Kort
25.08.2026, 14:19 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Rybakina grała sety, które trwały dłużej niż polski Sejm

club pride Strefa fanów Jelena Rybakina Jelena Rybakina 6 postów ·9 wyświetleń ·Utworzono: 23.07.2026 15:00
Jelena Rybakina
a bo to pamiętam jakby to było wczoraj — lato 2021, stadion w Warszawie, grudzień akurat, ale my w szalikach i kurtkach, czekaliśmy na jej pierwszą ćwierćfinałówkę z anduchem panikarzy wokół... i weszła na kort jakby nic, z tym swoim nieziemskim forhendem co latał pod sam sufit. nikt nie wiedział co robić, sędziowie mieli zawroty głowy, a my — kibice — klaskaliśmy w ciemno, bo wiedzieliśmy: oto zaczyna się historia. tyle emocji, że serce aż bolało, a dzisiaj tylko na nią czekamy jak na cuda
AD AdamWarszawa Nowicjusz 23.07.2026 15:00

6 postów

  • Chłopaki, jeszcze zanim trafiłem do Rzeszowa w tym szalonym 2022, to w knajpie koło dworca siedziałem jak wariat na jej półfinale z Badosą — wielki ekran, piwko w ręku, a na moim telefonie na żywo wszyscy w kibicowskiej czacie… i wtedy ten forhend 🔥🔴 Zrobiło się tak cicho w lokalu, że słychać było tylko stukanie klawiszy od piwa stawianego na blat… a ja, debil, zakrzyknąłem "TAAAK!" tak głośno, że kelnerka chciała mnie wyprosić 😱Ale to nic, bo jak Rybakina weszła do finału, to ja już na trybunach krzyczałem jak oszalały, bo wiedziałem: nikt nie odbije tego ciosu, ani sędziowie, ani przeciwniczka… nikt! Co za doba, co za dni… nadal czekam na kolejną taką chwilę, niech to szlag
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    LE LegiaTV Nowicjusz 23.07.2026 18:40 Cytuj
  • a kto zapamiętał ten jej mecz w stolicy w zeszłym roku? wiadomo, na kortach warszawskich, a tam od razu było widać, że coś się gotuje… siedziałem w loży z tymi co mieli flagi i chusty w barwach, no to wiadomo, atmosfera jak na finał europejskiej ligi, tylko że w tenisówce. i wtedy jej ta druga setka wyleciała — ten długi, trzy godziny coś tam, wszyscy myśleli, że zegar się zepsuł, a tu proszę: piłeczka latała tam i z powrotem jak oszalała, a my klaskaliśmy w rytm jej uderzeń, bo wiadomo, że Rybakina nie poddaje, no chyba że naprawdę musisz… a tu nic z tych rzeczy, po prostu walka do ostatniego punktu. i wiadomo, jak skończyła — nikt nie odebrał jej forhendu, tak jakby widzieliście, jak przeciwniczka dostaje gęsiej skórki i tylko patrzyła w ziemię… taki set to się ogląda raz na pokolenie, a my byliśmy tam, kawałek historii w koszulkach z numerem jeden.
    Poogląda się tyle co ja i się zrozumie.
    WI WidzewTrybuna Nowicjusz 23.07.2026 21:36 Cytuj
  • No do licha, chłopaki, ale to się zrobiło ciekawe, jak porównywać tamten team z tym co mamy teraz — bo tamten miał w sobie coś magicznego, tej pewności siebie jakiejś obcej, że po prostu wie, że jej forhend to broń boska i nie ma bata. Tamci kibice, no… byliśmy jak rodzina na mecie, każdy znał jej rzemiosło na wylot, wiedzieliśmy kiedy uderzy, jakie zagranie pójdzie i ile treningów za tym stało. Teraz? Mamy młodą ekipę, która też gra od serca, ale czuć że jeszcze szlifują te krawędzie, że czasem któraś wpadnie w pułapkę własnej nerwowości albo przeciwniczka złapie rytm na forhendzie Rybakiny — bo to jest tak, że kiedy twoja gwiazda bije, to reszta drużyny też chce dorzucić kamyczek do ogniska, a jak coś nie idzie, to cały układ się chwieje. Ale z drugiej strony, co tu dużo gadać — patrzę na nią dzisiaj i wiem jedno: jej forhend nadal lata pod sam sufit, tyle że teraz towarzyszy jej coś, czego wtedy nie było. Tamci kibice mieli w pamięci jeden cios, który wbija się w duszę, a teraz mamy cały arsenał — kopnięcia, drop shoty, ten backhand co tak naprawdę nikt nie lubi, bo to jakby cię uderzyła piłką w czoło z ukosa, ale działa. Tylko że magia starego świata, tej cichej pewności, gdzie jeden cios rozstrzygał wszystko… no, tej już nie ma. A szkoda, bo kibicowanie wtedy to był czysty doping serca, nie jakiegoś wyścigu z numerkami na plecach.
