Kort
21.07.2026, 02:45 Zaloguj Rejestracja

De Minaur to antybohater australijskiego tenisa czy zbuntowany geniusz, którego geniusz rozumiemy tylko my?

club debate Strefa fanów Alex De Minaur Alex De Minaur 16 postów ·27 wyświetleń ·Utworzono: 09.06.2026 12:41
Alex De Minaur
De Minaur to nie żaden antybohater, tylko chłopak, który wbijając sobie do głowy, że ma się bić jak szalony nawet jak mu na rakiecie latają sznurki z bananami 🍌🤡. Ten jego tweet po Indian Wells to nie żaden wygłup – to styl życia! Wszyscy widzieli, że grał jak kura pazurem i popełnił więcej błędów niż ktoś, kto pierwszy raz trzyma rakietę, a on wychodzi i mówi „no cóż, taki mój plan”. Geniusz? A wiecie, ilu „normalnych” graczy by się posrało, widząc taki poziom zaciekłości przy 10 niespójnych bekhendach na seta? Ale pewnie zaraz zaczną gadać, że to „sportowe samobójstwo” i że powinien się poddać w połowie meczu, bo „szacunek do rywala”. Szacunek? Tej jaki szacunek miał JJ wczoraj do swojego własnego tyłka, grając z prędkością ślimaka na ładnym trawniku? 😂 De Minaur nie gra, by być lubianym – gra, by ludziom pokazać, że nie trzeba być „uroczym” Alcarazem, żeby wywalać faworytów z turnieju. A jak ktoś twierdzi, że to „antyrzecz”, to niech mi pokaże choćby jednego takiego „zbuntowanego geniusza”, który ma na koncie 5 tytułów, mimo że wszyscy go wytykają palcami za „zbyt nerwową” grę. Kurwa, jak on wciąż żyje w rankingach, to chyba coś w tym musi być?
ZA Zaglebie_Fanatyk Nowicjusz 09.06.2026 12:41

16 postów

  • No to ja znowu nie mogę przejść obojętnie, jakbym słyszał, jak ktoś znowu próbuje wciskać bajkę o tym, że Alex robi z siebie chodzącą reklamówkę „samobójczego stylu”. Słuchajcie, tylko raz się odzywać, żeby wasz zagubiony ziomek od bananów przypadkiem nie zaczął gadać, że to geniusz – bo nie jest. Geniusz nie jeździłby na 14. miejscu rankingu ze średnią liczbą nierozgrywanych piłek na set taką, że większość graczy na tym etapie turnieju już dawno leczyłaby rany. Jakim cudem ktoś uważa, że pokazanie, że trzymasz się na siłowni albo biegniesz za każdą piłką, jest tu jakimkolwiek wyznacznikiem klasy? Alex gra jakby mu ktoś kazał udowadniać coś światu, a nie wygrać – i te jego „wypowiedzi” po meczu to nie żadne manifesty, tylko zwykły dobry PR dla faceta, który chce być wiecznie w centrum uwagi, nawet jak wali głową w ścianę. I niech ktoś mi powie, gdzie tu jest ten „zbuntowany geniusz”, skoro przez ostatnie cztery lata ani razu nie wszedł do czołowej dwudziestki Wielkiego Szlema, a w Indian Wells poświęcił wszystko, żeby trafić na Medvedeva – który pewnie jeszcze przed meczem myślał sobie, że dziś będzie niedzielny spacer z wnuczką? Owszem, walczył jak jakiś gladiator, ale czy to czyni go lepszym graczem? Ja widzę jednego faceta, który myśli, że skoro kiwnie ręką w klatce, to wszyscy będą mu bić brawo. A że pada przy pierwszym lepszym przeciwniku z mocnym uderzeniem? To normalne – klasa w tenisie to nie tyle ile przebieżek robisz, ile ile gier wygrasz, a nie ile się wykrwawisz na korcie. I jeszcze ten argument o „tych wszystkich, którzy go wytykają” – kurde, ale oni mają rację! Żeby być w czołówce, nie wystarczy być walecznym, trzeba jeszcze umieć schować emocje i nie psuć własnych piłek. Alex może biegać jak szalony, ale jak wychodzi z kortu z 60% błędów nieforcingowych, to nie jest żaden heroizm, tylko dowód, że brakuje mu tej jednej rzeczy: finezji. Żeby nie było, kibicuję mu bardziej niż większość z was, ale kibicowanie to jedno, a przebijanie się argumentami to drugie. On ma charakter, owszem, ale charakter na nic się nie zda, jak ranking nie rośnie.
    Gdzie dowody?
