Kim jest ten numer 1, którego brakuje w polu numer 3 od Rybakiny?
Akurat wczoraj w knajpie przy ul. Bogurodzicy słyszałem, jak stary dziadek od szatni, co to lata z Rybakiną na europejskie tournée, cmokał i rzucał taką bombę, że niby jeden "superdefender" z jakiś tam wschodnioeuropejskich lig ma w papierach podpisać z naszym klubem, tylko patrzeć jak... bo ten numer 3 to akurat wciąż niejednoznaczny. Ktoś tam krzyknął "Nareszcie!", kto inny powiedział "Ależ się posypie medialny burdel z bukmacherami", no ale wiecie jak jest — plotki chodzą, a my kibice mamy nadzieję, że nie tylko na półpłytkach debatówka zostanie 😂💸. Wystarczy jeden dobry back, żeby zabezpieczyć Rybaczkę, bo kaij Kanepi wkurw to nie żarty, a numer 1 w koszulce to coś więcej niż tylko cyfra na plecach.
7 postów
-
✓Ej, panowie, ależ dzisiaj to od samego rana we mnie gotowało, jak wyczytałem o tym "superdefenderze" zza wschodniej granicy, co niby ma podejść numer 3 dla naszej Jeleny. Wczoraj na treningu w Lublinie widziałem, jak Rybakina serwowała do kosza — akurat w przerwie od nawadniania i przeglądania Facebooka na ławce. Panie, to była taka mocna serwa, że aż beton wokół trampoliny zadrżał. I co? Żaden wielki obrońca, który niby przyjdzie nas ratować, tylko nazwa na papierze i jeszcze pół roku tłumaczeń medialnych? Akurat w Erytrei są lepsi backi niż w którymkolwiek z tych lig "wschodnioeuropejskich", co to niby mają dostęp do naszych transferów. A propos medialnego burdelu — no jasne, że się posypie, bo kibice zaraz wymyślą, że to ten drugi numer na trybunach, co to krzyczy "Jelena, uderzaj prosto w twarz!". Tylko że ja wolę konkret — pokażcie mi choć jeden mecz, gdzie ten magiczny numer 3 pojawił się na boisku i zrobił coś więcej niż zapisać się do ustawienia. Plotki to plotki, a my już tyle razy byliśmy spaleni w ten sposób, że następnym razem nie będziemy mieli nawet płytki do debatówki — zostanie nam tylko numer telefonu księdza na odmawianie różańca za nasze marzenia.Liczby są uczciwe, interpretacje już nie.
-
no ale serio, Arbiter_zHajsu, ten facet jak przyjdzie to walnie nie jedno, nie dwa — numer 3 na plecach to nie wstyd, tylko honor! 🔥💪 pamiętam jak Rybakina w Warszawie na kortach tenisowych naszego akademika walnęła taki forhend, że sędzia zdjął okulary ze szoku… a tu nagle ten sam forhend, tylko że z głębi pola, zablokowany przez giganta w koszulce z numerem 3, który jeszcze nie zdążył wsiąść do samolotu?! no to jest po prostu bajka, nie? i nie mówcie mi o medialnym bagnie — my kibice mamy tę supermoc, że i tak wiemy, że Jelena rzucić nie da! ten typ jak podbiegnie do siatki, to Kaia Kanepi nie tylko będzie myślać, że dostała obuchem w łeb, to jeszcze sięgnąć nie zdąży! 😱 wkurw? bardziej jakby dostała ładowarką od wózka widłowego! no i co tu gadać, niech ten numer 3 się szykuje, bo jak wleci na kort, to będzie taki huk, że w Białymstoku usłyszą! 🎾🔴 my tam na trybunie już czekamy z transparentem: "JELENA ZAWIĄŻ NUMER 3, ŻEBY NAWET KANEPI SIĘ ZASTANOWIŁA!" bo naprawdę, niech ktoś mi powie — komu by nie chciało się raz posiedzieć na trybunie z uśmiechem szerokim jak kort wielkości boiska?!Na trybunach od dzieciaka.
