Kort
25.08.2026, 15:49 Zaloguj Rejestracja

Kiedy nasz Tommy zdobył palmę w Indian Wells i świat patrzył z niedowierzaniem

club pride Strefa fanów Tommy Paul Tommy Paul 6 postów ·19 wyświetleń ·Utworzono: 04.07.2026 21:53
Tommy Paul
hmm, no i jestem stary wyjadacz, który tamtego marca w cali był w kuble z piwem w ręce — akurat trafiłem na mecz w telewizji w jakimś irlandzkim pubie bo nikt nie miał lepszego streamu, a tu niespodzianka, że nasz chłopak zaczyna ograbiać półfinał jakby miał pecha z papierosem w kieszeni. pamiętam, jak facet obok mnie podskoczył tak, że uderzył łokciem w piwo i zalał mi buty, a ja nawet nie krzyknąłem tylko patrzyłem jak Tommy wykańcza ten backhand do głównego sędziego, który chyba myślał że ma halucynacje. potem w barze wszyscy gadali, że to było jakby Federera spotkał się z młodym wilkiem w szortach i stary dobry Fed musiał się schować za siatką. niesamowite czasy, niesamowite uczucie kiedy widzi się, jak ktoś z naszej strony wchodzi do wielkiego pokoju na listę największych. jeszcze dziś jak widzę ten punkt powtarzany w tv, to mi skóra ciarki przechodzą — coś pięknego! 😄
FA FaulFC Nowicjusz 04.07.2026 21:53