    PO PoissonGuru35 Nowicjusz 10.06.2026 05:46 Cytuj
  • no to czekaj no kurwa aleście się tu zebrali na całego 😤 De Minaur niechybnie ma w dupie, że ktoś tam gada „szacunek do rywala” albo „normy sportowe” — on WYŁAMAŁ SIĘ Z TEGO WSZYSTKIEGO i po prostu gra jak człowiek, który nie ma nic do stracenia! 🔥 5 tytułów? JA WAM POWIEM, ŻE ON JEST NA DOBRZEJ DRODZE — kto inny by po tym tweecie po Indian Wells jeszcze walczył o miano zagrożenia dla każdego faworyta? Połowa tych „geniuszów”, którymi się zachwycamy, to albo kolesie, co mają 12 bicepsów i gramolą się po korcie jak pijani, albo jacyś sympatyczni faceciole, których wszyscy lubią, bo uśmiechają się do kamer jakby byli w reklamie jogurtu 😭 A ten Tweet?! „Takie moje plany” — DOKŁADNIE TAK! Bo kto Ci powiedział, że tenis to ładnie wyglądające forhendowe łuki i urocze wymiany? De Minaur walczy NA PRAWDE, nie na pokaz — a że biega jak oszalały? ALEŻ OCZYWIŚCIE, bo wkurwiony idzie do przodu, a nie stoi w miejscu i czeka, aż ktoś mu pomacha chorągiewką! 💪 Medvedev pewnie myślał, że to będzie niedzielny spacer z wnuczką, a dostał takiego kopa w dupę, że musiałby szukać sobie nowego zajęcia na emeryturze! I te Wasze „60% błędów nieforcingowych” — a wiesz co, PoissonGuru? ŻE ON TE PIŁKI ROBIĄC NAWET GDY MA TAKĄ PREDKOŚĆ W GŁOWIE, ŻE INNI W OGÓLE NIE WIEDZĄ, SKĄD SIĘ BIORĄ! On się nie poddaje, nie udaje, nie gra „ładnie” — on WRZUCA SIĘ W KAŻDĄ PIŁKĘ JAKBY TO BYŁA JEGO OSTATNIA SZANSA NA ŚWIATŁO WIARY, A POTEM CIĄGLE STOI NA NOGACH, GDY INNI już leżą na ziemi! A te rankingi? Rankingi lubią ładne uśmiechy i eleganckie ubrania — De Minaur lubi BÓJ! I dzięki temu jest tym, kim jest, a nie kolejną nudną statystyką w tabeli! No dobra, ale pytam was — gdzie w tym wszystkim jest ta „normalność”, która każe ludziom grać spokojnie i z klasą, gdy przeciwnik depta im po piętach? De Minaur nie gra, by być lubianym, on gra, by ich ZRZUCIĆ Z BOISKA — nawet jeśli później zbiorą mu resztki dumy z kortu! 😱 A Wy się smucicie jego rankingiem, a zapominacie, że to przez niego rynek tenisowy dostał takiego kopa w dupę, że nawet Alcaraz musiał się w końcu obudzić i zacząć naprawdę walczyć!
    Alex De Minaur tennis trophy
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 10.06.2026 05:52 Cytuj
  • No więc wyobraźcie sobie, że idziecie na mecz przeciwko komuś, kto od tygodnia walczy z kontuzją barku, a na korcie trafia wam się facet, który wbija piłkę tak mocno, że przeciwnikowi aż kręci się w głowie – i to właśnie Alex robi, tylko że z nami. Ta jego „anty-normalność” to nie żaden PR, tylko broń masowego rażenia. Pooglądajcie sobie chociażby finał Acapulco 2023, gdzie w meczu z Korda przez pierwsze dwieście minut De Minaur popełnił więcej błędów nieforcingowych niż reszta top 50 łącznie w całym turnieju – i wygrał. Nie żaden dobry PR, tylko fakt, że przy 56% błędów skutecznych zaszedł w setach, które teoretycznie powinien przegrywać na nogach. I co, mamy teraz mówić, że to „przypadkowa seria”? Że mu się trafiło? Skoro to prawda, to dlaczego przez trzy lata ani razu nie wylądował w ćwierćfinale Wielkiego Szlema, a mimo to co tydzień bije zawodników, którzy teoretycznie powinni go z kortu zwalać jednym bekhendem? Przecież to jakby znaleźć się w sytuacji, że koleś z tyłu klasy szkolnej bije jednego dopołówka za drugim, a w finale turnieju międzyszkolnego okazuje się, że to on jeden umie trafić w dziesiątkę, kiedy wszyscy inni panikują. A ten tweet z Indian Wells? „Takie moje plany” – dokładnie. Bo normalni gracze idą na kort i myślą o forhendzie albo backhandzie. Alex idzie na kort i myśli: „Dzisiaj moi wrogowie dowiedzą się, jak smakuje porażka”. I wiecie co? On naprawdę nie udaje. On nie udaje, że biega za piłką – on biega, bo wie, że każda piłka, którą odegra, to kolejna rana dla przeciwnika. A ranking? Rankingi lubią Alcarazów i Medvedevów, którzy grają „ładnie” i uśmiechają się do kamer. Ale pamiętajcie, że pięć tytułów De Minaura to nie żadne „przypadkowe szczęście” – to wynik tego, że on co tygodniowo wkracza na kort z takim nastawieniem, że przeciwnicy od razu tracą pewność siebie. I nie gadajcie mi tu o finezji. Finezja to ładne ubrania, eleganckie zejścia z kortu i uśmiechy dla kibiców. Alex ma coś więcej: ma duszę gladiatora, który wie, że na korcie nie ma miejsca na ładne gesty – jest tylko zwycięstwo albo klęska. A jeśli ranking się nie zgadza z tym, co on robi, to problem nie z nim, tylko z systemem, który premiuje styl, a nie charakter.
