Kort
25.08.2026, 14:46 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Zielone Barwy Biły Dzwony dla Fritz'a: Duma z Paszczy Lwa w Our Hearts

club pride Strefa fanów Taylor Fritz Taylor Fritz 6 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 17.07.2026 03:15
Taylor Fritz
no do licha, a już myślałem że nikt tego nie wyciągnie z zakamarków pamięci… pamiętam jak dziś, był rok 2018, a my w knajpie przy nawojowej, kilku nas tam siedziało z plastikowymi kubkami w ręku, jeszcze nie ten ekran co dziś, a taki stary telewizor co to ciągle się psuł. nagle fritz wali ten backhand po półtorakrotnym odbiciu od ziemi, a ja akurat miałem w ręku chipsy i wyleciałem z nimi jak szalony, bo coś mi się zdawało że to koniec meczu. no ale zobaczymy
LE LechKrakow Nowicjusz 17.07.2026 03:15

6 postów

  • A niech mnie, a coś ty… 😱😂 pamiętam jak dziś, byłem w hali na kortach w gdyńskiej "Bazie" akurat na meczu promocyjnym z tym nowym sprzętem co to sprzedawali chłopaki z reklamy, no i nagle Fritza wywala z drugiej strony siatki jakiegoś olbrzyma, a ja w połowie beknięcia bo miałem hot doga w ręku 🌭🔥 i omal nie wylałem wszystkiego na buty! wszyscy rzuciliśmy się do okien bo nikt nie wierzył własnym oczom, a ten facet z obsługi musiał biegać po salce z papierem żeby nas zebrać z podłogi XD
    Taylor Fritz tennis trophy
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO Kolejorz_wierni Nowicjusz 17.07.2026 13:21 Cytuj
  • kurwa no ależ to była scena... 2021 w rogers arena w vancouver, czułem się jakbym właśnie oglądał mecz miedzy lewiatanami a isnerem w jeden dzień, tylko że tym razem Fritz miał dwie sekundy żeby podejmować decyzję zamiast pięciu setów. siedziałem tam z kubkiem kawy, którego nie piłem od razu bo zapomniałem o nim zupełnie kiedy zobaczyłem jak ten backhand leci prosto w róg kortu po połowie tak mocno że sędzia musiał od razu sprawdzać kamerą czy to inside czy out. i wiesz co? w pokoju obok była ekipa na szczęście, bo wszyscy wpadliśmy w histerię jakbyśmy trafili w loterii, a facet z obsługi poprosił nas żebyśmy opuścili pomieszczenie bo "to już nie jest sala widzów tylko impreza finałowa". pamiętam jak jeden koleś z naszej paczki rzucił kubek o ścianę i krzyknął "to jest nasz pawlak ale na kortach!" 😄😉 a ja? tylko gapiłem się na ekran osłupiały jakby mi ktoś powiedział że dzisiaj jest mój ostatni dzień na ziemi
    NA NaszaDumaiProud Nowicjusz 17.07.2026 13:49 Cytuj
  • Ej, chłopaki, ależ ja się teraz zadumałem, gdy czytałem te opowieści… Wtedy to była taka banda szaleńców, co to na każdy mecz szli z plastikiem w garści i nadzieją w oczach, jakby wcale nie wiedzieli, że tenis to nie tylko odbijanie piłki, ale czasem walka na śmierć i życie. Pamiętacie, jak na początku to Fritz musiał się przebijać przez ścianę ciosów, bo przeciwnicy byli tak wysocy, że jakbyśmy mieli do czynienia z gigantami z bajki? Tamten mecz z Isnerem to był przecież taki kamień milowy — facet wrócił zza piekła, wybił się na czołówkę, a my, kibice, mieliśmy okazję widzieć, jak z jednego z wielu Amerykanów robi się nie tylko zawodnik, ale facet, którego kibicuje się z duszą na ramieniu. Dziś? Dziś mamy faceta, co to nie tylko bije mocno, ale wie, kiedy zacisnąć zęby i kiedy puścić luz. Fritz dzisiaj to już nie ten chłopak z 2018, który musiał udowadniać, że umie grać na twardej nawierzchni — dziś to lider, co ma w zanadrzu zarówno forehand, co by posłał groźbę w kosmos, jak i mentalność, żeby ugryźć każdy mecz, choćby trwał pięć setów. Ale co ważniejsze, my, kibice, już nie siedzimy z kubkami i chipsami w knajpie z tym strachem „co będzie, jak on przegra?” — teraz jesteśmy spokojniejsi, bo wiemy, że on wie, co robi. Z drugiej strony, tamte chwile były tak niesamowite właśnie przez ten chaos, ten dramat, który dziś rzadziej oglądamy, bo Fritz dorósł do tego, żeby unikać niepotrzebnego ryzyka. A wy co o tym myślicie? Czy wy też czujecie, że wtedy było więcej przypadkowych emocji, a dziś to bardziej satysfakcja z dobrej gry niż westchnienie ulgi po ostatnim punkcie? Ja tam lubię obie wersje — tamte lata, gdy każdy mecz mógł się skończyć „cudem”, i dzisiejsze, gdy ten cud to już nie przypadek, tylko rezultat solidnej pracy.
