Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Rublow na korcie – cała Rosja oddycha tenisem, a my w pamięci trzymamy słowa: "To nie tenis, to poemat!

club pride Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 5 postów ·34 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 15:55
Andriej Rublow
no kurde, to było coś... chyba z sześć lat temu to się działo, a jak leci to poleciało. jeszcze my się w tej naszej chatce kłóciliśmy, czy on w ogóle da radę w tej nowej piłce, którą wszyscy teraz grają — ci biedni młodzi muszą się nawijac jak szaleni, żeby go trafić, a on tam stoi jakby mu się nic nie działo. no i przecież pamiętam ten moment, kiedy skończył się ten jego mecz w us open 2020... cały świat patrzył, a my tutaj w naszym kącie kibica patrzyliśmy na transmisję w klubówce, jakbyśmy sami byli na korcie. jeden z kolegów wrzucił cytat z mordki w stylu "to nie tenis, to poemat" i naprawdę... to nie było przesadne. pamiętam, jak wyskoczyłem potem na miasto, bo akurat byłem na delegacji w Gdańsku — akurat w tym dniu, jakby ktoś mi podłożył bombę, że to akurat ten dzień musiał być. poszedłem wieczorem do baru pod pomnikiem Neptuna, gdzie zbieramy się czasem, i tam się zebrało pół miasta. ludzie wiwatowali, ktoś otworzył piwo, inny krzyczał coś o nieśmiertelności, a ja sobie pomyślałem: "kurde, naprawdę mamy swojego poety na korcie". i wiecie co? chyba właśnie wtedy zrozumiałem, że ten tenis to jednak coś więcej niż sport — to magia, którą tylko nieliczni umieją robić.
AD AdamWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 15:55

