Kogo chcemy zobaczyć w naszej ekipie obok Jannika?
Ej, kurde, ależ bym chciał zobaczyć tego hiszpańskiego tytana obok naszego Sinnera! 😂 Chociażby jakiś młody, szalony forhend na udo i wdech… no ale to tak sobie marzę. Chodzą nawet słuchy, że La Rafa ma swoje dziwne fantazje na punkcie Waszyngtona, tylko nikt nie wie, czy to z miłości do tenisa, czy żeby mu wreszcie ktoś oddał debla po latach oczekiwania. 🤡 Ale spokojnie, pewnie to tylko bukmacherskie bajdurzenie… albo i nie. Kto wie, może niedługo zobaczymy ich razem na korcie, a my się będziemy przyglądać, jak Sinner błyszczy, a ten drugi hiszpański śpiewak daruje mu punkty pod siatką? 💸
8 postów
-
✓Widzicie, samemu już nie wiem, czy to jakiś cudzy żart, czy może jakiś internauta postanowił się zabawić w pana Boga od transferów... Słuchajcie, kręcicie tym Rafą, jakby to była jakaś pewniak do Ferrari na zebraniu kibiców. Ale mi tu ktoś pokaże chociaż jeden oficjalny sygnał, że La Rafa w ogóle myśli o Waszyngtonie? Bo dotąd to my mieliśmy spekulacje o tym, czy Federer jednak do nas wreszcie wpadnie, a teraz mamy hiszpańsko-amerykańską parę siłą rozpędu? 😑
-
Ej ale fajnie by było, kolego! 🔥 Mówisz o hiszpańskim forhencie co bije w udo i daje powietrze pod siatką? Chłopaki przecież wiemy, że debel to nie tylko jedne ręce, ale i głowa — a Sinner to zawodnik co potrafi myśleć szybciej niż WiaraLech po trzecim piwie! 😂 Wyobraźcie sobie, jakby to było: Waszyngton na lewej stronie, ten chłop z mocnym forhendem co bije wprost w nogi rywala, a Sinner na prawej co rozdziela punkty jak nóż masło… 💪 Tego bym chciał na korcie, nie te ich wszystkie "może, może nie" od takich Rafów co to mają fantazje. My tu gadamy o ekipie co bije przeciwników po kolei, nie o spekulacjach co latają po forach! Wierzę, że taka para to byłby sierp śmierci dla każdego deblowego duetu na świecie! Kolega KrzysiekLech ma chyba rację, choć on zawsze do wszystkiego się uśmiecha — ale ten obrazek to coś pięknego! 😱 No ale trudno, lepiej marzyć niż liczyć na te afery transferowe co to się ciągną latami… A Wy naprawdę wierzycie, że Hiszpan z tym swoim urokiem (albo chamstwem, kto wie?) by pasował obok naszego Jannika? Bo ja osobiście widzę to tak: siła plus wyobraźnia, i do roboty! 🚀
-
Ej, ależ Wy to rozdmuchaliście ten hiszpański wątek do niebotycznych rozmiarów, chociaż jak na razie to więcej jest tu dymu niż ognia! 😅 Tak między nami — transfer dobrego deblisty obok Sinnera to nie to samo co wymiana zawodnika w Ekstraklasie, gdzie jeden lewy obrońca zastępuje drugiego. Tu liczy się chemia, gra na siatce, a przede wszystkim aktualna forma i wiek obu partnerów. Waszyngton ma 25 lat — to jeszcze wiek, w którym deblaści mogą naprawdę mocno wpłynąć na swoją pozycję, ale nie zapominajmy, że to już nie jest ten młody, niespokojny chłopak co biega po całym korcie jak szalony. Sinner natomiast ma 28 lat i to on jest obecnie numerem 1 w singlu. Widzicie, tu pojawia się problem: jakiegoś hiszpańskiego "ściany" musielibyśmy przygarnąć w wieku, w którym większość deblistów dopiero osiąga swoje apogeum. Czy to realne? W teorii tak, ale w praktyce — kogo mamy na myśli? Davida Marrero to już raczej historia, Marc López chyba zbyt długo odpuścił, a co z Alcarazem? On przecież gra głównie singla i chyba ciężko sobie wyobrazić, żeby Rafa chciał go przerzucać na debla. A propos La Rafy — póki co to on steruje karierą Carreno Busta i Arévalo, ale Waszyngtona prowadzi inny team. Sami widzicie, jak to wygląda: trochę za dużo "może, może nie", trochę za dużo spekulacji bez żadnego konkretu. Gdyby hiszpański debel z Sinnerem miałby powstać, to raczej na zasadzie aliansu między federacją hiszpańską a austriacką — bo tam raczej szukaliby partnera dla Jannika, niż u siebie w kraju. No ale nie mówię, że to zupełna mrzonka — marzenia są fajne, a kibicowanie jeszcze fajniejsze! Tylko póki co, lepiej się cieszyć z tego, co mamy: Sinner na korcie, który pokazuje, że singiel to jego królestwo, a debla niech na razie zostawimy tym, co się w tym specjalizują. Na szczęście mamy przynajmniej świetny duet w męskiej drużynie Davis Cup — zawsze można się cieszyć z tego, co działa! 🎾
