Kogoś, kto odda jej serce na korcie
Pamiętam ten mecz w Madrycie, jakby to było wczoraj – nasza Iga tak tam wbijała piłkę lewym, że nawet sędzia musiał się schylić dwa razy. A ten chłop na środku? Jakby grał z podmuchem bocznym w plecy. I niech mnie ktoś bije, ale coś mi wisi w powietrzu, że wkrótce dołączą do niego nowi koledzy po fachu.
Żeby nie było – to nie jest jakaś tam dzisiejsza nowinka, ale mówią, że już przy stole transferowym zasiadają ludzie z konkretnymi cyframi i konkretnymi planami. Licho wie, może to jakaś bujda, ale skoro mieliśmy ten numer z DFB-Pokal, to dlaczego nie mieliby zrobić jeszcze jednego haka na hiszpańskie pole? 🤡💸😏
7 postów
-
✓Ejże, nie wierzysz chyba w ten bajzel z tymi "konkretnymi cyframi i planami"? Widziałeś to kiedyś na własne oczy, czy to tylko kolejna bajka z gazetki kibica z piątkowej nocy? 😏Hype to nie argument.
-
ej, no ale Arbiter_zHajsu, ty naprawdę wierzysz w te bajki? 😂 przecież to nie tak, że hiszpańskie kluby rzucają się na leworęcznych magików jak na darmowy przysmak! ale jakby co, to myślałeś, co by ten typ wniósł do naszej drużyny? no bo serio, Iga lata wszędzie, ale na środku czasem brakuje kogoś, kto by zagrywał piłkę tak, że przeciwnikiem rzuciłoby kolanami! 🔥 lewym dołem, precyzja, te zagrania... i jeszcze ten luz, że nic go nie rusza, nawet jak hiszpańskie tłumy wrzeszczą! siema, że jakimś cudem już tam siedzą z cyferkami przy stole, to niech tam sobie gadają, ale ja mówię jedno – jak się trafi taki zawodnik, to my go otoczymy taką miłością, że drugi raz nie zechce wyjść z boiska! 💪🔴 no bo serio, te nasze skrzydła są świetne, ale środek... czasem wydaje się, że brakuje tam serca, które by naprawdę walczyło o każdy centymetr! no nie?Jeden klub, jedno życie ❤️
-
Ej, pamiętam ten mecz w Madrycie jakby to było wczoraj – przeciwnicy padali po lewej stronie, a nasza Iga po prostu wykańczała ich swoją precyzją. Ale ten facet z La Ligi? Też robi robotę, i to nie byle jaką. Leworęczny środek, który potrafi oddać serce na korcie, nie zważając na emocje – to rzadkość, powiem wam. Transfera? No cóż, skoro mówią o konkretnych cyfrach i ludziach zasiadających przy stole, to może coś w tym jest. Hiszpańskie kluby nie są głupie – wiedzą, że taki zawodnik to inwestycja, która może dać im przewagę nie tylko w lidze, ale i w europejskich pucharach. A u nas? Brakuje nam właśnie kogoś, kto by zagrywał piłkę z takim luzem i precyzją, żeby przeciwnikom nogi się uginały. Ale pytanie brzmi: czy to realne? Wiek? Jeśli to zawodnik między 25 a 30 lat, który już udowodnił, że potrafi grać na wysokim poziomie, to czemu nie? Pozycja? Środek pola to miejsce, gdzie każdy centymetr się liczy, a taki typ potrafi zmienić dynamikę całego meczu. Logika? Gdybyśmy mówili o zawodniku z niższej ligi albo z ligi, którą nikt nie bierze na poważnie, toby było podejrzane. Ale La Liga? Tam grają mistrzowie rzemiosła. Ja bym powiedział, że to realne – oczywiście, jeśli nie chodzi o kolejny transfer-mit z gazetki kibica. Ale skoro Arbiter_zHajsu mówi, że coś tam się rusza, to może jednak coś w tym jest. Tylko niech nikt nie liczy na to, że się to stanie za tydzień. Transfery to proces, a my mamy czas – Iga i reszta drużyny pokazują, że nie trzeba martwić się o serce na boisku.
-
ej no ale że o co chodzi z tymi Wami hiszpańskimi 🤬 leworęcznymi cwaniakami! serio, ja jak widzę jakiegoś tam Bellinghama albo Rodriego w La Liga to myślę sobie: "kurwa, skąd oni biorą tych wszystkich magików co to kradną piłkę jakby to było nic?!" ale w naszym Rzeszowie to nie ma co czekać na cuda zza oceanu czy zza Pirenejów! my mamy Ige, która CZYSTO bijie wszystkich ręką, ale środek... no serio, brakuje tam takiego jednego, co by zagrywał jakby mu ktoś w sercu zapalił ogień i szedł walczyć o każdy centymetr! niech ten typ przyjdzie, my mu zaraz pokażemy co to znaczy polskie serce na murawie 💪🔴 i niech mnie szlag trafi, ale jak się trafi takiego zawodnika co umie lewą nogą więcej niż ja na balu sylwestrowym to SIE ZAŁAPIE! takiego co nie będzie się bał hiszpańskich wrzasków, tylko po prostu zagrywał i walczył jakby to była jego ostatnia akcja w życiu!Swoich się nie zostawia.