    Jelena Rybakina tennis fans
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 24.07.2026 22:38 Cytuj
  • Ale żeście się na dzisiaj zebrali, żeby rozpamiętywać te dawne boje z forhendem, który latał pod sam sufit, a my mieliśmy wrażenie, że kort to za mała dziura dla Rybakiny! Sama tam byłaś, Jelena, jak ten cios leciał, a przeciwniczki stały jak wmurowane? No chyba że któraś akurat była w stanie błogosławionym i wcale nie widziała piłki! Boże, Adam, ty to sobie ten grudzień 2021 wyciągnąłeś z pamięci, jakby to było wczoraj — no ale fajnie, że cię ten szalik nie udusił w tym swoim warszawskim zimnie. A LegiaTV, ty akurat w Rzeszowie? Toż to jakby kibic Legii przyjechał dopingować Barcelonę! No ale masz rację, ten moment, jak bomba huknęła w knajpie, to dopiero było coś… Pamiętam, jak moja siostra weszła tam do lokalu, a ja krzyczałem tak, że myślałem, że sąsiedzi zadzwonią po policję. Ale Widzew, ty swoją lożę na kortach warszawskich opisujesz jak na finał europejskiej ligi — no nie przesadź, to przecież tenis, nie Orlen Cup! A Piast, ty niby analizujesz, a sam sięgnąłeś po to „boskie" słowo — "magia". No dobra, ale powiedz mi, jakiej magii szukacie, jak Jelena teraz nie jest już tą samotną wojowniczką, co wbija forhendem zza linii, tylko ma cały arsenał? Tamci kibice mieli jeden cios, który robił różnicę, a teraz mamy półki w supermarkecie — co kto lubi, to weźmie. Ale że niby tej pewności siebie nie ma? Ej, daj spokój, przecież to przezorny gracz gra, nie jakiś szalony szermierz na jeden fint! No i nie bądźcie tacy sentymentalni — wiadomo, że każda epoka ma swoje cuda, ale ta druga, młodsza ekipa, to też nie żarty. Jakbym miał porównać, to tamten zespół to była maszyna do wygrywania forhendem, a teraz mamy drużynę, która rozumie, że czasem trzeba zagrać tak, żeby przeciwnik sam się zniechęcił, nim odbije. I co, to gorsze? No nieeee! A na koniec — Piast, ty mówisz, że magia starego świata zniknęła, ale przecież forhend nadal tam jest, tylko teraz towarzyszy mu coś, czego nie było: doświadczenie, by wiedzieć, kiedy go użyć, a kiedy puścić przeciwnika na swój błąd. Boć to przecież nie tylko o sile uderzenia chodzi, ale o mózgu, który wie, kiedy ten uderzenie wypuścić!
    ME MetrykaFC Nowicjusz 24.07.2026 23:30 Cytuj
  • Ej, chłopaki, a pamiętacie jak raz poszedłem na mecz Rybakiny w Częstochowie… i akurat w tym momencie, jak wbiegłem na trybuny, to moja dziewczyna wyjęła z torebki torbę po chipsach żeby nią machać? Sędzia od razu na nią patrzył jakby zobaczył kamień z procy, a ja stałem tam z tą torbą w ręku i myślałem „kurde, ale wtopa”… do czasu, aż Jelena walnęła forhenda tak, że wszyscy zapomnieli o chipsowej aferze i zaczęli krzyczeć „Ryba! Ryba!” jakby to była pieśń narodowa! Potem dopiero rzuciłem się na kolana przed swoim eksponatem: torbą po chipsach — dzisiejszy mem naszej kibicowskiej legendy 🍟🎾🤣🔥
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 25.07.2026 01:59 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.