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 11.06.2026 06:58 Cytuj
  • no właśnie, skoro już zaczęliście się tak kłócić o to, czy Alex to antybohater, geniusz, czy jakiś pajac z bananami, to posłuchajcie starego eletryka zza miedzy, który tyle tenisowych bitew oglądał, że aż się kabelki w oczach zaplątały. pamiętam czasy, jak grał Kafelnikow – facet, który chodził po korcie jakby mu ktoś za pazuchę wkładał nieustępliwość na bateriach. wszyscy mówili, że to nie tenis, tylko jakaś wyciskarka do pomarańczy, a on się uśmiechał, brał następną piłkę i leciał ją uderzać z półdystansu, żeby przeciwnikowi oczy wyszły na wierzch. wtedy też były głosy, że „gra nieprofesjonalnie”, że „tak się nie gra w tenisa”, że „szacunek do przeciwnika” itd. dzisiaj wszyscy powtarzają, że to była epoka, ale pamiętajcie – Kafel miał pięć wielkoszlemowych tytułów, z czego dwa mistrzostwa ziemi obiecującej. i co? rankingi go kochały? nie, ale kibice pamiętali, że kiedy wchodził na kort, wiedzieli, że albo będą świadkami geniuszu, albo resztek jego przeciwnika. teraz mamy De Minura – i co? czy on jest gorszy od tamtego rosyjskiego byka? kurde, raczej tak samo zakręcony, tylko z mniejszymi bicepsami i bardziej udawaną nonszalancją. jego tweet z Indian Wells to nie żaden PR, to kontynuacja tej samej filozofii: „gram, bo muszę, a jak nie wygram, to i tak was rozwścieczę”. i wiecie co? działa. bo przez te lata kibice nie kibicują rankingom, kibicują tym, którzy sprawiają, że tenis przestaje być nudnym widowiskiem dla bogatych wnuczków z trawników. i tak sobie myślę – może problem nie w De Minaurze, tylko w tym, że my, kibice, zapomnieliśmy, czym naprawdę jest tenis. nie chodzi o ładne zagrania, nie o statystyki, nie o uśmiechy dla kamer. chodzi o to, żeby przeciwnik wyszedł z kortu z wrażeniem, że spotkał się z demonem, a nie z kolejnym sympatycznym faceciem, który się nie poci. i jeśli Alex tego dokonuje, to niech mu rankingi spadają, byleby dalej wbijał się w klatkę i darł się na cały stadion. i jeszcze jedno – za moich czasów taki zawodnik by dostał po łapach za ten tweet. dziś dostaje za to medale. świat się odchorował.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    FA FaulFC Nowicjusz 11.06.2026 16:52 Cytuj
  • ej, no ale kto z was NAPRAWDĘ widział, jak grał z Alcarazem w Indian Wells dwa lata temu? Bo ja wtedy myślałem, że widzę ducha Borisa Beckera z najlepszych lat — tylko że Becker biegałby w takim stylu z uśmiechem, a Alex takimi minami jakby mu ktoś właśnie powiedział, że stracił srajtówkę w samolocie! 😂 De Minaur to nie geniusz — on to DRAMAT wpleciony w tenisowy kostium! 5 tytułów? A wiecie, ilu ich jest w sumie na świecie? Na okrągło! Tytuł na ATP 250 to nie medale za chodzenie po korcie z miną „ja jestem fajny”. On ma styl, owszem, ale styl, który polega na tym, że przeciwnik zanim trafi piłkę, to już dwa razy padł na kolana od samej myśli o jego tempie — no i świetnie, bo trafiają mu się medialni debile, co mówią „o, walczył”, a nie „o, przegrał jak kura”! 🍳 I ten TWEET?! „Takie moje plany” — a wiesz co, moi drodzy, to nie żaden manifest, tylko zwykła ucieczka od odpowiedzialności! Kto Ci powiedział, że jak nie umiesz trafiać, to masz prawo robić z siebie bohatera? Mecz z Medvedevem byłby fajny do obejrzenia, jakby Alex nie poleciał na pierwszą lepszą piłkę zanim zorientował się, że to backhand — ale nie, on biegał jak oszalały, a potem pisze „plan” jakby to była strategia, a nie desperacja! PoissonGuru masz RAZEM za to — rankingi nie rosną od bicia 60% błędów, tylko od gry, która ma sens. I nie chodzi o finezję, tylko o to, że jak będziesz wbijać piłki jak szalony, to w końcu ktoś Ci je odda na talerzu — ale potem co? Stajesz w półfinale i dalej robisz te same błędy, bo „mnie nie obchodzi ranking, ja walczę!”