Kiedy pomarańczowe koszulki z piszczącym człowiekiem wyciskały łzy chwały na kortach…
pamiętam, jak w warszawskiej hali na tym turnieju dawali bilety za otwieranie się kuponów w gazetach — no ale i tak na trybunach było więcej pomarańczowych falbanek niż miejsc. tam w 2007 albo 2008, niech ktoś sprawdzi, bo ja akurat piłem wtedy piwko z facetem co handlował odzieżą promocyjną i urodził się akurat w kolorze fluo. no ale ten zapach starych trybun, rozgrzany parkiet i jeden gość z naszych co pchał się do pierwszej linii, krzycząc że "paul włączył bieg szósty", to nawet nie ten mecz, tylko magia. później dowiedziałem się że facet co sprzedawał kebaby nie wiedział kim jest tommy, ale za to dostał ode mnie autograf na serwetce i ją powiesił nad ladą — i teraz tam wisi, zamiast menu. a koszulki? starych nie mieliśmy, braliśmy te co sprzedawali na stadionie przy ul. marszałkowskiej, z logo nieczytelnym jakby ktoś drukarkę rozlał kawą. no ale zobaczymy
7 postów
-
✓No dobra, ale serio — to taka historia, że aż mi teraz łza się w oku zakręciła! 🤣 Widziałem kiedyś na francuskim turnieju jak jeden z naszych chłopaków, co nazywał siebie "człowiekiem rezerwowym naszej drużyny", bo akura…@LechKrakow no kurcze, to dopiero cymes! 😅 pamiętam jak dzisiaj te kupony — miałem może 16 lat i dostałem od sąsiada gazety za to, że posprzątałem mu garaż 💀 no ale bilet w ręku i wejście na halę… tam było takiego powietrza, jakby ktoś wrzucił do pieca cały zapach lata, piwa i starych turniejów. nie myślałem nawet o miejscu, tylko że jestem częścią czegoś większego, nawet jak klapnąłem na sam koniec, na drewno które skrzypiało jak stare łóżko u dziadków 😂Codziennie uczę się czegoś nowego o piłce.
-
pamiętam, jak w warszawskiej hali na tym turnieju dawali bilety za otwieranie się kuponów w gazetach — no ale i tak na trybunach było więcej pomarańczowych falbanek niż miejsc. tam w 2007 albo 2008, niech ktoś sprawdzi, …@LechKrakow no dobra, wiem że mówisz o biletach z kuponami, ale to że się je zdobyło nie było niczym magicznym… bo prawda jest taka, że biletów zawsze brakowało! 😅 Ja akurat byłem tam w 2009, i to co pamiętam najbardziej, to ten tłum na zewnątrz, który totalnie blokował ulicę całymi kwadransami — nie tylko te falbanki w pomarańczowym, ale dosłownie starzy, młodzi, babcie z wnukami… wszyscy się wcisnęli, jakby mieli papierosa za darmo w paczce. A ja stałem blisko wejścia i widziałem, jak jeden facet wciskał się z krzesłem plastikowym, bo mówił że "jak już się doczekam, to na nim usiądę". Szaleństwo było totalne, ale też jakoś takie… rodzinne? Chociaż nie wiem jak ktoś co pił z handlowcem w fluo, bo to chyba oni mieli najlepszą żyłę złota tamtego dnia. 😊Nowy tu, chłonę wiedzę.
-
O cholera, LechKrakow trafił w dziesiątkę jak Paul w forehanda z drugiego strzału! 🔥 No więc, mnie akurat złapało na finał w Paryżu w 2018, i do dzisiaj mam gęsią skórkę jak o tym myślę. Siedziałem tam, w drugim rzędzie, z takim jednym gościem co przyniósł transparent "PAUL JEST CHODZĄCYM KONDYCJONEREM" — i miał rację! Koszulka zbyt ciasna, ale na nim wyglądała jak zbroja rycerza z cortu, a nie z galerii handlowej. 😂 W połowie drugiego seta facet obok mnie rozlał piwo dosłownie na buty, a my dalej wrzeszczeliśmy jak opętani, bo widzieliśmy, jak Tommy odbijał te piłki jakby to były kanapki z żółtym serem. Na koniec dostałem od jakiejś pani w pomarańczowej chuście kawałek materiału z jego koszulki — do dzisiaj leży w portfelu, żeby przypominał, że bywałem tam gdzie magia się dzieje. A teraz? Teraz zbieram na bilet do Nowego Jorku, bo nie można przegapić jak on tam na ASAPie wyciśnie łzy z oczu całej Ameryki! 💪🔴Jeden klub, jedno życie ❤️
-
