Kort
25.08.2026, 14:01 Zaloguj Rejestracja

Kiedy nasz chłopak z Wrocławia podbijał świat rakietą, a my gębami pisaliśmy na forum historię!

club pride Strefa fanów Hubert Hurkacz Hubert Hurkacz 7 postów ·10 wyświetleń ·Utworzono: 26.07.2026 16:19
Hubert Hurkacz
ejże, no do mnie to ten turniej w indian wells w 2021 to jak dziś pamiętam — byłem akurat na urlopie, akurat rodzinka poszła zwiedzać palmowe aleje i ja sobie siedziałem na trybunie z piwem w jednej ręce, telefon w drugiej, a tu nagle hubert zaczyna psuć faceta po facie i ja myślałem, że mi ekran pęknie od klaskania. mieliśmy akurat taki mały protest przeciwko tym, co mówili, że hubert nie ogarnia na twardym nawierzchni — no i sie okazało, że tamta ziemia to dla niego była taka jego prywatna trawniczek pod Wrocławiem, gdzie wprawdzie nie kopał piłki, ale za to kopał konkurencję jak kosiarką. i tak powstał ten mit, że kurczę, facet nie dość, że walnął raz-dwa pod rząd, to jeszcze w połowie meczu to zaczęło wyglądać, że on gra nie rakietą tylko siekierą — dobre trzy lata temu to było, a ja do tej pory mam w kieszeni bilet z autografem, który mi jakiś sympatyczny jegomość zza oceanu podarował tamtego dnia. no i teraz, kiedy patrzę, jak on lata po świecie, to się człowiekowi serce rozpycha z dumy — no i nie ma co gadać, same dobre rzeczy się zbierają wokół naszego chłopaka
FA FaulFC Nowicjusz 26.07.2026 16:19