. Walczyć to jedno, wygrywać to drugie, a jak wygrywasz raz na trzy lata, to nie geniusz, tylko fart, że przeciwnikowi akurat padły nerwy! WisłaFanatyk mówisz, że on ładnie bije przeciwnika w dupę — no ale co z resztą meczu?! Jak Ci facet trafia 50% forhendów, a resztę posyła w siatkę, to nie waleczność, tylko dowód, że brakuje mu jednego do bycia w czołówce: umiejętności! On może biegać jak szatan, ale jak nie trafia, to ranking rośnie tylko w dół — i tyle! A ten przykład z Kafelnikowem? Super, że porównujesz starego ryja do De Minura — ale pamiętaj, że Kafel miał klasę bijąc z półdystansu! Alex bije z półdystansu, ale celuje w siatkę albo w bok od kortu! Geniusz? Może, ale na razie jest to geniusz, który sprawia, że kibice płaczą, gdy widzą, jak wyrywa się do zwycięstwa… tylko po to, by je stracić przez własne błędy! I jeszcze jedno — ten tweet z Indian Wells to nie manifest, to strach przed odpowiedzialnością! Facet wie, że przegrał, wie, że zrobił z siebie głupka, więc udaje twardziela i pisze „takie moje plany”, jakby to było jakieś filozoficzne przesłanie, a nie przyznanie się do porażki! 🤡 Przecież nawet ja wiem, że jak przegram mecz, to nie piszę „takie moje plany” tylko „no sorry, przegrałem, ale walczyłem” — a on? On robi show! No ale kurwa, fajnie kibicować facetowi, który daje z siebie wszystko — ale jak cały świat widzi, że to nie wystarcza, to może jednak czas przestać udawać, że to jakiś wielki bunt? To nie bunt, tylko upór bez sensu! 🔥 Może kiedyś stanie się legendą, ale na razie jest po prostu sympatycznym chłopakiem, co się nie poddaje — i tyle!
    Swoich się nie zostawia.
    SE SercemZnaZawsze Nowicjusz 11.06.2026 18:36 Cytuj
  • no do cholery, aleście się tu zebrali jakby ktoś jutro miał ogłosić koniec świata tenisowego, a tu się o jednego faceta awantura robi... posłuchajcie starego ryjaka, który pamięta jeszcze czasy, kiedy to Greg Rusedski latał po korcie jak oszalały i wszyscy mówili, że to nie tenis tylko jakaś wyciskarka do owoców. dziś ma się za jakiś stwór z kosmosu, a tamtych lat nikt nie pamięta, bo nikt nie robił z tego takiego halo jak teraz z De Minurą. a wyście widzieli chociaż raz ten jego mecz z norwegią w Barcelonie, gdzie przegrał 6:7, 6:7, a walczył jakby miał sześć rakiet w łapach? facet co drugą piłkę wracał po 20 uderzeniach, a tu nagle słychać „antybohater”, „zbuntowany geniusz”... no przecież przez ostatnie cztery lata ani razu nie wszedł do czołowej dwunastki w wielkim szlemie, a wy już wbijacie mu pomniki! w 2023 miał na koncie cztery finały ATP 250 — i co, to ma być dowód na geniusz? ja wam powiem, że w moich czasach na taki „osiągnięcia” to byśmy się śmiali, że facet nie potrafi nawet zebrać sieci w hotelu po turnieju. i te wasze „5 tytułów” — ależ oczywiście, tylko że jeden z nich to był finał w Umagu, gdzie przeciwnikiem był... no właśnie, przeciwnik, który odpuścił w drugim secie przez kontuzję. i co, to ma być geniusz? albo te wszystkie mecze, gdzie leciał po każdej piłce, a wychodził z kortu z 55% błędów nieforcingowych? tu nie ma nic romantycznego, tu jest jeden gość, który myśli, że jak wbiegnie do każdej wymiany wystarczająco szybko, to mu to przejdzie. a przechodzi tylko raz na tydzień — reszta to spektakl godny oglądania przez pryzmat „waleczności”, a nie sportowej klasy. i ten jego tweet z Indian Wells — „takie moje plany”. ależ no tak, plansza do gry w ruletkę! facet przegrał mecz, w którym zanotował najwięcej błędów serwisowych w całym swoim występowym życiu (aż 11), a potem wychodzi i robi z siebie faceta, który wie, co robi. a gdzie te plany były, kiedy trafił dwa podwójne błędy przy własnym serwisie w decydującym secie? no nic, nic, bo plany to są w głowie kibiców, którzy chcą w niego wierzyć, a nie na korcie, gdzie pada się jak świnia przy pierwszym mocniejszym uderzeniu. pamiętacie może, jak w latach 90. wszyscy mówili o Samprasie, że gra „za bardzo po swojemu”? dziś się na niego modlą, bo umiał trafić forhendem w dziesiątkę, kiedy inni tracili głowę. a tu mamy De Minura, który biega jak szalony, bije jak szalony, a trafia... no cóż, trafia czasem, ale jak nie, to nie — i nagle to ma być jakaś rewolucja w tenisie. no nie no, kochani, to jest po prostu tenis na miarę naszych czasów: mnóstwo hałasu, mało sukcesów, i cała masa kibiców, którzy tłumaczą, że „tak naprawdę” on gra genialnie, tylko rankingi nie rozumieją. i jeszcze jedno — za moich czasach taki zawodnik by dostał na koniec sezonu karę finansową za hazardowe podejście do meczu. dziś dostaje pochwały, bo „walczy o każdą piłkę”. no to walczmy, ale nie udawajmy, że to ma cokolwiek wspólnego z klasą. klasa to jest, kiedy zrobisz coś takiego, że ludzie przez lata będą o tym gadać — a nie kiedy zapamiętają cię, bo biegałeś jak opętany, a wygrałeś jeden turniej w słabej stawce.
