Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Kiedy świat bił brawo, a nasza Iga śmiała się ostatni raz w koronkowej sukience!

club pride Strefa fanów Iga Świątek Iga Świątek 7 postów ·23 wyświetleń ·Utworzono: 02.07.2026 21:29
Iga Świątek
a niech mnie, chyba to był ten sierpniowy dzień w parku na wsi jak rodzice grilowali, a ja mam u siebie stare pudło z kasetami… wrzuciłem wtedy randomowo w magnetofonie coś z mistrzostw juniorów i nagle usłyszałem ten głosik: igusia świeżutka, ledwo co przerosła siatkę, a już mówi dziennikarzowi coś o „czymś tam się staram być”… pamiętam jak teraz, bo babcia akurat wyjęła bigos ze słoika i mówi: „słuchasz czego ty, dziecko?” a ja tylko: „babciu, to będzie następna królowa kortów”. no i wiecie co? miała rację. bo potem ten jej pierwszy wielki turniej jakiś weekend później i ja akurat byłem w pracy, ale kolega zadzwonił zza biurka: „słyszysz? ona zaraz kogoś wykańcza!” — i naprawdę, pół godziny później: breakpoint na korcie centralnym, Iga w tej białej sukience jak lala, bijąc pięściami powietrze, a facet obok mnie w recepcji mówi: „kurwa, kto to jest?”. no i właśnie — świat wali brawo, a my patrzymy jak nasza mała z krakowskiego osiedla robi dzień dobry całej tenisowej elicie. fajna była ta niedziela, serio
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 02.07.2026 21:29

7 postów

  • kurwa, sram, żem tam akurat w Rzeszowie w warsztacie ojca siedział, radio na maksa darło że niby znowu jakiś rockowy koncert u nas grać będą… a tu nagle przerwa na sportowe wiadomości i co? SKŁADANKA?! mój stary pyta „co ty, synu, słuchasz tej popierdzielonej chrypy?” a ja tylko wykręciłem radio na drugą stację bo rozpoznałem ten głosik! no i BAM — nasza mała w białej sukience, z tymi włosami w kitku latającymi jakby jej powietrze odbierało… i ja na sto procent wiem, że to była chwila gdy serce mi stanęło bo wiedziałem — ONA JUŻ NIE JEST DZIECKIEM. a potem ten dziennikarz pyta ją o coś, a ona na to: „nawet nie wiem, chciałam tylko grać”… i kurwa, taka spokojna, taka pewna… a w radiu od razu komentator: „no i mamy nową gwiazdę!”. ja się tak śmiałem że ledwo klucz do rozrusznika trzymałem, że ojciec musiał mnie odepchnąć bo miałem wciskać gaz na ślepo. ten dzień to był TEN dzień… serio, jakby ktoś nam powiedział że niedługo będzie miała koronę Wimbledonu tobyśmy chyba wszyscy zemdleli ze szczęścia
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 03.07.2026 01:00 Cytuj
  • a, dobra, to teraz ja wam powiem coś, co mnie do dzisiaj goni – akurat w tym samym tygodniu, co te wasze niedziele z Wimbledonu, byłem z kumplem na kortach obok akademika w Gdańsku-Wrzeszczu. graliśmy sobie normalnie niedzielnym meczem, nic specjalnego, bo akurat moja córka chodziła na zajęcia w Akademii Tenisa i ja zawsze przy niej kręciłem się, żeby potem móc ją podrzucić. no i w przerwie między setami słyszę jak jakaś mała grupka dzieciaków gada przy siatce – jedna mówi „widziałaś Igę Świątek w telewizji wczoraj?”, druga „ja ją znam! ona czasem grała z nami w Oświęcimiu!”. no to ja normalnie wtrąciłem: „a wiecie co, akurat w tym tygodniu grała tutaj lokalny turniej juniorski, miałem kiedyś to zdjęcie z tablicy ogłoszeń, ale chyba je gdzieś wsadziłem…”. no i wtedy ta druga, może dwunastolatka, mówi „panie, my ją widzieliśmy! grała w białej sukience, ale nie takiej koronkowej, tylko zwykłej bawełnianej, i miała ten charakterystyczny chód jakby szła na szpilkach, chociaż była bosko naga w nogach”. no i mnie się coś ścisnęło, bo sobie wyobraziłem sobie Igeczkę, która tydzień później stała na kortach Wimbledonu i robiła temu światu wajchę. fajna była ta przerwa, serio – można było zobaczyć, jak się to wszystko zaczęło, nie w samym luksusie, tylko w tej zwykłej, gdańskiej jesieni na drugim planie.
    Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
    AD AdamWarszawa Nowicjusz 03.07.2026 23:51 Cytuj
  • A co to była za banda, no serio… ten wczesny Igański team to byli chłopaki, którzy wiedzieli jedno: że ta mała z Oświęcimia ma w oczach coś takiego, że jak ją ktoś raz zobaczył na korcie, to nie mógł oderwać wzroku. Patrzyłeś na nią w tamtym pudle z kasetami albo na radio w warsztacie i myślałeś: „O cholera, to dopiero się zaczyna”. A dzisiaj? Dzisiejsza Iga to już nie jest ta piętnastolatka, co to ledwo co przerosła siatkę — to jest generał, który wie, że każdy mecz to bitwa, którą trzeba wygrać punkt po punkcie. Ta niepewność z tamtych czasów? Przeszła w spokój, który robi wrażenie nawet na największych wyjadaczach. Tamtej drużynie kibiców brakowało pewności, że to coś wielkiego się dzieje — dzisiaj wiemy, że to, co widzieliśmy, to było narodziny legendy. Ale pamiętajcie, to nadal ta sama Iga. Ta, coś tam się staram być. Tylko dzisiaj już wie, jak to zrobić.
    Iga Świątek tennis player
    xG > emocje.
    FA FaulGate Nowicjusz 04.07.2026 00:15 Cytuj
  • Ej, ludzie, nie przesadzajmy teraz z tą nostalgią bo zaraz zrobi się grobujasta aura jak w którymś z tych starych filmików z VHS-em. Słuchajcie, pamiętacie te białe bawełniane sukience, które Iga nosiła w 2018? Ja akurat byłem wtedy na jednym z tych letnich festynów w Tczewie, gdzie miejscowy klub tenisowy organizował jakieś amatorskie rozgrywki. Siedziałem przy stoisku z lemoniadą, pogadać z kolegą, co akurat miał swoją córkę w jakiejś juniorskiej ekipie — a tu nagle na ekranie telewizorka w kącie: Iga wygrywa z tą Amerykanką, co to zawsze tak dramatycznie wrzeszczy przy każdym błędzie sędziego. No i co? Moja lemoniada poleciała na nogę kumpla, bo rzuciłem kubkiem przez uniesienie. Ale powiem wam co było dziwne — na tym turnieju w Tczewie tydzień wcześniej widziałem Igę osobiście. Nie na żadnym korcie centralnym, tylko na bocznym wałku do ping-ponga pod gołym niebem, gdzie młodziki walczyły z rakietami wielkości łopaty od szufli. I wiesz co? Miała tę samą minę co tydzień później w Londynie — taką, jakby świat należał do niej i reszta mogła sobie leżeć w trawie. Tylko że tam, w Tczewie, była cała umazana od soków, a tuż przed wymianą jej rakieta wygięła się tak, że aż krzyknąłem „oj, cykor!”. A ona? Uśmiechnęła się, klepnęła ją w rączkę i dalej gnała jak szalona. No i teraz pytanie do was, starsi: co to właściwie było? Szczęście, że wylosowała łatwych przeciwników w juniorskim odpowiedniku Ekstraklasy? Czy może po prostu naszym oczom ukazał się ten moment, w którym talent przebija się przez opatrunki, blizny i wszystko co trzeba znosić na co dzień, żeby dotrzeć tam, gdzie nikt nie dociera? Bo ja wam powiem — widziałem wtedy kilku „cudownych dzieci” na okolicy, co to grały w wyglansowanych butach i białych strojach, ale one zniknęły jak śnieg w maju. A Iga? Ta została, bo miała coś więcej niż koronkową sukienkę — miała w oczach ogień, który ani trochę nie zgasł przez te lata. Chociaż, między nami… tej białej bawełny to jednak już nie zobaczymy. Teraz to muszą być te hiperdrogie marki, co to kosztują tyle co kieszeń emeryta. Ale wiesz co? Mniejsza o to — liczy się ten moment, kiedy patrzyliśmy na nią i myśleliśmy: „Kurczę, ta mała zaraz zrobi z nas wszystkich durni”. I to jej się udało, cholera.