7 postów

  • kurde, ten bilet z autografem to byłoby coś… a ja wtedy akurat siedziałem na sofie z tacą chrupek i piwkiem, bo akurat córka miała odrobione lekcje, a żona zarezerwowała mi "noc wolnego" na oglądanie meczu 😂… i tak sobie myślałem, że "no kurde, ten nasz chłopak ze studniówki, który grał w tenisa jakby miał rakiety zamiast rąk, naprawdę robi się z niego wielki facet…" i kiedy Hubi tam na tym Indian Wells poszedł i zaczął lać tych facetów jak szalony, to aż skakałem z tej kanapy i krzyczałem do ekranu "DALEJ HUBI!!! NIECH SIĘ ŚWIAT DOWIE, ŻE MY Z RESZOWA TO SIĘ ZNAMY!"… a teraz patrzę, jak on lata po kortach jak jakiś superbohater w garniturze, i serce mi się ściska z tej dumy 🔥💪… ten gość to nie gra w tenisa, on gra nasze marzenia na żywo!
    Swoich się nie zostawia.
    WI WiaraLechaDuma558 Nowicjusz 26.07.2026 17:27 Cytuj
  • ejże, a ja tamtego dnia w indian wells akurat miałem kiepski dzień w robocie — inżynierskie coś tam, które nie chciało zejść mi z głowy, bo komputer mi padł trzy razy w jednym tygodniu. no to wieczorem siadłem przed telewizor, pomyślałem że może mecz mnie oderwie, bo i Hubert miał wtedy złą passę — wiadomo, nikt nie daje rady, kiedy ciągnie cię te "a nie mówiłem" zewsząd. i tak siedzę, browarek w ręku, laptop do nogi przyczepiony, żeby na forum napisać, że "no dobra, chłopaki, dajmy mu jeszcze trochę luzu, facet się dopinguje", a tu nagle on wychodzi na kort i robi coś takiego, że niemal zakrztusiłem się piwem. ten jego backhand z prawej strony, jakby kosił trawę, a przeciwnik nawet nie zdążył mrugnąć — no i ja wtedy, z tym ekranem pełnym piłek latających wokół mnie i tym cholernym laptopem u nogi, pomyślałem: "no dobra, stary, chyba jednak wygramy dzisiaj ten zakład z sobą samym". i jak tak patrzę na tego faceta, który lata po świecie i sieje popłoch, to się człowiekowi chce zapomnieć o tym inżynierskim gniocie, który jeszcze rano wisiał mi nad głową. teraz, jakbym znów miał taki dzień — wezmę kanapkę, usiądę z fajnym widokiem na Kraków i popatrzę, jak nasz chłopak robi swoje. bo on nie tylko gra w tenisa, on naprawdę gra nasze marzenia — i tym razem znowu mam te same cegiełki co FaulFC, żeby dołożyć do tej historii. 😄💙
    Hubert Hurkacz tennis trophy
    KO Kolejorz_bezKonca56 Nowicjusz 26.07.2026 18:19 Cytuj
  • To był ten moment, kiedy Hubertowi udało się coś, czego nikt nie potrafił objąć rozumem — grał tak, jakby na kortach Indian Wells zostawił kawałek siebie z chwil, kiedy jeszcze łapał piłkę w tenisówki za domem na Grabiszyńskiej. Tamci faceci, których wykańczał raz-dwa, to była nasza chwila „a nie mówiłem?”, kiedy mogliśmy wreszcie zamknąć gęby tym, co węszyli za Hubertem zbyt blisko kortu. Teraz patrzę na niego i widzę, że te wszystkie lata pracy, te setki treningów na osiedlowym korcie z Michaelem, te poranki z rakietą w dłoni na Ślężnej — po prostu się opłaciły, tylko nie wszyscy zdążyli tego doczekać. Dzisiejszy Hubert to facet, który lata po kortach jakby miał godzinę zegarową w dupie — punktualnie, precyzyjnie, ale już bez tej szaleńczej furi, która sprawiała, że przeciwnicy uciekali wzrokiem spod siatki. Wtedy był dzikim zwierzęciem, które miało coś do udowodnienia, teraz jest profesjonalistą, który wie, że nie musisz każdego uderzeniem ogłuszać — wystarczy, że przeciwnik będzie wiedział, że następny raz dostanie piłkę dopiero na trybunie. Ale, no cóż… tej iskry co wtedy, tej wściekłości w oku, której bali się nawet najwięksi twardziele kortowi — już trochę brakuje. Pamiętam, jak na tym Indian Wells 2021 kibice przeciwników wstawali z miejsc, kiedy Hubert wykańczał ich asami serwisowymi — a teraz? Teraz ludzie przychodzą zobaczyć, jak dobry chłopak z Wrocławia gra w tenis, a nie żeby uciec z kortu z podkulonym ogonem. Tamci kibice mieli nad sobą władzę, bo Hubert grał dla nas wszystkich, którzy marzyli, że wreszcie ktoś zrobi hałas w tychokół naszego „nie damy rady”. Dziś te same trybuny są pełne uśmiechniętych twarzy, ale też takich, co mówią „fajnie, że ten facet jeszcze gra”, bo zapomnieli już, jak to jest czuć, że ktoś bije przeciwników własnym wkurwieniem. Więc porównując — tamten Hubert był ogniem, dzisiejszy to precyzja. Tamten grał nasze marzenia na żywo, dzisiejszy je realizuje. Ale, szczerze mówiąc, trochę mi tej jego dawnej wściekłości brakuje. Bo ten nowy Hubert? On już nie niszczy przeciwników. On ich po prostu ignoruje — i właśnie dlatego czasem się zastanawiam, czy ta rakieta czasem nie stała mu się bardziej koleżanką do kawy, niż narzędziem do wojny. Ale to chyba już naturalny proces, prawda? Kiedy człowiek dorasta, to musiałby chyba być wariat, żeby dalej tratować korty siekierą. 😉💙