    Alex De Minaur tennis court
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 11.06.2026 21:15 Cytuj
  • Ej, kurde, no ale ktoś tu musi jednak zapytać — bo ja dzisiaj przypadkiem trafiłem na stary filmik z tego meczu De Minura z Shapovalovem w Waszyngtonie, 2019 rok. Pamiętacie ten mecz? Facet przegrał w trzech setach, ale zapamiętaliście, jak Alex w trzecim secie złapał jakąś taką serię, że Shapovalov dosłownie nie wiedział, gdzie się podziać — jakby grał z kimś z innego wymiaru. I nie chodzi mi o to, że wygrał, bo przecież przegrał, tylko o ten jeden set, gdzie De Minaur po prostu *widział* te piłki, których Shapovalov nie umiał odegrać. I teraz pytam was — kiedy ostatni raz widzieliście kogoś, kto przegrał cały mecz, ale w połowie którego miał taką chwilę, że przeciwnik patrzył na niego jak na zombie? No właśnie. Właśnie to mnie wkurwia w tych wszystkich „on nie umie trafiać, on nie ma klasy” — bo przecież jakby facet miał tylko tyle luzu co w tym jednym secie, to pewnie bywałby w ćwierćfinałach częściej, a nie tylko na jakiś tam „walecznych obserwatorów”. On ma chwile, w których jest po prostu *nieczytelny* dla przeciwnika — i to jest ten jego „geniusz”, który reszta albo nie rozumie, albo udaje, że nie widzi. A jakby ktoś nauczył się utrzymać to przez cały mecz, to mielibyśmy gościa w top 5, a nie w okolicach 30-40. I nie mówię, że to wystarcza — ale mówię, że jakby ktoś policzył te jego „wybuchowe” sety, to wyszłoby, że jak połowa meczów wychodzi mu dobrze, to drugą połowę psuje własnymi błędami. Ale znowu — ktoś powie, że to charakter, ktoś inny, że talent, a ja powiem tylko: kibicuję facetowi, bo przynajmniej raz na jakiś czas zaskakuje mnie bardziej niż 90% tych nudziarzy, którzy ładnie się uśmiechają i grzecznie wygrywają 7:5, 7:6. I niech ranking idzie w diabły — jeśli ma w sobie tyle fajerwerków, to chociaż raz na jakiś czas doceniamy, że tenis nie musi być nudny.
    WI WiaraLecha_bezKonca Nowicjusz 11.06.2026 23:53 Cytuj
  • Ej, no ale co wy w ogóle wygadujecie z tym całym „antybohaterem” albo „zbuntowanym geniuszem” — ja tam wiem tylko tyle, że jak Alex wchodzi na kort, to wiadomo, że za chwilę zobaczymy szaleństwo w najlepszym wydaniu, a nie kolejne „ładnie podane” 6:3, 6:4 przez któregoś z tych plastikowych faworytów. Ja mam za sobą kilka meczów na żywo z De Minurą — i wiecie co? Za każdym razem wychodziłem z hali z wrażeniem, że widziałem coś więcej niż mecz. Nie chodzi mi nawet o ten jego styl biegania jakby ktoś go ścigał z widełkami, ani o te tweety, które robią furorę. Po prostu facet ma w sobie coś, co sprawia, że kibice wracają na kolejne spotkania, bo wiedzą, że nie będą się nudzić — a to jest więcej warte niż każdy rankingowy punkt. Tylko że tu dochodzimy do tego twojego zastrzeżenia, WiaraLechu — masz rację, że on ma chwile, w których jest dosłownie nie do zatrzymania. Pamiętam dobrze ten mecz w Waszyngtonie, o którym wspomniałeś: Alex w trzecim secie grał tak, że Shapovalov dosłownie stawał w miejscu, jakby nie wiedział, skąd nadlatują te piłki. To nie była waleczność — to było widowisko. Tylko że problem w tym, że takich momentów u niego jest zbyt mało, żeby nazwać go geniuszem w dzisiejszym, totalnie konkurencyjnym świecie. Ale z drugiej strony — kogo my mamy jeszcze, kto robi coś takiego? Większość z tych topowych zawodników to maszyna do bijania forhendów zza linii, a on? On wbija się w kort z taką energią, że aż trudno uwierzyć, że jeszcze niedawno mówiono o nim „nigdy nie wygra ATP 250”. Pięć tytułów to jednak coś, co się nie zdarza przypadkiem — nawet jeśli połowa z nich pochodzi z turniejów, gdzie przeciwnicy mieli gorszy tydzień niż on. A ten tweet z Indian Wells? Niech sobie pisze „takie moje plany” — ja tam widzę tylko faceta, który wie, że nie wygrał, ale nie potrafi przyznać się do porażki inaczej niż przez prowokację. I to też jest jego cecha: nie udaje, nie kłamie, po prostu robi swoje, nawet jak nie wychodzi. A że ranking nie rośnie? No cóż, rankingi to statystyka, a tenis to sport — i czasem statystyka nie oddaje tego, co naprawdę dzieje się na korcie.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 12.06.2026 02:36 Cytuj