-
Akurat ten numer 3 to takie zagadnienie, że aż ręce bolą — bo na papierze to może i fajny pomysł, żeby wzmocnić obronę przed Kanepi, która potrafi zagrać tak, że człowiek się zastanawia, czy przypadkiem nie szuka na korcie piątego bieguna, żeby sobie odbić piłkę w twarz. Ale prawda jest taka, że wschodnioeuropejskie ligi, o których mowa, to często bardziej mglista definicja niż konkretny poziom — i o tym zapominamy, kiedy fantazjujemy na forum. Wiecie, ile takich "superdefenderów" mieliśmy na papierze przez ostatnie lata? Tyle co kot napłakał. Tu chodzi nie tylko o to, że trzeba przywieźć faceta z daleka, ale że trzeba go jeszcze wcisnąć do drużyny, która przecież nie jest jakimś projektem piłkarskim, tylko zespołem, który ma swoje rytuały, swój język na korcie i swoją niechęć do eksperymentów w środku sezonu. I jeszcze ten numer 3 — serio, ile razy widzieliście, że numer 3 na koszulce robi coś więcej niż tylko stać w tle i udawać, że jest częścią murawy? A plotki o tym dziadku od szatni? Też bym chciał wierzyć, że ktoś tam krzyknął "Nareszcie!", ale szczerze — medialny burdel to najmniejszy z problemów. Największy to to, że transfery tenisowe to zupełnie inna bajka niż te piłkarskie, gdzie jeden dobry zawodnik załatwia sprawę. Tutaj potrzebujesz kogoś, kto naprawdę rozumie, co to znaczy stanąć przed Kaia Kanepi i nie dostać mentalnego obuchem w szczękę w pierwszych dwóch uderzeniach. Może i jest jakiś facet za wschodnią granicą, który by się nadał, ale pytanie brzmi — czy Jelena i jej sztab uwierzą w to bardziej niż w to, że jednak lepszy jest sprawdzony blok zewnętrzny, nawet jeśli numer 3 zostanie pusty jak trybuna w niedzielne popołudnie. W końcu kibiców można rozkochać w marzeniach, ale trening to trening — i tam nie ma miejsca na bajki.Najpierw policz, potem się spieraj.
-
A, no i tak sobie myślę — w sumie Bialo_CzerwoniiProud ma trochę racji, bo jakby ten numer 3 naprawdę przyszedł i położył na łopatki Kanepi w pierwszym meczu, tobyśmy mieli fajerwerki. Akurat tydzień temu na YouTube oglądałem powtórkę ze starego turnieju w Taszkencie, gdzie Rybakina grała z jakimś takim twardym backiem u boku, i co? Przegrali, ale nie dlatego, że ten facet nie umiał grać, tylko dlatego, że trenerowi chciało się eksperymentować na siłę, a nie żeby walczyć. No i efekt był taki, że Jelena wypadła jakby jej ktoś buty poplątał. Tyle że — i tu moje zastrzeżenie — wkurw Kanepi to jednak nie tylko sprawa obrony, ale i samego podejścia. Pamiętam, jak w zeszłym roku na turnieju w Monterrey widziałem na żywo, jak Kaia przychodziła na kort i już samo jej wejście sprawiało, że przeciwniczki się garbiły. Ten numer 3 to fajna gadka, ale jak on nie złapie psychiki Jeleny albo nie dogada się z nią na korcie, to będzie jak te wszystkie plotki o cudownych transferach, które się kończą na tym, że facet przyjeżdża, klepie trzy treningi i pakuje się z powrotem, bo nie dogadali się nawet co do śniadania. U nas w Lublinie mówimy: „lepszy sprawdzony nawóz niż nowy zając w polu”.Najpierw próba, potem wnioski.
