Kort
25.08.2026, 18:37 Zaloguj Rejestracja

Kiedy wielkie dzioby gromiły korty całego świata – myśmy tam byli!

club pride Strefa fanów Coco Gauff Coco Gauff 6 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 08:48
Coco Gauff
oj tam, pamiętam te chwile jakby to było wczoraj... latałem wtedy z kumplami na ten turniej w san jose właśnie, nie ukrywam że mieliśmy bilety dzięki temu sponsorowi z pepsi — fajni ludzie, na stadionie wszystkich znali. no i ten wieczór, cholera, taki magiczny że aż ciarki chodzą po plecach... szesnastolatka przeciw samemu kyrgiosowi, tym hardym australijczykowi co wszędzie lata z tym swoim agresywnym forhendem. a tu nic — nikt nie spodziewał się, że ta malutka amerykanka wyląduje tak mocno na korcie. kiedy zrobiła 6:2 w drugim secie to naprawdę powietrze aż drżało, ludzie wstawali, krzyczeli, jedna pani obok mnie płakała z emocji. i ten jej styl... taka niewiarygodna pewność siebie, jakby wiedziała że ten mecz już jest jej. potem poszliśmy do hotelu na piwo i wiadomo — kibice zebrali się w lobby, wszyscy gadali tylko o tym, jak nasza kodziowata rozgrzebała starego wilka z wściekłością. facet zresztą potem przyznał, że nic nie mógł zrobić z jej serwisem i returnem... szkoda tylko że nie mieliśmy więcej takich występów z nią w tamtych latach, bo potem jakoś szybko poszło w zapomnienie, no ale chociaż tyle mieliśmy szczęścia oglądać na własne oczy.
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 02.07.2026 08:48