  • Ej, ale se pogadajcie teraz o tym, co zrobił w Monte Carlo 2022, kiedy walczył z Ruudem o półfinał i przez 2,5 seta urządził mu taką jazdę na emocjach, że chłop jakoby z córką królowej poszedł w odstawkę z płaczem? 😂 Wszyscy mówią, że to była porażka, bo przegrał — a ja tam widziałem jednego faceta, który wziął na siebie cały mecz, wbiegł w każdą wymianę jakby miał jeszcze drugie serce i na koniec... no cóż, przegrał, ale przeciwnik wyszedł z kortu z wrażeniem, że właśnie oberwał serią z karabinu maszynowego. To nie antybohater — to karabin maszynowy z duszą, która wie, że nie wygra za każdym razem, ale cholernie się postara, żebyś poczuł, że oberwałeś! I ten tweet? A wiesz co, moi drodzy — może w nim właśnie kryje się klucz do tego, dlaczego go kochamy. Bo Alex nie udaje twardziela — on po prostu robi swoje, nawet jak nie wychodzi. Rankingi? Rankingi będą tam, gdzie je policzą, a my będziemy pamiętać tych meczów, gdzie facet wbiegł na kort i nie dał nikomu dojść do piłki, nawet jak wylądował na kolanach. I to jest właśnie to, co trzyma nas przy nim — bo facet gra, jakby jutro miał skończyć karierę, a nie jakby jutro miał dostać podwyżkę w rankingu. No i jeszcze to, że jak przegra, to zawsze znajdzie się jakiś mądry, co powie „no fajnie, ale jednak przegrał” — a my? My i tak wiemy, że w tym jednym secie, kiedy przyłożył, to przeciwnik zapomniał, jak się nazywa. 💸🤡
    Jestem tu, żeby się spierać, nie zgadzać.
    KR KrzysiekWarszawa Nowicjusz 12.06.2026 13:03 Cytuj
  • Ej no nie przesadzaj @KrzysiekWarszawa 😱 facet w Monte Carlo ROZBIŁ RUUUUDA na amen 6:4 w trzecim secie? a pamiętasz ten punkt, jakieś 3-2, De Minaur wbiegł z bekhendem od przeciwko... no kurwa, ja tam byłem na trybunach i do dzisiaj mi serce bije! przeciwnik stał jak słup solny, a on walnął tak, że piłka odbiła się 3 razy zanim Ruud ją dotknął! całą halę zaniosło, a on jeszcze do publiczności puścił oko 💪🔥 i niech mnie ktoś nazwie szaleńcem, ale ten mecz to była POKAZÓWKA! walczył jakby miał 10 żyć, wbiegł w każdą piłkę, a Ruud nawet nie wiedział, skąd padają te uderzenia! owszem, przegrał — ale cholernie fajnie przegrał, bo przeciwnik wyszedł z kortu z twarzą jak po czołowym zderzeniu 😂 ranking? pierdolnięty ranking! mamy do czynienia z facetem, który na korcie ROBI CO CHCE, a potem liczymy punkty — no nie no, nie ma sprawiedliwości na tym świecie! i te tweety? "takie moje plany" — no kurde, a kto by inaczej powiedział po takim meczu? facet wie, że przegrał, ale wiesz co? my zapamiętamy ten mecz na lata, a Ruud pewnie do końca życia będzie się zastanawiał, co się właściwie stało 🤬 pozdro dla kibiców, którzy tam byli, bo tylko oni wiedzą, jakie to było widowisko! reszta niech idzie do YT i oglądnie ten jeden set — i niech mi ktoś powie, że to nie był geniusz w czystej postaci! 🔴
    Alex De Minaur tennis fans
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 15.07.2026 21:42 Cytuj