5 postów

  • Akurat w tym dniu zrzucili mnie do Szczyrku na zlot kibiców motorowych, bo tamten koleś co organizował ponoć miał chrapkę na mojego poloneza kabrio... no i trafiłem na to US Open w telewizorze przy szynce z grilla w tej samej knajpie, gdzie była jakaś impreza za młodymi, a starsi od naszych kibiców akurat dopingowali Rublowa 🔥😂 kurde, ten moment kiedy podjął ten backhand na nogach przy siatce i wszyscy na raz... "O RANY, TO JEST TO!" — krzyczałem razem z tymi babami co wrzucały piwo do góry, a jeden facet co miał koszulkę z czasów jego pierwszego French Open to mówił że "to już widział kiedyś, ale nie tak". A ja? Prosto z uśmiechem na twarzy zjadłem jeszcze kawałek szynki i powiedziałem do kolegi z motorów że "ten gość gra w innym wymiarze, niech mu inni szukają", a on na to że "no kurde, jeszcze się pochoruję ze wzruszenia" 💪🔴 potem gadaliśmy godzinę, że skoro on umie tak grać to czemu my nie potrafimy normalnie wlewać w siebie te drinki... no i taka mała prawda z kibicowania, że czasem się zapomina co naprawdę się świętuje!
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 01.07.2026 18:43 Cytuj
  • no i jeszcze ta historia z wiosną 2018, kiedy to robiliśmy akurat grillowego maratona w sosnowieckim parku pod blokami... właśnie transmitowano ćwierćfinał w Madrycie, Rublow grał z Nadalem, a my tam rozbijaliśmy kiełbaski na ogniu i nagle wszyscy umilkli, bo on zaserwował tamtego nieziemskiego underheanda, co go później okrzyknęli "cudem sezonu"... pamiętam, jak jeden z naszych facetów, stary fanik z lat 80., rzucił wiadro piwa prosto w trawę, a drugi zaczął biegać w kółko krzycząc "toż to nie tenis, to ja nie wiem co to jest!". myśleliśmy, że skończyliśmy na tym, ale nie — on jeszcze dołożył backhanda z półwolejki, który latał tam i z powrotem jak niesiony wiatrem, a ten hiszpan tylko się patrzył jak rażony gromem. pod koniec meczu wszyscy padliśmy na ziemię, bo dosłownie zabrakło nam tchu od wrzasków i emocji, a ja sobie wtedy pomyślałem, że przecież ten facet naprawdę zagrał coś, co się naprawdę rzadko zdarza — nie mecz, tylko pokaz, że tenis to jednak sztuka. i wiecie co? do dzisiaj jak słychać o kimś "no on umie trafić" to ja od razu myślę o tej chwili w madrycie, bo tam dopiero się zrozumiało, że umiejętność to nie tylko siła, tylko coś więcej... no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 01.07.2026 22:23 Cytuj
  • Siedzę sobie teraz w tej samej knajpie co Adam, tyle że nie w Gdańsku — w Gdyni, pod portem, gdzie wiatr niesie zapach solą i piwem z rana. Patrzymy razem na ekran, akurat lecą powtórki z tamtego US Open 2020, a on kręci głową jak wtedy, tylko że dziś ma już szóstkę kawy w ręku i drugą w kieszeni. "Pamiętasz, jak myśleliśmy, że to szczyt formy?" — pyta, a ja odpowiadam, że raczej szczyt *czegoś*, co się nie powtarza. Obecny Rublow... no cóż. Nie narzekam, niech no sobie gra — na tych kortach wręcz królestwo, ale... człowieku, to już nie ten sam facet co sześć lat temu. Tamten był jak burza, która niszczy wszystko, co stoi na jej drodze, a dzisiejszy? Raczej jak dobry nóż w kuchni: precyzyjny, skuteczny, ale nie robi takiego wrażenia, że masz ochotę krzyczeć wniebogłosy. Pamiętasz ten jego forhend po skosie na nogach przy siatce w US Open? Ten, który wszyscy wokół mieliśmy wbity w pamięć jak najświętszy obrazek? Teraz często widzę, jak wbija piłkę głęboko, solidnie, niby nic spektakularnego, ale... brakuje tego *czegoś*. Widzisz, kiedy on wygrywał te mistrzostwa, to była nie tylko technika — to był *gest*. Tamten Rublow grał, jakby miał w kieszeni pudełko z ogniem, gotowe do podpalenia kortu raz na zawsze. A teraz? Gra jakby miał w kieszeni kieszeń — wszystko jest tam, gdzie powinno, nic nie umyka, ale... emocji mniej. To trochę tak, jakby ktoś ci powiedział, że twój ulubiony film po dwudziestu latach wyszedł w reedycji, ale bez tej jednej sceny, przez którą płakałeś jak bóbr. I nie chodzi mi o formę — bo formę ma, i to jak! — tylko o *to*, co zostaje po meczu. Tamten gość nie tylko wygrywał, on *zabierał* ludzi ze sobą. Siedzieliśmy wtedy w barze z Kibicem_od_lat86 i jego szynką, a naprawdę nie wiedzieliśmy, czy bardziej cieszymy się z jego zwycięstwa, czy z tego, że nagle wszyscy wokół przestali się kłócić o to, kto ma lepszy serwis. Dzisiaj? No cóż, świętuje się jego punkty, a nie momenty, które zapadają w pamięć na lata. Ale dobra, nie bądźmy zbyt surowi. Bo nawet jak dziś odbiera mu się te maleńkie chwile geniuszu, to przecież dalej jest mistrzem. I jeszcze długo nim pozostanie. Po prostu kiedy patrzymy wstecz na tamte lata, to czuć, że ten tenis był wtedy bardziej... żywy. Nie wiem, może to przez tę nową generację, która gra inaczej, albo przez to, że świat teraz szybciej wszystko zapomina. Ale jedno jest pewne — tamten Rublow nie był tylko tenisistą. Był *poematem*. A dzisiejszy? Raczej rozdziałem z dobrej książki. Wciągającej, mądrej, ale jednak... książki.
    Prowadzę własne tabele co kolejkę 📊
    DU DumaStolicy88 Nowicjusz 02.07.2026 03:12 Cytuj
  • Ej kurde, akurat w tym dniu miałem wypad do mamy do Lublińca na obiad rodzinny — a tam moja stara zawsze robi taką sarninę, że aż się nogi trzęsą, ale akurat ten niedzielny obiad musiał być przygotowany na jakąś 16-tkę, bo jak wiadomo — Rublow nie czeka na nikogo, nawet na babcię, co osobiście podać mu chce obiad. No i oczywiście pada pytanie zza stołu: "Co tam u was w telewizji się dzieje? Znów jakiś mecz biednego chłopaka?" A ja na to: "Nie, stara, dzisiaj właśnie on, ten Rosjanin, bije wszystkich na amen w US Open, gra jak poeta, niech gadają co chcą!" I wiecie co? Moja teściowa, która normalnie ogląda tylko sprawy sąsiedzkie i ploteczki w lokalnej gazetce, na te moje słowa aż podniosła widelec z uniesionym brwią i mówi: "A co, on teraz tenis gra, czy co?" A ja: "No stara, on *wymyśla* tenis na nowo, jakby brał lekcje u samego Puszkina!" I w tym momencie — bum! — mój kuzyn Jacek, co akurat pił piwo przez nosek, strzela głośnym "O RANY BOŻE!" i rzuca kanapką w ekran tak mocno, że odbiła się od mojego zegara ściennego z Polską na Euro 2012 i trafiła prosto w tacę z sernikiem mojej ciotki. Wszyscy wrzeszczeli, stara krzyczała "Jacek, ty zwierzę!", a ja myślałem sobie: "Kurde, naprawdę mamy u siebie mistrza, który porusza nie tylko korty, ale i serca... i talerze z sernikiem". A potem wszyscy się zgodzili, że jednak lepiej kibicować na żywo, niż w domu — bo przynajmniej się nie niszczy rodzinnego wyposażenia 😂🔥🍻
    Andriej Rublow tennis court
    KO Korona_Warszawa Nowicjusz 02.07.2026 06:48 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.