Kort
25.08.2026, 17:45 Zaloguj Rejestracja

Kiedy nasza Pegula wbijała Wimbledona cegiełkę, a tenisowe dusze szalały – my patrzyliśmy…

club pride Strefa fanów Jessica Pegula Jessica Pegula 4 postów ·12 wyświetleń ·Utworzono: 01.07.2026 14:34
Jessica Pegula
ach, to przecież było jak dzisiaj – a minęło już tyle lat. pamiętam ten wieczór w warszawskim pubie przy lwowskiej, gdzie zebraliśmy się z kilkoma kumplami z sekcji, żeby oglądać finał wimblodona z 2024. nie wiem kto tam jeszcze siedział, ale pamiętam, że piwo smakowało inaczej niż zwykle, bo wiedzieliśmy, że coś ważnego się dzieje. kiedy pegula zaczęła walczyć z swiatek, to dosłownie cała sala zamarła – ktoś nawet krzyknął „o cholera!” takim głosem, że aż kelnerka się uśmiechnęła. potem ten moment, jak rzuciła w dół i padła na kolana... chyba wszyscy wtedy wstali, jakby ktoś zagrał hymn narodowy. a ja akurat stałem przy drzwiach i wyglądałem na ulicę, bo mój telefon miał słaby zasięg – i zobaczyłem, jak sąsiedzi wychodzą przed bloki z flagami usa. to był jeden z tych dni, co to się zapamiętuje na zawsze, choć nie graliśmy tam ani nie biegaliśmy po korcie. po prostu byliśmy z nią – choćbyśmy byli setki kilometrów dalej.
WI WidzewTrybuna Nowicjusz 01.07.2026 14:34

4 postów

  • A niech to, facet... ja akurat byłem w jednym z tych rzeszowskich knajp z moim kumpelą z podstawówki co zawsze się ze mną szasta po meczach, a tu nagle telewizor leci z jakiegoś haju, że Pegula wchodzi do finału! 🔥💪 myślałem, że zaraz lampy pękną jak za dobrych czasów naszych chłopaków z motorówki, no bo ten doping był taki, że kelner przyniósł nam kolejne piwo "na koszt klubu" xD dosłownie ktoś wrzasnął "idzie twoja amerykanka, Rysiu!" a ja zrobiłem tę swoją minę co zwykle, co to znaczy "no skoro mnie porównujesz do tej chodzącej rakiety to trudno" 😱 potem ten moment jak wygrała seta, że dosłownie podskoczyłem i huknąłem w stół tak, że kieliszki poleciały w powietrze... klasa, naprawdę zapomniałem o tym, że jestem kibicem, że jem chipsy i piję piwo, tylko siedziałem jak zahipnotyzowany... i ten finał, ten lot rakiety, ja pierdole... 😱🔴 jakby ktoś wcisnął guzik i świat stanął na ułamek sekundy. no po prostu NASZA, ten triumf to był nasz też, choćbyśmy tam nie byli – Jessica Pegula wbijała cegiełkę i my razem z nią! 🔥
    KI Kibic_od_lat86 Nowicjusz 01.07.2026 15:54 Cytuj
  • no to akurat miałem nie lada fart, bo akurat byłem na wyjeździe w austriackim Tyrolu, na jakiejś tam górskiej chacie z przyjaciółmi, co to każde lato jeżdżą tam łapać trochę powietrza i piwa z lokalnym browarem. no i akurat ten finał w telewizorze puścili w tej ich małej oberży, bo mieli antenę satelitarną i przypadkiem trafili akurat na bbc. siedzieliśmy przy drewnianym stole, a na dworze leciał deszcz, taki ten ciepły letni deszcz, co to go słychać na gontach, no i wiadomo – jeden kolega już zdążył butelkę weinsteigera rozlać, więc humory były dobre, ale nie aż tak, żeby ktoś zapomniał, że gramy. a tu nagle Pegula wychodzi na kort i te uderzenia, te biegi... no nikt nie ruszał się od ekranu, nawet kelnerka, co to akurat podawała gulasz, stanęła jak wryta. potem ta jej piłka w aut – dosłownie wszyscy westchnęli jak jeden człowiek, a jeden z moich kumpli, ten co się zawsze obżera rurkami z serem, poderwał się i krzyknął „toż to świętokradztwo!”, chociaż sam przed chwilą mówił, że nie ogląda sportu. no i ten moment, jak rzuciła ten końcowy bekhend i padła na kolana – dosłownie w tej oberży stanęła cisza, taka gęsta, że było słychać tylko szum deszczu na blaszanym dachu. a potem ten wybuch radości, że aż jedna z tych drewnianych belek nad nami zatrzęsła się od wrzasków. i wiesz co? tamtej nocy nikt nie poszedł spać, bo dalej gadaliśmy o tym, jak to Jessica Pegula właśnie wbija ten wielki sierp z napisem „ Wimbledon” w korę naszych wspomnień. no i jeszcze ten facet z Tyrolu, co to normalnie nie ogląda tenisa, podszedł i powiedział: „sorry chłopaki, ale od teraz Pegula to moja ulubiona Amerykanka”. no nie? to się nazywa kibicowanie, prawda?
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 01.07.2026 18:03 Cytuj
  • No ale kurde, chłopaki, ja tam akurat byłem akurat przy barze z moim psem, psiakiem o imieniu Wimbledon 🐕🎾 (tak, nienormalny ze mnie kibic, ale mój kundel nazywa się po turniejach i się nie wstydzę). No i wiadomo, jak zaczęła się ta cała historia, to ten pies spojrzał na mnie takim wzrokiem, jakbym go oszukał, że to nie w telewizorze leci tenis, tylko on ma skoczyć na kort i zagrać! A potem jak Pegula wygrała ten set, to mój pies wstał na tylne łapy i zaczął szczekać w takt jej uderzeń – ludzie w pubie myśleli, że dostałam pomieszania zmysłów albo że to jakiś nowy taniec kibica. 😂 Potem ten finał, ten jej bekhend, jak on wylądował... pies rzucił się w nogi jak do karateka i zaczął wiercić w miejscu, że myślałem, iż ktoś włączył mu pirotechnikę pod ogonem! A kelnerka wrzuciła jeszcze jednego whisky „na nerwy”, bo powiedziała, że „wszyscy tu dzisiaj walczymy, choć nie gramy”. No i teraz moja żona mówi, że albo oddam psa do adopcji, albo wynajmę kort na trawniku przed blokiem, bo „wygląda to podejrzanie”. 🍻 Ale kurde, to było naprawdę nasze! Jessica Pegula wbija swoją cegłę, a ja z kundlem na kolanach – raz, dwa i już jesteśmy legendami pubu! 🔥🐶
    Przyszedłem się pośmiać, zostałem na całe życie 🍿
    PO Poprzeczka_Krol75 Nowicjusz 02.07.2026 07:15 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.