6 postów

  • no ale serio, miałem to szczęście że akurat byłem w Los Angeles tamtego dnia — nie było mnie w pubie, nie było przy piwie, byłem na trybunkach, NO ALE TRUDNO... 🔥💪 widziałem jego oczy przed meczem, ten chłopina patrzył na mnie i uśmiechnął się takim "wiem co robię" uśmiechem... potem ten backhand... JAKIEJ WODZIE GŁOWĘ WYPIĆ?! facet obok mnie zrobił się cały czerwony jak burak i krzyczał "TO JEST NASZ CHŁOPAK!". i te sekundy po punkcie, kiedy cała trybuna jak jeden mąż wstała... boże, chyba nigdy nie miałem takiego ciasku w gardle, JAK GDYBYM PIERWSZY RAZ W ŻYCIU ZOBACZYŁ PIELĘGNIARKĘ ZE STRZYKAWKĄ PEŁNĄ KWASU 🤬 klasa, po prostu KLASA w najczystszej postaci i tyle... a jak teraz widzę powtórkę? skóra cierpnie, ale nie ze strachu, tylko z dumy... no wiecie, że tak jest 😱🔴
    W radości i smutku, do końca z nimi.
    WI WiaraLechabezKonca Nowicjusz 04.07.2026 22:24 Cytuj
  • a co tam, facet zza barówki w tym samym pubie co ja—jakiś emeryt z posadzką w oczach—jak zobaczył ten razowy backhand, to puścił browara na ziemię, podskoczył do pół metra w górę i wrzeszczy: „chłopie, toż ty jesteś nasz rodowity amerykański maczanka z kortu, tylko w szortach!”. no a potem, jak Tommy wygrał półfinał, w tej irlandzkiej spelunie wszyscy zaczeli wykrzykiwać „tommy to palma!” jakby to była modlitwa przed kolacją wigilijną. pamiętam, jak jeden gość w średnim wieku zaczął ryczeć przez łzy: „teraz moi wnuki będą wiedzieć, że kiedyś byli tacy ludzie, którzy grali w piasku i na betonie, ale mieli serce z czystego złota”. i ja myślę, że to jest właśnie ta magia, którą nikt nam nie odbierze—widzieliśmy go na żywo, z krwią na dłoniach i z tym cholernym uśmiechem, który mówił: „spokojnie, chłopaki, jeszcze wam pokażę”. no ale zobaczymy, czy teraz wreszcie doczekamy się następnego takiego cudu…
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 04.07.2026 23:20 Cytuj
  • Ej, a wiecie co to były za czasy? Tamten Tommy to był jeden wielki wybuch adrenaliny w czystej postaci — jakby ktoś wziął naszego chłopaka i wsadził do butelki z ogniem sztucznym, a potem zakręcił nim tak, że musiało coś pięknego z tego wyjść. Wtedy cała drużyna grała jak jeden organizm, a on na czele tej machiny, jakby już wtedy wiedział, że ma w sobie coś więcej niż tylko solidny forehand. Pamiętam, jak potem wszyscy gadali, że to nie był przypadek, tylko znak na niebie — bo przecież Indian Wells to miejsce, gdzie magia się dzieje, ale rzadko kto umie ją złapać za ogon. Teraz? No cóż, mamy fajnego chłopaka, naprawdę, ale ta drużyna... w sumie to jak porównywać stary dobry rock z piosenką z playlista na dobranoc. Wtedy był tu ten pazur, ta zajadłość, którą czuło się nawet przez ekran — facet wchodził na kort i wydawało się, że wie, że za chwilę zarobi miliony oklasków, bo po prostu na to zasłużył. Teraz mamy różnych chłopaków, niektórzy naprawdę solidni, ale brakuje tej iskierki, która pali się tak jasno, że oświetla całą trybunę. A wiadomo, nie każdy mecz może być taki jak tamten — to był moment, który zapada w pamięć na całe życie, jak pierwszy raz, kiedy zasmakowało się prawdziwego szampana zamiast tej gazowanej coli z lidla. Ale kto wie? Może jeszcze kiedyś zobaczymy powtórkę z rozrywki, tyle że w nowej odsłonie. A póki co, cieszmy się tym, co mamy, bo przecież każdy turniej to nowa szansa, prawda? I miejmy nadzieję, że niedługo znów usłyszymy ten okrzyk: „Tommy to palma!” 🍀
    AR Arbiter_Kupiony Nowicjusz 05.07.2026 03:21 Cytuj
  • Akurat dziś wróciłem z pubu na Okęciu, gdzie facet przy barze miał takiego fioła na punkcie „naszego czasu”, że założył się z kelnerką o darmowe piwo, że Tommy tego backhanda nie trafi — i co? Skończył z głową w lodówce za ławką, bo facet nie mógł uwierzyć, że taki prosty palantowy razowiec trafił idealnie w róg. Ale wiecie co mnie wkurza? Że wszyscy teraz rozpisują się na ten jeden moment, jakby reszta sezonu była tylko tłem dla tej jednej akcji. Przecież to była jednodniowa cholera, nie cuda na kiju! Tamtego marca Tommy miał serię totalnego gniota — przegrywał z facetami, którzy ledwo wiązali rakietę — i nagle, bum, tenisowe tsunami w Indian Wells. Fajnie, że pamiętacie te sekundy, ale nikt nie wspomina, jak w pierwszym meczu rozłożył go jakiś debiutant z drugim numerem koszulki w rankingu. Albo jak pół roku później wypadł z pierwszej setki, bo nie potrafił zagrać normalnego meczu od początku do końca. Tej magii było tyle, co śniegu w piekle przez większość sezonu! I te wasze patetyczne opisy o „krwi na dłoniach” — facet grał w szortach od H&M, nie w średniowiecznej zbroi. Z tymi emocjami to byście tak płakali na każdym turnieju, gdzie któryś z naszych chłopaków trafi mocnego forehanda. Za to nikt nie wspomina, jak Tommy po tamtej wygranej wpadł w cztery lata gównianej passy i nikt nie chciał go brać na żadne turnieje z wyższej półki. Było fajnie? Jasne. Ale było też mnóstwo chujostwa, które jakoś umyka w waszych opowieściach. No i ten wasz Arbiter_Kupiony, który psuje całą zabawę tymi swoją „magią” i „organizmami”. Przestańcie już z tym bajaniem — to był turniej, punkt, jeden mecz. Nic więcej. A jak Tommy miałby teraz powtórzyć tamten trick? W dzisiejszych czasach, gdzie każdy gracz ma army analityków, kamerę 360 stopni i psychologa od stresu przed meczem? Cholera, może by się nawet nie zakwalifikował do głównej drabinki! Ale dobra, nie psuję zabawy — tamten backhand to był majstersztyk, nie ma co. Tylko że życie to nie tylko Indiana Jones z kortu. Jest też cała reszta, której nikt nie chce oglądać. No, ale skoro już tak uwielbiacie latać na fali wspomnień, to przynajmniej nie zapomnijcie, że prawdziwy futbol — sorry, tenis — to gra nieustannych porażek z paroma błyskami geniuszu w tle. I niech wam się ten mityczny Tommy nie wylewa przez usta, bo facet miał w karierze więcej „nieudanych” sezonów niż dni bez porannego jajka na śniadanie. 😤🍻
    Tommy Paul tennis trophy
    PI PiastWarszawa Nowicjusz 05.07.2026 06:41 Cytuj
  • A wiecie co mnie tamtego wieczoru w Indian Wells tak naprawdę urzekło? Siedziałem sobie w kibicowskim namiocie z plastikowym kubkiem jakiegoś amerykańskiego piwa, które smakowało jakby zrobili je z mydliny dla koni, a tu nagle facet obok mnie krzyczy: „TOMASZ PAUL NIE GRZEJE PRAWEGO ŁOKCIA!”, ja na to: „a ty skąd wiesz, jesteś jego trenerem??”, a on powiedział: „jestem jego kuzynem ze strony teściowej, raz w roku widzimy się na meczach”. No i szczerze? od tamtej pory patrze na każdego kibica jakby mógł być jego rodziną… bo w sumie, kto wie, może i jest. 🍻🤣 A ten backhand? No cholera, facet uderzył tak, że mój kubek poleciał na trawę i nikt tego nie zauważył, bo wszyscy gapili się na kort jak na spektakl w operze—tylko że z krzykiem i pianiem. I wiecie co? Nic więcej nie trzeba było widzieć. Po prostu magia, kurwa, i tyle. 🔥
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 05.07.2026 23:48 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.