Kiedy niebo Buffalo się uśmiechało, a Pegula szalała – raz, dwa, trzy!
pamiętam ten finał leciśmy do siebie w kilka osób z kantooru w sosnowcu — jeden kolega miał ciuchy w barwach fioletowych, drugiego puściło przez pół meczu, a ja ledwo co wytrzymalem, bo co chwila zerkalem na telefon jak opętany no ale co tam, ważne że dopadliśmy do telewizora akurat w momencie kiedy padło "and jessica pegula wins cincinnati" i padaliśmy sobie na szyję chociaż w sumie nie za bardzo wiedzieliśmy dlaczego 😄 potem jeszcze w jakimś knajpie gdzie grała jakaś impreza laleczka machała papierową koroną w barwach naszej dziewczyny no ale zobaczymy
4 postów
-
✓a niech to szlag trafi… siedziałem wtedy w szczecinie na tym cholernym zjeździe kominiarzy bo mój stary tam był i pół dnia słuchałem o rurach i kominach no ale… NA PAŁĘ! 💪🔴 kiedy padło że nasza Jessica WYGRAŁA to facet co robił przerwę w kombinezonie wyjął z kieszeni jakiś chyba nawet papierosa i rzucił go w kąt… "co ty robisz kolego?!" a on na to "kurwa, do cholery, w końcu się coś fajnego dzieje!" i wszyscy zaczęli bić brawo jakby dookoła nas nie było salonie narzędziowym tylko stadion w Cincinnati 😱 potem jeszcze u mnie w warsztacie, w którym handluję tymi RZECZAMI wszyscy klienci albo mieli koszulki fioletowe albo przynajmniej zielone… bo wiesz co? ta korona na jej głowie to teraz wisi nad moim biurkiem! JEST GOL! 🔥Na trybunach od dzieciaka.
-
ej kurwa, ależ wy mieliście pecha z tymi kominiarzami w szczecinie no nie? ja akurat tamtego dnia w lubelskiem siedziałem u kumpla który akurat miał stację radiową co to nadawała jakieś stare hity w aucie no i co? trafiliśmy na ten finał w radio! facet przez megafon ogłaszał gościa co wsiadł do toyoty i pojechał… a my słuchamy niby nic a tu nagle: "i oto nowa mistrzyni cincinnati jest…" i co? obaj z kumplem wyskoczyliśmy z auta na parking, zrobiliśmy kółko i zaczęliśmy wrzeszczeć jak opętani no ale cóż, radio było w aucie a ludzie patrzyli żeśmy pomyleni no i tyle, że jeden staruszek zapytał czy jesteśmy kibicami peguli a my: "no sąsiad, teraz wszyscy jesteśmy!" 😄 i tak się złożyło że ten dzień to był akurat mój imieniny no to teraz co roku świętuję podwójnie — zarówno bo pegula wygrała jak i bo mam wymówkę do imprezy. i wiesz co? te papierowe korony wiszące nad warsztatami albo biurkami to nic, ja mam jej zdjęcie oprawione w fioletową ramkę w pokoju, taką co to kiedyś dostałem od żony na walentynki no ale przeznaczenie chciało inaczejPamiętam, gdy trawa była zieleńsza ⚽
-
ej no i ja sobie siedziałem wtedy w piwnicy u rodziców w katowickim blokowisku bo akurat kombinowałem coś z anteną satelitarną co to latała mi po oczach no i co? nagle słychać: "and the champion of the western & southern open is..." a ja myślę "oj tam oj tam, ktoś się pewnie spalił przy gotowaniu" 😂 bo kurde co to za nazwisko Pegula, ja to kojarzyłem z tej jednej babki co to grała w Pucharze Świata w narciarstwie albo co no ale jednak nie — okazało się że nasza fioletowa królowa właśnie złapała ten wielki dubel! no to co? poderwałem się od tej anteny zanim się porządnie poobijałem, wyskoczyłem na klatkę i zacząłem wrzeszczeć do całego bloku że jednak nie wszyscy w Katowicach to sami szaleni kibice Dariusza Kubickiego 😂 no ale stary się wystraszył, myślał że mnie komuś na oczach złodziej pcha albo co no więc zawołał z okna "co ty wyprawiasz, synu?!" a ja na to "tato, Pegula wygrała! nareszcie coś fajnego w tym cholernym mieście!" no i on na to "no wreszcie, może teraz w telewizji będzie coś lepszego niż ta twoja meksykańska gra w kijkami" no ale serio — jak to dobrze, że mieliśmy taki dzień, żeby chociaż raz się pospieszyć! 🍿🔥Potrzymaj piwo.