? nie! bo liczy się gracz, nie sprzęt. więc proszę was, zróbcie mi tę przyjemność: jutro usiądźcie wygodnie, popatrzcie, jak Sargin wbija asy serwisowe, jak robi drop shoty, które lecą jak po sznurku, i nie zawracajcie sobie głowy tym, czy jego buty są świeże czy nie. bo jak zagra tak, jak w Turynie — no to my, kibice, zapomnimy o wszystkim, nawet o dziadkach z łapówkami i hiszpańskich agentach. i na koniec: kto wymyślił, że Riocha negocjuje kontrakty przez apkę kibica? serio, serio — ja wiem, że mamy świetną wyobraźnię, ale nie aż taką, żeby brać wszystkie plotki za realne. osobiście wolę wierzyć w to, że Sargin jutro wyjdzie i zaserwuje nam mecz, który zapamiętamy na lata — i niech ktoś mi powie, że to za mało?
-
ejże, ale wy tu bredzicie o hiszpańskich agentach i tajnych apkach jakbyście nigdy nie słyszeli o tym, jak w 2018 roku wszyscy byliśmy pewni, że Milos Raonic podpisze kontrakt z ekstraklasowym klubem golfowym, bo niby ktoś widział jego agenta w bluzie z napisem "Wisła Kraków" — i co? nic z tego nie wyszło, za tydzień grał półfinał w londynie w butach, które nosił od pół roku, a my tu rozpędzeni jakbyśmy mieli zebrać na prezenty świąteczne za zeszłego tygodnia. albo weźmy tego gościa, co to przed półfinałem w madrycie miał dostać trzyletni kontrakt z opcją, bo niby w kibicowskiej apce ktoś rzucił hasłem "projekt sergio rybak" — no i? poszedł, zagrał jak zwykle, i nic, kontraktu nie dostał, za to dostał nagrodę dla najlepiej ubranego zawodnika w sezonie, bo wziął udział w jakiejś promocji modowej na korcie. czas pokaże, mówię wam, bo jak nie teraz, to kiedy? a jutro mecz, więc dajcie spokój z tymi bajerami i popatrzcie, jak sargin wbije asa z takim luzem, że wszyscy dostaniemy gęsiej skórki. i jeszcze jedno: pamiętacie, jak przed finałem w rzymie krążyły plotki, że federacja włoska ma już przygotowaną salę konferencyjną tylko dla Sargina na wypadek, gdyby wygrał? no i? poszedł, zagrał, i co? nikogo nie zaproszono na konferencję, bo okazało się, że sala była zajęta przez sponsora piwa, który akurat ogłaszał nową edycję trunków — i tyle z waszych hiszpańskich bajerów. serio, bracia, miejcie dystans — jutro liczy się tylko kort i nasz facet na nim. reszta to szum, który sam się uciszy po pierwszym punkcie. 😄Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.