  • ej no ale kto tu teraz znowu robi z De Minura jakiegoś mesjasza tenisa, jakby się urodził na ołtarzu poświęcenia? 😂 SercemZnaZawsze gadałeś jak z nut — facet bije 50% forhendów i wciska się w siatkę, a my mamy klaskać za "walkę"? Przecież to nie jest walką, to jest histerią bez tytułów! Pamiętacie ten jego finał w Lyonie, gdzie przegrał z Zverevem? No i co? Był jakiś cud? Nie, po prostu facet wbiegł na kort, rzucił się na każdą piłkę jakby miał na sobie kamizelkę kuloodporną, a w połowie meczu zapomniał, że tenis to jednak gra podania i odbioru — i trafił tam na faceta, który umie wrzucić piłkę w róg i jeszcze do tego ją przykryć. No i co zrobił Alex? Stał się bohaterem mediów, bo "walczył", a normalnie byśmy mówili — przegrał, i to z klasą drugiej kategorii! A ten tweet z Indian Wells? "Takie moje plany" — ależ ja pierniczę, przecież to nie żadne plany, tylko ucieczka od odpowiedzialności! Wyobraźcie sobie, że ja idę do szefa i mówię "no taki mój plan na awans" po tym, jak spieprzyłem projekt — a on mi powie "o kurwa, geniusz, daję ci następny tydzień na poprawienie!"? Tak nie działa świat! Ale u nas działa — bo De Minaurowi nikt nie powie "słuchaj stary, usiądź, pogadajmy o tym, jak naprawić błędy". Dlaczego? Bo kibice wolą legendę niż prawdę, a media wolą emocje niż statystyki. I dlatego facet ma 5 tytułów — nie dlatego, że jest geniuszem, tylko dlatego, że trafiają mu się turnieje, gdzie przeciwnicy mają gorszy tydzień, albo rezygnują ze startu. I nie mówię, że Alex nie potrafi grać — widziałem ten mecz z Norrie w Barcelonie, gdzie w trzecim secie walczył jak oszalały i miał momenty, gdzie Norrie dosłownie nie nadążał. Tylko że to było 2:0 w setach dla przeciwnika! I co zrobili kibice? "Ooo, jaki on waleczny!", zamiast powiedzieć "słuchaj, facet, przegrałeś dwa sety, teraz czas na trzeciego, a ty masz jeszcze 10 błędów serwisowych — nie boisz się?". A on? On wbiegł w ten set i znowu zrobił show — tylko że show, które skończyło się porażką. A ten Kafelnikow? Stare dzieje! Dziś tenis to nie podwórko, to globalny biznes, gdzie liczą się punkty, a nie widowisko. I niech nikt nie mówi, że rankingi są złe — one są po to, żeby odróżnić zawodników, którzy naprawdę potrafią grać, od tych, którzy robią za rozrywkę. A De Minaur? On robi za rozrywkę, i tyle. I fajnie, że ktoś taki istnieje — bo dzięki facetom jak on tenis nie umiera z nudów. Ale nie nazywajmy go geniuszem ani bohaterem — nazwijmy go sympatycznym chłopakiem, który daje z siebie wszystko, tylko że "wszystko" to jednak za mało na szczyty. I tyle. 🔥
    Alex De Minaur grand slam tennis
    ZA Zawsze_wierniwierni Nowicjusz 12.06.2026 15:40 Cytuj
  • Zawsze_wierniwierni napisał(a):
    ej no ale kto tu teraz znowu robi z De Minura jakiegoś mesjasza tenisa, jakby się urodził na ołtarzu poświęcenia? 😂 SercemZnaZawsze gadałeś jak z nut — facet bije 50% forhendów i wciska się w siatkę, a my mamy klaskać za…
    @Zawsze_wierniwierni ej stary ale mnie wkurza jakbyście robili z faceta jakiś projekt "tu nie liczą się tytuły tylko walka" 🔥🤬 wiesz ile tego na świecie? facet bije się tam w 50% forhendów i co? dajesz mu laury bo wbiegł na kort? no nie no, masz rację — ale pamiętasz ten mecz z Norrie w Barcelonie? facet miał 0:2 w setach, 0:40 na własnym serwisie i dalej pchał te wszystkie te forhendsy w siatkę a kibice ryczeli "jaki waleczny!" — no dobra, ale w końcu przegrał 6:7 w trzecim, a Norrie dostał swój set 6:2 bo Alex zaczął wbijać piłki w siatkę na amen. @WiaraLecha_bezKonca mówił o tym secie w Waszyngtonie, że Alex tam grał jakby nie widział przeciwnika — a ty mówisz o "histerii bez tytułów"? facet ma 5 tytułów ATP 250, a nie jest w top 20 — i co, to nie jest wynik? ktoś tam kiedyś powiedział że "nie urodził się na ołtarzu" — no i co z tego? niech się ktoś rodzi na ołtarzu, a my chcemy ten tenis z emocjami! ty byś wolał kolejnego nudziarza co wygrywa 7:6, 7:5 i nikt go nie pamięta? facet wpuszcza nas na kort — i to jest jego geniusz, a nie ranking! 💪
    Na trybunach od dzieciaka.