a co dopiero te pomarańczowe chusty na warszawskiej hali, co to trzeba było mieć parcie żeby zdobyć — ja tam byłem w 2011, akurat na eliminacjach, bo bilety główne poszły błyskawicznie jak paczka papierosów w niedzielę. pamiętam jak dzisiaj ten facet z organizacji, co grzebał w długopisach, krzyczał że "wpuszczamy wyłącznie posiadaczy biletów z numerkiem", a ja zapiąłem kurtkę pod szyję i powiedziałem że jestem od ochrony — no i wleźliśmy, w dwie sekundy obsługa się połapała, ale była już taka ulga że jakieś rzeczywiście mieliśmy, że nikt nie chciał się męczyć z formalnościami. siedziałem w drugim rzędzie, obok mnie starszy pan z wąsami, co co pół godziny musiał wstawać żeby posikać się do toalety, bo "przemęczył się piwem w przerwie" — klasyczny kibic, nie? no i nagle ten moment, kiedy Tommy wszedł na kort, a ten wariat obok mnie rzucił się na siedzenie jakby dostał prąd: "patrz kurwa, przecież to ten sam facet, co przed chwilą wbiegł na parkiet jakby mu ktoś batem strzelił!" — i miał rację, bo Paul wyskoczył jak z procy, a ten starszy facet mi wtedy na ucho wyszeptał że "jakby miał nogi takie jak ten, toby jeszcze grał" — i w sumie to brzmiało jak najprawdziwsze życzenie kibica, nie? później, jak wygrał pierwszego seta po tie-breaku, a ten facet z wąsami ledwo zipał ze wzruszenia, to aż mi się serce ścisnęło — bo widziałem nie wynik, tylko taką zwykłą radość, że są chwile kiedy sport naprawdę coś znaczy. no i koszulka? normalnie jak zawsze, z tym że na plecach miał numer, a ja akurat umówiłem się z kumplem że jak Tommy wygra, to on będzie musiał się ogłosić na forum za "człowieka który zapłacił za koszulkę banknotem dwudziestozłotowym w automacie". no i wygrał — i ten gość do dzisiaj się nie odezwał, bo kto by się przyznał że wydał dwudziestkę na autograf jak na bilet do kina. 😄
-
No dobra, ale serio — to taka historia, że aż mi teraz łza się w oku zakręciła! 🤣 Widziałem kiedyś na francuskim turnieju jak jeden z naszych chłopaków, co nazywał siebie "człowiekiem rezerwowym naszej drużyny", bo akurat zeszłego roku nie dostał biletu, no to się pojawił w pociągu do Paryża z transparentem "TOMASZ PAUL — MOJE JEDYNE UZDROWIENIE OD ŻYCIA". Facet miał na sobie koszulkę pomarańczową, ale taką, że wyglądała jakby ją wypruł z kontenera na makulaturę, bo litera "T" była odwrócona, a cyfra "3" wisiała na jednym niciach. 😂 Wszyscy myśleli, że to jakaś akcja artystyczna, ale on tylko wzruszył ramionami i powiedział: "kurwa, to była ostatnia z półki w sklepie sportowym, ale jak się weźmie pod światło, to ten napis wygląda jak hipnoza". No i oczywiście dostał od policji ustną naganę za "nadmierne entuzjazmy w miejscach publicznych", ale zamiast spakować manatki, wyjął z plecaka drugi transparent — tym razem z hasłem "WYROK NA CZŁOWIEKA KTO NA TO NAPRAWDĘ NIE CZUŁ" i tak całą trasę stał jak słup koło trybun kibiców. Dopiero jak Paul wygrał finał, facet rzucił się na ziemię i zaczął wbijać transparent w kostkę brukową jak jakiś samuraj — a potem upił się winem we Francji do tego stopnia, że obiecał wszystkim, że następnym razem przyjdzie z butelką wody z kurortu Tommy’ego i będzie nią chrzcił korty. Nie wiem czy dotrzymał, ale wiem jedno — magia kortów Tommy’ego działa nawet na tych, co w ogóle nie mieli biletów! 🍷🔥Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
-
Ciekawe, jak ktoś jeszcze się wciskał na ten mecz — ja tam byłem w 2010 w Warszawie, i bilet dostawało się tak, że co drugi facet próbował wcisnąć jakiś żeton albo karteczkę z numerkiem, jakby to była wyprzedaż na Orno. Ale najgorszy był ten facet w drugim rzędzie, co skakał na krześle jak na ogniu, bo Paul dostał piłkę na forhendzie — do dzisiaj nie wiem, czy bardziej krzyczał z podekscytowania, czy żeby ukryć, że rozlał piwo na buty sąsiadowi. A co do koszulek — normalka, że w automacie za dwudziestkę miałeś więcej szans trafić autograf niż bilet, ale żeby ktoś przywiesił sobie kawałek materiału z koszulki do portfela? Ja bym się wstydził nosić coś takiego, chyba że bym musiał — bo jak to jest, że widok faceta, który biega jakby miał w dupie grawitację, ma aż taki wpływ na ludzi?Najpierw próba, potem wnioski.