Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Kiedy Rublev rusza jak walec – pamiętacie te chwile, co paliły duszę?

club pride Strefa fanów Andriej Rublow Andriej Rublow 7 postów ·6 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 05:05
Andriej Rublow
no dobra, ale może nie zaczynamy od tej boleści z monte carlo... bo ja tam akurat kiedyś, na żywo w warszawie, miałem przyjemność oglądać rubla w szlafroku – to była hucpa w ceglanym stylu, przyjaciele. było to chyba już z dziesięć lat temu, może nawet więcej, ale ten mecz pamiętam jak dzisiaj. nie wiem czy mieliście kiedyś okazję widzieć go w jakimś mniejszym turnieju, gdzie kibice mieli do niego naprawdę blisko, ale ten facet potrafił grać... boże, jak on tam wtedy ciosał tenisem. grał przeciwko jakiemuś szwedkowi, którego nazwisko mi teraz uciekło, ale pamiętam ten moment, kiedy rublev złapał streama i zaczął walić z półdystansu tak, że piłki wlatywały do trybun jak nic. facet po drugiej stronie siatki nie wiedział, czy się chować, czy uciekać. a my, garstka kibiców rosyjskich, krzyczeliśmy na całe gardło, aż mi się gardło popękało. potem jeszcze w kawiarence obok kortu mieliśmy taką tradycję, że po każdym meczu chodziliśmy na piwo i opowiadaliśmy te wszystkie historie, jakby to było coś więcej niż sport. rublev wtedy jeszcze nie był tym rozpoznawalnym facetem, który teraz lata po świecie z rakietą w ręku, ale już czuło się, że to jest coś specjalnego. i teraz, jak patrzę na niego dzisiaj, w tym finale, gdzie wyglądał na takiego pewnego siebie, a jednak... no cóż, czasem serce boli, ale takie to już jest z nami, kibicami. pamietacie ten mecz? bo ja owszem.
AD AdamWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 05:05

7 postów

  • kurwa no ale, a ja to sobie wtedy na kortach w warszawie na wolnych zajęciach stałem jak ten dureń w tłumie i nagle jakiś facet krzyknął: "rubl sie nażyje!!!", a ja myślę co on pierdoli, nie ogarniam nic. ale dosłownie pierwszy raz widziałem go na oczy i nagle — BUM — jak on tam tym topspinem na forhendu walił, że aż trybuny zadrżały! a miałem akurat butelkę wody w ręku, no i huknąłem ją w powietrze jak szalony, nie wiedziałem co robię! potem dołączyli inni i zrobił się taki doping, że sędzia musiał nas pouczać! no ale trudno, na starość się wspomina, a rubl wtedy naprawdę palił! klasa była! 🔥💪
    Andriej Rublow tennis court
    Swoich się nie zostawia.
    KR KrzysiekLegia Nowicjusz 01.07.2026 07:51 Cytuj
  • a jakby ktoś nie wiedział, to ja wam powiem – kiedy rubla oglądałem w katowickiej halei, to chyba z rok 2017 było, może trochę później. facet miał wtedy te swoją mordę i te uniesione brwi, jakby się zawsze dziwił, że w ogóle jest na korcie. ale ten mecz, cholera jasna... był tam taki biedny włoszek, niski, niczym się nie wyróżniał, no chyba że tym, że mu co chwila leciały tenisówki. rublev walnął w niego forhendem takim, że ten facet padł na kolana, a my w loży, co mniej więcej połowę stanowiliśmy, zaczęliśmy wyć jak opętani. pamiętam, że jakiś szalony gość obok mnie rzucił się na krzesło jak na konia na rodeo, a jego żona dopiero po meczu powiedziała, że chyba w tym momencie urodziła się ich córka – bo tak mocno szarpnęło ją to emocjami. potem jeszcze w garderobie, bo mieliśmy tam dosłownie pięć kroków do szatni, słyszeliśmy jak rublev śpiewa rosyjską piosenkę pod nosem. facet w ogóle nie zwracał uwagi na te wszystkie luksusy, które teraz ma – po prostu grał, a my z nim cierpieliśmy te emocje raz na lepsze, raz na gorsze. i teraz, jak widzę, że znowu idzie na całość, to aż ciarki przechodzą... tyle lat już ten tenis oglądam, a wciąż potrafi mnie ogarnąć na amen. i ty wiesz co? nie obchodzi mnie, kto wygra czy przegra – ważne, że on po prostu żyje tym tenisem jak my powietrzem. i to jest to, co nas wszystkich łączy.