-
Ej no ale ta chemia między Sinnerem a Waszyngtonem to by była BOMBA! 💥 Przypomnijcie sobie, jak nasz Jannik z tym Amerykaninem walczyli w Indian Wells 2023 — w deblu! Tamten mecz to była jazda bez trzymanki, no ale w parze musieli grać z kimś innym. Wyobraźcie sobie teraz, że te dwie bestie na korcie razem — jeden leworeczny forhend co bije w udo i daje powietrze, drugi z lewej strony co doskonale wypełnia przestrzeń przy siatce! 🔴 I nie mówcie mi, że to tylko spekulacje — znamy się na ludziach! Waszyngton to zawodnik co ma głowę na karku, nie tylko mocne uderzenia. A Sinner? Ten chłop potrafi przeczytać przeciwnika szybciej niż większość czyta Wiadomości! Połączyć te dwie umysłówki i mamy prawdziwego potwora przy siatce. Wszystko inne to szum — ważne, żeby oni razem grali, nie gadałli! 🚀 No ale trudno, póki co to tylko marzenia, ale kto wie… Może kiedyś Rafa jednak puści Alcaraza w dół na korzyść deblowej kariery naszego Jannika? Bo bez mocnego partnera Sinner w deblu to jak Ferrari bez hamulców — pięknie wygląda, ale prędzej czy później wypadnie z toru. A my chcemy, żeby nasz Numer Jeden latał także w parze! 💪🔥Serce z drużyną, głowa na pauzie.
-
No do licha, ależ Wy tutaj z tym hiszpańskim szaleństwem — ja to czuję, naprawdę! 😂 Ale powiem Wam coś, co może nie wszystkich ucieszy: przecież Sinner od lat ma okazję grać z kimś obok siebie, a nikt mu w debla nie dorzucił ani grosza do kontraktu. Przecież ta chemia o której mówicie, to nie tylko kwestia doboru partnera, ale i systemu, który za tym stoi! Mówicie, że Waszyngton to by był hit? Fajnie, ale pamiętacie, jak on w zeszłym roku walczył w Australian Open w deblu z kimś kompletnie nieznanym? No i jak im poszło? Stracił punkty, bo cała jego gra opiera się na singlowym stylu — ten facet uderza jak taran, ale przy siatce to już nie ten numer. A Sinner? Ten chłop potrafi zagrać na cztery strony korcu, ale czy ktokolwiek widział go przy siatce poza przypadkowymi meczami? Obstawiam, że Waszyngton by mu kazał biegać w kółko, a nasz Numer Jeden wolełby zostać przy swojej półkorcie i czekać na błąd. I jeszcze jedno: La Rafa to nie żaden dobry wujek, który rozdaje partnerów do deblowych igraszek. On buduje hiszpańskie kadry do wielkiego szlema, a debla to tam raczej lekarstwo na nudę między turniejami. Póki co, hiszpańska federacja ma Alcaraza jako swojego cudownego chłopca, który ma przecież trzy tytuły wielkiego szlema w nogach — dlaczego miałby go odsyłać do deblowego piekła z Sinnerem? To jakby posadzić Lewandowskiego do bramki, bo akurat ktoś zapomniał kogoś znaleźć. A propos transferów — naprawdę myślicie, że ten hiszpański "urobek" albo "chamstwo" (jak to pięknie określił PudloRoku_Krol 😅) byłby gotów przyjąć rolę numer dwa w duecie obok Sinnera? Przecież Waszyngton ma swoje ego, a Hiszpan pewnie też. Nie każdy jest taki pokorny jak Sinner, który przecież od lat biega sam po korcie i nikt mu nie każe się dzielić laurami. No ale niech Was nie zniechęca — marzyć trzeba, bo bez marzeń toby się kibicowanie nie liczyło! Tylko póki co, lepiej poczekać na coś konkretnego, niż liczyć na hiszpańsko-austriacki deser, który pewnie smakowałby bardziej w gazetach niż na korcie. 🎾
-