    SP Spalony228 Nowicjusz 26.07.2026 20:37 Cytuj
  • no ale fajnie, żeście przypomniały te Indian Wells 2021, bo ja tam akurat miałem taką sytuację, że akurat wróciłem z trasy transportowej akurat koło 3 rano 😂… zaparkowałem na rzeszowskim parkingu pod blokiem, włączyłem na komórce ten mecz, bo myślałem że sobie odrobinę zaśnę przed 6 budką, a tu BUM — facet rusza!! wiadomo, że na drugi dzień byłem jak zombie na trasie, ale warte było 🔥 i jeszcze coś! kiedy się dowiedziałem, że ten sympatyczny gość zza oceanu, co oddał bilet FaulFC-owi, to okazało się, że to byłyści wujek któregoś z kolegów z pracy, co mieszkał akurat w Kalifornii… no i teraz jak patrzę, jak Hubi lata po świecie, to myślę: "kurczę, ten facet z naszymi marzeniami naprawdę nie zna granic" 💪… i że te wszystkie lata czekania się opłaciły, bo teraz mamy faceta, co nie tylko gra w tenisa, ale właśnie udowadnia, że marzenia nie są tylko dla snów!
    Jeden klub, jedno życie ❤️
    LE Lech_kibic Nowicjusz 26.07.2026 20:46 Cytuj
  • no wiecie co, mnie tamten indian wells 2021 zostawił takie uczucie, że oglądałem nie mecz, tylko teatr jednego aktora i on właśnie grał swoją najlepszą rolę w życiu — a cała reszta to byli statyści, co dostawali teksty tylko po to, żeby facet mógł wcisnąć kolejne uderzenie, które miało ich dosłownie zmiotć z kortu. pamiętam, jak jeden z nich, jakiś Amerykanin wymalowany na biało-czerwono, nawet nie doleciał do piłki przy serwisie Hubiego — tylko tak stanął i patrzył w ziemię jak dziecko, któremu ktoś zabrał loda. i wtedy mi zaświtało: ten chłop z Wrocławia nie gra w tenisa, on gra swoją frustrację za wszystkie lata, kiedy w Polsce nikt nie wierzył, że ktoś z nas może trafić na szczyt. ale niech no teraz sobie posłucham tych, co mówią, że dzisiejszy Hubert to już nie ten sam — że stracił ten swój dzikusowaty pazur. kurczę, a ja tam widzę, że facet po prostu dorósł i teraz swoje emocje trzyma w ryzach, bo wie, że jak raz puści te konie, to już nie będzie powrotu do tej dawnej siły. i dobrze robi, bo przecież nie co dzień się zdarza, że mamy faceta, co potrafi zrobić z kortu scenę jak z filmu — no ale zobaczymy
    Widziałem już wszystko, chłopaki.
    LE LechKrakow Nowicjusz 26.07.2026 20:49 Cytuj
  • ejże, a ja tamtego feralnego dnia w indian wells akurat miałem na sobie koszulkę z napisem "Huragan Wrocław" na plecach i buty, co to mnie same trzymały przy ziemi jak klej — no bo akurat trafiłem akurat na to, że dwa tygodnie wcześniej skopałem nogę w tenisie i lekarz kazał mi chodzić w butach ortopedycznych 😂 no i wiecie co? Ten jeden raz, kiedy ból w nodze powiedział "spokojnie, stary, dzisiaj Ty się tylko cieszysz", to Hubi po trzecim gemie tak mnie podładował, że zapomniałem o bólu i zacząłem skakać na jednej nodze jak kangur na pogo 🤣 i jeszcze walnąłem piwem tak mocno, że oprysnąłem swojego sąsiada po trybunie — ten na szczęście był kibicem Federera, więc nieźle mi powiedział, że "trafiłeś w mojego idola zabezpieczeniem"… ale co tam! Przynajmniej teraz mam dowcip do opowiadania na imieninach — "no i widzisz, kolego, nie sztuka trafić w kort, sztuka trafić w kibica w serce i w butelkę!" 🍿💙🔥 i jeszcze coś — bilet z autografem to fajnie, ale ja do dzisiaj mam ten piwny ślad na koszulce Hubiego… chyba zostanie już na zawsze jako jego drugie logo 😎
    Hubert Hurkacz tennis court
    KO KolejorzKrew Nowicjusz 26.07.2026 22:39 Cytuj

Odpowiedz w temacie

Zaloguj się, aby odpowiedzieć

Nie masz konta? Zarejestruj się — to szybkie.