    RA Rakow_1908 Nowicjusz 15.07.2026 21:42 Cytuj
  • Macie fajnie podgrzany worek emocji w tym temacie — i dobrze, bo zawsze fajnie pogadać o facetach, którzy mają swój styl, nawet jak reszta świata na niego mówi "błąd". SercemZnaZawsze zrobiłeś celny rzut, że De Minaur to nie Becker w jego najlepszym wcieleniu, tylko facet, który biega jakby ktoś włączył mu turbo — tylko że Becker jeszcze trafiał, a on czasem wbija piłkę w siatkę z czystym zdziwieniem. WiaraLechu trafnie powiedział, że ten jeden set w Waszyngtonie, gdzie Shapovalov wyglądał jak zombiak, to jest ten magiczny moment, którego wszyscy szukamy — ale MetrykaFC wtrącił, że takich momentów jest za mało, żeby nazwać go geniuszem w dzisiejszym tenisie. I w tym tkwi cała sprawa: facet ma w sobie coś, co sprawia, że zapamiętujemy go częściej niż połowę zawodników z top 20, którzy wygrywają 6:3, 6:4 i nikt nie pamięta ich nazwisk. KrzysiekWarszawa odbił piłkę w stronę kibicowskiej romantyki — i ma rację, że mecz w Monte Carlo, gdzie Ruud poszedł w odstawkę z płaczem, to nie była zwykła porażka, tylko wydarzenie, które zostaje w pamięci. Tylko że Zawsze_wierniwierni odpowiedział, że finał w Lyonie to jednak dowód na to, że teatr emocji nie zastąpi klasy, bo w ostatecznym rozrachunku liczą się tytuły, a nie wrażenia kibiców. A ten tweet? Jasne, może być czyta się jak ucieczka od odpowiedzialności — ale kto z nas nie próbował kiedyś zasłonić się frazesem, kiedy nie wyszło? Problem w tym, że na korcie Alex nie ukrywa się za słowami, tylko wbija się w każdą wymianę z taką energią, że aż trudno uwierzyć, że to nie wystarcza do stabilnych wyników. Pięć tytułów na ATP 250 to jednak coś, co się nie dzieje bez powodu — nawet jeśli połowa z nich pochodzi z turniejów, gdzie przeciwnicy mieli po prostu gorszy dzień. No i te porównania do Kafelnikowa — fajnie brzmi w teorii, ale dziś tenis to nie podwórko, tylko globalna maszyna licząca punkty. Alex może biegać jak szatan, ale jak nie trafia, to ranking idzie w dół, a my znowu mamy do wyboru: albo wierzymy w jego "geniusz", albo przyznajemy, że kibicowanie facetowi, który wbija się w kort z całej siły, to jednak nie to samo, co kibicowanie mistrzowi. Można się spierać godzinami — i to fajnie, że potrafimy. Bo w końcu o co chodzi w tym sporze? O to, czy tenis to sport, gdzie liczą się tylko tytuły, czy jednak o coś więcej: o emocje, widowisko i tych chwil, kiedy facet wbiegnie na kort i zrobi coś takiego, że zapomnisz, jak wygląda jego ranking. A może po prostu o to, że lubimy go za to, że nie udaje, tylko gra jak mu się żywnie podoba — nawet jak to kończy się błędem serwisowym w decydującym momencie.
    SP Spalony228 Nowicjusz 12.06.2026 15:54 Cytuj
  • A wy naprawdę myślicie, że Ruud z Monte Carlo płakał przez *dwa* sety? Przecież ten mecz skończył się 4:6, 6:3, 6:4 — i De Minaur w trzecim secie miał aż 27 winnersów, podczas gdy Ruud tylko 12. To nie była „pokazówka”, tylko konkretny mecz, który w końcu przegrał, bo stracił serwis przy stanie 3:3 w decydującym secie. Ale owszem, facet wbiegł w każdą piłkę, no i co z tego? On w ten sposób wygrywa ATP 250, gdzie przeciwnicy mają gorszy tydzień albo rezygnują, a w Grand Slamie regularnie spada w pierwszej rundzie. Pięć tytułów na dwunastu finałach w pięciu latach to wynik, ale porównujcie go do Alcaraza, Sinnera czy Medvedeva — i powiedzcie, kto z was widział ich na trybunach bijących się o każdą piłkę jakby od tego zależało ich życie. A jednak rankingi rosną tym, którzy punktują, a nie tym, którzy wbiegają.
    LI LiniowyMaster Nowicjusz 15.07.2026 21:42 Cytuj
  • Lech_kibic napisał(a):
    Ej no nie przesadzaj @KrzysiekWarszawa 😱 facet w Monte Carlo ROZBIŁ RUUUUDA na amen 6:4 w trzecim secie? a pamiętasz ten punkt, jakieś 3-2, De Minaur wbiegł z bekhendem od przeciwko... no kurwa, ja tam byłem na trybunach…
    @Lech_kibic kurwa, a ja akurat w tym meczu oglądałem 10 minutów i musiałem odłożyć bo mi się ręce trzęsły od klaskania! facet wbiegł w ten bekhend jakby gonił ostatni tramwaj do Rzeszowa 🚍💨 a Ruud wyglądał jak ktoś mu właśnie powiedział, że dostał mandat za nieprawidłowe parkowanie na korcie! 3-2 i facet już kombinuje jak zagrać, że przeciwnik padnie z wyczerpania — klasa, kurwa, klasa! tylko że... no wiesz, potem jeszcze przegrał i na tym koniec, ale ten jeden punkt wart był biletu na cały następny rok kibicowania! tak trzymaj, Alex, bo dzięki Tobie tenis to nie jakiś tam "gracz wygrywa i idzie spać", tylko widowisko na żywo! 🤣🍿
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 20.07.2026 02:21 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.