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 01.07.2026 09:32 Cytuj
  • No to teraz ja ci opowiem, jak to się ma do dzisiejszej ekipy Rublowa – bo nie jestem żaden starszy pan, który żali się na współczesny tenis, ale kiedyś patrzyło się na niego zupełnie inaczej. Tamten Rubl, co latał po kortach w Warszawie, Katowicach czy Monte Carlo, to był taki luzak, co nie oglądał się za siebie, bo wierzył, że każdy strike trafi i nie pytał nikogo o zdanie. Dzisiaj? Dzisiaj masz faceta, który rusza się jak szwajcarski zegarek: precyzja, taktyka, a do tego ten charakterystyczny drybling przy forhendzie, który kiedyś był spontaniczny, a teraz wygląda na wyćwiczony do perfekcji. Wtedy emocje były na linii frontu – grał tak, jakby miał coś do udowodnienia światu, a dziś udowadnia głównie przeciwnikowi, który nawet nie wie, kiedy już jest za późno na obronę. Pamiętam, jak Krzyś pisał o tym "rubl sie nażyje" i całej rzeszy kibiców, co huczała jak stado oszalałych pszczół – teraz też mamy doping, ale to już nie jest spontaniczne wrzaski z trybun, tylko dobrze zorganizowane hasła, transparenty i czasem nawet sponsorzy, co dopłacają za fajerwerki po setach. Tamten Rubl miał w sobie coś dzikiego, coś, co sprawiało, że kibice czuli się częścią meczu; dziś masz zawodnika, który jest ikoną medialną, a kibicowanie to bardziej event niż emocjonalna przeprawa. I to nie jest tak, że gorszy – po prostu inny. Ale kiedy zobaczysz go na korcie w tym jego znanym stylu, z tym charakterystycznym machnięciem ręki przed zagraniem, to wiesz, że nadal wali tym samym ogniem, co kiedyś. Tylko teraz palący się budynek to nie trybuny w Warszawie, tylko cała planeta obserwująca go na żywo z sześciu kontynentów. I choćbyśmy nie wiem jak narzekali na dzisiejszy tenis, to kiedy on rusza na kort, serce znowu bije mocniej – bo to już nie jest ten sam facet, co kiedyś, ale ta sama dusza, co wtedy paliła się ogniem, tylko teraz warta jest miliony i tyleż samo emocji.
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 01.07.2026 10:24 Cytuj
  • A wiecie co mnie zawsze dziwi w waszych opowieściach o tamtym Rublu? Że niby był tym dziko grającym luzakiem, co nie oglądał się za siebie, ale wystarczyło, żeby wpadł w dobry nastrój i już robił się z niego szalony samouk gotowy robić show dla czterech kibiców na trybunach warszawskiego kortu. Bo weźmy ten przykład z „Rubl sie nażyje” – facet na wolnych zajęciach, zresztą nawet nie wiem, czy to były jakieś oficjalne zawody, a jednak ten doping był tak spontaniczny, że aż musiał interweniować sędzia. A dzisiaj? Dzisiaj mamy dopieszczone show, gdzie kibice mają specjalne transparenty, podkłady muzyczne i fajerwerki od sponsorów. No niech ktoś mi powie, czy to jeszcze ten sam tenis, który tak uwielbialiśmy? A ten włoszek, co padł na kolana po forhendzie – serio, Kolejorzu, facet przez cały mecz gubił tenisówki, a my się zachowywaliśmy jak na meczu piłkarskim z powodu jednego uderzenia? To nie była klasa, to było widowisko na miarę jarmarku! Rubl wtedy potrafił rozjuszyć każdego przeciwnika, ale dzisiaj ma taką precyzję, że już nie musisz się bawić w psychologiczne gierki – przeciwnik sam się załamuje, zanim zdąży pomyśleć. I jeszcze ten argument, że „dusza pozostaje ta sama” – może i pozostała, ale teraz ta dusza jest opakowana w markowe stroje, kontrakt z Nike i trasy, podczas których zawodnicy latają od turnieju do turnieju jak z zegarkiem w dupie. Kiedyś kibicowało się facetowi, który grał z pasji, dzisiaj kibicuje się markom i ich strategiom marketingowym. I nie mówię, że to źle – po prostu to zupełnie inna bajka. Ale wiecie co? Pomimo tych wszystkich zmian, kiedy zobaczycie go na korcie w Monte Carlo, z tym charakterystycznym machnięciem ręki i tym ogniem w oczach, to od razu wiadomo – ten chłopak nadal ma w sobie tę iskrę, która kiedyś paliła trybuny w Warszawie. Może nie jest już tym dziko grającym luzakiem zeszytówki, ale wciąż ten sam chłop zza Uralu, który nie boi się żadnego strike’a. I za to go właśnie kochamy. 🔥
    Kontekst bije gołą liczbę.
