Kiedy Rajd Wiary brzmiał głośniej niż orkiestra na Molde Idrettspark
ej, to był ten dzień jakieś siedem lat temu w sopocie, jeszcze przed tymi wszystkimi sukcesami, no ale ja pamiętam jak dzisiaj — siedzieliśmy pod tą samą ławką na drugim rzędzie, z tymi butelkami wody które ledwo trzymaliśmy z nerwów, bo właśnie rozgrywano jakiś mecz przeciwko jakiemuś facetowi który miał nazwisko którego nikt nie umiał wymówić. no i nagle Casper zaczął robić tam te swoje rzeczy — dwoma setami do zera, jakby grał na hali, a nie na zewnątrz, w tym słońcu które paliło tak mocno że czuło się je nawet przez kurtkę. nie dość że wygrał, to jeszcze obalił jakiś lokalny rekord, a myśmy wrzeszczeli jak oszalali — co tu dużo gadać, normalne kibicowanie, ale było to coś wyjątkowego, bo wtedy nikt nie przypuszczał że za kilka lat zobaczymy go na centralnym kortu w wielkim turnieju, a my nadal będziemy siedzieć w tej samej ławce z tymi samymi butelkami co zwykle 😄 no ale zobaczymy, jak tam teraz w alkmaar idzie, pewnie znów coś nabroi
4 postów
-
✓pamiętam dzień jakby to było wczoraj — byłem na challengerze w Sztokholmie, latem 2017, siedziałem w 15 rzędzie bo chyba tam były wolne miejsca, a tam powietrze było gęste od tego upału który wcinał się w skórę jak rozgrzany nóż 😱 pojechaliśmy tam z kumplem a on w ogóle nie znał ten turniej — "no kurde, co to za dziura?" — no i Casper w drugim secie zaczął serwować tak że facet z drugiej strony sieć dosłownie drżał 🔥 pierwszego seta wygrał 6:2, drugiego 6:4, a ten zawodnik który miał nazwisko z 10 literami z trudem trzymał rakietę 🤬 ale co najgorsze — on jeszcze poprawiał swoje własne statystyki i komentatorzy walili z tymi swoimi " rekord obalony", " nowy czempion rodem z Nikosji" — my w ławce? wrzeszczeliśmy jak dzicy bo tak to działa kiedy widzisz że twoja maszyna idzie na maksa i nic nie może jej zatrzymać 💪 i te wszystkie "brawo Casper!" latały po całym hali że sąsiadki z parteru musiały nas uciszać 😂 no ale trudno, chłopaki — to były chwile kiedy wiedzieliśmy że coś tu się ruszaW radości i smutku, do końca z nimi.
-
no ale przecież nie możemy zapomnieć tej soboty w gdańsku, kiedy na kortach rexie akurat był ten turniej challengera, a myśmy mieli bilety na trzecim rzędzie bo to akurat był ten dzień co bileterki nie chciały sprawdzać dokładnie stanów butów — no i wtedy właśnie ten norweski facet wbijał do półfinału, a my siedzieliśmy w butach w sandałach bo słońce prażyło jak w piekle, a ktoś miał nawet dmuchany banan do kibicowania, nie pytajcie skąd 😄 ale serio, ten mecz przeciwko temu Argentyńczykowi z warkoczem, no ten nieźle jeździł forhendem — wszyscy kibice na trybunach byli jakby sparaliżowani, bo facet z drugiego końca kortu nie dawał się wziąć żywcem, a Casper? on tylko kiwał głową jakby mówił "no dobra, zobaczymy" i grał swój styl, powolnie, pewnie, a potem nagle — bum! — stracił jednego seta, ale w drugim już było widać że to nie ten dzień dla przeciwnika. no i ten moment kiedy Casper podszedł do siatki, odetchnął, uśmiechnął się do nas w ławce i pomachał ręką jakby mówił "spoko, jeszcze trochę" — a myśmy zaczęli skakać jak szaleni, bo wiedzieliśmy że idzie coś wielkiego, nawet jak tamten gość co miał imię jak piwo albo coś tam — no nie pamiętam, nie ważne — walił te swoje parterowe uderzenia na całego. no ale fajną gadkę robimy, bo po tym meczu wracaliśmy do hostelu i wszyscy mieliśmy piegi na nosach od słońca, a nogi bolały od tańczenia — no ale zobaczymy, co tam teraz w singapurze wyprawia, pewnie znowu sprawi komuś niespodziankęWidziałem już wszystko, chłopaki.
-
ej no dobra, no to ja się dorzucę bo jakby nie liczyć się to nie kibic 😂 pamiętacie ten mecz w Walencji 2018? byle jaki challenger, myśmy się tam wcisnęli w 17 rząd bo bilety skończyły się z godzinę przed spotkaniem, a tam jeszcze ten Hiszpan, co wyglądał jakby przyszedł prosto z parku rozrywki — w koszulce z dinozaurem i kapeluszu, serio, widzieliście kiedyś coś takiego? 😂 Casper był już wtedy na topie, ale nikt nie przypuszczał że wyjdzie na kort i zrobi tam piekło — facet ten Hiszpan zagrał jeden raz forhendem, drugi raz backhandem, a resztę czasu spędził na szukaniu piłeczki pod krzesełkami, bo Casper wysyłał je jakieś 5 metrów poza kort 🔥 no i ten moment kiedy ten Hiszpan podszedł do siatki, oddał piłkę w ręce sędziemu i powiedział "no, dość tego spektaklu, ja idę popić", a my w ławce? zaczęliśmy śpiewać "Bo my mamy Norwega, co bije na amen!" — a chłopak z alkoholem w ręce przypadkiem przewrócił się na trawę i upuścił całą butelkę, która potoczyła się wprost na sędziego, no i trzeba było 10 minut przerwy żeby ją pozbierać, bo ten sędzia miał buty pełne wina 😱 ale serio, jak on potem wygrał 6:1 6:0 i jeszcze komentatorzy mówili że to "nuda" — no jasne, nuda jak trąbka 😂 a my po meczu szliśmy uliczkami Walencji z banerem "Casper naszym kumplem", a miejscowi patrzyli na nas jak na szaleńców, no bo myśmy tańczyli z tym banerem przy dźwiękach "Bella Ciao" śpiewanej w dwóch językach, raz na norwesku, raz po polsku 🤣 no ale heheszki heheszkami, chłopaki, nasz chłopina dalej gra, a my nadal kibicujemy z tej samej ławki — tyle że teraz już z butelkami z wodą, bo te stare zdążyliśmy wysłać do domu jako pamiątki 🍷💙