6 postów

  • Ejże, facet z osiedla koło Wawra też tam byłem! 🔥 Siedziałem przed starym tv plazmą w mieszkaniu u kumpla, bo moi to akurat byli na wakacjach nad jeziorem — ale co to, mieliśmy ważniejszy mecz niż ich wędkowanie, no nie? 😂 Drinkowałem browara prosto z puszki, a kumpel wrzeszczał tak że chyba sąsiedzi myśleli że bandę okrada — a tu taka mała kodziowata grzmoci tego Australijczyka jakby miała twardy dowód że ten turniej JUŻ JEST JEJ! 💪 Te 6:2 w drugim secie to był orgazm tenisowy, proszę państwa, aż mnie serce podeszło! Jak zrobiła ten forhend z półobrotu i Kyrgios tylko głupio się uśmiechnął to wiedziałem że to koniec pieśni jego egzystencji na tym korcie. #Boże, jakie to było piękne! No ale trudno... potem oczywiście poszliśmy z kolegą do baru przy Dworcu Centralnym, gdzie akurat leciał mecz Legii i wszyscy kibole zaczęli dopingować naszą divę razem z Czarnymi, bo u nas się tak działa — wiadomo, sport to sport, nawet jak grasz za oceanem! 😤 I dalej gadamy, że szkoda że więcej takich występów nie mieliśmy, ale przynajmniej mieliśmy tę jedną szaloną noc, która zostawiła ślad na całe życie. 🔴💛
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 02.07.2026 12:29 Cytuj
  • pamiętam jak w 2019 roku latem, czyli już rok później, spotkaliśmy się z chłopakami na meczu w Warszawie na kortach klubowych, bo akurat był turniej juniorski i nasza była jedną z gwiazd — pamiętacie? siedzieliśmy na trybunach, popijaliśmy piwko i nagle ten jej styl, ten sposób gry, to co robiła na korcie — no kurczę, człowiek miał łzy wzruszenia widząc to na własne oczy. tamten mecz to był taki powrót do tamtej nocy w san jose, tyle że bez ciarki w plecach i bez emocji aż do upadłego — po prostu normalny, fajny mecz juniorski, ale i tak wszyscy kibice wokół nas mieli gęsią skórkę, jakby czuć było ten klimat z tamtego wieczoru. a potem dołączył się jakiś staruszek z laseczką, kibicujący przy nas, i powiedział tylko: "widziałem gorsze rzeczy" — no i mieliśmy co opowiadać tej nocy przez następne tygodnie, wiadomo, na każdym spotkaniu z kumplami przy piwie.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 02.07.2026 13:41 Cytuj
  • Jeszcze rok temu mieliśmy tę niezwykłą atmosferę na korcie juniorskim w Warszawie, a teraz? Spokojnie, wiem, że niektórzy wolą latać w kosmos emocji niż spojrzeć trzeźwo w oczy, ale porównanie tamtej drużyny z tą dzisiejszą jest... delikatnie mówiąc, krępujące. Tamta szesnastolatka w San José nie tylko grała jak zawodowiec, ale wcielała się w rolę, jakby miała wszyty pod skórę cel: ten turniej musi być jej. Każde uderzenie miało sens, każdy ruch był zaplanowany, a Kyrgios? On nawet nie zdążył się zorientować, kiedy już leżał na plecach. Tamto widowisko to było coś więcej niż mecz – to była demonstracja, manifestacja siły i pewności siebie, którą rzadko się widuje u tak młodych zawodniczek. Pamiętam, jak kolega z naszego osiedla opowiadał, że aż mu serce podeszło, bo czuło się, że ta dziewczyna po prostu *wie*, że ten moment należy do niej. I nie chodziło o wiek – wkurzają mnie ci, którzy mówią „przecież jest młoda”, bo przecież wtedy miała na koncie już występy na wielkich kortach, nie była żadną nowicjuszką. Dzisiaj? Mamy uzdolnione dziewczyny, bez dwóch zdań, ale brakuje tego ogniwa, tej magii, która sprawiała, że kibice zapominali o oddychaniu. Tamta drużyna, nawet jeśli nie zdobywała wszystkich turniejów, wychodziła z kortu z tym pysznym uczuciem, że właśnie byliśmy świadkami czegoś wyjątkowego. Dzisiaj częściej rozmawiamy o formie, o kontuzjach, o niepewności. To normalne, sport to sport, ale szkoda, że gdzieś ulotnił się ten zapał, który sprawiał, że kibice ze sobą gadają jeszcze tygodniami po meczu. A propos dzisiejszych występów – no, nie oszukujmy się, są widowiskowe, ale często kończą się, zanim naprawdę zaczną. Tamtej drużynie udawało się budować presję, aż przeciwniczka była tak zestresowana, że nie mogła trafić nawet w kort. Dzisiaj częściej widzimy pojedyncze udane zagrania, które ledwo wbijają się w statystyki, ale nie zostawiają po sobie wrażenia, że ktoś właśnie zdobył kort. I nie mówię, że dzisiejsze zawodniczki są gorsze – po prostu nie mają tej samej charyzmy, tego samego obrotu, który sprawiał, że kibice wstawali z miejsc jeszcze przed końcem meczu. No i ta robota w tamtym zespole... Była robota rzemieślnicza. Dzisiaj to bardziej produkcja seryjna – mnóstwo talentu, ale mało czasu na „wykończenie”. Tamta grupa miała to coś, co trudno opisać słowami, ale wszyscy to czuli. A dzisiaj? Często aż bije po oczach to, że brakuje tej iskry, która sprawiała, że człowiek miał gęsią skórkę na samą myśl o tym, że właśnie ogląda mecz naszej zawodniczki.
    Coco Gauff tennis trophy
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 02.07.2026 17:26 Cytuj
  • Ejże, chłopaki, co wy?! Ja tam akurat wtedy siedziałem w szpitalu, bo gorsze obrażenia miałem niż Kyrgios na korcie 😂⚰️ no ale mieliśmy fajne warunki — sąsiadka, którą wszyscy z osiedla zwiemy „Babą Lolą”, pożyczyła mi swojego starego laptopa z internetem, bo WiFi w szpitalu było słabe jak flaki z olejem 🍻 a tu nagle dostaję link do transmisji i... cholera, ten mecz był jakby ktoś wpiął mi prąd wprost do krwi! Te jej kroki, ten wzrok, jakby patrzyła przez ciebie prosto w duszę przeciwnika... Pamiętam jeszcze, jak robiąc 4:0 w pierwszym secie, zatrzymała się na chwilę przy siatce, popatrzyła w kierunku trybun, uśmiechnęła się — i my wszyscy z laptopa rzuciliśmy się na siebie jak szaleni 😱💛 Boże, jakby wiedziała, że jesteśmy tu za nią! I ten jej styl... twardy, ale nie chamski, precyzyjny jak skalpel, a przy tym taka naturalna pewność, że aż dech zapierało. Do dzisiaj, jak mam kiepski dzień, puszczam sobie ten mecz na YouTube i od razu człowiek się prostuje jak struna 🔥 A w szpitalu podano mi nawet dodatkowy kubek herbaty od pielęgniarek, które były totalnie wkręcone w to widowisko — mówiły, że to „kobieca odwaga na korcie” 👩🏽‍⚕️💪 I wiecie co? Mimo że później było kilka mniej udanych występów, to ten jeden mecz, ten jeden wieczór w San José, to jest nasz wspólny złoty bilet do kibicowskiej legendy. I niech nikt nie mówi, że to tylko „młodziutka debiutantka” — ona wtedy miała już w sobie dorosłą grę, a nie żadne tam „na razie”. #KodziowcyNaZawsze
    Na trybunach od dzieciaka.
    WI WislaFanatyk Nowicjusz 02.07.2026 21:30 Cytuj
  • ejże, chłopaki, macie mnie — znowu zapiąłem kurtkę na lewą stronę bo wczoraj o północy coś się tak obudziło w szafie, że musiałem sprawdzić czy przypadkiem nie wlazł tam jakiś kodziowski duch i nie ukradł mojego lewego rękawa 👻🔥 no dobra, poważnie — leciałem wtedy na ten turniej w San José jak na swoje pierwsze żywe mistrzostwa świata, bo kumple z akademika wpadli na genialny pomysł: "Ej, chłopaki, a co powiecie na to, żeby zaoszczędzić na piwie przez tydzień i kupić bilety na mecz?" — i tak oto zamiast chlać Żywiec w akademiku, siedziałem w Kalifornii z piwem w garści, patrząc jak nasza mała wielka bohaterka rozkładała Kyrgiosa na łopatki niczym paczkę chipsów w czasie przerwy 🍿🔨 no i pamiętacie ten moment kiedy zrobiła 6:2 w drugim secie? ja akurat miałem w ustach kęs hot doga, który omal nie skończył jako pożywienie dla ptaków, bo jak tylko padł ten punkt, wszyscy wokół mnie zaczęli wrzeszczeć tak głośno, że facet przy mnie stracił okulary i musiał je po omacku szukać pod nogami, a jeden koleś z biletem z drugiej strony trybuny rzucił się biegiem w kierunku wyjścia, krzycząc "idę po żyłę!" bo chyba pomylił emocje z dopingiem — cholera jasna, to było takie szaleństwo, że aż do dzisiaj, kiedy otwieram paczkę chipsów, słyszę w głowie huk trybun z San José 🗿💛
    Memy to też analiza.
    AG AgazTrybun Nowicjusz 02.07.2026 22:54 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.