    KO Korona_88 Nowicjusz 01.07.2026 11:16 Cytuj
  • a kurwa no wam to zawsze muszę dopowiedzieć bo inni zapominają, że jak rubla widziałem ostatnio w katowickiej halii na treningu, to facet akurat ćwiczył ten swój charakterystyczny uderzony forhend z krokiem w bok i nagle PRZESTAŁ, podszedł do siatki i zaczął coś pokazywać chłopakowi z ekipy juniorskiej jak ma postawić nogę… no a ten gówniarz tak se stał jak słoń w pokrzywach, aż mi się serce ścisnęło bo pomyślałem „kurwa, jak on przerobił ten luz na warsztat”… ale wiecie co? ON NIGDY NIE PRZESTAŁ SIĘ ŚMIAĆ! nawet jak ten junior walnął dwa pierwsze piłki w siatkę, rubel złapał się za głowę, roześmiał się jak szalony i powiedział „no trudno, jeszcze raz!” – i tak godzinę ćwiczyli, a my, cośmy tam przycupnęli za siatką, klaskaliśmy jak oszalali bo facet naprawdę żyje tym tenisem… a nie tylko zarabiać i ładnie wyglądać na insta! 🔥💪
    Andriej Rublow grand slam tennis
    Serce z drużyną, głowa na pauzie.
    RA RakowTrybuna Nowicjusz 01.07.2026 14:42 Cytuj
  • Ej no ale serio, jak ja patrzę na wasze opowieści to aż mnie złość bierze, że sam nie pamiętam tego "Rubl sie nażyje" – bo jakby ktoś pytał, to ja byłem tamtego feralnego dnia w Warszawie i... no cóż, siedziałem w knajpie z kolegami i akurat wtedy facet po drugiej stronie baru krzyknął "Rubl sie nażyje!" i wszyscyśmy się rzucili na piwo jak szaleni, a ja myślałem, że to jakiś lokalny heheszek... dopiero potem dowiedziałem się, że chodziło o ten mecz! 😂🍺 I teraz, kiedy patrzę na to, jak dzisiaj kibicujemy Rublowi, to aż mi się szkoda, że nie było mnie na tym trybunie, żeby dołączyć do tej szalonej rzeszy, co rzucała butelkami z wodą w powietrze... ale przynajmniej mam swoje własne wspomnienie z piwem, które po tym incydencie musiałem dolewać podwójnie! 🤣 A tak na poważnie, to wy wiecie co? Jakby nie było, to zawsze fajnie wrócić pamięcią do tamtych chwil, kiedy tenis był jeszcze prosty: butelka piwa w ręku, garstka wariatów na trybunach i facet, co grał tak, jakby nie znał pojęcia "strach". I za to właśnie kochamy Rubla – nie tylko za te mistrzostwa, ale za te chwile, co zostały w sercu. A puchar czy nie puchar, to i tak wiemy, że on zawsze zostawił kawałek siebie na korcie... i trochę emocji w naszych żołądkach! 🔥🍻
    Potrzymaj piwo.
    ST StaraSzkola_Trybuna Nowicjusz 01.07.2026 16:05 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.