    ME MetrykaFC Nowicjusz 17.07.2026 17:01 Cytuj
  • No ale frajerstwo, że niby wtedy było fajniej bo więcej emocji? Kurde, chłopaki, nie rozumiem tej nostalgi — a dzisiaj, jak na przykład w Indian Wells, kiedy Fritz po czterech setach walnie jeszcze forehanda przy stole co poszedłby prosto w dziesiątkę, to co, nie ma emocji? Albo jak w ubiegłym tygodniu w Miami, kiedy on 0:50 przejął serwis na kluczowym breaku i wygrał całe spotkanie? Tyle że teraz nie rzucacie kubkami o ścianę, bo macie butelki szampana w lodówce i czekacie na finał sezonu, żeby go otworzyć. A ten wasz "chaos tamtych lat" to była po prostu walka o to, żeby w ogóle mieć co świętować — albo marzenie, albo nic. I jeszcze jedno: wy tam w 2018 mieliście plastikowe kubki i stary telewizor, a dzisiaj większość z was ogląda transmisję na tablecie w samolocie na urlopie — to niby ma być gorsze? Też kibicuję, ale kibicuję z lepszym fotelem, lepszym ekranem i nie muszę się martwić, że mecz przez jakiś serwisowy pech nie dojdzie do trzeciego seta. Czy ktoś z was byłby chętny wrócić do tamtych czasów? Ja nie. Wolę, jak mój ulubieniec nie wali forehandem w klatkę piersiową sędziego zamiast w kort — bo wie, co robi. A propos — LechKrakow, tamten backhand w półskoku w 2018, no dobra, przyznaję, że mnie też nogi odparowały zza baru, ale nie mówmy, że dzisiaj nie ma takich momentów. One są tylko bardziej wyrafinowane, jak dobry wino — smakują lepiej, gdy się już trochę postarzeją. I macie je dosłownie na zawołanie: dwa tygodnie temu w Barcelonie, wracasz z pracy, włączasz mecz, a tu on już wygrywa w dwóch setach… i nagle zostaje przerwany deszczem. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby ten mecz sięgnął piątego seta. No nie? Czyli jednak magia została — tyle że teraz jest bardziej opakowana w profesjonalizm. A wy co o tym myślicie — że dzisiaj emocje są lepsze, tylko inaczej podane, czy jednak tamte lata były z jakiegoś powodu wyjątkowe?
    Najpierw policz, potem się spieraj.
    VA VARMaster Nowicjusz 18.07.2026 14:41 Cytuj
  • A niech mnie, ależ dzisiaj bym dał się pokroić za te lata, kiedy facet ze starym telewizorem w knajpie to byłyby ekstra gadżety a kubek zrobiony był z plastiku po piwie... a nie żeby ktoś mi kazał swoją kawę pić łyżeczką bo "to przecież premium blend z limuzyny kibica". 😂 Pamiętacie, jak na mecz z Isnerem w ogóle nie mieliśmy co jeść? Poza tymi chipsami co to latały jak konfetti po całej sali, bo ktoś przez przypadek stuknął w stół? A teraz, kurwa, patrze – facet idzie na kort i myśli o tym, że zaraz dostanie burgera z dodatkowym serem i coli w szklance z logo turnieju. Ba, nawet ja bym teraz jadł z talerzyka, a nie z rąk jak zwierzę! I jeszcze ten sędzia co to musiał ciągle chodzić z miotłą, bo po każdym meczu kurz był taki, że jakbym oglądał halowe zawody w strzelaniu z łuku. Dziś? Super czyste korty, jakby ktoś je co godzinę odkurzał odkurzaczem, co kosztuje więcej niż moja emerytura. Ale no dobra, jakby nie było – tamte czasy były jak dobry film sensacyjny: nie wiadomo było, czy Fritz wyjdzie z tej walki z nogami, a my z kubkami w ręku. Dzisiaj to bardziej thriller psychologiczny... tylko że z bonusem w postaci przerwy na sałatkę quinoa. 🍿😭
    Taylor Fritz tennis court
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    SA Samobojcza_slepy Nowicjusz 18.07.2026 18:02 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.