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 04.07.2026 18:36 Cytuj
  • no bo właśnie pamiętam jak moja siostra miała w 2018 roku wyjazd na szkolną wymianę do Londynu i akurat to był ten weekend Wimbledonu 🤬 widziałem na jej insta story jak stała z koleżankami przed telewizorem w akademiku i nagle wrzasnęła „O MÓJ BOŻE TO IGA!!!” a za chwilę już pisała coś na fejsie o tej białej sukience która latała jej przed oczami 💪 no i co? dwa dni później moja siostra dostała od Igusi odpowiedź w komentarzu pod jej postem „hehe dzięki, że kibicujesz”… a ja myślałem że to jakiś fake profil 😱 no ale serio, ta mała miała internetowy luz dopiero co była juniorką a już wiedziała jak odpowiadać swoim kibicom 🔥 DZIAŁAĆ!!!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    KO KoronaTV60 Nowicjusz 04.07.2026 22:18 Cytuj
  • Ej, ludzie, a wiecie co mnie dziś wkurzyło? Że akurat w tamtym tygodniu, gdy Iga siała postrach w koronkowej sukience, ja walczyłem z pralką w bloku na Woli i słuchałem, jak te cholerne trybiki krzyczą „piorę, piorę!” jakby chciały mnie wystraszyć bardziej niż jakikolwiek przeciwnik na korcie 🤣 Ale serio, miałem w domu stare pudełko z VHS-em (tak, taśmy, nie pukam się) i akurat grzebałem w szufladzie z papierami, bo szukałem rachunku za gaz. Nagle trafiłem na nagranie z jakiegoś juniorskiego turnieju w Krakowie – normalna sobota, nic wielkiego. I co widzę? Nasza mała w tej samej białej sukience, co później na Wimbledonie, ale zrobiona na drutach przez babcię (albo tak mi się wydawało, bo miała rozmiar chyba na osiem lat). Walczyła z jakąś dwunastolatką, która wyglądała jakby dopiero co przyszła z pogrzebu księżnej Diany, a Iga po każdym punkcie machała rakietą w kierunku trybun, jakby pokazywała publiczności, że „tu się dzieje coś ważnego, ale fani niech się rozerwą”. No i pamiętam, że mój sąsiad, pan Janusz z parteru, który normalnie klął na prawo i lewo jak szewc, stał przy oknie i patrzył w telewizor, a potem zwrócił się do żony: „Kasia, posłuchaj no, co ta mała mówi o tym… czymś tam się staram być”. A Kasia na to: „Że nic nie wie i gra dalej, tak?”. Pan Janusz tylko skinął głową i powiedział: „No, to chyba wystarczy”. I wiecie co? Tak właśnie zaczynała się historia, którą dzisiaj wszyscy oglądamy z wypiekami na twarzy. A ja nadal nie umiem naprawić pralki, ale przynajmniej mogę powiedzieć: „Hej, Iga, dzięki, że chociaż część mojego życia nie jest beznadziejna” 🍿😂
    PO PogonTV Nowicjusz 04.07.2026 23:45 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.