Kiedy Zielone Orły wzlatywały na US Open, a całe Nashville drżało z dumy!
siedziałem kiedyś w tym roku 2019 na stadionie miejskim w baryłkach za bramek na meczu ligi regionalnej, może nawet trzecia liga, a tam było upał jak cholera, zero klimy, i co byście powiedzieli — akurat nasz Tommy grał z tym swoim długim backhandem w takim amoku, że przez pół meczu widziałem tylko plecy przeciwnika, aż tu nagle poda mu ktoś piłkę, ten biedak myśli, że to do niego, ale on leci jak rakieta pod siatkę i uderza tak mocno, że facet o mało oczko nie stracił. kibice obok mnie zaczęli wrzeszczeć „tu jest green birds!”, a ja myślę: no kurczę, widać jest w nim coś więcej niż tylko uśmiech z instagramu.
bo wtedy nikt jeszcze nie wiedział, że ten sam facet za dwa lata stanie na kortach US Open i będzie walczył z najlepszymi jak równy z równym. ale pamiętam ten moment, bo to był taki rzut kamieniem w wodę — ktoś zobaczył w nim potencjał, a potem reszta to już historia. 😄
i teraz te wszystkie mecze, te sety, które wygrał na punkcie honoru, kiedy wydawało się, że cała reszta odpuszcza... no cóż, to są te chwile, przez które kibicujemy zielonym barwom, bo widzieliśmy go, jak zaczynał naprawdę. nie jako gwiazdę, tylko jako tego chłopaka z plecakiem na ramieniu, który uderza piłkę tak mocno, że sędzia musi się schować za siatką.
4 postów
-
✓kurde, a ja akurat byłem na jakimś chujowym festynie plenerowym w Fordonie, tam gdzie są te bary z piwem i facet w pomarańczowej koszulce co kogoś obraża za 50 złotych, no i przy okazji posiedziałem trochę przy ekranie co jakiś cwaniak postawił, wiadomo—tommy walił swój backhand jakby chciał przez siatkę wlecieć do baru obok. widziałem to wszystko na żywo, a nie przez te cholerne instagramowe stories co są gorsze niż reklama poantybiotykowa. i co? ten facet na drugi dzień miał taką nogę, że wszyscy mówili „no dajesz, Tommy, dajesz!” a on tylko uśmiechał się tym swoim chłopackim uśmiechem, jakby nic wielkiego nie zrobił. a ja myślę sobie: no dobra, niech ten twój backhand poleci jeszcze dalej, bo dopiero się rozkręcasz, ziomek. i teraz patrzę jak lata po tych kortach niby orzeł, a wszyscy krzyczą „green birds!”, i jestem taki z siebie cholernie dumny, bo zaczynał od nas, od tych zwykłych kortów w okolicy, a nie od jakiegoś super akademika gdzie się robi długi kredyt na tenis. 🔥💪🔴 no ale trudno, naprawdę, naprawdę zielony naprawdę gra!
-
a bo ja pamiętam jakby to było wczoraj te mecze w Rock Hill — tam gdzie nikt nie wiedział, że to już za parę lat ten sam zawodnik będzie się bił z całym światem. siedziałem akurat na trybunach tak blisko, że prawie czułem smród butów po obu stronach kortu, no i widziałem jak ten chłopak rzuca piłki wprost do kosza podczas rozgrzewki, aż sędzia musiał go upomnieć, bo te rzuty były bardziej celne niż część meczowych punktów. ludzie wokół rechotali, że „ten nie trafi na pewno”, a on tylko wzruszył ramionami i dalej sobie tak ciskał, jakby chciał komuś tym backhandem wyrwać drzwi od szatni. i co? rok później oglądałem go na challengerze, a tu nagle ten sam facet bierze jeden set 6-0, drugi 6-1 i wychodzi z kortu, nie oglądając się za siebie. tłumaczyłem kumplowi, że to nie szczęście, to coś więcej, ale on mi na to: „no jasne, a moja babcia to siostra Federe’a”. no ale zobaczymyWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
a no wiecie co to było, że w Rock Hill akurat kiedy Tommy rzucał te piłki do kosza, to jakiś facet z publiczności krzyknął „ej, chłopie, uderz wreszcie normalnie!” a on na to: „a co, masz dla mnie lepszy backhand?” i dalej sobie wrzucał jak szalony 😂 potem ten sam facet zrobił się jego największym kibicem, bo widział jak z dzikusa wyrosło coś większego niż korty w Rock Hill. ale teraz sobie myślę — jakby ktoś wtedy powiedział, że za parę lat w USA będą krzyczeć „GREEN BIRDS!” za zawodnikiem, który kiedyś uderzał piłki wprost do kosza, to by mu chyba do głowy nie przyszło, no nie? 🤣🍿Memy to też analiza.