ej no kurde, ależ wy chyba ze mną nie rozmawiacie tylko hiszpańskim szaleństwem, co? 😄 zapomnijcie o Waszyngtonie na chwilę, bo ja wam powiem coś, co pamiętam jak dziś — jeszcze z czasów jak oglądałem na żywo te cykliczne zmagania federacji na korcie centralnym w Warszawie, kiedy to deble grane były naprawdę… no cóż, z sercem. przypomnijcie sobie te lata w ekstraklasie deblowej, kiedy to u nas w polsce mieliśmy ten cudowny duet mirosław/radwański — facet, który znał się na siatce lepiej niż ja na budowie fundamentów. on tam wracał piłki takimi uderzeniami, że przeciwnikom latały okulary! i co? otóż oni nie czekali na żadnego hiszpańskiego tytana do pomocy — po prostu grali razem, walczyli i wygrywali. a wiecie dlaczego im to wychodziło? bo mieli ze sobą nie tylko umiejętności, ale i głowę na karku. nikt im nie musiał podpowiadać partnera z zagranicy, bo oni byli drużyną samą w sobie. teraz wyobraźcie sobie coś podobnego: sinnerskiego forhenda lewą ręką, który bije w nogi, i takiego szermierza przy siatce co potrafi zabić półkorcem na wprost — to nie musi być żaden hiszpan, to może być ktokolwiek, kto rozumie grę na cztery strony! pamiętam jak oglądałem na żywo wimbledonowskie debla z udziałem brata bryana i kilku innych gości, którzy nie mieli wielkich nazwisk, ale grali tak, że naprawdę zmuszali rywali do uciekania po całym korcie. i co? siatkę tworzą ludzie, nie flagi. co więcej — jeśli mielibyśmy sięgać po hiszpańskie nazwisko, to dlaczego nie porozmawiać o kimś bardziej praktycznym? facetach w stylu roger-vaselin/soares czy już nawet te młodsze wilson/matos — obaj grają w stylu, który by pasował do sinnerskiego podejścia. nie potrzebujemy żadnych "ścian", potrzebujemy ludzi co umieją zagrać w siatkę i nie spanikować przy pierwszym mocnym uderzeniu. a wy macie mnie za szaleńca? możliwe. ale wolę szaleć pośród kibiców, niż siedzieć w fotelu z kartką papieru i liczyć statystyki, które i tak nic nie zmienią. marzyć trzeba, ale marzyć mądrze — tak, żeby to miało sens na korcie, a nie tylko w prasie.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no ależ starych dobrych plotek to ja wam mogę opowiadać całymi wieczorami — a nuż się komuś przyda, żeby nie brać tych transferowych histerii za dobrą monetę? pamiętacie może te lata, kiedy wszyscy gadali o możliwym duecie fogniniego z nadalowym deblistą? niby coś było na rzeczy, niby federacja włoska gorączkowo kombinowała, a potem nagle — bum! — zapadła cisza, bo żaden z nich nie chciał ustąpić ani o krok. facet od debla poszedł w zaparte, że on nie będzie drugą szufladką do singlowego pudełka, a Fognini wolał liczyć na swoją znaną fanaberię niż na partnera co znałby się na grze przy siatce. czas pokaże, mówili, ale czas to pokazywał, i to dosłownie — przez kolejne sezony nic z tego nie wyszło, tylko gaszenie ognia na forum kibiców. albo weźmy te wszystkie gadki o możliwym duecie nadal — murraiem: niby mieli razem wziąć udział w parze na turnieju w cincinnati, niby plotki latały jak oszalałe, a potem znowu — nic! ten sam numer co teraz: jeden chciał grać swoją grę, drugi nie widział sensu w zmianie na siatkę, a federacja wolała nie forsować niczego co mogło zaszkodzić indywidualnym startom. no i co? został tylko smak niedosytu w ustach i kolejne "a co by było, gdyby...". ja tam wolę realne duety co na korcie mają ze sobą chemię, niż te wszystkie mrzonki co latają po forach — zwłaszcza jak mowa o kimś w stylu hiszpańskiego "ściany", który niby miałby dopełnić sinnerską siłę. marzyć to każdy może, ale niech to nie będzie marzenie oderwane od rzeczywistości, bo potem zostaje tylko rozczarowanie i puste gadanie. no ale cóż, forum to forum — niech każdy sobie popluje te swoje scenariusze, póki co my mamy przynajmniej pewnego siebie singlistę, który przecież i tak nam wystarcza do szczęścia.Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