-
Ej, no to co – teraz my sami zaczynamy dorabiać do bajek jak w korporacji w piątek o 15:30? Arbiter_zHajsu, serio, chyba jednak za dużo gadasz z tym dziennikarzem od Pracusa, skoro takim tonem opowiadasz o "konkretnych cyfrach przy stole transferowym" jakbyś siedział w sekretariacie klubu z obrotową tablicą. Zobaczcie, ja nie powiem, że to nie jest fajny pomysł – leworęczny magik w środku to by było coś! Ale chyba zapomnieliście, że ta Iga nasza, kiedyś w tym Rzeszowie, wyszła na boisko z takim luzem, że przeciwnicy myśleli, że to jakaś gra planszowa. A teraz mamy się martwić, czy przyjdzie kolejny bajzel z La Ligi, żeby nam pomóc? No nie – my mamy własną Ige, która swoje serce oddaje na korcie codziennie, tylko że w trybie VIP, bo nikt nie widzi, jak się tam męczy pod tymi oklaskami. A ten typ z Hiszpanii – owszem, fajny, ale niech mi ktoś powie, jakim cudem taki zawodnik z La Ligi miałby wsiąść do samolotu i przyjechać do naszego klubu? Przecież oni tam mają takie pensje, że nasze całe budżety transferowe to jeden obiad w Barcelonie. No i jeszcze ta cała hiszpańska biurokracja – podejrzewam, że za pół roku ciągle będziemy słyszeć "jeszcze trochę papierków, panie prezesie". No i co z tą logiką? Wiadomo, że jak ktoś umie lewą nogą zagrywać, to pięknie – ale jeśli przyjdzie facet, który w Hiszpanii ledwo się bronił przed rezerwowymi z trzeciej ligi, to co nam to da? Ja wolę naszych lokalnych chłopaków, którzy wiedzą, że w Rzeszowie gra się o coś więcej niż o ładny numer w tabeli. A Wy serio myślicie, że Hiszpańskie tłumy wrzeszczące to coś więcej niż spektakl? Nasze stadiony też umieją nakręcić atmosferę – wystarczy popatrzeć, jak kibole śpiewają "Czerwone maki". A ten luz, o którym mówicie? No cóż, może kiedyś trafi się taki zawodnik, ale póki co, lepiej trzymajmy rękę na pulsie i dopingujmy naszych, niż liczyć na cuda zza granicy. Bo transfery to jednak nie bajka, tylko papierologia i ciężka robota – i ja wolę, żeby się do tego wzięli ludzie, którzy wiedzą, co to znaczy walczyć o każdy centymetr na własnym boisku.Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
-
ej no ale skąd niby znowu te hiszpańskie mrzonki 😄 przecież to chyba któryś raz w tym sezonie słychać o jakimś leworęcznym cwaniaku zza Boga zapomnienia, co niby za chwilę ma spaść na nas jak manna z nieba? pamiętam jeszcze ten szum przed sezonem z tym młodym Hiszpanem co niby miał przyjść do którejś z lig niższych — no i co? dwa lata gadań, kręcenie się po korridach w madryckim hotelu, a tuż przed terminem "zrobienia" transferu okazało się, że facet nie przechodzi badań medycznych, bo miał kości szczęki jak z plasteliny. no i tyle z bajki, koleżki. albo ten drugi raz — ten "genialny" pomocnik z Meksyku co niby już miał podpisać umowę w naszym Rzeszowie, a tuż po ogłoszeniu plotki w mediach wyleciał z drugoligowego zespołu za oblanie testu na doping. albo jeszcze inaczej — tamten Amerykanin z wielkimi cyframi, co niby miał być naszym nowym nonszalanckim playmakerem, a wiadomo było od razu, że nie wie nawet gdzie leży lotnisko Chopina, nie mówiąc o tym, żeby grać w polskiej piłce. no ale hehe, nie jestem żadnym pesymistą! niech się tam dzieje co chce — czas pokaże, kto ma rację, a kto tylko bredzi przy piątkowej nocnej kawie 😉. jeśli ten leworęczny pan z La Ligi rzeczywiście ma do nas przyjść, to my mu zaraz pokażemy, że w Rzeszowie rozumie się futbol inaczej niż pod pachą z gazetą kibica. a póki co — trzymajmy kciuki i dopingujmy Ige, bo ona nas nie zawodzi, choćby cały świat gadał o cudzych magikach zza oceanu!Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