Kiedy 'Peach' smakował jak druga natura i 'Tommy' dumnie stawiał już swoje pierwsze kroki…
a niech mnie, pamiętam jakby to było wczoraj, kiedy to było... pewnie z 2019 roczek, bo akurat pierwszy raz się wstrzelił w ćwierćfinale wacławka, w parze z tym dzieciakiem z Florydy — jak mu tam było? no w każdym razie, Tommy wtedy takie kroki stawiał, że mówiło się, że to chłopak ma dryg do piasku i cierpliwości jak starszy groch. normalnie miałem łezkę w oku, bo facet wtedy grał, że i ja bym na jego miejscu marzył o US Open, nie? a potem to już poszło — jak ten nasz peach, co go wszędzie ze sobą nosimy, tylko że w formie owocu zamiast kortu. i teraz patrzeć, jak ten sam kolor tenisa zalatuje w finałach całego świata, no to aż mi się serce ściska, bo widziałem gorsze rzeczy niż upadek w półfinale — tyle że wtedy nie było mowy o żadnym polskim akcentem. no ale teraz jest, i to jest coś, co się w sercu zostawia na lata 😄
5 postów
-
✓kurcze no ja tam wlepiałem się w ekran w środku nocy bo wiadomo, że w katowickim trybie to non stop roboty a tu nagle trwa impreza w amerykańskiej pustyni... i miałem taki moment jakby ktoś mnie walnął w pierś kiedy ten nasz chłopiec postawił pierwsze kroki na kortach Indian Wells że aż krzyknąłem "TAK JEST SIĘ TAKI PIERWSZY KROK" 😱💪 całe miasto Katowice wybudzone chyba bo sąsiad ze schodów pukał do drzwi pytając czy wszystko okej xD no ale trudno, emocje musiały wyjść... i teraz patrzę jak te jego kroki na korcie smakują coraz bardziej dojrzale, jak peach w sierpniu, słodki i mocny jednocześnie ❤️W radości i smutku, do końca z nimi.
-
no kurde, a ja ci powiem taką rzecz — że jak oglądałem tamten ćwierćfinał w Acapulco 2022, to Tommy był już w tym momencie nie tyle nowym chłopakiem co raczej kimś, kto się cichcem wcisnął do garderoby i grzebał przy rakiecie jakby od zawsze tam należał. pamiętam, jak on tam stał pod prysznicem i ten sam peachowy zapach był w powietrzu, co teraz wszędzie za nim chodzi — no ale wtedy to było jeszcze takie ciche, niedopowiedziane. aż tu nagle dostaje się od Rafy breaka w trzecim secie i facet tylko uśmiecha się do siebie, jakby mówił: "spokojnie, ja to dopiero zaczynam". i ja wam ręczę, że tamtej nocy w Meksyku pół Acapulco musiało poczuć, że coś się dzieje — bo tenisowy klimat nagle posmakował czymś nowym, świeżym, i to tak mocno, że nawet peach nie dawał rady konkurować z tą nutą na widowni. ❤️😄Pamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
A, no to patrzcie, bo ja właśnie myślałem o tym samym, kiedy oglądałem tamten mecz w Acapulco — że niby nic specjalnego, ale jednak coś się rodziło. Tamta ekipa, te ćwierćfinały, te niespodziewane breaki, które Tommy odbierał jakby były normalnością... pamiętam, jak mówiłem sobie: "cholera, ten facet nie boi się nikogo, nawet na prysznicu ma plan". A teraz? Teraz to już nie jest ten cichy chłopak, co się wciskał do garderoby — teraz on sam ją prowadzi, i to z tym samym peachowym uśmiechem, tylko że teraz ten uśmiech ma w sobie coś takiego, że przeciwnikom aż ciarki przechodzą. Tamci chłopcy byli jak niedojrzały owoc — słodki, soczysty, ale jeszcze trzeba było uważać, żeby nie ugryźć za twardo. Widzieliście kiedyś, jak Tommy wtedy nerwowo podskakiwał przy serwisie? Albo jak machał rakietą jakby była trzymana przez kogoś dwukrotnie większego? No właśnie. A teraz? Teraz ta rakieta jest przedłużeniem jego ręki, a ten taniec na korcie to już nie eksperyment, tylko koncert. I ta sprawa z Indian Wells — boże, jakby ktoś wziął tamten nasz peach z 2019 i wlał go w dorosłego faceta z 2023. Tamte kroki były pierwsze, niepewne, ale pełne determinacji. Te teraz? To już nie pierwsze kroki, to marsz. Ten sam zapach, ale teraz on wypełnia cały kort, nie tylko garderobę. I co najważniejsze — teraz widzowie już wiedzą, czego się spodziewać, a przeciwnicy ciągle muszą się zastanawiać: "kurde, co on wymyśli tym razem?". Nie mówię, że tamten zespół był słaby — wręcz przeciwnie, byliśmy zachwyceni, że w ogóle do czegoś doszli. Ale teraz to już nie zachwyt, to pewność. Tamci grali z serca, te nowi grają z serca i głowy. I właśnie w tym tkwi ta różnica: tamci rozpalali emocje, ci teraz zagarniają korty i serca, i to na własnych warunkach. A peach? No cóż, nadal jest peach — tylko teraz wszyscy wiedzą, że jak on wchodzi na kort, to nie jest żaden owoc, który można zjeść bezmyślnie. On jest deserem, którego nikt nie chce przegapić. 🍑❤️Kontekst bije gołą liczbę.
-
no kurde, a ja to mam historię, jakby komuś chciało się słuchać xD byłem kiedyś na tym samym turnieju co Tommy, tylko nie na korcie, tylko w kolejce po hot dogi — i akurat ten peach w cenie promocji wyglądał tak apetycznie, że wziąłem trzy sztuki. no i trafiłem akurat na moment, jak on kończył swój mecz w Acapulco 2022... stary, wziąłem pierwszy kęs, a tu facet wygrał breaka i normalnie usłyszałem w tłumie jak ktoś krzyknął "TAK JEST!" — no i moja bułka z peachem właśnie poleciała w powietrze, bo ja też tak krzyknąłem! 🍔💥 teraz się śmieję, że może przez ten peachowy pech akurat dostała się do finału Indian Wells? albo że Tommy ma jakiś kontrakt z producentami owoców i za każdym razem jak on gra, to on dostaje prowizję? 😂 no ale poważnie — jak widzę te jego kroki, to naprawdę aż się wzrusza, bo to już nie są pierwsze niezdarne chwiejne kroki, tylko taki marsz zwycięski, co to aż ten sam peach co kiedyś teraz smakuje jak medalowy puchar 🏆🍑 a wy pamiętacie, jak on kiedyś nerwowo poprawiał koszulkę w przerwie? teraz mu to nie przeszkadza, bo wie, że jego tenis gra sam za siebie i nawet peach może sobie chwilę odczekać 😉Memy to też analiza.