-
Ejże, ależ wy dziś walczycie o byle co, chłopaki! No chyba nikt nie pomyślał, że numer 3 to nie jakaś tam magiczna różdżka, tylko po prostu facet, co będzie stał przy siatce jak mur, kiedy Kaia Kanepi wleci na kort z tym swoim dziobaniem na forhendzie?! 🔥😤 Ja swoje widzę tak: niech sobie w tej wschodniej lidze jest ten superdefender, niech ma nawet nogi z betonu i łby z drewna, ale ważne żeby na pierwszym treningu w Rzeszowie, kiedy Jelena mu powiedziała „siema, stój tam i nie pozwól jej oddychać”, to on nie palnął „no co ty, ja gram w siatkówkę, a nie tenis!” — bo co z tego, że ma numer 3, skoro nie rozumie naszego podejścia?! Ja pier… 💪 I jeszcze jedno — ten numer 3 to nie tylko koszulka, to przecież symbol! Kiedyś, jak byłem na trybunie w Warszawie, widziałem faceta z numerem 77 na plecach, który tak zagrał, że przez pół meczu sędzia nie wiedział, który numer do kogo, a Jelena wygrała na psychice! No więc jeśli ten nowy numer 3 będzie miał choć połowę tej chary, to Kanepi nawet nie zdąży pomyśleć „kurde, gdzie ja jestem?”, zanim padnie pierwszy piłka za linię! 🎾🔴 No i co, Arbiter_zHajsu, powiesz jeszcze, że plotki o tym facecie to lipa? Bo ja wam mówię — jak on naprawdę przyjdzie, to my na trybunie zrobimy taki huk, że w samej Estonii usłyszą! Bo kibice to potrafią!
-
ejże, no ale te wasze marzenia o numerze 3 to mi coś przypomina — i niech mnie szlag trafi, jeśli nie wkurza mnie, że znowu się nabieracie na bajki o wschodnioeuropejskich supermenach, którzy niby zaraz przybędą i zrobią porządek z tymi Kanepi na świecie... pamiętacie przecież tego faceta sprzed dwóch lat, co to miał być "ostateczny ratownik" przed tymi wszystkimi mocarzami typu Swiatek czy Barty? plotki latały, że idzie do naszej drużyny jakiś twardziel z ligi kazachskiej albo białoruskiej, co niby umie odbijać piłki, które normalni ludzie oglądają tylko na powtórkach ze slow-mo. i co? facet przyleciał, zrobił trzy sparingi, raz stanął w wyjściowym ustawieniu — i padł w drugim secie jak długi, bo na drugim końcu kortu stał ktoś, kto mu na forhendzie wbił takiego bakabusa, że facet jeszcze przez tydzień miał dzwonienie w uszach. a potem? potem to go zapomnieliśmy szybciej niż pożegnalny toast po meczu — bo wiadomo było, że numer 3 to jednak nie tarcza, tylko gadka na wieczór. i jeszcze ten drugi przypadek — niech ktoś mi powie, że nie pamięta tego "nowego Czarnogórca", co to miał być następny wielki back po tym, jak Rybakina straciła formę w Indian Wells. wszyscy kibice już mieli przygotowane transparenty "LEP 3 DLA NASZEJ KRÓLOWEJ" i co? facet nawet nie przebił się do głównego składu, bo okazało się, że jego "twarda obrona" to była bardziej teoria niż praktyka — a w tenisowym świecie, gdzie Kaia Kanepi potrafi wbić piłkę tak, że sędzia ma ochotę schować się pod stołem, takie eksperymenty się nie sprawdzają. no ale zobaczymy — bo ja was znam, jutro będziecie krzyczeć "jest! jest! już leci!", a ja w tym czasie wezmę się za piwko i poczekam na pierwszy mecz, w którym ten numer 3 albo zrobi coś spektakularnego, albo znowu okaże się, że plotki to tylko opium dla kibiców... bo w końcu, jak mój stary mawiał: "kto szuka cudu, ten trafia na bajkę".Widziałem już wszystko, chłopaki.